Ambicje "Zeitenwende" i narodziny F126
Niemiecka decyzja o budowie nowej generacji dużych fregat wielozadaniowych zapadła w warunkach narastającej presji na modernizację floty oraz po doświadczeniach problematycznego programu F125, który ujawnił słabości krajowego przemysłu i systemu zamówień. Jak przypomina "Financial Times", F126 – wcześniej oznaczona jako MKS 180 – miała być największym okrętem niemieckiej marynarki od czasów II wojny światowej, o długości ok. 166 m, wyporności rzędu 10 tys. ton i zdolności do długotrwałego przebywania na morzu, ze szczególnym naciskiem na rozwijanie zdolności zwalczania okrętów podwodnych.
Specyfikacja techniczna przygotowana przez Deutsche Marine liczyła ponad 7 tys. punktów wymagań i schodziła do poziomu detali wyposażenia wnętrz, co dobrze ilustruje charakterystyczny dla Niemiec maksymalizm w definiowaniu wymogów dla platform wojskowych. Przetarg ogłoszony w 2015 roku przez ówczesną minister obrony Ursulę von der Leyen miał jednocześnie otworzyć rynek na konkurencję europejską i sygnalizować gotowość Berlina do projektów ponadnarodowych, co wpisywało się w ówczesną dyskusję o budowie wspólnego rynku obronnego Unii.
Jak opisuje "FT", wyłonienie w 2020 roku holenderskiego Damen Naval jako głównego wykonawcy – przy zobowiązaniu, że około 80 proc. wartości prac przypadnie niemieckim stoczniom – wywołało gwałtowną reakcję polityków i związków z północnych landów, ale zostało uzasadnione najlepszą ofertą cenową i doświadczeniem firmy w budowie fregat dla marynarek Holandii, Belgii czy Portugalii. Po ogłoszeniu przez Berlin specjalnego funduszu na dozbrojenie w reakcji na wojnę w Ukrainie program F126 stał się jednym z symboli morskiego wymiaru "Zeitenwende".
Równolegle z narastającymi problemami projektowymi niemiecka administracja stara się podkreślać postępy programu. W grudniu 2023 roku w stoczni Peene-Werft w Wolgaście rozpoczęto cięcie pierwszych blach, co Bundeswehra i wykonawcy przedstawiali jako "formalny start fazy budowy" fregat F126, a w czerwcu 2024 roku położono stępkę pierwszej jednostki, która ma otrzymać nazwę "Niedersachsen". Oficjalne komunikaty resortu obrony eksponowały fakt, że poszczególne sekcje kadłuba powstają w kilku niemieckich stoczniach, a projekt ma zapewnić miejsca pracy co najmniej do końca dekady.
Polecany artykuł:
Technologiczne ryzyko i labirynt zamówień
Według ustaleń "Financial Times", pierwszy krytyczny błąd dotyczył zarządzania ryzykiem technologicznym po stronie wykonawcy. Damen zdecydował się porzucić dotychczas stosowane oprogramowanie stoczniowe na rzecz platformy 3DEXPERIENCE (3DX) firmy Dassault Systèmes, zakładając, że zapewni to wsparcie techniczne dla fregat sięgające lat 50. XXI wieku, ale w praktyce zespół inżynierski miał poważne trudności z opanowaniem nowego środowiska, co objawiało się (m.in.) zawieszaniem się systemu i błędnym trasowaniem kabli oraz rurociągów. Jak relacjonują rozmówcy "FT", pierwsze wycinane elementy kadłuba w niemieckich stoczniach wychodziły w niewłaściwych wymiarach i wymagały czasochłonnych poprawek ręcznych.
Równolegle narastały problemy na styku holenderskiej kultury inżynieryjnej i niemieckiego systemu zamówień, którego centrum stanowi Federalny Urząd ds. Wyposażenia Bundeswehry (niem. Bundesamt für Ausrüstung, Informationstechnik und Nutzung der Bundeswehr, BAAINBw) w Koblencji, zatrudniający ok. 13 tys. pracowników i odpowiadający za zakupy od ręczników i klapek po czołgi i samoloty. Jak zwraca uwagę "Financial Times", Damen – przyzwyczajony do etapowego zatwierdzania projektu – zderzył się z urzędem, który wymagał pełnej finalizacji segmentów planu przed akceptacją, opierał się na papierowej dokumentacji i konsekwentnie odrzucał rysunki przygotowane w języku angielskim, co wydłużało ścieżkę decyzyjną daleko poza formalne 20‑dniowe terminy.
Według danych przytaczanych przez "FT" tempo prac spadło do 20–30 proc. zakładanego, termin wejścia pierwszej fregaty do służby przesunięto z 2028 na 2032 rok, a koszty zaczęły rosnąć z pierwotnych 5,3 mld euro za cztery jednostki do poziomu około 10 mld euro. Kontrakt powiązany z jasno zdefiniowanymi kamieniami milowymi pozwolił stronie niemieckiej wstrzymywać płatności, co – jak opisuje "Financial Times" – doprowadziło Damen na skraj niewypłacalności w 2025 roku, jeszcze przed późniejszą poprawą sytuacji finansowej firmy.
Bundeswehra w swoich materiałach podkreśla, że równolegle do prac nad samym okrętem prowadzone są próby elementów wyposażenia, które mają zmniejszać ryzyko operacyjne. W maju 2023 roku w Eckernförde przeprowadzono testy makiety taktycznej łodzi dla fregat typu F126 – pozwalającego zweryfikować ergonomię i konfigurację wyposażenia jeszcze przed zakończeniem projektu. Zgodnie z komunikatami urzędu zakupów, doświadczenia z tych prób mają posłużyć dopracowaniu docelowego projektu dwunastu łodzi przeznaczonych (m.in.) dla batalionu morskiego używanych do abordażu oraz ochrony jednostek na wodach przybrzeżnych.
W obszarze rozwiązań technicznych jednym z najczęściej eksponowanych elementów F126 jest architektura zasilania. Urząd zakupów Bundeswehry informował w 2023 roku o zakończeniu kluczowych testów modułów bateryjnych, które mają uzupełniać klasyczne agregaty i prądnice wałowe. Zastosowane zestawy litowo‑jonowe – według danych Bundeswehry zdolne zmagazynować energię porównywalną z ok. czternastoma samochodami elektrycznymi – mają stabilizować pracę sieci pokładowej, pokrywać skoki obciążenia i zwiększać odporność systemu napędowego, przy jednoczesnym wdrożeniu rozbudowanych zabezpieczeń przeciwpożarowych i systemów usuwania gazów w przypadku awarii.
Dwie ścieżki wyjścia i szersze lekcje dla Europy
Jak informuje "Financial Times", obecny etap programu F126 polega na stopniowym wygaszaniu roli Damen jako głównego wykonawcy i przekazywaniu odpowiedzialności grupie Naval Vessels Lürssen/Blohm + Voss, od niedawna części koncernu Rheinmetall, przy jednoczesnym transferze danych projektowych i reorganizacji relacji z BAAINBw. Szef Rheinmetall Armin Papperger deklaruje gotowość przejęcia pełnej odpowiedzialności za okręty, ale – jak relacjonuje "FT" – oczekuje zwiększenia budżetu ponad obecnie szacowane 10 mld euro oraz ograniczenia odpowiedzialności za dotychczasowe błędy, co wymaga zgody komisji budżetowej Bundestagu.
Równolegle Berlin wdraża ścieżkę pomostową, opartą na zakupie czterech seryjnych fregat MEKO A‑200 DEU od Thyssenkrupp Marine Systems, z pierwszą dostawą planowaną na koniec 2029 roku i szacunkowym kosztem rzędu 1 mld euro za jednostkę. Jak podkreśla "Financial Times", okręty te są mniejsze i mniej precyzyjnie dopasowane do specyfikacji Bundeswehry niż F126, ale mają umożliwić szybsze wzmocnienie niemieckiej obecności na Bałtyku i wypełnienie zobowiązań NATO w zakresie zwalczania okrętów podwodnych.
Parlamentarny referent ds. marynarki cytowany przez "FT" szacuje, że łączny koszt dwutorowego podejścia – kontynuacji F126 i zakupu MEKO A‑200 – może sięgnąć 16–18 mld euro, czyli ponad trzykrotności kwoty ogłoszonej w 2020 roku. Na tym tle – jak zauważa dziennik – przypadek F126 staje się nie tylko historią jednego programu fregat, jak również studium ograniczeń niemieckiego systemu zamówień oraz ostrzeżeniem dla planów szerszej europejskiej współpracy zbrojeniowej, nawet pomiędzy tak blisko powiązanymi partnerami jak Niemcy i Holandia.
Kontrast między oficjalnym przekazem Bundeswehry, eksponującym kolejne "kamienie milowe" – od prób makiety łodzi po testy systemu bateryjnego i rozpoczęcie budowy – a obrazem programu F126 naszkicowanym przez "Financial Times", jako projektu obarczonego poważnymi ryzykami kosztowymi i harmonogramowymi, dobrze pokazuje napięcie między polityczną potrzebą demonstrowania postępu a realnym tempem przekuwania "Zeitenwende" w trwałe zdolności morskie.
Co Niemcy rozumieją przez "Zeitenwende"?
Pojęcie "Zeitenwende" – dosłownie "zmiana czasów", "punkt zwrotny" – upowszechnił kanclerz Olaf Scholz w wystąpieniu – w Bundestagu 27 lutego 2022 roku – trzy dni po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Kanclerz opisywał w ten sposób przekonanie, że wojna zakończyła całą epokę niemieckiej polityki opartej na tanich surowcach z Rosji, głębokiej globalizacji i ograniczaniu roli siły militarnej.
W debacie eksperckiej "Zeitenwende" rozumiana jest szerzej jako konieczność "nowego początku" w polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i gospodarce: od porzucenia dotychczasowej Ostpolitik wobec Moskwy, przez odbudowę Bundeswehry, po redefinicję modelu gospodarczego opartego na eksporcie i współzależnościach z autorytarnymi partnerami.