Rosja – rosnące zagrożenie. USA kluczowe dla bezpieczeństwa Europy

Rosja stanowi rosnące zagrożenie dla Europy i świata, aktywnie prowadząc kampanię destabilizacyjną – ocenił gen. Christopher Cavoli, szef Dowództwa Europejskiego USA. Generał podkreślił kluczową rolę USA w zapewnieniu bezpieczeństwa Europy, zwłaszcza wschodniej flanki NATO. Ukraina, mimo otrzymanej pomocy, prawdopodobnie nie odzyska wszystkich utraconych terytoriów, ocenił generał. Generał ostrzegł jednocześnie, że wycofanie wsparcia dla Ukrainy może mieć poważne skutki.

Abrams

i

Autor: US Army / Facebook Abrams

Spis treści

  1. Rosyjskie zagrożenie i rola USA
  2. Sytuacja na Ukrainie i amerykańska pomoc
  3. Zmiany w dowództwie i strategiczne znaczenie Afryki
  4. Rubio: histeria wokół rzekomego wyjścia USA z NATO jest nieuzasadniona

Rosyjskie zagrożenie i rola USA

„Rosja stanowi chroniczne zagrożenie, a w przyszłości będzie to zagrożenie rosnące, państwo gotowe do użycia siły militarnej w celu osiągnięcia swoich celów geopolitycznych, które obecnie aktywnie prowadzi kampanię destabilizacyjną w Europie i poza nią” – powiedział gen. Cavoli podczas wystąpienia przed senacką komisją ds. sił zbrojnych w ramach wysłuchania dotyczącego rozmieszczenia sił USA w Europie.

Generał, który tego lata zakończy służbę na stanowisku szefa Dowództwa Europejskiego i jednocześnie naczelnego dowódcy sojuszniczego w Europie (SACEUR), powiedział, że choć docelowo chciałby, aby europejskie siły stanowiły podstawę obrony wschodniej flanki NATO, to obecnie jest to mało prawdopodobne, bo niektóre państwa - np. bałtyckie - są po prostu zbyt małe, by mogły same zapewnić sobie bezpieczeństwo.

„Siły USA wnoszą zdolności, których nikt inny nie ma, i mogą poruszać się najszybciej. Więc potrzebuję ich w miejscach, w których mogą być wyszkoleni i gotowi, i gdzie mają infrastrukturę i porozumienia polityczne, porozumienia międzynarodowe do szybkiego ich rozmieszczenia” – dodał.

Republikański szef komisji Roger Wicker stwierdził, że siły USA powinny zostać przesunięte bardziej na wschód Europy. Do dyskusji doszło na tle zapowiadanego przez administrację Trumpa częściowego wycofania zaangażowania USA w obronę Europy.

Sytuacja na Ukrainie i amerykańska pomoc

Generał ocenił, że Ukraina, mimo otrzymanej pomocy, prawdopodobnie nie zdoła odzyskać wszystkich utraconych terytoriów, to jednak nie jest skazana na porażkę z Rosją. Generał Cavoli powiedział, że mimo częściowego rozwiązania swoich problemów kadrowych oraz rodzimej produkcji uzbrojenia, Kijów wciąż polega na USA w zakresie zaawansowanej obrony powietrznej. Według niego Rosja rozbudowuje swoje siły szybciej, niż przewidywali analitycy. Jednocześnie Ukraina zniszczyła zaskakująco dużo rosyjskiego sprzętu wojskowego.

Ocenił przy tym, że nie spodziewał się, by Ukraina "była w stanie zniszczyć tak dużo rosyjskich zdolności bojowych", wymieniając przy tym liczbę 4 tysięcy czołgów.

Garda: Raport Fundacji Pułaskiego Sivis pacem, para bellum

Zmiany w dowództwie i strategiczne znaczenie Afryki

Pytany o rozważane przez administrację Trumpa zmiany dotyczące rezygnacji z podwójnej roli dowódcy sił USA w Europie i naczelnego dowódcy sił NATO (SACEUR), Cavoli przyznał, że ruch taki mógłby się wiązać z "wyzwaniami". Sugerował, że jedną z komplikacji byłaby kwestia kontroli nad bronią jądrową w razie konfliktu.

Jak mówił, "Stany Zjednoczone zawsze gwarantowały NATO pewną ilość sił nuklearnych", które miałyby być użyte przez naczelnego dowódcę sojuszniczego w Europie "w konflikcie, za zgodą Stanów Zjednoczonych i pozostałych państw". "Wszystko to dzieje się pod dowództwem i kontrolą SACEUR-a. Gdyby SACEUR nie był amerykańskim oficerem, musielibyśmy znaleźć inny sposób, aby to zrobić" - dodał.

