Budżetowy impuls: powrót jednostek wsparcia z marginesu
Według doniesień "The Wall Street Journal" administracja prezydenta Donalda Trumpa w projekcie budżetu na przyszły (2027) rok fiskalny zapisała skoordynowany pakiet zamówień na jednostki wsparcia składany przez kilka agencji federalnych równocześnie. Z projektowanego budżetu mają zostać sfinansowane (m.in.) okręty transportowe dla towarów i pojazdów, specjalistyczne jednostki do przewozu paliwa, sprzętu i zaopatrzenia, okręt badawczy dla National Science Foundation oraz prom dla National Park Service obsługujący połączenie z Isle Royale na jeziorze Superior.
Analityk Heritage Foundation Brent Sadler ocenia w artykule "The Wall Street Journal" , że "to pierwszy raz", kiedy widzi tak duży pakiet zakupów jednostek wsparcia w jednym budżecie, a skalę porównuje do tej z okresu wojny w Wietnamie. Marynarka wojenna w tym samym projekcie wnioskuje o 46‑procentowy wzrost budżetu stoczniowego rok do roku, do poziomu 65,8 mld dolarów, z czego część ma zostać przeznaczona na 16 nowych jednostek wsparcia obok 18 okrętów bojowych. Dodatkowe wnioski złożyły (m.in.) Straż Wybrzeża (ang. US Coast Guard), zabiegająca o trzy jednostki dla wód śródlądowych, oraz siły lądowe, planujące zakup dwóch nowych okrętów desantowych.
Za programem stoi przy tym wyraźna logika przemysłowa. Szef biura budowy okrętów w Office of Management and Budget Jerry Hendrix opisuje pakiet w "WSJ" jako element szerszej strategii wysłania "sygnału popytowego" do stoczni, tak aby modernizowały infrastrukturę i zwiększały moce produkcyjne w oczekiwaniu na serię zamówień. Równolegle Maritime Administration (MARAD) w Departamencie Transportu wnioskuje o 168 mln dolarów na ponad dwukrotne zwiększenie finansowania programu dopłat do eksploatacji zbiornikowców pod banderą USA, których armatorzy zobowiązują się do udostępnienia ich rządowi w czasie wojny lub sytuacji nadzwyczajnej. Ten mechanizm wzmacnia cywilną "rezerwę tonażu", którą można stosunkowo szybko włączyć w wojenne łańcuchy logistyczne.
Demokraci i republikanie od lat ostrzegają przy tym, że starzejąca się flota wsparcia ogranicza zdolność USA do projekcji siły na oceanach. Według cytowanego raportu marynarki średni wiek jednostek w Military Sealift Command (pol. Dowództwo Transportu Morskiego, MSC) – flocie ok. 140 jednostek logistycznych i pomocniczych, zarówno rządowych, jak i komercyjnych – wynosi ok. 40 lat, co oznacza zbliżanie się wielu jednostek do kresu eksploatacji. Program administracji prezydenta Donalda Trumpa ma zatrzymać tę erozję, zanim wycofywanie okrętów zacznie zbyt szybko przewyższać tempo ich zastępowania.
Logistyka jako cichy "kręgosłup" amerykańskiej potęgi morskiej
Military Sealift Command odpowiada za większość morskich zdolności logistycznych USA – od klasycznych zbiornikowców i jednostek zaopatrzeniowych, przez statki do przewozu ciężkiego sprzętu i amunicji, po wyspecjalizowane jednostki medyczne czy statki‑warsztaty. To właśnie te jednostki podtrzymują funkcjonowanie zespołów okrętowych daleko od baz i portów, ale w debacie publicznej pozostają w cieniu lotniskowców, okrętów podwodnych i nowych konstrukcji bojowych.
Były strateg sekretarza marynarki Hunter Stires – w przytaczanym materiale "WSJ" – podkreśla, że marynarka jako instytucja "lubi rzeczy z ostrym dziobem", czyli niszczyciele, okręty podwodne i fregaty, co w praktyce prowadzi do niedowartościowania i niedoinwestowania "nieefektownych, ale ważnych" zdolności, takich jak zbiornikowce czy jednostki pomocnicze. Określa je jako "quiet backbone of American naval power" – cichy kręgosłup amerykańskiej potęgi morskiej – i wskazuje, że bez niezawodnej, licznej floty wsparcia nawet najnowocześniejsze okręty bojowe nie utrzymają wysokiego tempa działań.
