- Brytyjscy żołnierze zmagali się z ostrą zimą na wschodniej flance NATO, co stanowi wyzwanie klimatyczne dla ich doświadczeń.
- Kapitan Cameron Johnstone opowiada o międzynarodowej współpracy, polskiej gościnności i hartowaniu sojuszniczych relacji.
- Misja w Polsce okazała się najlepszym dotychczasowym doświadczeniem kapitana Johnstone'a, który chętnie wróci do naszego kraju
Choć nowoczesne armie dysponują zaawansowaną technologią, natura wciąż potrafi „pokazać pazury”. Dla brytyjskiego kontyngentu największym zaskoczeniem nie były kwestie taktyczne, lecz klimatyczne. Jak przyznaje kpt. Johnstone z 2. batalionu The Royal Anglian Regiment - „Największą szkołą życia była dla nas pogoda. W Wielkiej Brytanii jesteśmy przyzwyczajeni do wilgoci zimą, ale tutaj różnica temperatur i śnieg leżący przez dwa miesiące były dla nas dobrym doświadczeniem. To coś, czego ani ja, ani wielu żołnierzy nie doświadczyliśmy wcześniej”.
Polecany artykuł:
Kapitan podkreśla, że było to spore wyzwanie, nawet pomimo szkolenia działania w zimowym klimacie które przeszli. Odpowiednie przeszkolenie i sprzęt pozwoliły zachować pełną sprawność, ale mimo wszystko, korzystanie z otwartych pojazdów rozpoznawczych Jackal, które stanowią podstawowy transport w tej jednostce, nie było najłatwiejszym doświadczeniem.
Rola kapitana Johnstone’a jest specyficzna – służy on jako oficer łącznikowy dla kontyngentu brytyjskiego. To stanowisko wymaga nie tylko wiedzy wojskowej, ale i dyplomatycznej intuicji. Jak mówi - „Dużą częścią mojej pracy stanowi łączność. Nie tylko z Amerykanami czy Polakami, ale także Rumunami i Chorwatami, którzy tu są, i realizowanie tego zadania spajającego na poziomie dowództwa grupy bojowej”.
Choć bariera językowa i różnice pojęciowe bywają wyzwaniem, fundamenty działań są identyczne. „Nawet jeśli mówimy nieco innym językiem, używamy innych akronimów, sposób prowadzenia działań jest dość podobny.” – mówi oficer, i podkreśla, że każda z nacji wnosi do sojuszniczej grupy bojowej unikalne kompetencje, z których Brytyjczycy chętnie czerpią.
„Znaleźliśmy wiele wspólnych płaszczyzn, ale również taktycznie są rzeczy, których się nauczyliśmy” – mówi wprost brytyjski oficer. Chorwaci pokazali wiele ze swojej taktyki miejskiej. Amerykanie wnieśli swoje doświadczeni w planowaniu i dowodzeniu, a siły ognia Brytyjczycy uczą się od Polaków. Kapitan Johnstone wierzy, że proces ten działa w obie strony. Jak mówi - „Chciałbym myśleć, że niektóre z naszych taktyk i stałych procedur operacyjnych (SOP) zostały również przejęte przez naszych partnerów. Wspólne szkolenie czyni nas silniejszymi jako jednostkę, jako NATO”.
Trzeba tu zaznaczyć, ze kapitan Cameron Jonhnstone ma za sobą bogate doświadczenie z operacji zagranicznych British Army. Służył wcześniej m.in. w Macedonii Północnej, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Odwiedział też Polsce wcześniej, podczas ćwiczeń Steadfast Defender i nie kryje entuzjazmu wobec Polski.
Jak mówi z uśmiechem - „To była bez wątpienia najlepsza misja, jaką do tej pory odbyłem. Oprócz szkoleń miałem okazję poznać Polskę. Odbyliśmy wycieczki do Warszawy, Gdańska i innych miejsc. Wiele dowiedziałem się o historii, poznałem Polaków i było to fantastyczne doświadczenie, więc z przyjemnością wrócę do Polski”.