Spis treści
Minister spraw zagranicznych Ukrainy, Andrij Sybiha, w czwartek (1 października) potwierdził postępy w pozyskiwaniu niezbędnego uzbrojenia. Podkreślił, że dyplomacja skupia się obecnie na konkretnych działaniach mających na celu zwiększenie zdolności obronnych kraju.
„Cały dzień zajmowaliśmy się amunicją kal. 20 mm. I udało nam się. Uważam, że zapewniliśmy rozwiązanie w zakresie tego kalibru na znaczący okres (...) W sytuacji, gdy nie mamy jeszcze rozwiniętych zdolności do zwalczania dronów odrzutowych, a jednocześnie przygotowywane są kolejne ataki, niezwykle ważne było wsparcie naszych wojsk w zestrzeliwaniu tych dronów” – zacytowała wypowiedź Sybihy agencja Interfax-Ukraina.
Minister zaznaczył, że myśliwce F-16 są obecnie najbardziej skutecznym środkiem w walce z dronami odrzutowymi, poza bardzo kosztownymi systemami obrony powietrznej. Dodał, że dzięki tej współpracy „mniej będzie uderzeń w Kijów i inne miasta”.
Dlaczego amunicja 20 mm jest tak kluczowa?
Potrzeba amunicji kalibru 20 mm wynika z rosnącej częstotliwości rosyjskich ataków z użyciem dronów odrzutowych oraz deficytu rakiet powietrze-powietrze AIM-9 i AIM-120. Jak podaje ukraiński portal Militarnyj, „W związku z deficytem rakiet powietrze-powietrze AIM-9 i AIM-120 ukraińscy piloci F-16 coraz częściej otwierają ogień z działek 20 mm do rosyjskich dronów”. Takie działanie pozwala na oszczędzanie cennych pocisków rakietowych, które są niezbędne do zwalczania pocisków manewrujących i rosyjskich samolotów.
Według wcześniejszych doniesień agencji Bloomberg, do przechwycenia jednego drona potrzeba średnio około 150 sztuk amunicji, co oznacza, że dzienne zapotrzebowanie może wynosić około 10 tys. nabojów. Strona ukraińska jest zainteresowana zakupem kilkuset tysięcy sztuk pocisków 20 mm. Myśliwce F-16 posiadają na uzbrojeniu, obok pocisków rakietowych, także działo M61A1 Vulcan o kalibrze 20 mm i teoretycznej szybkostrzelności 6 tys. strzałów na minutę. Polska już w połowie września potwierdziła, że pociski o kalibrze 20 mm znajdą się w kolejnym pakiecie pomocy wojskowej dla Ukrainy, o czym poinformował wiceszef MON, Stanisław Wziątek.
Poza amunicją 20 mm problemem są także braki w pociskach AIM-9 Sidewinder i AIM-120 Advanced Medium-Range Air-to-Air Missiles (AMRAAM), które były intensywnie wykorzystywane przeciwko rosyjskim pociskom manewrującym i dronom, a ukraińscy piloci F-16 podobno musieli racjonować te pociski.
Problemy z serwisowaniem F-16 w Belgii
Mimo optymistycznych wieści o dostawach amunicji, sytuacja wokół samolotów F-16 jest skomplikowana. "Wall Street Journal" alarmuje, powołując się na swoje źródła, że ponad połowa ukraińskich myśliwców F-16 jest obecnie uziemiona w Belgii z powodu długiego okresu serwisowania. Czas inspekcji w Belgii jest wielokrotnie dłuższy niż w USA, gdzie podobny proces zajmuje od 2 do 6 tygodni, podczas gdy w Belgii może to trwać nawet do 40 tygodni. Gazeta sugeruje, że źródłem problemów jest kontrakt zawarty przez USA w ramach pomocy Ukrainie na serwis samolotów przez belgijską firmę Sabena Aerospace Engineering. Firma wykonuje kontrakt o wartości do 235,5 miliona dolarów na konserwację ukraińskich myśliwców F-16. Część prac realizują podwykonawcy. Według doniesień, przy obecnym tempie eksploatacji i konserwacji, Ukraina może wyczerpać resurs pozostałych dostępnych samolotów F-16 do końca 2026 roku. Po około 300 godzinach lotu samoloty F-16 wymagają szczegółowej kontroli technicznej silnika, awioniki, hydrauliki, układu paliwowego i innych podzespołów.
Emerytowany kontradmirał Mark Montgomery oraz emerytowany generał Sił Powietrznych USA David Deptula zwracają uwagę na krytyczną naturę tej sytuacji. Generał Deptula stwierdził: „Niezależnie od przyczyny, jest to awaria systemu utrzymania, która staje się kryzysem obrony powietrznej”. Zachodnie źródło cytowane przez "WSJ" dodaje, że przy obecnym tempie napraw do końca roku zużyją się wszystkie posiadane maszyny. Ukraiński portal Defense Express podaje, że Ukraina posiada obecnie 39 F-16 dostarczonych przez Holandię i Danię. Inne źródła na które powołuje się portal The War Zone mówi o liczbie około 40-50 samolotów. Część z nich jest jednak zatrzymywana na potrzeby szkoleń w innych częściach Europy, a 5 zostało utraconych. Warto tutaj wspomnieć, że około 110 samolotów F-16 zostało obiecanych przez koalicję składającą się z Belgii, Danii, Holandii i Norwegii.
Rosja zwiększyła liczbę ataków z użyciem dronów odrzutowych, w których F-16 jest jednym ze środków przechwytywania. Ukraina przechwytuje około 57% rosyjskich dronów odrzutowych, podczas gdy wskaźnik przechwytywania starszych modeli Shaheda przekracza 90%. Pozostawanie F-16 bezczynnie ogranicza jedną z dostępnych dla Ukrainy metod przeciwdziałania temu nowemu zagrożeniu powietrznemu.
Opóźnienia w dostawach belgijskich F-16
Kolejnym wyzwaniem są opóźnienia w dostawach samolotów F-16 z Belgii. Mimo wcześniejszych obietnic, Belgia nie dostarczyła dotąd ani jednego z 36 obiecanych myśliwców, jak podał belgijski dziennik "Le Soir". Pierwotnie maszyny miały trafić na Ukrainę już w 2025 roku. Opóźnienia są spowodowane tym, że przekazanie F-16 uzależnione jest od dostaw nowych myśliwców F-35 z USA zamówionych przez Brukselę. Generał lotnictwa Frederik Vansina, dowódca belgijskiej armii, ocenił, że „jeśli zabierzemy F-16, to jesteśmy nadzy”.
Mimo to, 29 września prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Belgia przekaże Ukrainie trzy F-16 w przyspieszonej procedurze jeszcze w tym roku, a dodatkowe sześć obiecała Norwegia. Minister obrony Belgii Theo Francken ogłosił 18 czerwca, że w tym roku na Ukrainę trafi siedem należących do jego kraju myśliwców F-16, z zastrzeżeniem, że są to terminy sugerowane. Według komunikatu Sił Powietrznych Ukrainy, samoloty F-16 pozostające w służbie od 2024 roku zestrzeliły już około 3150 celów powietrznych, w tym 666 pocisków manewrujących i 2500 dronów.