Spis treści
- Założenia nowego modelu służby wojskowej w Niemczech
- Czy nowy model to dobre rozwiązanie? Jeden Niemiec powie tak, drugi powie nie
- Młodzi Niemcy mówią "nie"
- Czy Niemcy chcą powrotu do służby wojskowej?
- Koszty koszty i jeszcze raz koszty dla gospodarki
- Europa wraca do zasadniczej służby wojskowej
- Polska na rozstaju dróg
- W obliczu rosnącego zagrożenia, Niemcy prezentują nowy model służby wojskowej, mający wzmocnić Bundeswehrę i zwiększyć jej liczebność do 260 tys. żołnierzy do 2035 roku.
- Projekt ustawy zakłada obowiązkową rejestrację i ankietę dla młodych mężczyzn, a także elastyczny system dobrowolności z atrakcyjnymi zachętami, jak wyższe wynagrodzenie i świadczenia.
- Model przewiduje możliwość przywrócenia obowiązkowego poboru, jeśli dobrowolny nabór nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, co budzi kontrowersje wśród młodych ludzi i części polityków.
Niemiecka polityka obronna przechodzi rewolucję. Po zawieszeniu obowiązkowej służby wojskowej w 2011 r. Bundeswehra borykała się z brakami kadrowymi, ale wojna w Ukrainie i agresywna postawa Rosji zmusiły Berlin do działania. Projekt, przyjęty przez rząd 27 sierpniu 2025 r., wprowadza hybrydowy model: dobrowolność jako priorytet, ale z mechanizmem obowiązkowego poboru w razie potrzeby. To odpowiedź na cele NATO i wewnętrzną debatę o bezpieczeństwie. Minister Pistorius określił projekt ustawy „ogromnym krokiem naprzód”. Jego zdaniem chodzi przede wszystkim zmianę mentalności społeczeństwa, zwłaszcza wśród młodych mężczyzn i kobiet, oraz promowanie służby dla kraju.
Założenia nowego modelu służby wojskowej w Niemczech
Nowy model, wzorowany na szwedzkim systemie, zakłada stopniowe budowanie sił zbrojnych. Kluczowe elementy to:
- Obowiązkowa rejestracja i kwestionariusz: Od 2026 r. wszyscy mężczyźni po ukończeniu 18 lat otrzymają online formularz z pytaniami o gotowość, umiejętności i zainteresowanie służbą w Bundeswehrze. Wypełnienie jest obowiązkowe dla mężczyzn (kara grzywny za unikanie), dobrowolne dla kobiet. Gdyby kobiety miały być zobowiązane do służby wojskowej, konieczna byłaby zmiana konstytucji, co wymagałoby uzyskania większości dwóch trzecich głosów w Bundestagu i Bundesracie. Jednak z powodu obecności AfD i Lewicy w parlamencie uzyskanie takiej większości jest mało prawdopodobne. Dlatego rząd federalny opiera się na dobrowolnym udziale kobiet.
- Od 1 lipca 2027 r. wprowadzone zostaną obowiązkowe komisje lekarskie (Musterung) dla mężczyzn urodzonych po 2008 r. Celem jest stworzenie bazy danych o potencjalnych rekrutach – obecnie brak rejestru uniemożliwia szybką mobilizację.
- Dobrowolna służba z zachętami: Służba zasadnicza trwa 6 miesięcy (podstawowe szkolenie), z możliwością przedłużenia do 23 miesięcy. Rekruci otrzymują co najmniej 1800–2300 euro netto miesięcznie, zakwaterowanie, ubezpieczenie zdrowotne, kursy językowe i dopłaty do prawa jazdy. Po służbie trafiają do rezerwy, z corocznymi szkoleniami. Rząd szacuje, że model przyciągnie 5–10 tys. ochotników rocznie, co pozwoli na przeszkolenie ponad 100 tys. rezerwistów do 2030 r.
- Elastyczna aktywacja obowiązkowego poboru: Nowy paragraf 2a w ustawie o służbie wojskowej (WPflG) umożliwia rządowi, za zgodą Bundestagu, wprowadzenie obowiązkowej służby poprzez rozporządzenie – nawet bez stanu wojennego, jeśli ochotników będzie za mało. Decyzja wymaga większości w parlamencie i nie jest automatyczna. Minister obrony Boris Pistorius podkreśla, że priorytetem jest dobrowolność, ale "jeśli liczby nie zostaną osiągnięte, konieczna będzie częściowa reintrodukcja". Do 2035 r. armia ma rosnąć z 182 tys. do 260 tys. żołnierzy, a rezerwy z 100 tys. do 200 tys.
- Infrastruktura i wyzwania: Reforma wymaga inwestycji w koszary i szkolenia – obecnie Bundeswehra ma braki w sprzęcie i personelu instruktorskim. Pistorius ostrzega, że bez zmian Niemcy nie osiągną celów NATO. Model nie obejmuje kobiet obowiązkowo (wymagałoby to zmiany konstytucji), ale zachęca do ochotnictwa.
Minimalny czas trwania nowej służby wynosi sześć miesięcy, a maksymalny 23 miesiące. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy rekruci przechodzą podstawowe szkolenie wojskowe, obejmujące m.in obsługę dronów. Następnie mogą zdobywać dalsze kwalifikacje w jednej z sił zbrojnych – Wojskach Lądowych, Siłach Powietrznych, Marynarce Wojennej lub Dowództwie Cybernetycznym.
Według Ministerstwa Obrony, w tym roku 15 000 żołnierzy zgłosi się do służby wojskowej. „Są powody, by sądzić, że liczba ta będzie rosła o kilka tysięcy rocznie, osiągając około 30 000 do 2029 roku” – wyjaśnił Pistorius. Nadzieja jest taka, że część z tych młodych ludzi zdecyduje się na dłuższą służbę w Bundeswehrze. „Silna armia, zarówno pod względem personelu, jak i sprzętu, to najskuteczniejszy sposób zapobiegania wojnom” – podkreślił minister obrony.
Według Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) w 2008 roku w Niemczech urodziło się około 675 000 dzieci. Średnio 51–52% wszystkich noworodków w tym kraju to chłopcy każdego roku. W przypadku rocznika 2008 oznacza to, że w przyszłym roku od 347 000 do 351 000 młodych mężczyzn otrzyma pocztę z Bundeswehry. Idąc dalej według Destatis, w 2009 roku w Niemczech urodziło się około 651 000 dzieci. Według tych samych obliczeń, w 2027 roku od 332 000 do 338 500 młodych mężczyzn otrzyma kwestionariusz poboru do wojska. W 2010 roku urodziło się 678 000 noworodków. Oznacza to, że szacuje się, iż w 2028 roku od 345 800 do 352 500 młodych mężczyzn będzie musiało poddać się poborowi.
Projekt, który Bundestag ma uchwalić jesienią 2025 r., to kompromis między CDU/CSU (za pełnym poborem) a SPD (za dobrowolnością). Wprowadzenie od 2026 r. ma dać czas na przygotowania.
Minister obrony Boris Pistorius wierzy, że nowy model się sprawdzi: „Polegamy na ochotniczej służbie, osiągamy te liczby”, powiedział Pistorius w radiu Deutschlandfunk przed posiedzeniem rządu. Minister powiedział następnie, że nowa ustawa „wyszkoli ponad 100 000 dodatkowych poborowych do końca dekady”. Będą oni dostępni w rezerwie. Ponadto „byliby to ci, którzy nadal są w starej rezerwie, więc stosunkowo łatwo musielibyśmy osiągnąć liczbę 200 000 rezerwistów”. Jednak Pistorius po raz kolejny podkreślił, że „częściowe przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej” musiałoby nastąpić, gdyby liczby te nie zostały osiągnięte. Minister sprzeciwił się jednak pomysłowi zakotwiczenia konkretnych liczb docelowych w ustawie, czego domagali się niektórzy członkowie CDU i CSU. Pistorius powiedział, że obecnie brakuje możliwości w zakresie szkolenia i w koszarach.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oświadczył w środę po posiedzeniu gabinetu, który przyjął projekt nowego modelu służby wojskowej, że „bezpieczeństwo jest priorytetem całego niemieckiego rządu”. „To przesłanie dla obywateli i sygnał dla naszych sojuszników z NATO” - zaznaczył Merz.
Kanclerz Friedrich Merz określił projekt ustawy jako „kluczowy element umowy koalicyjnej”, którego celem jest „zachęcenie większej liczby młodych ludzi do służby w Bundeswehrze”. Dodał, że ustawa „przywraca Niemcom drogę do armii wojskowej”.
„Nie możemy nakładać więcej na barki obecnych żołnierzy; musimy poszerzyć ich wachlarz zadań. 180 000 żołnierzy to za mało, aby sprostać zadaniom. Trzeba to zwiększyć” – powiedział Henning Otte z CDU, komisarz parlamentarny ds. sił zbrojnych niemieckiego Bundestagu, w wywiadzie dla NDR Info.
Musi być jakaś korzyść dla tych, którzy zgłaszają się na ochotnika do służby wojskowej – kontynuował Otte. „Generalny Inspektor Bundeswehry twierdzi, że za trzy i pół roku Rosja będzie gotowa nas przetestować. I ten czas musi być teraz intensywnie wykorzystany”.
Czy nowy model to dobre rozwiązanie? Jeden Niemiec powie tak, drugi powie nie
Dziennik „Die Welt” stwierdził, że projekt rządu Niemiec, wprowadzający nowy model służby wojskowej, to kapitulacja przed rzeczywistością. Niemieckie media podkreśliły, że kanclerz Friedrich Merz i minister obrony Boris Pistorius prawidłowo ocenili problemy Bundeswehry, jednak ich działania są zbyt powolne.
Według „Die Welt” w ciągu trzech lat od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. stało się jasne, że „Bundeswehrze przypadać będzie kluczowa rola w zapewnieniu bezpieczeństwa militarnego ewentualnego porozumienia pokojowego między Ukrainą a Rosją”. W kontekście tym - jak kontynuuje dziennik - należy uznać nowy projekt ustawy o służbie wojskowej za „niekompletny”. „Rezygnuje on z obowiązkowego poboru do wojska i stawia przede wszystkim na dobrowolność - wbrew wszelkim ostrzeżeniom, że potencjał ochotników został już wyczerpany w ostatnich latach” - zaznaczyła „Die Welt”.
Niemiecka prasa przypomniała, że środki finansowe na wojskowość są zapewnione po wyłączeniu ich z zadłużenia kraju. Nie rozwiąże to jednak problemów kadrowych Bundeswehry - zauważyła „Die Welt”. „Jest to kapitulacja przed rzeczywistością” - oceniła gazeta.
„Die Welt” wskazała też na inne problemy związane z nowym modelem służby wojskowej w Bundeswehrze - brak solidnej koncepcji pozyskiwania rezerwistów oraz żołnierzy zawodowych i kontraktowych. „Na razie nie ma nawet kwalifikacji wojskowej, która planowana jest dopiero na połowę 2027 r.” - zwrócił uwagę dziennik.
"Rząd Niemiec prawidłowo zdiagnozował sytuację zagrożenia. Odmawia jednak Bundeswehrze niezbędnych instrumentów, aby mogła odpowiednio na nie zareagować. To zła wiadomość dla bezpieczeństwa Niemiec" - podsumował "Die Welt".
Inny niemiecki dziennik - „Tageszeitung”, ocenił natomiast, że tempo zmian w wojskowości wydaje się oszałamiające, biorąc pod uwagę schyłek polityki bezpieczeństwa w ostatnich latach. „Jednak jest ono zbyt wolne, zwłaszcza w pozyskiwaniu personelu Bundeswehry” - czytamy w gazecie.
Zdaniem „Tageszeitung” docelowa liczba żołnierzy Bundeswehry nie uwzględnia zapotrzebowania, jakie pojawiłoby się, gdyby Niemcy musiały włączyć się w ramach sił pokojowych do zapewnienia potencjalnego zawieszenia broni w Ukrainie. „Społeczeństwo niemieckie z pewnością nie jest jeszcze przygotowane do takiego zadania, którego Amerykanie nie chcą się już podejmować” - podkreślił dziennik.
