MQ-25 wraca do gry. Bezzałogowy tankowiec wydłuży zasięg lotniskowców

Pierwszy seryjny MQ-25A Stingray wykonał drugi lot próbny, a US Navy przygotowuje bezzałogowy tankowiec do integracji z lotniskowcami. Maszyna ma przejąć część zadań F/A-18E/F, zwiększyć zasięg F-35C i otworzyć pokład dla kolejnych autonomicznych platform. Droga do służby nadal prowadzi jednak przez próby w Patuxent River i kwalifikację pokładową.

Dron MQ-25 Stingray tankujący myśliwiec F/A-18 w powietrzu. O testach US Navy przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Boeing Defence and Space/ Materiały prasowe

Pierwszy należący do US Navy bezzałogowy tankowiec MQ-25A Stingray zakończył drugi lot próbny. Podczas testu przeprowadzono pierwsze w powietrzu cykle chowania i wypuszczania podwozia, a samolot wykorzystywał nową wersję oprogramowania systemu zarządzania i komputera misji. Próba odbyła się 10 lipca 2026 roku z lotniska MidAmerica St. Louis w stanie Illinois.

Z punktu widzenia programu nie był to jeszcze szczególnie skomplikowany lot. MQ-25 nie wykonywał tankowania, nie startował z katapulty i nie lądował z wykorzystaniem lin hamujących. Test potwierdził jednak działanie sterowania, autonomicznego zarządzania podwoziem i oprogramowania potrzebnego do stopniowego rozszerzania dopuszczalnego zakresu prędkości, wysokości i przeciążeń.

US Navy dopuściła już program do rozpoczęcia produkcji małoseryjnej. Decyzja Milestone C oznacza, że MQ-25 wyszedł poza etap budowy pojedynczych demonstratorów, choć przed wprowadzeniem go do służby nadal pozostaje długa seria prób w locie, testów systemu tankowania i kwalifikacji do operowania z lotniskowca.

Kiedy MQ-25 wystartuje z lotniskowca?

Aktualny harmonogram przewiduje kontynuowanie prób z lotniska MidAmerica St. Louis, a następnie przebazowanie pierwszego MQ-25A do Naval Air Station Patuxent River w stanie Maryland. NAVAIR zapowiada, że ma to nastąpić jeszcze w 2026 roku. W Patuxent River prowadzone będą testy systemów misyjnych, integracja ze stanowiskiem kierowania oraz przygotowania do kwalifikacji lotniskowcowej.

US Navy nie podała w najnowszym oficjalnym komunikacie dokładnej daty pierwszego startu produkcyjnego MQ-25A z katapulty ani pierwszego lądowania na pokładzie. Będą one możliwe dopiero po rozszerzeniu obwiedni lotu, sprawdzeniu odporności konstrukcji i uzyskaniu wymaganych zezwoleń na próby morskie.

Nie należy przy tym mylić przyszłych lotów kwalifikacyjnych z rozpoczęciem regularnych operacji. Próby mogą objąć pojedynczy samolot i przygotowany do tego lotniskowiec, podczas gdy gotowość operacyjna wymaga również wyszkolonych operatorów i techników, infrastruktury pokładowej, zapasu części oraz procedur współdziałania z całym skrzydłem lotniczym.

Garda: Szczyt NATO w Ankarze – Portal Obronny

Część przygotowań wykonano już bez udziału seryjnego samolotu. Demonstrator T1 był przemieszczany po pokładzie USS „George H.W. Bush”, co pozwoliło sprawdzić jego ustawianie, składanie skrzydeł i zachowanie w zatłoczonym środowisku lotniskowca. Na tym samym okręcie zainstalowano pierwsze centrum kierowania bezzałogowymi operacjami lotniczymi UAWC.

Ponad 6,8 tony paliwa 500 mil od okrętu

Jednym z podstawowych wymagań programu jest możliwość dostarczenia około 15 tys. funtów, czyli ponad 6,8 tony paliwa, w odległości 500 mil morskich — około 926 km — od lotniskowca. Nie jest to całkowity zapas zabierany przez MQ-25, lecz ilość, którą maszyna ma pozostawić do przekazania innym samolotom po dotarciu do rejonu tankowania.

W praktyce paliwo będzie można rozdzielić między kilka maszyn albo przekazać większą ilość jednemu lub dwóm samolotom wykonującym szczególnie odległe zadanie. Konfiguracja zależy od planu operacji, uzbrojenia myśliwców, pogody, oczekiwanego czasu przebywania w rejonie celu i konieczności zachowania rezerwy na powrót.

MQ-25 wykorzystuje przewód z koszem, zgodny z systemem tankowania stosowanym przez lotnictwo US Navy. Wczesny demonstrator przeprowadził już transfer paliwa do F/A-18E/F Super Hornet, F-35C Lightning II oraz samolotu wczesnego ostrzegania E-2D Hawkeye. Próby potwierdziły, że sama koncepcja bezzałogowego tankowca współpracującego z różnymi typami maszyn pokładowych jest wykonalna.

Przejęcie misji tankowania pozwoli także zwolnić część Super Hornetów. Obecnie samoloty F/A-18E/F wykonują zadania cystern w konfiguracji z dodatkowymi zbiornikami i zasobnikiem do przekazywania paliwa. Oznacza to zużywanie resursu samolotu bojowego oraz ograniczanie liczby maszyn dostępnych do atakowania celów, osłony lotniskowca i zwalczania obrony powietrznej.

Jak Stingray zwiększy zasięg F-35C i F/A-18?

Nie istnieje jedna wartość, o którą MQ-25 automatycznie zwiększy promień działania każdego samolotu. Efekt zależy od miejsca tankowania, ilości przekazanego paliwa, profilu wysokościowego, masy uzbrojenia i tego, czy myśliwiec zostanie uzupełniony również podczas powrotu.

F-35C przenosi wewnętrznie niemal 20 tys. funtów paliwa, a jego deklarowany zasięg całkowity przekracza 1,2 tys. mil morskich. Tankowanie nie oznacza więc prostego dodania zasięgu MQ-25 do zasięgu myśliwca. Pozwala natomiast wystartować z większą ilością uzbrojenia lub mniejszym zapasem paliwa, uzupełnić zbiorniki już po starcie i przesunąć punkt, od którego F-35C rozpoczyna właściwą część misji.

Bezzałogowiec MQ-25 podczas testów
Autor: U.S. Navy/ Materiały prasowe

Podobny mechanizm dotyczy F/A-18E/F. Super Hornet może zostać zatankowany krótko po starcie, aby odzyskać paliwo zużyte podczas startu z ciężkim uzbrojeniem, albo spotkać MQ-25 setki mil od lotniskowca. Drugi wariant pozwala wydłużyć lot w kierunku celu, nie zmuszając okrętu do zbliżania się do strefy zagrożenia pociskami przeciwokrętowymi.

Największy efekt może przynieść wykorzystanie kilku tankowań. Pierwsze następuje po starcie, następne przed wejściem w strefę działań, a kolejne podczas powrotu. Taki model zwiększa zarówno możliwy promień uderzenia, jak i czas dyżurowania myśliwców prowadzących obronę powietrzną zespołu lotniskowcowego.

Nie należy jednak zakładać, że pojedynczy MQ-25 wystarczy do obsługi całego dużego ugrupowania uderzeniowego. Paliwo nadal jest ograniczonym zasobem. Planista będzie musiał wybierać między zatankowaniem większej liczby samolotów niewielkimi porcjami a znacznym wydłużeniem lotu mniejszej formacji.

Operator nie steruje samolotem zdalnie

MQ-25 nie jest klasycznym samolotem zdalnie pilotowanym, w którym operator przez cały czas wykonuje bezpośrednie ruchy sterami. Air Vehicle Pilots pracujący na lotniskowcu lub w stanowisku naziemnym określają trasę, punkty nawigacyjne i zadania, a następnie wydają komendy takie jak kołowanie, start lub lądowanie.

Autonomiczne systemy pokładowe przekładają te polecenia na działanie silnika, sterów, podwozia, układu nawigacyjnego i pozostałych podsystemów. Człowiek pozostaje w pętli decyzyjnej, monitoruje lot i może zmienić zadanie, ale nie prowadzi samolotu za pomocą tradycyjnego drążka i przepustnicy.

Podczas startu z lotniskowca operator ma zatwierdzić przygotowany profil, natomiast automatyka odpowiada za sekwencję związaną z katapultowaniem i ustabilizowaniem lotu. Przy lądowaniu maszyna będzie musiała samodzielnie utrzymywać właściwą ścieżkę podejścia do poruszającego się okrętu, reagować na wiatr i zakończyć lot zatrzymaniem na linie hamującej.

Najtrudniejsza może być nie sama faza lotu, lecz poruszanie się po pokładzie. MQ-25 będzie działał wśród samolotów, ciągników, obsługi, uzbrojenia i pracujących silników odrzutowych. System musi wykonywać polecenia załogi pokładowej, zatrzymywać się w odpowiednim miejscu oraz nie blokować rytmu startów i lądowań.

Do kierowania Stingrayem służy Unmanned Carrier Aviation Mission Control System. Jego wersję okrętową zainstalowano już na USS „George H.W. Bush”, a kolejne stanowiska mają trafiać na następne lotniskowce. System jest integrowany z sieciami pokładowymi, co pozwoli operatorom planować misje i kontrolować samolot bez budowania osobnej infrastruktury obok istniejącego centrum lotniczego.

Tankowiec z możliwością rozpoznania

Podstawowym zadaniem MQ-25 pozostaje tankowanie. Boeing deklaruje jednak, że samolot został przygotowany również do wykonywania zadań wywiadowczych, obserwacyjnych i rozpoznawczych. Konstrukcja ma umożliwiać instalowanie nowych urządzeń oraz późniejsze wprowadzanie technologii związanych ze sztuczną inteligencją i uczeniem maszynowym.

Nie oznacza to, że pierwsze maszyny od razu otrzymają rozbudowany radar obserwacji morza, głowicę optoelektroniczną czy wyposażenie rozpoznania elektronicznego. Każdy dodatkowy sensor zwiększa masę, zużycie energii i zapotrzebowanie na chłodzenie. Może również ograniczyć ilość zabieranego paliwa albo zmniejszyć zasięg tankowca.

Najbardziej prawdopodobnym pierwszym krokiem jest wykorzystanie urządzeń już potrzebnych do bezpiecznej nawigacji, łączności i działania w zespole lotniskowcowym. Stopniowe rozszerzanie funkcji mogłoby obejmować przekazywanie obrazu sytuacji, wykrywanie emisji elektromagnetycznych lub obserwację akwenów podczas wielogodzinnego lotu na stanowisku tankowania.

MQ-25 mógłby wówczas łączyć dwie funkcje. Oczekując na myśliwce, nie pozostawałby wyłącznie magazynem paliwa, lecz zbierałby informacje i przekazywał je do lotniskowca lub innych samolotów. Taka konfiguracja zwiększałaby wartość każdej misji, ale wymagałaby pogodzenia priorytetów rozpoznawczych z podstawowym zadaniem tankowania.

Pierwszy krok do bojowych dronów pokładowych

MQ-25 nie jest obecnie projektowany jako bezzałogowy samolot uderzeniowy. Nie ma publicznie potwierdzonego programu wyposażenia go w bomby ani pociski, a jego konstrukcja i procedury są optymalizowane przede wszystkim pod kątem przenoszenia paliwa.

Znaczenie Stingraya wykracza jednak poza jego płatowiec. US Navy tworzy wraz z nim system dowodzenia, stanowiska operatorów, łącza danych, procedury kołowania oraz zasady współdziałania załogowych i bezzałogowych maszyn na jednym pokładzie.

NAVAIR wskazuje wprost, że Unmanned Carrier Aviation Mission Control System ma w przyszłości kierować nie tylko MQ-25, lecz również innymi bezzałogowymi platformami, w tym Collaborative Combat Aircraft. W 2024 roku system wykorzystano do sterowania demonstratorem MQ-20 Avenger znajdującym się tysiące kilometrów od operatorów.

Oznacza to, że MQ-25 może stać się podstawą organizacyjną i cyfrową dla większych bojowych bezzałogowców pokładowych, ale niekoniecznie ich bezpośrednim przodkiem konstrukcyjnym. Przyszły dron uderzeniowy będzie prawdopodobnie potrzebował mniejszej wykrywalności, komór uzbrojenia, innych sensorów i zdolności przetrwania w strefie silnej obrony przeciwlotniczej.

Najważniejszym rezultatem programu będzie zatem udowodnienie, że duży autonomiczny samolot może bezpiecznie funkcjonować w najbardziej wymagającym środowisku lotniczym: startować z katapulty, lądować na poruszającym się okręcie i współdziałać z załogowymi maszynami bez spowalniania pracy pokładu.

Dopiero po opanowaniu tych procedur US Navy będzie mogła wprowadzać kolejne platformy — rozpoznawcze, walki elektronicznej i uderzeniowe. MQ-25 ma być przede wszystkim tankowcem, ale jego najważniejszym ładunkiem może się ostatecznie okazać doświadczenie potrzebne do stworzenia bezzałogowego skrzydła lotniczego przyszłości.

Portal Obronny SE Google News