● Rumunia, która zaciągnęła w ramach SAFE 16,6 mld euro kredytu, alarmuje o podwyżce cen oferowanej przez Rheinmetall sięgającej 30 proc.
● Spór dotyczy zakupu 298 bojowych wozów piechoty Lynx, których koszt może wzrosnąć o ponad 800 mln euro względem pierwotnej oferty.
● Bukareszt podkreśla, że nie zaakceptuje sztucznego windowania cen przed upływem terminu na zawieranie kontraktów indywidualnych do 31 maja.
Będzie drożej za produkt w wersji znacząco okrojony
Rumunia była gotowa zapłacić za 298 gąsienicowych BWP (MLI/Lynx) ok. 2,54 mld euro. Jednak Rheinmetall w ostatnich dniach poinformował o wzroście cen, i to nie za najbardziej „wypasione” Rysie (Lynx). Rumunia mogłaby kupić najnowsze Lynx KF41 (z 2018 r., modułowa platforma z wieżą Lance 2.0), ale Rheinmetall proponuje wariant z węgierskiej fabryki (Zalaegerszeg), postrzegany jako „starszy” lub „uproszczony” (załogowa wieża, mniej zaawansowana ochrona). Można określić je, używając terminologii informatycznej, jako wersje lite.
Oto krótka historia tego zamówienia… Przetarg na nowy BWP dla rumuńskich sił zbrojnych ogłoszono oficjalnie w lipcu 2025 r., z udziałem oferentów, takich jak Rheinmetall Lynx, CV90 (Szwecja) i Redback (Republika Korei). W listopadzie 2025 r. prezes Rheinmetall ogłosił rzekome podpisanie umowy, co rząd Rumunii zdementował, podkreślając, że oferta jest jedną z kilku rozważanych. Negocjacje były zaawansowane w marcu 2026 r., ale kontrowersje z cenami wstrzymały finalizację transakcji. W kwietniu okazało się, że Rheinmetall podniósł ceny o 30 procent! Ma się rozumieć, że Bukareszt jest zbulwersowany taką decyzją. Tym bardziej jest – powtórzę – wzburzony, że niemiecki koncern chce więcej nie za najnowszego Lynxa KF41, lecz za wariant postrzegany jako starszy i wyraźnie uproszczony.
O propozycji (nie)do odrzucenia grzmią media rumuńskie. Portal MedFax cytuje stanowisko rumuńskiego resortu obrony. Minister Radu Miruta ostrzegł, że Rumunia nie zaakceptuje sztucznych podwyżek sięgających nawet 30 proc., których żądają niektórzy dostawcy przed podpisaniem kontraktów SAFE.
Przypomnę, że zgodnie z założeniami SAFE kredytobiorcy mają czas do 31 maja na zawarcie indywidualnych kontraktów. Potem w grę będą wchodziły jedynie grupowe zamówienia. Portal cytuje wypowiedź szefa rumuńskiego MON: „Kiedy rozpoczynaliśmy rozmowy w sprawie SAFE, niektórzy prywatni producenci amunicji zaproponowali cenę. Teraz, gdy jesteśmy bliscy podpisania umowy, wracają z ceną wyższą o około 30 proc.”. Minister zapewnił, że jego resort nie ulegnie presji i że sektor prywatny nie może zmusić państwa do zaakceptowania wyższych kosztów tylko ze względu na kalendarz kontraktowy. Minister nie ujawnił, o które firmy chodzi.
Według portalu Defence Industry Europe, które powołuje się na źródła polityczne i wojskowe, Rheinmetall należy do przedsiębiorstw, które zaproponowały wyższe ceny w kilku projektach SAFE. A to oznacza, że Rumunia musiałaby wydać z SAFE nie 2,54, ale circa o ponad 800 mln euro więcej.
Wschodni rynek wszystko weźmie od zachodnioeuropejskich producentów?
Gdyby Niemcy zaoferowali (tak jak chciała tego Rumunia) najnowsze BWP Lynx KF41, to ich montaż odbywałby się w Rumunii, w zakładach Rheinmetall Automecanica. Formalnie byłaby to więc produkcja krajowa, ale…
Portal DefenceRomania podkreśla, że do niemieckich BWP kluczowe komponenty, takie jak zaawansowana optyka, systemy elektroniczne i pakiety opancerzenia, są nadal produkowane w Niemczech, Austrii, Słowacji i Czechach. W takim modelu przemysłowym Rumunia ryzykuje, że stanie się jedynie drugorzędnym punktem montażowym, o niskiej wartości dodanej i minimalnym transferze technologii. W opinii analityków rzeczonego portalu taka „dynamika odzwierciedla różnice w europejskiej architekturze bezpieczeństwa, w której Europa Zachodnia zachowuje przewagę technologiczną, a państwa wschodnie pozostają w dużej mierze prostymi rynkami zależnymi od zewnętrznego sprzętu i know-how”.
Kilka zdań komentarza
SAFE budziło, budzi i budzić będzie kontrowersje i w pewnym sensie służy nie tylko wzmacnianiu obronności europejskich członków NATO (tych, którzy zdecydowali się skorzystać z tej możliwości). Jest - co widać choćby na polskim przykładzie - narzędziem do wewnętrznej walki politycznej. Tego ostatniego wątku nie zamierzam rozwijać, niech się politycy między sobą szermują.
Faktem jest, i nie trzeba być laureatem Nagrody Nobla z ekonomii, że krótki termin, wręcz ekspresowy, wyznaczony na zawieranie dwustronnych umów sprzyja sprzedającym, a nie kupującym. Najzwyczajniej: popyt wpływa na cenę. Tak to w tej gospodarce rynkowej jest. I tyle, jak to mawiają „na kompanii”, w temacie.