Rewolucja i ewolucja na polu walki. Polsko-ukraińskie wnioski z UMO Fire Days

Trudne warunki pogodowe, dynamiczny rozwój technologii i bezcenne doświadczenia prosto z ukraińskiego frontu – tak w skrócie można podsumować wydarzenie zorganizowane na poligonie w podwarszawskiej Zielonce. Spotkanie polskich i ukraińskich ekspertów oraz operatorów systemów bezzałogowych stało się okazją do wyciągnięcia kluczowych wniosków na temat tego, jak drony zmieniają współczesne oblicze konfliktów zbrojnych.

UMO Fire Days. Polsko-ukraiński pokaz dronów bojowych

Pogoda na poligonie w Zielonce nie rozpieszczała uczestników, jednak dla profesjonalistów była to zaleta. Na miejscu zaprezentowano szeroki wachlarz technologii: od małych maszyn typu FPV, służących jako drony kamikadze lub platformy do zrzucania ładunków, przez bezzałogowce transportowe, aż po pojazdy kołowe przeznaczone do dostarczania zaopatrzenia i ewakuacji oraz transportery piechoty.

Rozmówcy zgodnie podkreślali, że technologia bezzałogowa przestała być jedynie nowinką czy elementem wspierającym, a stała się fundamentem działań militarnych. Prezes UMO - Technologie Militarne i Policyjne, Arkadiusz Szuba zwrócił uwagę na to, jak głęboki proces transformacji dokonał się w ostatnich latach:

„Na arenę walki wkroczyło bardzo dużo technologii zaawansowanych, które były do tej pory technologiami dual-use [podwójnego zastosowania], a dzisiaj są już technologiami militarnymi i drony dzisiaj są budowane w technologiach militarnych. I co najważniejsze – drony na początku zmieniały taktykę, miały chronić siłę żywą, dzisiaj ta taktyka poszła tak daleko walki dronowej, że zmienia całkowicie strategię walki. To jest jakby bardzo istotnym elementem i one dzisiaj wchodzą na pole karabinku szturmowego, a kończymy tak naprawdę na systematycznym bombardowaniu i minowaniu. (...) To jest technologia, która pozwala zmienić taktykę, chronić własną siłę żywą i budować odpowiednio silne uderzenie przeciwko wrogom”.

Pytany o tempo tego technologicznego wyścigu zbrojeń, prezes firmy działającej równolegle na rynku polskim i ukraińskim wskazał na bezprecedensową dynamikę wprowadzania modyfikacji:

„Dzięki temu, że jesteśmy firmą, która funkcjonuje zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie od kilku lat, nasze tempo informacji jest bardzo szybkie, bo tak naprawdę informacje z frontu, które nanosimy w naszych produktach, są codzienne. I to są zarówno zmiany techniczne budowy drona, jak i zmiany techniczne w zarządzaniu nim i sterowaniu (...). I to jest tak naprawdę codzienna zmiana. Nie jest wykluczone, że drony, które sprzedajemy dziś, jutro będą zastosowane do szkolenia, a drony, które wyprodukujemy jutro, będą na polu walki”

Narzędzie niezbędne, ale nie jedyne

Mimo ogromnego entuzjazmu wokół „wojny dronów”, rozmówcy zachowują pragmatyzm. Jak powiedział jeden z operatorów dronów, czynny żołnierz wojsk dronowych:

"Nie jest to podstawa, która zabiera nam całe inne uzbrojenie i będziemy się tylko "bawić dronami" i opszemy na nich całą taktykę. Ale w tym momencie jest to tak istotne narzędzie bez którego nie obejdziemy się na polu walki. Nie zastąpi nam to czołgów, piechoty czy wozów bojowych ale musimy się liczyć z tym, że one w tym momencie są tak skuteczne, że bez nich nie możemy się obejść. Ale nadal musimy je traktować jako dodatkowe narzędzie dla żołnierza"

Zapytany o tempo rozwoju systemów bezzałogowych, ocenił, że rynek nie przechodzi gwałtownych przewrotów, lecz stale się doskonali:

„Tak naprawdę technologie rozwijają się cały czas na bieżąco, ale nie są to jakieś rewolucje – bardziej są to ewolucje rozwiązań, które istnieją już od dawna. Konflikt pokazuje to, że cały czas trzeba ewoluować nawet w najmniejszych szczegółach: od rozwiązań światłowodowych, które też ewoluują to nie jest cały czas to samo, po same zmiany częstotliwości, systemy lotów i przede wszystkim taktykę używania tego”.

Asymetryczna odpowiedź i lekcja pokory

Niezwykle cennym głosem podczas pokazów była perspektywa ukraińskiego specjalisty z UMO Ukraina (wypowiadającego się w charakterze cywila), który odniósł się do realiów, w jakich rodziła się potęga ukraińskich formacji bezzałogowych po lutym 2022 roku. Zapytany o to, czy bezzałogowce są obecnie najlepszym sposobem prowadzenia wojny, odpowiedział z dużym dystansem:

„Muszę powiedzieć to jako cywil: drony nie są wcale wyłącznie najlepszym sposobem walki na współczesnym polu, są jednak nieodłącznym i bardzo ważnym zasobem walki. Mówiąc przewrotnie, drony, które zaczęliśmy używać na Ukrainie zaraz po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, były naszą asymetryczną odpowiedzią, możliwą do realizacji w takich warunkach, kiedy nie było wystarczająco pieniędzy, wystarczająco wsparcia, były braki w amunicji. Tylko tak mogliśmy wtedy odpowiedzieć naszemu wrogowi i wytrwać”.

Ukraiński przedstawiciel firmy tonował również nastroje dotyczące rzekomej technologicznej dominacji Ukrainy na świecie, wskazując na konieczność ciągłego uaktualniania prostych struktur:

„Nie jest tak, że teraz mamy podstawy, żeby zadzierać nosy w tej sprawie, ale to prawda – mamy w tym temacie bardzo duże doświadczenie. Wciąż takie systemy stosujemy, ale najważniejsze, że rozwiązania, jakie stosujemy, są dość proste, to trzeba powiedzieć otwarcie. Oprócz tego są też tanie, a to bardzo ważne w takich warunkach finansowania, jakie mamy głównie w organach państwowych, które kupują drony. (...) Cały czas musimy unowocześniać swoje rozwiązania”.

Pokazy UMO Fire Days w Zielonce udowodniły, że współczesna myśl obronna opiera się na ciągłej i błyskawicznej adaptacji. Bliska współpraca polskich i ukraińskich podmiotów pozwala na bieżąco analizować i wdrażać modyfikacje techniczne, które w warunkach realnego zagrożenia decydują o skuteczności działań taktycznych oraz o przeżywalności żołnierzy na froncie.