Polityk CDU Norbert Röttgen uważa, że planowany środek jest niewystarczający. „Na podstawie tego projektu ustawy Niemcy nie staną się zdolne do obrony”, powiedział Röttgen w wywiadzie dla Redaktionsnetzwerk Deutschland.
„Brakuje w nim jakichkolwiek danych liczbowych lub terminów dotyczących tego, co ma zostać osiągnięte i kiedy, tak aby można było podjąć środki, jeśli cele nie zostaną osiągnięte”, dodał.
Wiceprzewodniczący grupy parlamentarnej CDU/CSU w Bundestagu skrytykował fakt, że projekt nie odpowiada modelowi szwedzkiemu, który jest wyraźnie wymieniony w umowie koalicyjnej.
"Tam określona jest wymagana liczba żołnierzy rocznie. A jeśli nie zgłosi się wystarczająca liczba ochotników, obowiązkowa służba wojskowa będzie obowiązywać do momentu osiągnięcia tej liczby".
Polityk SPD Christoph Schmid odrzucił apele o natychmiastowy pobór do wojska. Argumentował, że ustawa o służbie wojskowej, z jej dobrowolnymi zapisami, powinna mieć wystarczająco dużo czasu, aby wejść w życie. „Chciałbym, żeby rozmawiano z młodymi ludźmi, a nie tylko o nich. (...) Musimy im wyjaśnić korzyści płynące ze służby wojskowej” – powiedział w NDR Info zastępca rzecznika obrony jego partii.
Liderka grupy parlamentarnej Zielonych, Katharina Dröge, postrzega planowaną ustawę o służbie wojskowej jako deklarację braku zaufania do młodych ludzi. Chociaż Zieloni popierają dobrowolne podejście do projektu ustawy, powiedziała w porannym programie ARD. „Ostatecznie jednak ustawa stała się nieudanym kompromisem”. Dlatego też Zieloni raczej nie zagłosują za przyjęciem ustawy w Bundestagu.
Związek rezerwistów Bundeswehry wyraził niezadowolenie z nowej ustawy o służbie wojskowej. Prezes Patrick Sensburg w rozmowie z Bayerischer Rundfunk zauważył: „Wiele osób myśli, że wraca obowiązkowa służba. To nieprawda. Jedynym obowiązkiem jest wypełnienie formularza online”. Jego zdaniem, takie rozwiązanie nie wystarczy, by zwiększyć liczbę żołnierzy, zwłaszcza rezerwistów. „Mamy zastój na poziomie 180 tys. żołnierzy, choć od lat celujemy w 203 tys. Wszystkie kampanie promocyjne i zachęty nie przynoszą efektów – nie udaje nam się przyciągnąć więcej chętnych do Bundeswehry” – podkreślił.
Podobne zastrzeżenia ma André Wüstner, przewodniczący Stowarzyszenia Bundeswehry. W wypowiedzi dla agencji DPA stwierdził:
„Projekt ustawy to krok naprzód w porównaniu z poprzednią kadencją, ale wciąż nie odpowiada na kluczowe wyzwanie, jakim jest skuteczna rekrutacja i utrzymanie kadry”.
Z kolei antywojenny sojusz „Rheinmetall Entwaffnen” zorganizował protest przed siedzibą Bundeswehry w Kolonii. Luca Hirsch, przedstawiciel grupy, oświadczył:
„Jesteśmy tutaj, by jasno powiedzieć: nie chcemy wojny!”.
Sojusz zapowiedział tydzień działań antymilitarystycznych, obejmujących różne akcje protestacyjne.
Młodzi Niemcy mówią "nie"
Wśród młodych ludzi entuzjazm jest ograniczony jeśli chodzi o pomysł polityków. Według sondażu YouGov, większość z nich nie wyraża chęci odbywania służby wojskowej ani żadnej innej obowiązkowej służby wojskowej. Według sondażu przeprowadzonego w lipcu, 55 procent 16-26-latków w Niemczech sprzeciwia się wprowadzeniu obowiązkowej służby wojskowej.
Federalna Konferencja Studentów uważa, że obawy młodych ludzi nie są uwzględniane w planach służby wojskowej. „Żadna decyzja dotycząca młodzieży nie powinna być podejmowana bez uprzedniej konsultacji z nimi. Wszelkie inne działania są ignorancją” – powiedział agencji prasowej AFP Quentin Gärtner, Sekretarz Generalny Rady Studentów. „Nie otrzymałem jeszcze prośby z Ministerstwa Obrony z prośbą o podjęcie z nami współpracy w tej sprawie”.
Niemiecka Federalna Rada Młodzieży (DBJR) ostrzega przed obowiązkowymi elementami ustawy o służbie wojskowej. W dokumencie stanowiska DBJR stwierdza, że planowana ustawa stanowi „daleko idącą ingerencję w planowanie życia i prawa obywatelskie młodych ludzi bez aktywnego udziału” w debacie.
Czy Niemcy chcą powrotu do służby wojskowej?
Sondaż przeprowadzony przez Ipsos w dniach 4-5 lipca 2025 roku, opublikowany 11 lipca 2025 roku wskazywał, że 62% respondentów popiera przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej, podczas gdy 31% jest temu przeciwnych, a 7% nie ma zdania. Jeśli chodzi o to czy służba powinna być obowiązkowa dla wszystkich: 44% badanych opowiada się za służbą wojskową niezależną od płci (dla mężczyzn i kobiet). 18% uważa, że obowiązek powinien dotyczyć tylko mężczyzn.
Jeśli chodzi o różnice w zależności od płci, to mężczyźni (69%) są bardziej przychylni przywróceniu służby niż kobiety (56%). Wśród mężczyzn 55% popiera służbę dla obu płci, a 14% tylko dla mężczyzn. Wśród kobiet 33% popiera służbę dla obu płci, a 23% chciałoby, aby dotyczyła tylko mężczyzn.
Sondaż także oddaje różnice pokoleniowe jeśli chodzi o postrzeganie służby. Największe poparcie dla przywrócenia służby wyrażają osoby powyżej 60. roku życia (72%). W grupie wiekowej 40-59 lat poparcie wynosi 63%. Wśród najmłodszych (18-39 lat), którzy byliby najbardziej dotknięci przywróceniem służby, 52% popiera pomysł, a 40% jest przeciwnych.
Jeśli zaś chodzi o preferencje partyjne, największe poparcie dla przywrócenia służby wojskowej wyrażają wyborcy CDU/CSU (79%), z czego 62% preferuje służbę niezależną od płci.Poparcie wyrażają także zwolennicy SPD (66%), AfD (64%), Zielonych (55%) oraz BSW (52%). Największy sprzeciw wobec przywrócenia służby występuje wśród wyborców Die Linke (59% przeciw, 38% za). Wyborcy AfD (27%) i BSW (25%) najczęściej popierają służbę ograniczoną do mężczyzn.
Mniej przekrojowy sondaż z sierpnia Forsa, przeprowadzony przez Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND) wykazał, że 61 procent respondentów opowiada się za obowiązkową służbą wojskową, jeśli w najbliższej przyszłości nie uda się zrekrutować do Bundeswehry wystarczającej liczby młodych ludzi na zasadzie ochotniczej. Badanie wykazało, iż scenariusz ponownego poboru do wojska spotyka się z największym oporem wśród grupy wiekowej najbardziej narażonej na taki mechanizm: 61% osób w wieku 18–29 lat odrzuca go. W starszych grupach wiekowych odsetek ten jest o połowę niższy.
Sondaż YouGov dla "Welt am Sonntag" z czerwiec 2025 wskazywał, że 60% Niemców opowiada się za obowiązkową służbą (28% całkowicie, 32% raczej). Najwięcej wśród CDU/CSU (72%), SPD (66%), AfD (64%). Przeciw 32%. W grupie 18–29 lat: 47% przeciw, poparcie rośnie z wiekiem (77% powyżej 70 lat). Mężczyźni (64%) bardziej za niż kobiety (54%).
Koszty koszty i jeszcze raz koszty dla gospodarki
Instytut Ifo w Monachium obliczył koszty społeczne powrotu do poboru i alternatywnej służby wojskowej w Niemczech. W zależności od liczby powołanych osób, osoby odbywające służbę wojskową ponoszą straty ekonomiczne sięgające 79 miliardów euro rocznie - jak wyliczył instytut. Do tego dochodzą miliardy strat z powodu spadku produkcji gospodarczej. Przetestowano trzy modele w których 5, 25 i 1000 procent musiałoby odbyć służbę wojskową lub alternatywną służbę wojskową.
Scenariusz pięcioprocentowy opiera się na tzw. modelu szwedzkim, podejściu stosowanym również przez rząd federalny Niemiec.
Scenariusz 25-procentowy odpowiada staremu systemowi poboru do wojska w Niemczech i służy jako punkt odniesienia.
Scenariusz stuprocentowy, w którym powoływana jest cała grupa, odpowiada społecznie obowiązkowemu rocznemu okresowi służby. Zakłada on miesięczne wynagrodzenie w wysokości 1000 euro.
Dla porównania, dla wszystkich trzech scenariuszy obliczono również koszty armii zawodowej w którym służba w Bundeswehrze staje się bardziej atrakcyjna finansowo. Zakłada on płacę na poziomie rynkowym.
Obowiązkowa służba wojskowa generuje koszty na kilku płaszczyznach: dla poborowych, gospodarki narodowej i budżetu państwa. Młodzi ludzie odbywający służbę tracą rok na naukę lub pracę, co ogranicza ich zarobki, edukację i rozwój zawodowy. Według badania OECD z 2010 r., przerwy w edukacji spowodowane służbą prowadzą do niższych dochodów przez całe życie. Instytut Ifo szacuje, że w scenariuszu pełnego poboru konsumpcja prywatna spadłaby o 79 mld euro rocznie, a przy 5% poborze (model szwedzki) o 4 mld euro. Dochód narodowy brutto zmalałby o 70 mld euro przy pełnym poborze i o 3,4 mld euro w modelu 5-procentowym.
Koszty budżetowe to 13 mld euro rocznie (100% poboru) lub 600 mln euro (5%), uwzględniając niskie wynagrodzenie (1000 euro miesięcznie) oraz wydatki na pobór, wyposażenie i koszary.
Z kolei armia zawodowa jest droższa dla państwa, bo wymaga konkurencyjnych wynagrodzeń – w scenariuszu 100% kosztuje 30 mld euro rocznie, a w modelu 5% – 1,5 mld euro. Jednak straty gospodarcze są mniejsze: konsumpcja prywatna spada o 56 mld euro (100%) zamiast 79 mld, a dochód narodowy o 37 mld euro zamiast 70 mld. Poborowi w służbie obowiązkowej tracą więcej ich majątek jest o 12% niższy niż u osób niepowołanych, podczas gdy w armii zawodowej spadek wynosi 0,2% (model szwedzki) lub 3,7% (pełna służba). Armia zawodowa rozkłada koszty na całe społeczeństwo przez podatki, co jest bardziej sprawiedliwe - zauważa instytut.
Polecany artykuł:
Europa wraca do zasadniczej służby wojskowej
Niemcy nie są wyjątkiem – wiele krajów europejskich przywraca lub rozważa zasadniczą służbę wojskową w odpowiedzi na rosnące napięcia z Rosją i presję NATO. A jak to wygląda w innych krajach?
- Szwecja: Obowiązkowa służba od 2017 r. Wszyscy 18-latkowie wypełniają kwestionariusz, a 5–10% rocznika (mężczyźni i kobiety) służy przez 7–15 miesięcy. Selekcja opiera się na motywacji i zdolnościach. Szwedzki model jest wzorem dla Niemiec.
- Finlandia: Obowiązkowa służba dla mężczyzn w wieku 18–28 lat trwa 6–12 miesięcy. Finlandia utrzymuje rezerwy liczące 800 tys. osób. Premier Petteri Orpo podkreśla: „Jesteśmy gotowi na Rosję”.
