Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 MSE. MON potwierdza i wyjaśnia kulisy

Wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda, w odpowiedzi na serię interpelacji poselskich, oficjalnie potwierdził, że Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 MSE do systemu Patriot. Decyzja zapadła na prośbę kluczowych sojuszników z NATO i USA. Jednocześnie resort obrony podkreśla, że transfer nie osłabił zdolności obronnych Polski, a wszelkie szczegóły dotyczące donacji pozostają niejawne ze względu na bezpieczeństwo państwa.

W miesiącach wakacyjnych Polska żyła tematem pocisków Patriot dla Ukrainy, które jak dowiedzieliśmy się z konferencji wicepremiera Kosiniaka-Kamysza Warszawa przekazała kilka miesięcy wcześniej w związku z trudną sytuacją Kijowa, było to 5 pocisków. Późniejsza deklaracja premiera Tuska na temat dalszego wsparcia Ukrainy pociskami wywołała jednak poważne zaniepokojenie o bezpieczeństwo Polski. Posłowie wykorzystując możliwość interpelacji poselskich postanowili wysłać serię zapytań o wsparcie Polski dla Ukrainy jeśli chodzi o pociski Patriot:

W odpowiedziach na interpelacje posłów Dariusza Stefaniuka (nr 18330) oraz Andrzeja Śliwki (nr 18286), sekretarz stanu w MON Paweł Bejda jednoznacznie poinformował o kluczowej donacji na rzecz ukraińskich sił zbrojnych. 

„Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 MSE do systemu Patriot. Przekazanie miało miejsce wiosną 2026 r.” – czytamy w odpowiedzi wiceministra. Decyzja o przekazaniu amunicji nie była jednostronna. Jak podkreśla Paweł Bejda, odbyło się to na wniosek i prośbę sekretarza generalnego NATO, dowódcy sił USA i NATO w Europie i po przeprowadzeniu konsultacji z międzynarodową grupą użytkowników systemu Patriot. To pokazuje, że transfer był elementem szerszej, sojuszniczej strategii wsparcia Ukrainy w obliczu trwającej rosyjskiej agresji i zmasowanych ataków rakietowych na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczną.

Czy transfer osłabił bezpieczeństwo Polski? MON uspokaja

Kluczową kwestią podnoszoną przez posłów opozycji był potencjalny wpływ donacji na stan polskiej obrony powietrznej. W obliczu rosnących zagrożeń i faktu, że Polska sama jest w trakcie budowy wielowarstwowego systemu obrony nieba, obawy te wydają się uzasadnione. Wiceminister Bejda stanowczo jednak zaprzecza, by pomoc Ukrainie odbyła się kosztem bezpieczeństwa kraju.

„Każdorazowo podjęcie decyzji o realizowanych donacjach sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy jest poprzedzane analizami ich wpływu na zdolności bojowe Sił Zbrojnych RP. Przekazana liczba nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski” – zapewnił wiceminister.

Podkreślił również, że proces pozyskiwania kolejnych pocisków PAC-3 MSE dla polskiej armii w ramach programu „Wisła” przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem. Szczegółowe dane dotyczące liczby przekazanych rakiet oraz aktualnego stanu zapasów Wojska Polskiego są jednak informacjami niejawnymi i nie zostaną podane do publicznej wiadomości. Decyzja ta podyktowana jest koniecznością ochrony wrażliwych danych o potencjale obronnym państwa - jak podkreślono w odpowiedzi. 

Kwestia tajności i kontrola kontrwywiadowcza

Równolegle do kwestii samych pocisków, MON odniósł się do szerszego problemu jawności pomocy wojskowej, poruszonego w interpelacji byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka (nr 18522). Domagał się on odtajnienia informacji dotyczących wszystkich donacji wojskowych. W odpowiedzi Paweł Bejda podkreślił, że nadrzędnym obowiązkiem rządu jest zapewnienie bezpieczeństwa Polek i Polaków, co wymaga zachowania niezbędnych standardów ochrony danych wrażliwych. Każda decyzja o transferze sprzętu była poprzedzona szczegółową analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego oraz konsultacjami z sojusznikami. Jak podkreślono: "Transfery były oceniane pod kątem wpływu na zdolnościobronne Rzeczypospolitej Polskiej i realizowane w granicach możliwości operacyjnych Sił Zbrojnych RP".

Co istotne, wiceminister poinformował o podjęciu konkretnych kroków w celu zbadania ewentualnych nadużyć w zakresie informacji niejawnych.

„Jednocześnie zlecono Służbie Kontrwywiadu Wojskowego przeprowadzenie czynności mających na celu zbadanie ewentualnych intencjonalnych działań zmierzających do ujawnienia informacji stanowiących tajemnicę państwową” – napisał Bejda.

Oznacza to, że obecnie trwa proces analizy i oceny skutków odtajnienia dokumentów oraz potencjalnych szkód dla bezpieczeństwa państwa. Dopóki ta analiza się nie zakończy, a SKW nie zakończy swoich działań, opinia publiczna nie pozna pełnej listy sprzętu przekazanego Ukrainie. 

Kolejne pociski Patriot dla Ukrainy 

We wrześniu gazeta "Rzeczpospolita", powołując się na nieoficjalne źródła w kręgach rządowych i wojskowych, poinformował o planach przekazania Ukrainie kilku pocisków do systemu Patriot. Tego typu dostawy są konsultowane z sojusznikami z NATO, w tym ze Stanami Zjednoczonymi. Dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dyw. pil. dr Ireneusz Nowak, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznał, że przekazanie zadeklarowanej, choć niejawnej liczby pocisków, jest możliwe, podkreślając jednocześnie, że "nikt nie mówi o masowych donacjach". Dodał też, że Polska mogłaby przekazać sprzęt poradziecki, który wciąż jest w użyciu i mógłby być przydatny Ukrainie nawet po remoncie, bo taki sprzęt jest wykorzystywany do walki w interesie Polski. Ministerstwo Obrony Narodowej oficjalnie nie ujawnia szczegółów kolejnego pakietu pomocy, powołując się na tajemnicę. Resort potwierdził jedynie, że przygotowuje wsparcie obejmujące sprzęty wychodzące z użycia polskich Sił Zbrojnych lub nieużywane przez Wojsko Polskie, a mogące być z pożytkiem wykorzystane na Ukrainie. Szczegółowe dane stanowią informację niejawną. Wiceminister obrony Paweł Zalewski potwierdził istnienie pakietu, ale odmówił podawania szczegółów.

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wielokrotnie podkreślał, że przekazanie sprzętu Ukrainie będzie korzystne dla polskiej armii, ponieważ w zamian Polska chciałaby otrzymać technologie dronowe i rakietowe. Sprawa ta utknęła jednak na poziomie politycznym po tym, jak prezydent Ukrainy nazwał jedną z jednostek wojskowych imieniem bohaterów UPA. Polskie potrzeby w zakresie pozyskania ukraińskich dronów zostały określone przez Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia. Gen. bryg. Mirosław Bodnar wskazywał, że polskie Siły Zbrojne potrzebują urządzeń sprawdzonych w boju, szczególnie małych dronów wykorzystywanych masowo przez stronę ukraińską. Polska dysponuje obecnie 16 wyrzutniami systemu Patriot, a zakontraktowanych jest do nich ok. 200 pocisków PAC-3 MSE, choć nie wszystkie zostały jeszcze dostarczone.

