RUSI ostrzega: Rosja i Chiny stają się groźniejsze w powietrzu. Czego może spodziewać się NATO?

2026-01-14 22:00

Raport RUSI "The Evolution of Russian and Chinese Air Power Threats", który ukazał się na początku stycznia br., pokazuje, że zarówno rosyjska, jak i chińska siła powietrzna stała się obecnie znacznie groźniejsza dla zachodnich sił powietrznych niż w 2020 roku, ale w zupełnie inny sposób. Rosja rozwija się stopniowo, pod presją wojny na Ukrainie, podczas gdy chińskie siły powietrzne doświadczają prawdziwej rewolucji technologicznej i ilościowej, która może przełamać tradycyjną przewagę USA w powietrzu.

  • Raport RUSI ostrzega, że siły powietrzne Rosji i Chin stanowią dziś znacznie większe zagrożenie niż w 2020 roku.
  • Rosja zwiększa swój potencjał w cieniu wojny na Ukrainie, a Chiny przechodzą rewolucję technologiczną, zagrażając dominacji USA.
  • Odkryj, jak NATO musi dostosować swoje strategie w Europie i Indo-Pacyfiku, by sprostać nowym wyzwaniom.

Rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne stanowią obecnie większe zagrożenie dla NATO niż przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę, jak wynika z najnowszego opracowania Royal United Services Institute for Defence and Security Studies (RUSI). Autor analizy, Justin Bronk, wskazuje, że rosyjskie lotnictwo w kluczowych obszarach przeszło istotną jakościową i ilościową ewolucję. Zmiany widoczne są również w przypadku Chin, z tą jednak różnicą, że chińskie siły powietrzne doświadczają prawdziwej rewolucji technologicznej i ilościowej, która może przełamać tradycyjną przewagę USA w powietrzu.

Rosyjska siła powietrzna: mniej „papierowego tygrysa”, więcej doświadczenia bojowego

W debacie publicznej po 2022 r. często pojawiało się założenie, że straty poniesione przez rosyjskie lotnictwo nad Ukrainą trwale osłabiły jego potencjał. Raport RUSI kwestionuje ten obraz. Autor wskazuje, że liczba nowoczesnych samolotów bojowych w ramach Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej jest w 2025 r. wyższa niż na początku pełnoskalowej inwazji.

Według wyliczeń zawartych w raporcie, produkcja Su‑34, Su‑35S i Su‑30SM2 w latach 2022–2025 przewyższyła straty poniesione na froncie, a dostawy Su‑57 postępowały, choć w umiarkowanym tempie. Jak jednak stwierdza Justin Bronk,odnosząc się zarówno do liczby platform, jak i doświadczenia ich załóg:

"Niepowodzenie WKS w ustanowieniu przewagi powietrznej nad Ukrainą podczas pełnoskalowej inwazji rozpoczętej w lutym 2022 r. oraz znaczne straty w sprzęcie lotniczym, uzbrojeniu i systemach GBAD, jakie Rosja poniosła w trakcie konfliktu, skłoniły wielu decydentów i obserwatorów wojskowych do istotnego obniżenia oceny WKS jako potencjalnego zagrożenia dla europejskich państw NATO. Jednak pod wieloma względami WKS w 2025 r. stanowią znacznie bardziej zdolne potencjalne zagrożenie dla zachodnich sił powietrznych niż w 2022 r.".

Kluczowa zmiana dotyczy też pilotów. Jeszcze przed 2022 r. rosyjskie naloty były ograniczone, a doświadczenie bojowe zdominowane przez relatywnie komfortowe operacje nad Syrią. Obecnie rosyjscy piloci mają za sobą kilka lat intensywnej walki nad jednym z najgęściej nasyconych systemami OPL terenów na świecie, z regularnym użyciem uzbrojenia i ścisłą współpracą z naziemną obroną przeciwlotniczą. To przekłada się na realny wzrost ich kompetencji w prowadzeniu długodystansowych przechwyceń, zwalczaniu BSP i planowaniu lotów w środowisku silnego przeciwdziałania.

Rosyjskie „bombardowanie z dystansu” i sieciocentryczna obrona powietrzna

Jedną z najbardziej widocznych zmian jest przeprofilowanie użycia rosyjskich Su‑34. Raport opisuje „de facto ponowne zdefiniowanie tej floty jako nośnika masowych bomb szybujących”, z wykorzystaniem zestawów UPMK/UPMB dla bomb FAB‑500/1500/3000. Dzięki tym zestawom Rosjanie są w stanie razić cele z dystansów sięgających 60–130 km, pozostając pod parasolem własnych systemów OPL, a to znacząco zwiększa przeżywalność samolotów podczas ataków na pozycje przeciwnika.

Równolegle Su‑35S i Su‑30SM2 zostały w znacznym stopniu „przestawione” na użycie rakiet powietrze‑powietrze dalekiego zasięgu R‑37M. Raport zwraca uwagę, że odejście od polegania głównie na R‑77‑1 widocznie zwiększa potencjalny zasięg rażenia zachodnich samolotów. To zmusza NATO do liczenia się z zagrożeniem na większych odległościach, nawet przy braku wejścia rosyjskich myśliwców głęboko w przestrzeń powietrzną przeciwnika.

Najpoważniejsze zagrożenie w Europie nadal jednak stanowi zintegrowany rosyjski system obrony powietrznej. Pomimo strat w systemach S‑400, Buk czy Pantsir, Rosja dysponuje wciąż kilkuset bateriami różnego zasięgu, a kluczowe zestawy pozostają w produkcji w unowocześnionych wersjach. Autor analizy podkreśla, że „rosyjskie systemy przeciwlotnicze stały się wyraźnie skuteczniejsze w zwalczaniu samolotów, dronów i precyzyjnych środków rażenia” dzięki aktualizacjom oprogramowania, nowym procedurom i rosnącemu doświadczeniu załóg.

"Rosyjskie SAM-y stały się też znacznie skuteczniejsze w zwalczaniu ukraińskich samolotów, dronów i precyzyjnych środków rażenia, takich jak AGM-88 HARM czy rakiety GMLRS, dzięki doświadczeniom bojowym i wnioskom wyciągniętym od lutego 2022 r. Obejmują one m.in. aktualizacje oprogramowania radarów, poprawę odporności na walkę elektroniczną, ewolucję taktyk, technik i procedur oraz - w niektórych przypadkach - wprowadzenie nowego sprzętu, jak SA-28 (S-350 Witiaź). W rezultacie rosyjskie systemy SAM są nie tylko liczne, ale też prawdopodobnie skuteczniejsze przeciwko samolotom i uzbrojeniu NATO niż przed 2022 r." - można przeczytać w raporcie.

Chiny: od nadganiania do przełamania przewagi USA w powietrzu

Część poświęcona Chińskiej Armii Ludowo‑Wyzwolenia (PLAAF) i lotnictwu marynarki (PLANAF) jest jeszcze bardziej alarmująca. RUSI stwierdza wprost, że w 2025 r. „chińska siła powietrzna stanowi fundamentalnie inny poziom wyzwania dla tradycyjnej dominacji USA w powietrzu niż w 2020 r.”.

W 2020 r. PLAAF dysponowały ok. 50 myśliwcami J‑20 oraz 90–100 J‑16, a roczna produkcja wynosiła odpowiednio ok. 20 i 40 maszyn. Pięć lat później, według raportu, w służbie jest już około 300 J‑20 - w kilku wersjach, przy tempie produkcji sięgającym ok. 120 egzemplarzy rocznie. Liczbę J‑16 autor szacuje na ok. 450, przy rocznej produkcji rzędu 100 maszyn. Prognoza na 2030 r. mówi o możliwych 1000 J‑20 i 900 J‑16 w służbie, co oznacza dominację ciężkich myśliwców wielozadaniowych w strukturze PLAAF.

Równolegle, ponad 300 J‑10C i ok. 250 starszych J‑10A/B zapewnia warstwę „średnich” myśliwców ze zmodernizowanymi radarami AESA, łączami danych i dostępem do nowoczesnego uzbrojenia, w tym rakiet PL‑15. Raport wskazuje, że w efekcie rośnie udział nowoczesnych konstrukcji czwartej i piątej generacji, a jednostki wyposażone wcześniej w J‑7, J‑8 czy starsze Flankery przechodzą na J‑16 i J‑20.

Autor zwraca również uwagę, że szybki wzrost floty myśliwców nie był uznany w Pekinie za wystarczający. Dlatego obok J‑20 na scenę wchodzi mniejszy J‑35/J‑35A, kupowany zarówno dla lotnictwa morskiego, jak i dla PLAAF. Choć w 2025 r. ma on wciąż status wczesnej produkcji, doświadczenia z programu J‑20 sugerują, że tempo wejścia do służby będzie wysokie.

Chińska przewaga rakietowa i sieci sensorów

Raport poświęca szczególnie dużo miejsca chińskim rakietom powietrze‑powietrze i systemom OPL. PLAAF i PLANAF dysponują co najmniej dwoma typami rakiet powietrze-powietrze o zasięgach przekraczających odpowiedniki rosyjskie, amerykańskie i europejskie: PL‑15 i PL‑17. Justin Bronk ocenia, że ich przewaga dotyczy nie tylko maksymalnego zasięgu, ale także czasu dolotu do celu nad zachodnimi AIM-120 AMRAAM.

