PAC-3 MSE i HIMARS opóźnione? Kluczowe dostawy dla Polski zagrożone

Polska armia może napotkać na poważne opóźnienia w realizacji kontraktów zbrojeniowych dotyczących strategicznych systemów obrony powietrznej Patriot i artylerii rakietowej HIMARS. Jak poinformował Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, gen. dyw. pilot dr Ireneusz Nowak, dostawy pocisków PAC-3 MSE do Patriotów są „na pewno opóźnione”, a niepewna jest również terminowa realizacja zamówień na HIMARS.

Podczas poniedziałkowego (12 października) panelu na Warsaw Security Forum, gen. dyw. pilot dr Ireneusz Nowak został zapytany o potencjalne opóźnienia w dostawach amerykańskiego sprzętu wojskowego dla Polski, biorąc pod uwagę zaangażowanie USA w innych regionach świata. Odpowiedź szefa DORSZ była jednoznaczna – Polska, podobnie jak państwa bałtyckie, jest już dotknięta tymi problemami.

„Jest to bardzo widoczne, jeżeli chodzi o pociski PAC-3 MSE do systemów Patriot - będą one na pewno opóźnione” – podkreślił gen. Nowak. Dodał również, że obecnie „nie jest też pewny co do terminowej realizacji kontraktów na systemy HIMARS”. Zaznaczył, że obecna sytuacja międzynarodowa „na pewno wywrze na to wpływ, a ponadto pojawią się kolejne opóźnienia do zamówień już zaplanowanych i na które zostały zawarte już umowy”. 

Gen. Nowak zwrócił uwagę na dysproporcję w wykorzystywanym sprzęcie. „Obecnie Polska używa "drogiego sprzętu" do zestrzeliwania "tanich dronów", ponieważ w tym momencie nie ma innego wyjścia” – stwierdził. Podkreślił również pilną potrzebę zbudowania „całego wachlarza możliwości, począwszy od tanich systemów antydronowych, kończąc na platformach bardzo drogich, z wyższej półki, będących w stanie operować w "środowisku antydostępowym"”. 

Słowa generała Nowak, stoją w sprzeczności z informacjami ze strony MON. Według odpowiedzi na interpelacje poselskie z września wiceminister Bejda zapewnił, że "proces pozyskiwania kolejnych pocisków PAC-3 MSE dla polskiej armii w ramach programu „Wisła” przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem". Tak samo, zapewniano, że "decyzja o realizowanych donacjach sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy jest poprzedzane analizami ich wpływu na zdolności bojowe Sił Zbrojnych RP. Przekazana liczba [przyp. red. pocisków Patriot] nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski”. 

Pod koniec września media branżowe informowały, że niedobory amerykańskich pocisków opóźniają dostawy systemów obrony powietrznej i uzbrojenia dalekiego zasięgu dla sojuszników USA. Szwajcaria poinformowała, że przewidywane opóźnienie dostaw systemu wzrosło z czterech-pięciu do pięciu-siedmiu lat. Władze w Bernie rozpoczęły jednocześnie rozmowy z producentami z Francji, Izraela i Korei Południowej dotyczące drugiego systemu obrony powietrznej. Szwajcarskie ministerstwo obrony podkreśla, że rozwiązanie powinno być produkowane w Europie lub wytwarzane poza Europą, ale na jej terytorium. Problem z Patriot nie dotyczy wyłącznie Szwajcarii. Europejskie państwa coraz wyraźniej szukają sposobów na zwiększenie własnych zdolności produkcyjnych i ograniczenie ryzyka związanego z uzależnieniem od amerykańskich dostaw.

W kwietniu armia USA przeznaczyła 4,7 mld dolarów na przyspieszenie produkcji PAC-3 MSE. Lockheed Martin planuje zwiększyć roczną produkcję z około 600 pocisków do 2000 do końca 2030 roku. W 2025 roku firma dostarczyła 620 takich pocisków.

Patriot i HIMARS: Kluczowe systemy w polskiej obronie

Systemy Patriot odgrywają fundamentalną rolę w tworzeniu polskiego systemu obrony powietrznej w ramach programu Wisła. Docelowo Wojsko Polskie ma otrzymać osiem baterii tego zaawansowanego systemu, co oznacza łącznie 64 wyrzutnie. Pierwsze dwie baterie osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ubiegłego roku. Program Wisła jest jednym z najdroższych przedsięwzięć w historii modernizacji polskiej armii.

Pierwszy kontrakt na dostawę dwóch baterii systemów Patriot, podpisany przez MON w 2018 roku, opiewał na kwotę 4,75 miliarda dolarów. Druga faza programu przewiduje pozyskanie kolejnych sześciu baterii, czyli 48 wyrzutni. Umowa, zatwierdzona przez poprzedniego szefa MON, Mariusza Błaszczaka, obejmowała również 12 radarów GhostEye oraz pociski PAC-3 MSE, a jej wartość wyniosła 9,3 miliarda dolarów.

Pociski PAC-3 MSE, produkowane przez amerykański koncern Lockheed Martin, są najbardziej zaawansowaną amunicją do Patriotów. Obecnie produkcja wynosi kilkaset sztuk rocznie, jednak firma zadeklarowała zwiększenie zdolności produkcyjnych do około 2000 w 2030 roku. To właśnie te pociski są kluczowe dla skutecznej obrony przed różnymi zagrożeniami z powietrza. Maksymalny zasięg systemu Patriot z pociskami PAC-3 MSE to 160 km przy pułapie 30 km. Na świecie w służbie jest prawie 180 kompleksów Patriot, używanych lub zamówionych przez 19 krajów, w tym Polskę. Cena jednej baterii to około miliard dolarów.

W czerwcu szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o zamówieniu kilkuset pocisków PAC-2 GEM-T dla zestawów średniego zasięgu Wisła. Wartość tego zamówienia, według Agencji Uzbrojenia, wynosi 988 milionów USD netto. Dostawy tych pocisków mają rozpocząć się w ciągu kilku miesięcy i zakończyć w 2031 roku. Pociski PAC-2 GEM-T charakteryzują się zasięgiem przewyższającym 150 km i służą do przechwytywania taktycznych pocisków balistycznych krótkiego zasięgu, rakiet manewrujących i samolotów, uzupełniając możliwości PAC-3 MSE, które mają zasięg około 35 km i są przeznaczone głównie do strącania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Zgodnie z dotychczasowymi zapowiedziami, kolejne sześć baterii systemu Patriot ma trafić do Polski w latach 2027-2029.

Z kolei system M142 HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System) to amerykański, wysokiej mobilności, kołowy system artylerii rakietowej dalekiego zasięgu. Pierwsze 18 wyrzutni bojowych i dwie szkoleniowe MON zamówiło w 2019 roku za 414 milionów dolarów, a ich dostawa zakończyła się jesienią 2024 roku. W 2022 roku MON zwróciło się do USA o sprzedaż kolejnych 486 zestawów HIMARS, a umowa w tej sprawie została zatwierdzona w 2023 roku.

Pilna potrzeba zmian: Uproszczenie procedur zakupowych

Gen. Nowak zwrócił również uwagę na zbyt długie okresy realizacji kontraktów przez przemysł zbrojeniowy. Podkreślił, że „nie chodzi tylko o czas realizacji, ale także o opóźnienia zawartych umów”. 

„Nie żyjemy w świecie pokoju - jesteśmy w fazie przejściowej, w której jesteśmy poniżej, na poziomie, a także powyżej poziomu zastosowania art. 5 Traktatu NATO, czyli w "zamglonym obszarze". Biznes musi dostosować się i być bardziej responsywnym na nasze potrzeby” – alarmował Dowódca Operacyjny. Jego zdaniem, procedury wojskowe dotyczące nabywania sprzętu, obowiązujące w czasie pokoju, „szkodzą nam”.

W związku z tym gen. Nowak zaapelował o pilne zmiany: „Musimy przyspieszyć i zdecydowanie uprościć procedury dotyczące zakupu, certyfikowania i gotowości bojowej systemów bojowych - muszą one być sprawdzone, ale też efektywne”. Usprawnienie tych procesów jest kluczowe dla zapewnienia Polsce zdolności obronnych w dynamicznie zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa.

Żelazny Obrońca 25: Ustka