W mediach, za sprawą polityków, ekspertów od spraw wojskowych wszelakich, dominuje przekaz: „należy być mądrym przed szkodą” i przygotować się do tego, co zdaje się być nieuchronne.
Od prognoz ogólnikowych do precyzyjnej celowanej predykcji
W większości prognoz ich autorzy używają trybu przypuszczającego, co może kojarzyć się z narracją z czasów pandemii SARS-CoV-2/COVID-19 („może umrzeć do… procent… populacji” itd.). W tej wersji prognozy mają charakter mniej lub bardziej precyzujący nadchodzącą apokalipsę. Tego pojęcia nie używam dla zdynamizowania tego tekstu.
O tym, dlaczego uważam, że grozi nam armagedon, gdyby stało się tak, jak się głosi i Rosja zaatakowałaby NATO, to wyjaśnię na końcu. Kontynuując – niektórzy prorokujący stawiają ogólnikowe prognozy, inni – precyzują czas nastania gorącej wojny. Oto cytaty z prognoz ogólnikowych, pobrane z polskich i zagranicznych mediów. Nie wskazuję ich autorów. Można sobie wygooglać i dowiedzieć się jeszcze więcej o tym, co wieszczą.
• „Wielu ekspertów wskazuje, że Rosja nie tylko modernizuje swoje siły zbrojne, ale także prowadzi agresywną politykę wywierania presji na Zachód, co może doprowadzić do większego konfliktu w regionie”. • „W obliczu rosnących napięć na granicy z Ukrainą, Rosja zmienia swoje plany strategiczne, zwiększając potencjał ofensywny, co może być zapowiedzią przyszłego ataku na państwa NATO”. • „Obecnie Rosja nie jest w stanie wygrać z samą Ukrainą, ale gdyby przejęła jej potencjał przemysłowy, ludzki, czy armię, to rachunek sił by się zmienił; dlatego musimy się przygotowywać na zdolność Rosji do szerszej agresji w przedziale do końca dekady”.

Ruscy najadą na Europę za trzy po zakończeniu wojny z Ukrainą
W marcu 2022 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden w Warszawie mówił o sankcjach USA wobec Rosji i stwierdził, że zaszkodziły one rosyjskiej gospodarce. „Rubel został zamieniony w gruz”.
W czerwcu 2023 r. Biden (po tzw. puczu Prigożyna) ocenił, że „Władimir Putin przegrywa wojnę i stał się pariasem na świecie. Jednak ciężko powiedzieć, czy jego pozycja wewnątrz Rosji została osłabiona w wyniku ostatnich wydarzeń”.
Od 2024 r. narracja zmieniła się. Rosyjska gospodarka przeszła na tryb wojenny. W wojnę z Ukrainą wygrywa. Przeznacza jedną trzecią budżetu na zbrojenia, bo szykuje się do rozpętania wojny z NATO. A eksperci i politycy wskazują, ile czasu obywatele UE mają do wypełnienia piwnic, na czas wojny, zapasami.
Gen. Ben Hodges, b. dowódca wojsk USA w Europie, stwierdził (w lutym 2024 r.), że jeśli Rosja odniesie sukces na Ukrainie, może zaatakować kraje bałtyckie lub Polskę w ciągu trzech do czterech lat. Zakładając, że wojna zakończy się w tym roku (co nie jest pewnikiem), to… Wiecie sami. A teraz kilka innych politycznych ekstrapolacji: • „Za pięć lat lub nawet szybciej Rosja może być gotowa i zdolna do zaatakowania jednego lub więcej krajów Unii Europejskiej. Jak powiedziała niedawno szefowa KE Ursula von der Leyen, aby zapobiec wojnie, musimy przygotować się na jej nadejście. Musimy osiągnąć stan gotowości, który odstraszy Putina”. • „Rosja systematycznie rozbudowuje swoją armię, a działania te mają na celu przygotowanie kraju do konfliktu z NATO. W ocenie ekspertów, Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie, a jej ambicje sięgają daleko poza region Europy Środkowej”. • „Szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), Bruno Kahl, wyraził zaniepokojenie przygotowaniami Rosji do potencjalnej wojny z Zachodem. Według niego, do 2030 roku Rosja może osiągnąć zdolność przeprowadzenia ataku na terytorium NATO”. • „Rosja będzie zdolna do wojny na dużą skalę w 2029 roku”. • „Rosja przygotowuje się do wielkiej wojny, ale nie musi to być wielka wojna, która nadejdzie natychmiast”. • „Gdy wojna ustanie lub zostanie zamrożona, Rosja będzie mogła uwolnić znaczne zasoby militarne i tym samym zwiększyć swoje zdolności wojskowe i stanowić bezpośrednie zagrożenie dla państw NATO”.• „Jeśli chodzi o konflikt konwencjonalny, w pełni symetryczny, taki, jaki się dzisiaj toczy na Ukrainie, to wszystkie wskazówki, wszystkie dane określają ten czas do roku 2030, że taka sytuacja może się wydarzyć. Po prostu Federacja Rosyjska osiągnie taki potencjał na prowadzenia wojny z NATO”.
Żeby nie było niedomówień: również Rosja, acz nie tak często jak Zachód, datuje wybuch konfliktu z NATO. Oczywiście z jego winy i w obronie Rosji. Taka jest tam propaganda i wszystko jasne: • „Aleksiej Żurawlew, wiceprzewodniczący komisji obrony w rosyjskiej Dumie Państwowej, zaproponował masową mobilizację mężczyzn w Rosji w oczekiwaniu na możliwą wojnę z Zachodem, którą przewidywał na lata 2028–2029. Twierdził, że Zachód planuje zaatakować Rosję w tym okresie, co wymaga przygotowania ludności do obrony kraju”.
• „Obecność kontyngentu wojskowego UE na Ukrainie będzie oznaczać bezpośrednią wojnę krajów europejskich z Rosją. Rosja będzie traktować obecność sił pokojowych UE na swoim terytorium tak samo, jak obecność NATO”.
Oto jest pytanie: czy będą wojny, czy czas spokojny?
Takie Władysław Syrokomla postawił we fraszce „Nagrobek obywatelowi”. Poeta nie żyje od 150 lat, a dziś obywatele Polski mogą mieć wątpliwości wyrażone w fraszkowym cytacie.
Mogą, bo jeszcze nie tak dawno słyszeli zapewnienia w rodzaju: „Mówię też w imieniu prezydenta Bidena, że będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO” (Mark Brzezinski, ambasador USA w Polsce, grudzień 2022 r.). Albo takie: „Jasno dajemy do zrozumienia, że jesteśmy gotowi bronić każdego centymetra kwadratowego terytorium Sojuszu; to redukuje ryzyko eskalacji wojny poza Ukrainę” (Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, maj 2023 r.).
Teraz obywatele słyszą, że Trump chce wyprowadzić USA z NATO, europejskich sojuszników gani kijem i kusi marchewką. Słyszą też, że Unia Europejska musi dążyć do zbudowania własnej armii.
Niektórzy zachodzą w głowę i pytają się samych siebie: przecież wspólną armię buduje się co najmniej przez dekadę, a Ruscy mają na wschodnią flankę NATO najechać zacznie wcześniej?
To co z tą „apokalipsą”? Miałem to wyjaśnić, więc niniejszym czynię. Bardzo skrótowo, bo to jest materiał na grubą książkę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że konflikt Rosji z NATO/UE nie byłby wojną wyłącznie konwencjonalną. Tym bardziej, że od paru lat w kręgach politycznych (przede wszystkim Rosji) nie wyklucza się użycia w takim sporze taktycznej broni jądrowej. Analizują to dokładnie eksperci Research Center for Nuclear Weapons Abolition Nagasaki University (Centrum Badań nad Likwidacją Broni Nuklearnej przy Uniwersytecie w Nagasaki). Użycie broni jądrowej, nawet tej taktycznej, obarczone jest ogromnym ryzykiem progresywnej wymiany jądrowymi uderzeniami. A z czym to się wiąże, to tłumaczyć nie trzeba.
Obywatele mogą (i mają prawo) zastanawiać się nad tym, czy Putin (lub kontynuator jego polityki) jest tak szalony i pozbawiony instynktu samozachowawczego, że chce władać swoim imperium z głębokości 300 m (pod ziemią)? I w oczekiwaniu latami na spadek promieniotwórczości?
Rzecz jasna zwykli obywatele nie mają dostępu do wiedzy elit politycznych, którzy mają dane ku temu, by nie/twierdzić, że Rosja zainicjuje wojnę europejską (a de facto: światową). Zatem na wszelki wypadek warto więc pomyśleć o zapasach w piwnicy.