- Litwa: Obowiązkowa służba od 2015 r. dla mężczyzn w wieku 18–27 lat trwa 9 miesięcy, obejmując 3,5 tys. osób rocznie. Kobiety mogą służyć dobrowolnie.
- Łotwa: Pobór przywrócono w 2023 r. Mężczyźni w wieku 18–27 lat służą przez 11 miesięcy, a od 2028 r. planowane jest szkolenie 7,5 tys. osób rocznie.
- Grecja: Obowiązkowa służba dla mężczyzn w wieku 18–45 lat trwa 12 miesięcy, z wyjątkami dla rodzin wielodzietnych.
- Austria: Mężczyźni powyżej 18 lat służą przez 6 miesięcy lub 9 miesięcy w służbie cywilnej.
- Szwajcaria: Obowiązkowa służba dla mężczyzn w wieku 18–30 lat obejmuje 18 tygodni szkolenia plus coroczne ćwiczenia. Rezerwy są silne i dobrze zorganizowane.
- Francja: Prezydent Emmanuel Macron rozważa wprowadzenie „narodowej służby” dla młodych (mężczyzn i kobiet) trwającej 1–3 miesiące, łączącej elementy wojskowe i cywilne.
- Wielka Brytania: Rząd prowadzi dyskusje o dobrowolnej służbie dla 18-latków przez rok, z elementami wojskowymi lub cywilnymi.
- Polska: Służba wojskowa jest obecnie dobrowolna, szkoląc ok. 25 tys. osób rocznie. Rezerwy liczą 200 tys. osób, które w 2025 r. przejdą ćwiczenia. Premier Donald Tusk podkreśla: „Stawiamy na szkolenia dla mężczyzn, ale nie wracamy do poboru”.
Kraje bałtyckie i skandynawskie przodują w przywracaniu poboru, podczas gdy Europa Południowa utrzymuje tradycyjne modele. Państwa takie jak Francja i Wielka Brytania eksperymentują z hybrydowymi rozwiązaniami, łączącymi służbę wojskową z cywilną. Presja NATO na zwiększenie gotowości bojowej sprawia, że Niemcy mogą stać się liderem w tej transformacji.
Polska na rozstaju dróg
Debata o służbie wojskowej w Polsce od pewnego czasu nasiliła się w związku z wojną na Ukrainie i działaniami Rosji, które zagrażają bezpieczeństwu regionu. Polska, jako członek NATO, zwiększa wydatki na obronę do 4% PKB, ale boryka się z brakami kadrowymi w Wojsku Polskim. Obecna liczebność armii to około 210 tys. żołnierzy, w tym Wojska Obrony Terytorialnej (WOT), ale eksperci wskazują na potrzebę większej rezerwy – obecnie liczy ona ok. 100-150 tys. osób, choć wielu rezerwistów nie przeszło aktualnych szkoleń.
Według badania CBOS z kwietnia 2025 r., 45% Polaków popiera przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej (w tym 25% dla obu płci), ale wśród młodych (18-29 lat) poparcie spada do 30%. Przeciwnicy argumentują, że w dobie nowoczesnej wojny liczy się technologia, nie masa ludzką. Zwolennicy, jak poseł Michał Dworczyk (PiS), podkreślają potrzebę "edukacji proobronnej" i szkoleń survivalowych dla cywilów.
Politycy są podzieleni. Rząd koalicji PO-PSL-Lewica-Trzecia Droga stawia na armię zawodową i dobrowolność, unikając obowiązkowego poboru ze względu na koszty społeczne i wizerunkowe. Premier Donald Tusk w maju 2025 r. oświadczył: "Nie wracamy do poboru, ale zwiększamy szkolenia dobrowolne i inwestujemy w sprzęt". Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział w sierpniu utworzenie Wojsk Medycznych, co ma rozwiązać braki kadrowe w służbie zdrowia Wojska Polskiego (wakaty 40-60%), ale krytycy widzą w tym unikanie głównego problemu.
Polecany artykuł:
