Prezydent Francji Emmanuel Macron przedstawił w poniedziałek (2 marca) nowatorską koncepcję francuskiego odstraszania nuklearnego, która zakłada ścisłą współpracę z innymi krajami europejskimi. Wśród państw zaproszonych do udziału w projekcie, obok Belgii, Danii, Grecji, Holandii, Niemiec, Szwecji i Wielkiej Brytanii, znalazła się również Polska. Macron podkreślił, że zaawansowane odstraszanie nuklearne otworzy europejskim sojusznikom Francji możliwość udziału w ćwiczeniach związanych z odstraszaniem, co ma na celu zwiększenie ich gotowości obronnej.
Polska gotowa na współpracę i autonomię
Donald Tusk poinformował przed wtorkowym posiedzeniem rządu, że kwestia ta jest przedmiotem rozmów z Francją oraz z państwami, które wyraziły gotowość do współpracy. Premier zapowiedział, że jeszcze w marcu, podczas Szczytu Energii Atomowej w Paryżu, będzie miał okazję do dalszych dyskusji z prezydentem Macronem i innymi partnerami europejskimi. "Polska nie będzie chciała być pasywna, jeśli chodzi także o bezpieczeństwo nuklearne w kontekście militarnym" – stwierdził Tusk, podkreślając, że kraj będzie współpracować z sojusznikami. Jednocześnie zaznaczył, że "wraz ze wzrostem własnych, naszych autonomicznych możliwości, będziemy także starali się przygotować Polskę w przyszłości do jak najbardziej autonomicznych działań w tej kwestii".
Rzecznik rządu Adam Szłapka został zapytany o zarzuty ze strony Kancelarii Prezydenta RP, sugerujące brak konsultacji rządu z prezydentem Karolem Nawrockim w tej strategicznej sprawie. Dodatkowo, szef BBN Sławomir Cenckiewicz wyraził swój sceptycyzm, twierdząc, że „nie wierzy, by Francja podzieliła się z sojusznikami swoim potencjałem nuklearnym”.
Szłapka w odpowiedzi na te pytania zaznaczył, że „musiałby to sprawdzić”, jeśli chodzi o zakres wymiany korespondencji z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił jednocześnie, że kwestie związane z programem odstraszania nuklearnego są „na tyle delikatne, że o większości z tych spraw na tym etapie trudno mówić publicznie”. Dodał również, że „wszystko, co powinno paść publicznie, padło już dzisiaj ze strony pana premiera”. To stanowisko rządu wskazuje na ostrożność i strategiczne podejście do komunikacji w tak wrażliwej materii.
Kosiniak-Kamysz oświadczył, że Polska jest zainteresowana wspólnym europejskim odstraszaniem nuklearnym.
"Wspólnym z Francją, wspólnym ze Stanami Zjednoczonymi, wspólnym z państwami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ja bym żadnego z tych komponentów nie wykluczał. Jeden nie zastępuje drugiego. Jeden uzupełnia drugi" – podkreślił.
W ocenie ministra propozycja prezydenta Francji Emmanuela Macrona, dotycząca utworzenia europejskiego „parasola nuklearnego”, nie jest skierowana przeciwko innym tego typu programom, w tym z wiodącym udziałem USA.
Jak może wyglądać współpraca?
Współpraca w ramach francuskiego systemu odstraszania nuklearnego może obejmować przyjmowanie na terytorium państw partnerskich francuskich strategicznych jednostek lotniczych, a także wspólne ćwiczenia i demonstracje zdolności nuklearnych poza granicami Francji. Celem takiego rozproszenia sił jest utrudnienie kalkulacji potencjalnym przeciwnikom. Należy jednak zaznaczyć, że decyzja o ewentualnym użyciu francuskiej broni jądrowej ma pozostać wyłączną prerogatywą prezydenta Francji, bez mechanizmu współdecydowania ze strony partnerów. Macron uzasadnia potrzebę wzmocnienia odstraszania m.in. osłabieniem globalnej architektury kontroli zbrojeń.
Dziennik „Le Monde” w komentarzu opublikowanym we wtorek napisał, że zasada „zaawansowanego odstraszania” nuklearnego Francji, ogłoszoną przez prezydenta Emmanuela Macrona, „można tylko poprzeć”; wpisuje się ona w dążenie do suwerenności Europy w sferze bezpieczeństwa.
Gazeta podkreśla, że zmiana francuskiej doktryny nuklearnej była potrzebna z powodu trzech wydarzeń. „Le Monde” wskazuje na agresję rosyjską na Ukrainę, „kwestionowanie więzi transatlantyckiej” przez USA i prezydenta Donalda Trumpa oraz wypowiedzenie przez USA i Rosję traktatów dotyczących broni jądrowej. Wystąpienie Macrona - podkreśla dziennik - było odpowiedzią na tę sytuację.
Zasada „zaawansowanego rozszerzania” to „kamień milowy europeizacji francuskiej doktryny nuklearnej”; „to rozszerzenie było pożądane i można je tylko poprzeć” - ocenia „Le Monde”. Zdaniem dziennika „wpisuje się ono w dążenie do suwerenności europejskiej w sferze bezpieczeństwa, którego zasady muszą jeszcze zostać napisane, po straconych latach »dywidendy pokoju«”.
„Francuska doktryna nigdy nie zakładała, że »żywotne interesy« (w obronie których może zostać użyta broń nuklearna - PAP) (...) mogą kończyć się na granicach kraju. Założony (w nowej doktrynie) skok jakościowy jest kontynuacją tego myślenia, poprzez zaproponowanie aktywniejszego włączenia krajów europejskich” - podkreśla dziennik. Prognozuje, że zarysy tego zaangażowania zostaną określone w trakcie dyskusji już rozpoczętych wspólnie z Wielką Brytanią i Niemcami. To, że sześć innych państw (przyp.red. w tym Polska) poinformowało o swoim zainteresowaniu, jest „dobrym punktem wyjścia przed możliwym rozszerzeniem na dalsze kraje” - ocenia „Le Monde”.
Z kolei francuski dziennik „Liberation”, komentując wystąpienie prezydenta Emmanuela Macrona na temat odstraszania nuklearnego, ocenia, że skonkretyzowało ono po raz pierwszy europejski wymiar odstraszania, o którym poprzednicy Macrona mówili, ale którego dotąd nie precyzowano.
„Po Wielkiej Brytanii, jedynej innej potędze europejskiej posiadającej broń nuklearną (...) i Niemczech, »kluczowym i najbardziej ambitnym partnerze«, wymienione zostały: Polska, Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania. Wszystkie są »nowymi partnerami strategicznymi«” na rzecz »bezpieczeństwa zbiorowego i bezpieczeństwa Francji«. Prezydent wyjaśnił, że otwarte są dyskusje z kilkoma innymi krajami” - relacjonuje „Liberation”.
Historyk Yannik Pince powiedział dziennikowi, że konwencjonalny udział sojuszników we francuskich ćwiczeniach jest „historyczny”. Zarazem, odstraszanie nuklearne włącza sojuszników, bez ich angażowania w finansowanie. Historyk podkreślił, że odstraszanie to nie będzie dzielone z innymi. „Istnieje wola zachowania suwerenności i spójności Francuzów wokół odstraszania” - dodał rozmówca „Liberation”.
Dziennik prognozuje, że można wyobrazić sobie, iż „w ramach mocnego sygnału strategicznego w kierunku Rosji” prowadzone będą przeloty francuskich samolotów Rafale wzdłuż wschodnich granic Europy, z makietami bomb jądrowych. „Stacjonowanie broni jądrowej na terytorium sojuszników nie zostało wymienione, ale nie zostało też wykluczone” - ocenia gazeta.
„Przemówienie, jasne i przystępne, odwoływało się do spójności narodowej unikając tematów, które irytują, w szczególności - ceny” - podkreśla „Liberation”. Były poseł Francois Cornut-Gentille powiedział dziennikowi, że „problem finansowy nie został wymieniony, choć warunkuje on wszystko” i postawił pytanie, czy partnerzy Francji „będą gotowi dzielić brzemię”.
Ekspertka Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI) Heloize Fayet podkreśliła zaś, że w przemówieniu „zachowany został konsensus narodowy”.
Według „Liberation” wszystkie zapowiedzi Macrona są w intencji „nieodwracalne”, bez względu na to, „jaki rząd obejmie władzę we Francji w 2027 roku”, czyli po wyborach prezydenckich.