Od Harpii do F-35 Husarz. 8 lat temu zapadła decyzja, dziś pierwsze maszyny lądują w Polsce

2026-05-22 12:42

22 maja 2026 roku po godzinie 18:00, w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku wylądują pierwsze trzy polskie myśliwce piątej generacji F-35A Husarz. Ale warto przypomnieć, że ta historia rozpoczęła się 8 lat temu. Decyzja była bezpośrednim skutkiem tragicznej katastrofy MiGa-29 w 2018 roku. Wówczas zapadły decyzje o radykalnym przyspieszeniu programu Harpia.

  • Polska wkracza w nową erę: pierwsze myśliwce F-35A Husarz trafiają do Łasku, stawiając nas w awangardzie wschodniej flanki NATO.
  • Droga do pozyskania najnowocześniejszych maszyn trwała 8 lat i była wynikiem tragicznej katastrofy MiG-29, co przyspieszyło program Harpia.
  • Dowiedz się, ile lat potrwa pełne wdrożenie tych unikalnych samolotów i jakie wyzwania stoją jeszcze przed polskim lotnictwem!

Ciesząc się z niezaprzeczalnie dobrej wiadomości, jaką jest przylot do Polski pierwszych myśliwców F-35A z szachownicami (choć chwilowo zakrytymi) na statecznikach, warto spojrzeć na drogę, która nas tu doprowadziła. Więcej nawet – warto spojrzeć, gdzie nas ta droga prowadzi dalej. Bo trzeba mieć świadomość, że to nie koniec, ale dopiero początek historii wprowadzania tych maszyn do służby. Jeszcze kilka lat potrwa, zanim będą one mogły objąć dyżury operacyjne.

Oficjalne powitanie zaplanowano na 12 czerwca, jednak z perspektywy operacyjnej rewolucja zaczyna się już teraz. Polska staje się pierwszym krajem na wschodniej flance NATO, który dysponuje tak zaawansowaną architekturą sieciocentryczną. Zanim jednak te maszyny dotknęły polskiego pasa startowego, wojskowi i dyplomaci musieli rozegrać skomplikowaną partię geopolityczną.

Trzeba też powiedzieć, że minister obrony, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając znaczenie przylotu pierwszych F-35 nie zapomina o swoim poprzedniku. Podkreśla, że decyzje o zakupie samolotów 5. generacji podjął Mariusz Błaszczak w 2018 roku, gdy był szefem MON. To też on w 2020 roku brał udział w zawarciu umowy zakupu 32 maszyn F-35A Lightning II. Choć nie zapomniał wspomnieć, że to obecny rząd zakupił uzbrojenie i finansował przygotowanie infrastruktury, która umożliwi stacjonowanie tych maszyn w Łasku i Świdwinie. A jak to się wszystko zaczęło?

 Rok 2018: Przełom i przyspieszenie programu Harpia

Niestety, początek tej historii jest tragiczny. Pierwsza kadencja ministra Mariusza Błaszczaka to okres dość trudny, a w lotnictwie to czas wypadków i katastrofy samolotu MiG-29. Wiązały się one ze znacznym zużyciem i problemami z remontami i wydłużaniem eksploatacji samolotów Su-22 i MiG-29. W nocy z 5 na 6 lipca o godzinie 1:57 w okolicach miejscowości Sakówko pod Pasłękiem miała miejsce tragedia. W wyniku awarii technicznej rozbił się samolot MiG-29 z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku, a jego pilot zginął. 33-letniego kpt. pil. Krzysztofa Sobańskiego zawiodła najpierw sama maszyna, a potem fotem katapultowany, który powinien uratować mu życie.

Garda - Gen. Nowak o F-35

To był bezpośredni impuls do przyspieszenia programu pod kryptonimem Harpia, którego celem było pozyskanie wielozadaniowych samolotów bojowych, mających zastąpić zarówno szturmowe Su-22, jak i myśliwce MiG-29. W listopadzie 2018 roku, przy okazji odprawy dowództwa Sił Zbrojnych RP minister Mariusz Błaszczak polecił szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przyspieszenie realizacji programu Harpia, którego efektem będzie pozyskanie samolotu myśliwskiego nowej generacji wprowadzającego nową jakość w działaniach lotniczych, jak też wsparcia pola walki. Zadeklarował też, że będą to samoloty F-35.

Od wniosku do podpisu: Styczeń 2020 i kontrakt stulecia

Formalna walka o F-35 rozpoczęła się w maju 2019 roku, kiedy ogłoszono wysłanie do rządu USA zapytania ofertowego (Letter of Request). Faza dyplomatyczna i negocjacyjna przebiegła w tempie ekspresowym, głównie w wyniku rezygnacji przez stronę polską ze skomplikowanej procedury offsetowej, co z jednej strony przyspieszyło podpisanie umowy, z drugiej – wywołało falę krytyki. Powód był prosty – kupując 32 maszyny, MON nie zabezpieczył polskiemu przemysłowi żadnego udziału w produkcji, remontach czy wsparciu eksploatacji. Odróżnia to nasz kraj od innych nabywców z Europy, którzy uzyskali często znaczne korzyści, nawet pozyskując mniejszą liczbę maszyn.

Finał negocjacji to 31 stycznia 2020 roku w Dęblinie. To tam uroczyście podpisano międzyrządową umowę (LOA) w ramach procedury Foreign Military Sales (FMS), czyli formalne zamówienie. Za 4.6 mld dolarów netto Polska kupiła 32 samoloty F-35A wraz z zapasowym silnikiem Pratt & Whitney F135, wsparciem eksploatacji, systemem szkolenia (w tym zaawansowane symulatory misji) oraz szkolenie pilotów i personelu naziemnego w USA.

W cenie tej nie ujęto uzbrojenia, ani przygotowania do przyjęcia nowych maszyn baz lotniczych w Łasku i Świdwinie. Wymagało to ogromnych inwestycji, związanych zarówno z bezpieczeństwem, jak i wymaganiami maszyn np. w zakresie systemu obsługowego czy przyłączenia do sieci teleinformatycznej.

Koniec negocjacji oznaczał początek ogromnych inwestycji, szkolenia personelu i przygotowań na przyjęcie maszyn 5. generacji. Było to wyzwanie co najmniej takie jak wprowadzenie do służby w polskim lotnictwie F-16C/D Jastrząb dwie dekady wcześniej. Pierwszych zachodnich maszyn w polskich siłach zbrojnych, ale też pierwszych samolotów zachodnich w naszej części Europy.

Jak Lightning II stał się Husarzem?

W tej historii ważną datą jest też kwiecień 2024 roku, gdy Sztab Generalny Wojska Polskiego ogłosił ogólnokrajowy konkurs na polską nazwę dla nowego myśliwca. Choć w strukturach NATO samolot nosi uniwersalną nazwę Lightning II (Błyskawica II), polskie lotnictwo wojskowe tradycyjnie nadawało swoim maszynom szkolnym i bojowym unikalne nazwy, pochodzące od drapieżnych ptaków. (Jastrząb dla F-16, Bielik dla M-346).

Najbardziej logiczną nazwą wydawała się tu Harpia, czyli kryptonim programu, który doprowadził do zakupu. Mityczna bestia pasowała też do unikalnej roli i możliwości samolotu. Jednak spośród tysięcy propozycji zgłoszonych przez internautów wybrano nazwę Husarz. Nazwa ta idealnie koresponduje z jakimś pojazdem pancernym, ale nie z rolą F-35, który w strukturze Sił Zbrojnych RP ma pełnić funkcję "szpicy" penetrującej i paraliżującej systemy antydostępowe (A2/AD) przeciwnika oraz zbierającej informacje i dane. Ale „vox populi, vox dei” – ludzie zdecydowali i mamy F-35A Husarz.

Od rollout do przylotu

Pierwszy oficjalny pokaz polskiego F-35A (egzemplarz AZ-01) odbył się w zakładach Lockheed Martin w Fort Worth w sierpniu 2024 roku. Był to tak zwany rollout, gdy po raz pierwszy mogliśmy oglądać egzemplarz o numerze bocznym 3501 i z polskimi szachownicami.

Od tego momentu do maja 2026 roku Amerykanie formalnie przekazali stronie polskiej 11 maszyn (oblatano już 12), jednak większość fizycznie pozostawała w bazie Ebbing Air National Guard w Arkansas. To tam polscy piloci i technicy przechodzili intensywne, trwające niemal dwa lata szkolenia. Używają do tego polskich samolotów, podobnie jak inni użytkownicy wykorzystują swoje. Siły Zbrojne USA nie posiadają po prostu maszyn, które mogłyby użyczyć do tego celu.

Lądowanie trzech pierwszych maszyn w Łasku rozpoczyna proces systematycznego przebazowania floty do kraju. Oznacza to, że polskie lotnictwo posiada wystarczającą ilość personelu, aby nie tylko latać na F-35, ale też szkolić personel w Polsce, na miejscu. Jednak to dopiero początek.

Kolejne lata, kolejne zdolności

Do końca bieżącego roku do Polski powinno przylecieć łącznie 14 z 16 samolotów F-35A przeznaczonych dla 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, która w przyszłym roku powinna osiągnąć wstępną gotowość operacyjną (IOC). Do 2030 roku personel powinien osiągnąć pełną gotowość operacyjną (FOC), co oznacza, że F-35 z bazy w Łasku będą mogły brać udział w misjach, w tym w operacjach sojuszniczych.

W tym czasie, to znaczy od 2027 roku, powinny rozpocząć się dostawy samolotów do 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie, gdzie F-35 zastąpią wycofane już ze służby Su-22. Tutaj pełna gotowość operacyjna zaplanowana jest na rok 2032. Wówczas Polska będzie dysponować dwiema gotowymi do działania eskadrami F-35.

Zarówno 32. Baza w Łasku, jak i 21. Baza w Świdwinie musiały przejść głęboką modernizację architektoniczną. Zachowanie zdolności stealth i bezpieczeństwa samolotów F-35 wymagało budowy specjalistycznych, klimatyzowanych hangarów z systemami ochrony informacji niejawnych oraz zabezpieczeniem powłok pochłaniających fale radarowe (RAM). Podczas gdy Łask jest w pełni gotowy, inwestycje budowlane w Świdwinie potrwają do początku 2027 roku. Oprócz tego trwa budowa systemów symulatorów i trenażerów do szkolenia, ponieważ F-35 nie posiada wersji dwumiejscowej i szkolenie oraz treningi w dużym stopniu opierają się na metodach wirtualnych.

Jak widać, od decyzji o zakupie nowych samolotów minęło osiem lat, ale czeka nas kolejne sześć, zanim osiągną pełną zdolność do działania. Oprócz samolotów i infrastruktury lotniczej, potrzebne jest również stworzenie całego systemu, który w pełni jest w stanie wykorzystać możliwości, jakie dostarcza F-35. Ale to jest temat na inną okazję.

Portal Obronny SE Google News
Sonda
Czy Polska powinna dokupić F-35?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki