Rosja rozmieszcza broń jądrową na dnie wód rosyjskich? Tajny projekt "Scyta"

2026-05-22 14:37

Wody Oceanu Arktycznego mogą skrywać jeden z najambitniejszych i najbardziej niepokojących projektów wojskowych współczesnej Rosji. Dziennikarskie śledztwo niemieckich stacji WDR i NDR, oparte na analizach wywiadowczych NATO, ujawniło tajny program o kryptonimie "Scyta" (ros. Skif). Jego celem ma być rozmieszczenie pocisków balistycznych z głowicami jądrowymi na dnie morskim, co mogłoby poważnie zagrozić NATO.

  • Rosja prowadzi tajny program wojskowy o kryptonimie "Scyta" (Skif), mający na celu rozmieszczenie pocisków balistycznych z głowicami jądrowymi na dnie Oceanu Arktycznego.
  • System ten, wykorzystujący pociski "Skif", ma być praktycznie niewykrywalny i zdolny do długotrwałego pozostawania w uśpieniu, stanowiąc asymetryczne zagrożenie dla NATO.
  • W realizację projektu zaangażowane są specjalistyczne jednostki, takie jak okręt transportowy "Zwiezdoczka" i okręt podwodny "Sarow"; działania te nie naruszają międzynarodowego traktatu, jeśli odbywają się w rosyjskich wodach terytorialnych.
  • "Scyta" jest częścią szerszej strategii Rosji, uzupełniając sieć podwodnych czujników "Harmonia", co ma zapewnić zdolność do drugiego uderzenia jądrowego i neutralizację przewagi technologicznej NATO.

Informacje ujawnione przez niemieckich dziennikarzy, oparte na analizie zdjęć satelitarnych, rosyjskich baz danych oraz danych wywiadowczych NATO, przedstawiają niepokojący program zbrojeniowy. Jego celem ma być stworzenie sieci rozmieszczonych na dnie oceanu silosów lub kontenerów, zdolnych do przechowywania i zdalnego odpalania pocisków balistycznych z głowicami jądrowymi. Taki system byłby praktycznie niewykrywalny dla tradycyjnych metod obserwacji, co stanowiłoby ogromne zagrożenie, ponieważ raz rozmieszczony, mógłby pozostawać w uśpieniu przez długi czas, czekając na zdalny sygnał do aktywacji i odpalenia. Nazwa projektu wojskowego, o którym obecnie niewiele jest oficjalnych informacji, według przypuszczeń nawiązuje do środkowoazjatyckiej grupy etnicznej Scytów.

Głównym elementem projektu ma być pocisk o nazwie "Skif", będący prawdopodobnie zmodyfikowaną wersją rakiety R-29RMU2 "Siniewa", która standardowo znajduje się na wyposażeniu rosyjskich strategicznych okrętów podwodnych. Pociski "Skif" miałyby zasięg kilku tysięcy kilometrów i mogłyby być stacjonowane na dnie morza przez długi czas, oczekując na sygnał do ataku. W doniesieniach medialnych podano, że pierwsze testy tej technologii mogły odbywać się już kilka lat temu, a do ich przeprowadzenia wykorzystywano specjalnie zmodyfikowany okręt podwodny o napędzie dieslowsko-elektrycznym.

"Zwiezdoczka" i "Sarow" – Kluczowe jednostki w podwodnym wyścigu zbrojeń

W centrum zainteresowania zachodnich wywiadów znalazły się dwie specjalistyczne jednostki rosyjskiej floty, które mogą odgrywać kluczową rolę w realizacji projektu "Scyta" (Scythian).

Pozornie niepozorny okręt o nazwie "Zwiezdoczka" (Mała Gwiazda), stacjonujący w porcie Siewierodwińsk nad Morzem Białym, jest jednostką o niezwykłych możliwościach. Ten 96-metrowy okręt transportowy jest wyposażony w potężne dźwigi i rampy przeładunkowe, które umożliwiają mu operowanie ciężkim sprzętem nawet na otwartym morzu i w trudnych warunkach arktycznych. Analitycy NATO podejrzewają, że to właśnie "Zwiezdoczka" mogłaby być odpowiedzialna za transport i precyzyjne umieszczanie podwodnych silosów rakietowych na dnie oceanu.

Drugą jednostką wiązaną z projektem jest specjalny okręt podwodny B-90 "Sarow "Sarow". Już w 2013 roku pojawiały się doniesienia o przygotowaniach do prób pocisku "Skif" z wykorzystaniem "Sarowa". Jego konstrukcja, z powiększoną wyrzutnią torpedową i dodatkowymi zbiornikami balastowymi, czyni go idealną platformą do operowania podwodnymi wyrzutniami. Jego rola w projekcie "Scyta" mogłaby polegać na bardziej dyskretnym rozmieszczaniu elementów systemu lub przeprowadzaniu testów pocisków "Skif" w warunkach zbliżonych do bojowych.

Czy Rosja łamie prawo?

Pomysł umieszczania broni jądrowej na dnie oceanu nie jest nowy. Jak przypomina niemiecki Tagesschau już w latach 80. XX wieku Pentagon rozważał podobny koncept w ramach projektu "Orca", jednak ostatecznie zrezygnowano z jego rozwoju ze względów strategicznych. Rosja, jak wskazują źródła NATO i patenty zgłaszane już w latach 90., mogła kontynuować prace nad podobnym rozwiązaniem.

Co istotne, realizacja projektu "Scyta" na wodach terytorialnych Rosji nie stanowiłaby naruszenia międzynarodowego traktatu z 1971 roku "O zakazie umieszczania broni jądrowej (...) na dnie mórz i oceanów". Porozumienie to, którego sygnatariuszem jest również Moskwa, zakazuje rozmieszczania broni masowego rażenia jedynie na wodach międzynarodowych, pozostawiając państwom swobodę działania w obrębie ich 12-milowej strefy wód terytorialnych.

Główną zaletą systemu "Scyta" jest jego skrytość działania. Tradycyjne środki odstraszania nuklearnego czyli lądowe silosy, bombowce strategiczne i atomowe okręty podwodne są stale monitorowane przez satelity i systemy nasłuchowe. Rozproszone na dnie oceanu, pasywne wyrzutnie byłyby praktycznie niewykrywalne dla sił zwalczania okrętów podwodnych przeciwnika. Program ten wydaje się być komplementarny wobec innego tajnego rosyjskiego przedsięwzięcia – projektu "Harmonia".

Projekt "Harmonia" jest to sieć podwodnych sonarów, mikrofonów i czujników rozmieszczonych w Arktyce, której celem jest wykrywanie okrętów podwodnych NATO. System ten ma chronić rosyjskie strategiczne okręty podwodne i bazy morskie. W połączeniu ze "Scytem", "Harmonia" tworzyłaby kompleksowy system obronno-ofensywny czyli jeden wykrywałby zagrożenia, a drugi gwarantowałby zdolność do odpowiedzi z ukrytych, podwodnych pozycji.

Choć oficjalnie Kreml nie potwierdza istnienia projektu "Scyta", pewną wskazówkę dał w 2017 roku były dowódca rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych, Wiktor Bondariew. Stwierdził on w wywiadzie, że pociski "Skif", ukryte na dnie morskim, są "częścią arsenału rosyjskich sił zbrojnych". 

Rozwój takich systemów, obok modernizacji arsenału międzykontynentalnych pocisków balistycznych jak "Sarmat" (znany na Zachodzie jako "Szatan II"), świadczy o determinacji Rosji w utrzymaniu statusu mocarstwa nuklearnego i poszukiwaniu asymetrycznych odpowiedzi na potencjalne zagrożenia.

Choć nie wiadomo, czy system osiągnął już gotowość operacyjną, samo jego istnienie i zaawansowanie prac stanowią poważne wyzwanie dla Sojuszu Północnoatlantyckiego. Projekt "Scyta" to dowód na to, że wyścig zbrojeń technologicznych przeniósł się w głębiny oceanów, otwierając nowy, niebezpieczny rozdział w historii odstraszania nuklearnego wpisując się w szerszą strategię Rosji, mającą na celu zabezpieczenie jej zdolności do drugiego uderzenia jądrowego i neutralizację przewagi technologicznej NATO.