Unia sfinansuje Patrioty dla Ukrainy. Kaja Kallas ujawnia plan „rakiety za rakiety”

W obliczu nieustających rosyjskich ataków rakietowych i dronowych na ukraińskie miasta oraz infrastrukturę krytyczną, Unia Europejska poszukuje pilnych rozwiązań w celu wzmocnienia obrony powietrznej Kijowa. Po poniedziałkowym (28 września) spotkaniu ministrów obrony państw UE, szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przedstawiła konkretną propozycję. Plan zakłada, że kraje posiadające w swoich arsenałach pociski przechwytujące do systemów Patriot mogłyby je niezwłocznie przekazać Ukrainie. W zamian za uszczuplenie własnych zapasów, państwa te otrzymałyby w późniejszym terminie fabrycznie nowe pociski. Ich zakup zostałby sfinansowany ze środków pochodzących z ogromnej, unijnej pożyczki na wsparcie Ukrainy.

U podstaw propozycji Kai Kallas leży fundamentalny problem – czas. Jak poinformowała na konferencji prasowej, Unia Europejska zatwierdziła już plany zakupów zbrojeniowych dla Ukrainy o wartości 28,3 mld euro w ramach wspomnianej pożyczki. Znaczna część tych funduszy ma zostać przeznaczona właśnie na zakup pocisków Patriot, które pochodzić będą z przyszłej produkcji w Stanach Zjednoczonych.

„Produkcja pocisków wymaga czasu, a Kijów potrzebuje Patriotów teraz” - podkreśliła z mocą Kallas. Oczekiwanie na nowe dostawy z linii produkcyjnych może potrwać miesiące, a nawet lata, podczas gdy ukraińska armia potrzebuje amunicji do systemów obrony powietrznej natychmiast, aby chronić ludność cywilną i kluczowe obiekty. Mechanizm wymiany miałby być odpowiedzią na tę palącą potrzebę.

Mimo że propozycja wydaje się logiczna i odpowiada na strategiczne potrzeby Ukrainy, reakcja państw członkowskich okazała się chłodna. Na pytania dziennikarzy, czy którekolwiek z państw zadeklarowało już gotowość do przekazania swoich pocisków w ramach proponowanego mechanizmu, Kaja Kallas musiała przyznać, że na razie panuje cisza. „Niestety, dzisiaj nie złożono żadnych nowych deklaracji” – powiedziała szefowa unijnej dyplomacji.

Ministrowie obrony rozmawiali nie tylko o bieżących donacjach, ale także o przyszłości finansowania. Kaja Kallas poinformowała, że wiele państw opowiedziało się za wcześniejszym uruchomieniem części środków z gigantycznej unijnej pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, które pierwotnie były przewidziane na rok 2027. Przyspieszenie wypłat mogłoby dać Kijowowi większą elastyczność w planowaniu i kontraktowaniu przyszłych dostaw uzbrojenia.

Zgodnie z informacjami agencji Reutera, administracja Donalda Trumpa przystąpiła do wypełniania zobowiązań finansowych w ramach Inicjatywy Wsparcia Bezpieczeństwa Ukrainy (USAI). Decyzja w sprawie pakietu o wartości 400 mln dolarów została podjęta przez Kongres USA pod koniec 2025 roku. Jak donoszą źródła, do początku bieżącego tygodnia (końca września 2026 r.) zakontraktowano już 307 mln dolarów, a pozostałe 93 mln dolarów mają zostać objęte zobowiązaniami do 30 września, czyli do końca amerykańskiego roku finansowego. Dzięki temu środki zatwierdzone przez Kongres nie przepadną, a pomoc będzie mogła być realizowana. Pierwsze dostawy w ramach tego pakietu rozpoczęły się już we wrześniu i mają objąć między innymi: broń ofensywną i inny sprzęt, części zamienne do pojazdów opancerzonych, które są eksploatowane przez ukraińską armię. Całość pakietu, według źródeł Reutera, ma zostać zrealizowana najpóźniej do października 2029 roku.

Najważniejszą i jednocześnie najbardziej niepokojącą informacją dla strony ukraińskiej jest fakt, że w uruchomionym pakiecie pomocowym nie znajdą się pociski przechwytujące do systemów Patriot. Informację tę potwierdziło agencji Reutera kilka niezależnych źródeł. Brak tych pocisków w nowej transzy pomocy jest poważnym ciosem, zwłaszcza w kontekście desperackich apeli prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Wielokrotnie podkreślał on, że do skutecznej obrony infrastruktury energetycznej w okresie zimowym Ukraina będzie potrzebować około 300 pocisków typu Patriot.

Decyzja o wstrzymaniu dostaw pocisków Patriot dla Kijowa nie jest podyktowana złą wolą, a raczej twardymi realiami. Amerykańskie zapasy tej kluczowej amunicji zostały w znacznym stopniu uszczuplone w wyniku wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi. Według analiz Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), konflikt ten mógł pochłonąć nawet dwie trzecie amerykańskich zapasów rakiet Patriot sprzed wojny, pozostawiając w arsenale mniej niż tysiąc sztuk. Odbudowa tych zapasów może potrwać kilka lat, nawet przy zwiększonych mocach produkcyjnych.

Niemniej 25 września w nagraniu opublikowanym po powrocie ze spotkania z amerykańskim przywódcą w Nowym Jorku, prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał informację, Stany Zjednoczone zgodziły się, że Ukrainie zostaną przekazane licencje na produkcję rakiet Patriot. 

„Prezydent Trump potwierdził mi, że podjął ostateczną decyzję. Ukraina otrzyma licencje na produkcję rakiet Patriot” – oświadczył Zełenski. Wcześniej Zełenski szacował, że uruchomienie produkcji Patriotów w Ukrainie może zająć "rok-półtora". Jest to optymistyczny scenariusz, który zakłada błyskawiczny transfer technologii, budowę lub adaptację zakładów oraz przeszkolenie personelu. W praktyce proces ten może być jeszcze dłuższy. Jednakże szczegółowe warunki takiego porozumienia nie zostały ujawnione publicznie. W związku z tym nie jest jasne, jaka część pocisku mogłaby zostać wyprodukowana na licencji, jak szybko produkcja mogłaby się rozpocząć i gdzie znajdowałyby się zakłady produkcyjne. CNN zwraca jednak uwagę, że prezydent Donald Trump pytany na drugi dzień nie chciał powiedzieć, czy zgodził się na produkcję przez Ukrainę pocisków Patriot. Zapytany przez CNN o potencjalną umowę licencyjną, Trump potwierdził, że rozmawiał z Zełenskim o kluczowych pociskach, ale skupił się w swojej odpowiedzi na wezwaniu Ukrainy i Rosji do zawarcia porozumienia, które zakończy konflikt. „Rozmawialiśmy o wielu różnych tematach, a wiele z nich… bardzo silne porozumienie” – powiedział Trump o spotkaniu tuż przed opuszczeniem Białego Domu na mecz futbolu amerykańskiego w Tennessee. „Ale wiecie, czego od niego oczekuję? Zawarcia ugody. Chcę, żeby dogadał się z Putinem i żeby Putin dogadał się z nim”. Należy jednak podkreślić, że przekazanie licencji nie będzie miało żadnego natychmiastowego wpływu na sytuację na froncie i bezpieczeństwo ukraińskiego nieba. 

Warto jednak tutaj także przypomnieć, ze wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że ​​Warszawa przedstawiła Stanom Zjednoczonym propozycję przeniesienia produkcji Patriotów do Polski. „Zaproponowaliśmy, że jeśli taka fabryka będzie planowana na Ukrainie, to proponujemy budowę jej w Polsce, aby znajdowała się na tzw. „terytorium bezpiecznym” - mówiła wiceministr. Głównym argumentem jest bezpieczeństwo. Zakład produkcyjny na Ukrainie działałby w zasięgu rosyjskich rakiet i dronów i sam wymagałby znacznej ochrony przeciwlotniczej. Fabryka w Polsce znajdowałaby się na terytorium NATO, poza bezpośrednią strefą działań wojennych.

DR BONIKOWSKA OSTRO:Trump jest w szoku jak sobie radzi na froncie Ukraina