Zajmując 2 X 1938 r. czeski kawałek Śląska Cieszyńskiego, Polska wsparła Hitlera?

W Czechach do dziś nie mogą nam tego zapomnieć. Może nie traktują tej operacji tak jak my sowieckiej agresji 17 września, ale mają nam za złe, że uczestniczyliśmy w destrukcji państwa czechosłowackiego. Należy mieć nadzieję, że co najmniej taki sam żal mają do Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch, o Niemczech nie wspominając. Upadek państwa czechosłowackiego zainicjowało porozumienie wymienionych mocarstw, zawarte – bez udziału czechosłowackiej reprezentacji – w nocy z 29 na 30 września 1938 r. Pokłosiem paktu monachijskiego była utrata części terytorium przez Czechosłowację. Między innymi także na korzyść Polski.

Polskie czołgi 7TP na ulicach Cieszyna w 1938 roku. Na miniaturze nagłówek Zaolzie nasze. Pisze o tym SE Portal Obronny.
Autor: Wikimedia/ CC0 3.0 Czołgi 7TP przed hotelem PIAST

• Czechosłowacja miała sojusz militarny z Francją i Związkiem Sowieckim.

• Zobowiązania sojusznicze okazały się nic niewarte, niektórzy twierdzą, że za sprawą Polski.

• Zaolzie zajęła – bez wystrzału – Samodzielna Grupa Operacyjna „Śląsk”.

• Zgodę na przejęcie tej części Czech wydał, po polskim ultimatum, rząd czechosłowacki.

• Ponad ćwierć miliona żyjących na Zaolziu od marca do września 1939 r. nie miało styczności z faktyczną okupacją Czech i Moraw.

Upadek Czechosłowacji zainicjowano w Monachium

Pakt monachijski jest sztandarowym przykładem na to, jaką moc i trwałość miały w latach 30. sojusze. Na papierze Praga była „zabezpieczona”. Miała sojusz z Francją od 1924 r., wzmocniony rok później dodatkowymi gwarancjami.

Była w bloku obronnym, zwanym Małą Ententą, z Rumunią i Jugosławią, ale nie zakładał on zobowiązań sojuszniczych w przypadku niemieckiej agresji. Pośrednio, ale to bardzo pośrednio, Praga mogła liczyć „w razie czegoś” na pomoc Wielkiej Brytanii. A to z tego powodu, że Londyn był sojuszniczo powiązany z Paryżem, więc reakcja militarna Francji mogła być wsparta przez Wielką Brytanię.

Czechosłowacja miała też pakt o wzajemnej pomocy (z 1935 r.) ze Związkiem Radzieckim. Był to układ warunkowy, a to w tym sensie, że Sowieci pospieszyliby z pomocą tylko wtedy, gdyby pierwsza uczyniła to Francja. A nawet gdyby do tego doszło, a nie doszło, to Armia Czerwona mogłaby przyjść z pomocą Czechosłowacji tylko wtedy, gdyby zgodę na taki przemarsz wyraziły Polska i Rumunia. Sowieci nie graniczyli z Czechosłowacją.

Na Warszawę i Bukareszt, formalnych sojuszników Francji, naciskał środkami dyplomatycznymi Paryż. Sugerował, by sojusznicy zgodzili się na ewentualny przemarsz Armii Czerwonej z pomocą dla Czechosłowacji, gdyby ta została zaatakowana przez III Rzeszę.

Rumunia nie mówiła zdecydowanie „nie”, klucząc w poszukiwaniu formuł prawnych dla takiego układu.

Polska nie bawiła się w dyplomatyczne gierki, od razu oświadczyła, że nie da zgody na taki tranzyt. „Raz wpuszczeni, nigdy nie wyjdą” – ocenił słusznie Józef Beck hipotetyczny przemarsz Sowietów do Czechosłowacji. Tak więc – jak widać to bez lupy – pakt obronny czechosłowacko-radziecki był g… wart, co w jakiejś mierze wykorzystały mocarstwa zachodnie, idąc w Monachium na ustępstwa wobec Hitlera czyimś, w tym przypadku Czechosłowacji, kosztem.