Raport przywołuje również doświadczenia z operacji „Sindoor” z maja 2025 r., kiedy pakistańskie J‑10CE używające eksportowej wersji PL‑15E miały zestrzelić indyjskie Rafale i Su‑30MKI. Autor podkreśla, że jeśli nawet „eksportowe” PL‑15E osiągnęły takie wyniki, to wersje używane przez PLAAF i PLANAF, modernizowane od około 2015 r., prawdopodobnie są jeszcze bardziej zaawansowane.

Chińskie systemy OPL: HQ‑9B/C, HQ‑22, HQ‑16 oraz przeciwbalistyczne HQ‑19 i HQ‑26 korzystają z rozbudowanych, sieciocentrycznych systemów sensorów i nowoczesnych rozwiązań elektronicznych. Raport zaznacza, że choć brakuje im części doświadczenia bojowego, jakie mają odpowiedniki rosyjskie czy amerykańskie, to ich poziom techniczny jest bardzo wysoki, a rozwój priorytetowo finansowany.

"Istnieją też przesłanki wskazujące na prace nad ultradalekozasięgowymi systemami przeciwlotniczymi o zasięgu nawet 2000 km, wspieranymi przez sensory kosmiczne" - zaznacza Justin Bronk.

Jednocześnie Chiny konsekwentnie rozbudowują flotę samolotów AEW&C (ok. 50 KJ‑500 w 2025 r., plus KJ‑2000, KJ‑200 oraz nowe KJ‑3000 i KJ‑600 w fazie testów) i systemy zbierania danych wywiadowczych z kosmosu.

Co to oznacza dla NATO w Europie, a co dla USA w Indo‑Pacyfiku?

Raport RUSI nie pozostawia złudzeń co do tego, że rola przewagi w powietrzu jako fundamentu zachodniego modelu prowadzenia działań zbrojnych wzrosła jeszcze bardziej po 2022 r. Jednocześnie osiągnięcie i utrzymanie tej przewagi będzie trudniejsze niż kiedykolwiek.

W Europie głównym wyzwaniem pozostaje rosyjska OPL, która mimo strat jest bardziej doświadczona, bardziej sieciocentryczna i stale uzupełniana. Rosyjskie lotnictwo, korzystając z bomb szybujących i osłony systemów OPL, może prowadzić intensywne uderzenia na pozycje NATO bez wchodzenia głęboko w strefę rażenia zachodnich myśliwców. Dodatkowo rosnąco skoordynowane użycie lotnictwa dalekiego zasięgu, rakiet manewrujących, pocisków balistycznych i dronów w złożonych operacjach może mocno obciążać europejską obronę przeciwlotniczą.

W Indo‑Pacyfiku sytuacja zdaje się jeszcze trudniejsza. Chiny dysponują zestawem zdolności, które pozwalają im zagrażać amerykańskim tankowcom, lotniskowcom i bazom wysuniętym na dystansie ponad 1000 km - za pomocą tysięcy pocisków balistycznych i manewrujących, systemów OPL, setek myśliwców piątej generacji oraz rozbudowanego systemu sensorów i walki elektronicznej. Justin Bronk w raporcie podkreśla, że budowana przez Pekin „architektura zabijania” (kill chain) jest coraz bardziej odporna, a jej centralnym elementem są m.in. rakiety PL‑17 i systemy "ultra‑dalekiego" zasięgu.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli F‑22, F‑35, B‑2 czy w przyszłości B‑21 i F‑47 zdołają przeniknąć w głąb powietrznej strefy A2/AD, będą działać na końcu wydłużonych, stale atakowanych łańcuchów logistycznych, tankowania i łączności. Raport ostrzega, że realna liczba „przebijających się” maszyn będzie mniejsza, niż sugerują stany zachodnich flot.

Autor konkluduje, że w Europa i ogólnie rozumiany Zachód stoją przed „narastającym, ale wciąż stopniowym” wyzwaniem, które można zbalansować przemyślaną polityką zakupów amunicji, rozbudową zdolności SEAD/DEAD i intensywnymi ćwiczeniami sojuszniczymi. W Indo‑Pacyfiku natomiast skala i tempo chińskiego wzrostu tworzą „potencjalnie rewolucyjny” problem dla dotychczasowego modelu przewagi powietrznej USA.

Pełna analiza pt. The Evolution of Russian and Chinese Air Power Threats, która została opublikowana 8 stycznia 2026 r. na stronie internetowej RUSI, jak zaznacza sam think tank, stanowi ostrzeżenie dla państw NATO w kontekście długofalowej adaptacji rosyjskich sił powietrznych, ale też rosnącej roli i możliwości chińskich sił powietrznych.

Garda: Rosjanie ćwiczą ataki na Polskę
Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki