Historia współpracy zbrojeniowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Japonią sięga jeszcze XX wieku. W latach 80. oba kraje zainicjowały program wspólnego rozwoju myśliwca Mitsubishi F-2, bazującego na amerykańskim F-16.
Japonia mająca zapisane w swojej konstytucji pacyfizm i zakaz sprzedaży broni w ostatnich latach zaczyna zmieniać podejście do tego typu spraw. Należy powiedzieć otwarcie, że tego rodzaju wyżej wymienione przymioty, które charakteryzują Kraj Kwitnącej Wiśni, są zapisane w kodzie DNA ich obywateli.
W ostatnich latach Japonia zaczęła rewidować swoje podejście do eksportu sprzętu wojskowego, umożliwiając współpracę z zagranicznymi partnerami. W 2023 roku złagodzono przepisy dotyczące eksportu uzbrojenia, co pozwoliło na eksport sprzętu wyprodukowanego na licencji do krajów, które udzieliły oryginalnej licencji.
Artykuł 9 japońskie konstytucji wyraźnie ograniczał przez dekady możliwość rozwoju pełnoprawnych sił zbrojnych i eksportu uzbrojenia. Jednak w poprzedniej dekadzie – zwłaszcza po powrocie Shinzo Abe do władzy, japońska polityka obronna zaczęła się stopniowo liberalizować.
Japonia posiada jedne z najlepiej wyposażonych sił zbrojnych (oficjalnie siły samoobrony) na świecie, przemysł zbrojeniowy tego kraju zaczyna coraz śmielej współpracować z partnerami zagranicznymi. Zmieniająca się architektura bezpieczeństwa na świecie a przede wszystkim sytuacja na Pacyfiku poprzez możliwy konflikt o Tajwan wymuszają większe inwestowanie w obronność.
Polecany artykuł:
Według japońskiego urzędnika ministerstwa obrony, Stany Zjednoczone są zainteresowane dyskusją na temat możliwej kooperacji ws. pocisków SM-6. Należy podkreślić, że pociski SM-6 są jednym z najbardziej strategicznych rodzajów uzbrojenia, jakie produkują amerykańskie firmy zbrojeniowe. Sama sprzedaż ich jest wysoce selekcjonowana przez Waszyngton, nie mówiąc o koprodukcji. Należy jednak zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów.
Po pierwsze Japonia jest uznawana za jednego, z najważniejszych, a niektórzy określają ją nawet jako najważniejszego partnera USA, przewyższając pod względem nawet Izrael. Region Azji i Pacyfiku staje się jednak dla Ameryki kluczowy z racji coraz bardziej konfrontacyjnego charakteru relacji z Chinami. Ponadto jest także kwestia Tajwanu, który dla USA jest kluczowy z racji swojego strategicznego położenia i produkcji zaawansowanych systemów scalonych, będącymi kręgosłupem amerykańskiej branży BigTech.
Ponadto poza samymi Chinami, bezpieczeństwu regionu zagraża agresywna Korea Północna oraz Rosja i jej Flota Pacyfiku. Dlatego Japonia jako od dekad sprawdzony sojusznik jest niezwykle istotnym elementem systemu bezpieczeństwa w tym regionie, jaki zbudowały Stany Zjednoczone.
Wartym odnotowania fakt, który podkreśla współprace pomiędzy oba krajami jest program Glide Phase Interceptor (GPI). Jest to zaawansowany system przeciwrakietowy opracowywany przez Agencję Obrony Przeciwrakietowej USA (Missile Defense Agency, MDA), do którego dołączyła Japonia. Jego celem jest zwalczanie pocisków hipersonicznych w ich najbardziej newralgicznej fazie lotu – tzw. fazie szybowania.
Jest to nowa generacja przechwytujących efektorów, która ma wypełnić krytyczną lukę w amerykańskim systemie obrony rakietowej, wynikającą z coraz szybciej opracowywanych pocisków hipersonicznych. System ten ma uzupełnić, ale również rozszerzyć zdolności obecnych systemów jak SM-6, THAAD, czy SM-3, które nie są zoptymalizowane do zwalczania celów manewrujących w średniej fazie lotu.
Pomimo zmieniającej się postawy Stanów Zjednoczonych pod przewodnictwem administracji Donalda Trumpa, nie zmienia się dalszy kierunek priorytetów. Jeśli Waszyngton chce stworzyć przeciwwagę dla Chin w regionie, musi bliżej współpracować i udostępniać część swoich technologii takim państwom jak Japonia czy Korea Południowa.