Zarówno on, jak i zeznający obok niego dowódca Sił Zbrojnych USA w Afryce (AFRICOM) gen. Michael Langley ocenili też, że trudne byłoby planowane przez Trumpa połączenie obydwu dowództw. Langley przekonywał o strategicznym znaczeniu Afryki, w tym rosnącym zagrożeniu islamskiego terroryzmu na kontynencie, a także wpływach Chin i Rosji. Ocenił też, że Chiny starają się obecnie zwiększyć swoje wpływy, wykorzystując demontaż amerykańskiej agencji pomocowej USAID.

Rubio: histeria wokół rzekomego wyjścia USA z NATO jest nieuzasadniona

Rubio, który uczestniczy w swoim pierwszym spotkaniu na szczeblu ministrów spraw zagranicznych państw NATO, jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia zapewnił, że prezydent Donald Trump bardzo jasno wyraził poparcie dla NATO oraz dla pozostania USA w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Trump nie jest przeciwko NATO, jako takiemu, natomiast chce, żeby sojusznicy zwiększyli swoje wydatki na obronność tak, żeby NATO było silniejsze i bardziej rentowne”.

Poparcie USA dla NATO, ale z naciskiem na wydatki

„Prezydent Donald Trump bardzo jasno wyraził poparcie dla NATO oraz dla pozostania USA w Sojuszu Północnoatlantyckim” – powiedział Rubio. Jednocześnie podkreślił, że USA oczekuje od sojuszników zwiększenia wydatków na obronność do co najmniej 5 proc. PKB. Jak dodał, nikt nie oczekuje, że wydatki te uda się zwiększyć w ciągu roku lub dwóch lat, ale "ścieżka ta musi być realna". "Chcemy stąd wyjść ze świadomością, że jesteśmy na (...) realistycznej drodze do tego, aby każdy z członków zobowiązał się i spełnił obietnicę osiągnięcia wydatków do 5 proc. (PKB). Dotyczy to również Stanów Zjednoczonych" - dodał.

Amerykański sekretarz stanu podkreślił, że USA również mają "swoje potrzeby krajowe", ale jednak nadały priorytet obronie ze względu na rolę, jaką odgrywają na świecie i oczekują, że sojusznicy zrobią to samo.

"Wydarzenia ostatnich kilku lat, wojna lądowa na pełną skalę w sercu Europy to przypomnienie, że twarda siła jest nadal niezbędna jako środek odstraszający" - ocenił Rubio. Jak dodał, jeśli zagrożenia dla bezpieczeństwa są naprawdę tak poważne, jak uważają członkowie NATO, to należy im stawić czoła poprzez pełne i rzeczywiste zobowiązanie do zwiększenia zdolności obronnych Sojuszu. A to będzie możliwe tylko dzięki zwiększeniu nakładów na zbrojenia.

Europejska odpowiedź: Wydatki na obronę już rosną

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który wspólnie z Rubio wziął w czwartek (3 kwietnia) udział w konferencji prasowej w kwaterze głównej NATO w Brukseli, powiedział, że wie o tym, iż USA są "zagorzałym sojusznikiem w NATO", ale ich zobowiązania wobec Sojuszu wiążą się z oczekiwaniami, że europejscy sojusznicy i Kanada będą wydawać więcej na obronę.

Rutte przyznał, że jeśli chodzi o zwiększanie wydatków, Europa i Kanada tylko w 2024 roku wydały na obronę o 20 procent więcej, a w ciągu ostatniej dekady przeznaczyły na ten cel dodatkowe 700 miliardów euro. "Jest to prawdopodobnie największy wzrost wydatków na obronę, jaki widzieliśmy w Kanadzie i Europie od czasów zimnej wojny" - ocenił Rutte.

Sekretarz generalny dodał też, że tylko w ciągu pierwszy trzech miesięcy tego roku sojusznicy w NATO zapewnili ponad 20 mld dolarów wsparcia dla Ukrainy, aby zagwarantować, że Kijów będzie w stanie stawić czoła Moskwie tak długo, jak będzie trwała wojna.

Rutte przypomniał, że Rosja jest "długotrwałym zagrożeniem dla Europy", ale - jak zauważył- obecnie są dwa teatry zagrożeń: europejski i azjatycki, obejmujący Chiny, Iran i Koreę Północną, które są coraz bardziej ze sobą połączone.

PM/PAP

Sonda
Czy obawiasz się sytuacji, że USA zostawią Europę samą?
Portal Obronny SE Google News