Autorzy artykułu pt. "Logistics is a shaping factor" w "Proceedings" US Naval Institute argumentują, że logistyka już teraz kształtuje zdolność sił morskich USA do rywalizacji, a w przyszłym środowisku operacyjnym będzie "funkcją limitującą" tempo i skalę operacji. Zwracają uwagę na trzy główne obszary ryzyka: pozyskanie i źródła zaopatrzenia, dystrybucję od miejsca pochodzenia do rejonu użycia oraz zarządzanie zasobami. Komercjalizacja i globalizacja łańcuchów dostaw, w tym przenoszenie produkcji poza USA, zwiększyły ich kruchość, a Departament Wojny korzysta z tych samych, obciążonych sieci, co sektor cywilny.
Raport RAND Corporation pt. "Naval Logistics in Contested Environments" idzie krok dalej, analizując, na ile obecny system zaopatrzenia marynarki jest przygotowany do działania w warunkach "distributed maritime operations" (pol. rozproszone działania morskie, DMO) przeciwko adwersarzowi równorzędnemu. Autorzy wskazują, że dotychczasowe procesy koncentrują się na poprawie krótkoterminowej gotowości, a modele popytu nie odzwierciedlają wymogów pełnoskalowej operacji na Zachodnim Pacyfiku, co prowadzi do niedoszacowania potrzeb w zakresie uzbrojenia i części zamiennych. Zwracają także uwagę na ograniczoną zdolność bazy przemysłowej do szybkiego zwiększenia produkcji, nawet przy przyznaniu dodatkowych środków, z uwagi na wąskie gardła w łańcuchach dostaw komponentów i współdzielone linie produkcyjne.
W tym kontekście odnowa floty wsparcia jawi się jako próba wzmocnienia jednego z najbardziej zaniedbanych, a zarazem krytycznych segmentów systemu logistycznego. Niezależnie od tego, ile paliwa, amunicji czy części zamiennych zostanie zakupionych, ich operacyjna użyteczność zależy od zdolności MSC i powiązanych struktur do dostarczenia tych zasobów we właściwe miejsce, w odpowiednim czasie, w środowisku coraz bardziej nasyconym sensorami i środkami rażenia przeciwnika.
Rywalizacja z Chinami i logistyka w środowisku DMO
Rywalizacja z Chinami w sferze morskiej stanowi kluczowe tło zarówno dla programu modernizacji floty wsparcia, jak i dla analiz RAND i USNI. Pekin w ostatnich dekadach zbudował pozycję potęgi stoczniowej, a według danych cytowanych przez "WSJ" jeden kontrolowany przez państwo koncern China State Shipbuilding Corporation w 2024 roku wyprodukował – licząc tonaż – więcej jednostek komercyjnych, niż Stany Zjednoczone od zakończenia II wojny światowej. Równolegle rozwijane są siły morskie oraz infrastruktura portowa i logistyczna w ramach inicjatywy "Pasa i szlaku", poszerzająca zasięg działań chińskiej floty.
Artykuł "Logistics is a shaping factor" opisuje (m.in.) chińskie eksperymenty z przenośnymi platformami zaopatrzeniowymi, które mogą przyjmować ładunki z cywilnych jednostek handlowych na morzu. W połączeniu z siatką portów i umów finansowanych przez chińskie instytucje takie rozwiązania potencjalnie pozwalają Marynarce Wojennej Chin na trwalszą obecność i manewrowość logistyczną w rejonach takich jak Ocean Indyjski czy zachodni Pacyfik. Autorzy przypominają też, że już pod koniec lat 90. chińscy analitycy wskazywali, iż amerykańskie operacje ekspedycyjne w znacznym stopniu zależą od infrastruktury i wsparcia państw sojuszniczych, co tworzy sytuację podatną na nacisk.
Raport RAND próbuje przełożyć ten kontekst na konkretne liczby w scenariuszu konfliktu na Zachodnim Pacyfiku. Przy założeniu, że US Navy dysponuje na tym teatrze ok. 20 okrętami (w przybliżeniu dwie grupy lotniskowcowe) oraz że konieczne będzie zwalczanie około 80 okrętów nawodnych chińskich sił morskich, analitycy RAND szacują, że do 65‑dniowej kampanii potrzeba ok. 800 pocisków Tomahawk w wersji "Maritime Strike" oraz 1200 pocisków typu LRASM, przy czym połowa zostałaby użyta w pierwszych 15 dniach działań. Obecne stany magazynowe, tempo zakupów i ograniczenia produkcyjne wskazują, że bez wcześniejszego zbudowania znacznych zapasów USA mogą znaleźć się w sytuacji niedoboru kluczowych środków bojowych w krytycznym momencie kampanii.
Koncepcja "distributed maritime operations" zakłada rozproszenie zespołów okrętowych, ich większą manewrowość i integrację działań w wielu domenach, co utrudnia przeciwnikowi rozpoznanie i planowanie uderzeń, ale jednocześnie znacząco komplikuje logistykę. Jednostki zaopatrzeniowe muszą operować w większym rozproszeniu, często w zasięgu systemów antydostępowych, z większym ryzykiem i mniejszym oparciem o duże, dobrze zabezpieczone bazy. W takich warunkach liczba, profil i nowoczesność okrętów pomocniczych – ich własna odporność, systemy łączności, możliwość współdziałania z siłami sojuszniczymi – stają się jednym z głównych czynników determinujących tempo operacji i zdolność do ich utrzymywania.
RAND rekomenduje podejście wielohoryzontowe: w krótkim okresie – elastyczne zarządzanie istniejącymi zapasami, tymczasowe zwiększanie mocy produkcyjnych i wykorzystanie mechanizmów nadzwyczajnych. W średnim – budowanie zapasów i inwestycje w nowe moce przemysłowe. W długim – rozwój modułowych konstrukcji i technologii druku addytywnego, które skracają łańcuchy dostaw i zmniejszają zależność od pojedynczych dostawców. Program administracji prezydenta Donalda Trumpa, koncentrujący się na odnowie floty wsparcia i wysyłaniu jasnego sygnału do przemysłu stoczniowego, można postrzegać jako jedną z odpowiedzi na te rekomendacje – próbę równoległego wzmocnienia fizycznego "nośnika" logistyki i przemysłowego zaplecza niezbędnego do dalszej modernizacji.
Polityczna ścieżka tego programu pozostaje jednak niepewna. Były urzędnik administracji prezydenta Joe Bidena William Henagan, obecnie związany z Council on Foreign Relations, ocenia na łamach "WSJ", że Kongres najpewniej nie zaakceptuje w pełni tak gwałtownego wzrostu wydatków na siły morskie, choć sam fakt zgłoszenia wniosku wysyła do sektora sygnał o powadze intencji. Dla planistów może oznaczać to, że należy liczyć się ze scenariuszem częściowej realizacji – stopniowego zmniejszania luki w zdolnościach okrętów wsparcia, a nie jej jednorazowego zamknięcia.
Kontekst sojuszniczy
Dla NATO kontekst programu modernizacji amerykańskich okrętów wsparcia jest równie istotny, jak dla samych USA. Rozbudowa Military Sealift Command, cywilnej "rezerwy tonażowej" oraz infrastruktury do prowadzenia przeładunków i zaopatrywania z morza wzmacnia realną zdolność Sojuszu do długotrwałych operacji na Północnym Atlantyku, w Arktyce i na akwenach Indo‑Pacyfiku, gdzie kluczowa staje się koncepcja "distributed maritime operations" oraz utrzymanie wysokiego tempa dostaw amunicji, paliwa i części zamiennych w środowisku zakłóconych łańcuchów dostaw. Wspólne ćwiczenia z sojusznikami – od manewrów pk. „Steadfast Defender 2024”, po arktyczne ćwiczenia pk. „Northern Viking” czy „Cold Response”, skupione (m.in.) na ochronie szlaków GIUK i logistycznej drożności północnego Atlantyku, oraz codzienna obecność stałych zespołów okrętów NATO na kluczowych akwenach – służą dziś (m.in.) testowaniu interoperacyjności łańcuchów logistycznych NATO, od wspólnych zapasów po wykorzystanie portów, lotnisk i cywilnych przewoźników w warunkach zagrożenia ze strony równorzędnego przeciwnika.