Na mocy „zdrady monachijskiej” i wynikających z niej nieco późniejszych ustaleń dwustronnych terytorium państwa Czechów i Słowaków zmniejszyło się ze 140,5 tys. km kw. do 99 tys. km kw. Czechosłowacja straciła:

• na rzecz III Rzeszy: ok. 29 tys. km kw. Sudetów (zamieszkałych przez 2,8 mln Niemców sudeckich i ok. 800 tys. Czechów),

• na rzecz Węgier: 11 900 km kw. w południowym pasie Słowacji oraz południowej części Rusi Podkarpackiej (zamieszkałe przez milion osób, w tym ponad połowę narodowości węgierskiej),

• na rzecz Polski: ok. 1000 km kw. (po listopadowych korektach, zamieszkały przez ok. 230 tys. osób, z czego ponad połowę stanowili Polacy).

LUBECKA: PUTIN CHCE SPROWOKOWAĆ NATO
Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News

Wojsko Polskie witane jest entuzjastycznie już w nieczeskim Cieszynie

2 października 1938 r. oddziały Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk”, dowodzonej przez gen. Władysława Bortnowskiego, zajęły bez walki 862 km kw. Zaolzia.

Z prawnego punktu widzenia nie była to agresja. Zgodę na wejście Wojska Polskiego w ten obszar Czechosłowacji wyraziła 1 października Praga. To, że stało się to pod presją sygnatariuszy paktu monachijskiego i Warszawy, to już inna sprawa.

11 października prezydent RP Ignacy Mościcki wydał dekret o zjednoczeniu odzyskanych ziem Śląska Cieszyńskiego z Rzecząpospolitą Polską. Zaolzie weszło w skład województwa śląskiego.

2 października, o 13:50 (na chwilę przed wkroczeniem Wojska Polskiego), Naczelny Wódz marszałek Edward Rydz-Śmigły odczytał przez radio rozkaz „do wojsk stojących nad Olzą”:

„Żołnierze grupy generała Bortnowskiego. Za chwilę przekroczycie Olzę, skazaną w ciągu długich lat na upokarzającą służbę rzeki oznaczającej granicę nieistniejącą ani w sercach tych, co oba jej brzegi zamieszkują, ani w sercach całego narodu polskiego. Dzisiaj Olza staje się inną rzeką, chociaż jej fale tak samo szumią, chociaż nad tymi falami chylą się te same drzewa i bieg jej się nie zmienia (…). Wy żołnierze w tej chwili jesteście usposobieniem woli narodu. Z wami przekracza Olzę majestat Rzeczypospolitej…”.

35 tys. żołnierzy, wspartych przez artylerię, czołgi 7TP, nie musiało forsować Olzy. Grupa wkroczyła, niczym na defiladzie, do już nieczeskiej części Cieszyna przez Most Główny (od 1953 r. zwany Mostem Przyjaźni), krocząc ulicą Główną.

Wojsko było autentycznie witane przez większość polską. Oczywiście ówczesna propaganda wykorzystała zajęcie/powrót Zaolzia dla celów politycznych. Z miejsca prawie ul. Główna została przemianowana, otrzymując za patrona Józefa Piłsudskiego. Trzeba zaznaczyć, że entuzjastycznie witający Wojsko Polskie nie byli do tego „nakłaniani”, tak jak za komuny (w CSRS i PRL) „zachęcano” do uczestnictwa choćby w pochodach pierwszomajowych.

W kolejną rocznicę operacji „Zaolzie” wyleje się ponownie fala krytyki na ówczesne rządy pułkowników. Będzie mowa o tym, że Polska, uczestnicząc w pierwszym rozbiorze Czechosłowacji, poparła Hitlera.

Tak jakby Francja i Wielka Brytania tego nie uczyniły w gigantycznie większym wymiarze.

Tak jakby to Polska była odpowiedzialna za drugi rozbiór Czechosłowacji.

A przypomnę: nastąpił on 14 marca 1939 r., gdy pod wpływem „perswazji” Adolfa Hitlera ks. Jozef Tiso ogłasza niepodległość Słowacji, a to, co zostało z dawnej Czechosłowacji, stało się od 16 marca Protektoratem Czech i Moraw.

W rzeczy samej, należałoby krytykom wspomnieć, że doprowadziła do tego nie tylko polska, ale i węgierska polityka. A jak już tak sobie przypominamy, to warto nie chować do składzika rzeczy zapomnianych tego, co wydarzyło się 23 stycznia 1919 r.

Polska biła się o swoje istnienie z bolszewicką Rosją. I wykorzystując to osłabienie, Praga wysłała wojsko na sporne terytorium Śląska Cieszyńskiego. Zaczęło ono szybko zajmować nie tylko te obszary dziś należące do Czeskiej Republiki. Wkroczyło dalej, dotarło pod Skoczów, gdzie stoczona została (28–30 stycznia) największa bitwa w tym konflikcie. Do akcji wkroczyli zachodni rozjemcy. Czechosłowackie wojsko wycofało się za Olzę.

I tak jak Czesi mają za złe Polakom, że jesienią 1938 r. urwali z ich terytorium tysiąc km kw., tak Polacy mają za złe Czechom, że wcześniej to oni postąpili niecnie. Oczywiście, żeby była jasność, to jest opinia o charakterze generalnym.

Do września 1939 r. Zaolzie wzmacniało gospodarkę Rzeczypospolitej

Po Monachium Czechosłowacja była państwem o dość ograniczonej suwerenności. W pół roku później i tę straciła, co zresztą wyrażone zostało w nowej nazwie tworu utworzonego przez Hitlera na bazie czeskiej części Czechosłowacji. Potencjał przemysłowy wzmocnił gospodarkę III Rzeszy.

Przemysł zgrupowany na Zaolziu mógł pracować na potrzeby III Rzeszy dopiero od września 1939 r. Do tego czasu, od jesieni 1938 r., wzmacniał polską gospodarkę. A i ludność Zaolzia, każdej narodowości z wyjątkiem niemieckiej, miała prawie sześć miesięcy choćby „wolności od Gestapo” i inych atrybutów niemieckiego zwierzchnictwa.

Polska, przejmując Zaolzie, zyskała teren o konkretnym znaczeniu przemysłowym i strategicznym. Działało tu ok. 200 większych zakładów przemysłowych. Ten region był bogaty w złoża węgla kamiennego, co było ważnym zasobem energetycznym dla Polski. Kopalnie węgla w regionie były jednymi z bardziej rozwiniętych i miały duże znaczenie dla gospodarki lokalnej. W 1938 r. karwińskie kopalnie dawały 4,5–5 mln ton węgla rocznie. Trzyniecka huta, jedna z największych w Europie, produkowała rocznie ok. 800 tys. ton stali. Przejęliśmy także strategiczne połączenia kolejowe, które były ważne z punktu widzenia transportu surowców i towarów, szczególnie w kontekście połączeń z Czechosłowacją i Niemcami...

Jesienią 1938 r. Polska osłabiła Czechosłowację?

A może sprawiła, że w dalszej perspektywie III Rzesza nie wzmocniła bardziej swojej gospodarki?

Przejmując Zaolzie, staliśmy się sojusznikami Hitlera czy uczyniliśmy Czechosłowacji to samo, co nam zgotowali Sowieci 17 września?

Łatwo jest uprawiać prezentyzm historyczny. Tym bardziej gdy jest podbudowany argumentami powstałymi w czasach słusznie minionych. Gorzej jest, gdy trzeba podejmować decyzje i oceny w czasie rzeczywistym.

Uznanie faktu, że widząc nieuchronny rozpad Czechosłowacji, rząd w Warszawie podjął jedyną racjonalną z punktu widzenia polskich interesów decyzję, dla wielu wciąż pozostaje politycznie niepoprawne. A sami jej krytycy, głoszący hasła o tym, że zajęcie Zaolzia uczyniło z sanacyjnej Polski „wspólnika Hitlera”, zapominają, że pierwszym, który je sformułował, był niejaki Goebbels, dr Joseph Goebbels!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki