Kosiniak-Kamysz dementuje spekulacje. Polskie Patrioty zostają w Polsce

2026-03-31 9:27

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zdementował doniesienia o możliwym przerzuceniu polskich baterii Patriot na Bliski Wschód. To odpowiedź na publikację „Rzeczpospolitej”, która sugerowała amerykańskie naciski w tej sprawie. Systemy pozostaną w kraju, aby chronić polskie niebo.

W reakcji na medialne spekulacje, szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz opublikował na platformie X jednoznaczne oświadczenie. Zdementował w nim informacje podane przez dziennik „Rzeczpospolita”, jakoby Waszyngton sondował możliwość przekazania jednej z polskich baterii systemu Patriot na Bliski Wschód.

„Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem” – napisał wicepremier, kategorycznie ucinając dyskusję na temat ewentualnego osłabienia polskiej obrony powietrznej. 

Później na konferencji prasowej rzecznik rządu Adam Szłapka został zapytany o doniesienia o możliwych opóźnieniach dostaw sprzętu wojskowego zamówionego USA, w tym zamówionych Patriotów i pocisków do nich. - Nie ma żadnych informacji, żeby któreś z kontraktów były opóźniane - powiedział Szłapka.

Ocenił jednak, że samo pojawienie się w przestrzeni publicznej takich rozważań podkreśla znaczenie europejskiego programu SAFE, w ramach którego państw UE otrzymają pożyczki o łącznej wartości 150 mld zł na szybki zakup sprzętu produkowanego w Europie. Polska ma otrzymać niemal 44 mld euro z tej kwoty.

Skąd wzięły się spekulacje? Amerykańskie potrzeby na Bliskim Wschodzie

Doniesienia prasowe miały swoje źródło w gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniu sił USA i ich sojuszników na systemy obrony powietrznej w rejonie Zatoki Perskiej. Po eskalacji konfliktu z Iranem, zaawansowane systemy, takie jak Patriot, są wykorzystywane na masową skalę do neutralizacji irańskich rakiet i dronów.

Według szacunków brytyjskiego think tanku RUSI, tylko w ciągu pierwszych 16 dni wojny Stany Zjednoczone i ich regionalni partnerzy zużyli około 1,5 tysiąca rakiet PAC-3. Tak intensywne użycie, często do zwalczania relatywnie tanich dronów, doprowadziło do błyskawicznego wyczerpywania się zapasów. Sytuację pogarszają dotkliwe straty poniesione przez siły sojusznicze, w tym zniszczenie samolotu wczesnego ostrzegania E-3 Sentry AWACS, co obnażyło luki w systemie obronnym. Właśnie w tym kontekście, według „Rzeczpospolitej”, pojawiły się nieoficjalne sugestie skierowane do Polski.

Wojsko Polskie dysponuje obecnie dwiema bateriami systemu Patriot, w skład których wchodzi 16 wyrzutni. Sprzęt ten, który osiągnął pełną gotowość operacyjną pod koniec 2025 roku, jest kluczowym elementem wielowarstwowej obrony powietrznej kraju. Pierwsze dwie baterie Patriotów dostarczone do Polski trafiły do 3. Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej w Sochaczewie (woj. mazowieckie) i w grudniu 2025 r. ogłoszono ich pełną gotowość operacyjną. W latach 2027-2029 do Polski trafić ma kolejnych 48 wyrzutni Patriot, czyli kolejne 6 baterii. Poza jednostką w Sochaczewie mają one wejść na wyposażenie dywizjonów obrony powietrznej w Bytomiu, Gdyni oraz Skwierzynie w woj. lubuskim.

System ten pozwala na zwalczanie samolotów, śmigłowców i pocisków balistycznych na dystansie do 100 km. W ramach kontraktu z 2019 roku Polska zamówiła około 200 nowoczesnych pocisków PAC-3 MSE, z których większość znajduje się już w kraju. To właśnie te zasoby – jedna bateria oraz część pocisków – miały być przedmiotem amerykańskiego zainteresowania.

Widmo opóźnień w dostawach. Największe wyzwanie dla modernizacji armii

Choć polskie baterie Patriot pozostaną na miejscu, konflikt na Bliskim Wschodzie generuje znacznie poważniejszy i bardziej realny problem – widmo wieloletnich opóźnień w dostawach zamówionego w USA uzbrojenia. Amerykański koncern Lockheed Martin, główny producent pocisków PAC-3 MSE, w 2025 roku wyprodukował ich około 600 sztuk. Oznacza to, że samo uzupełnienie zapasów zużytych w pierwszych tygodniach wojny zajmie producentowi ponad dwa lata, nie licząc bieżących potrzeb. Chociaż w styczniu podpisano umowę, która zakłada zwiększenie produkcji pocisków typu PAC-3 do około 2 tys. sztuk rocznie do 2030 roku, to obecne tempo dostaw nie nadąża za bieżącymi potrzebami.

Jak wynika z poniedziałkowych informacji agencji Bloomberga od 28 lutego, czyli od momentu rozpoczęcia ataków Izraela i USA na Iran oraz irańskich uderzeń odwetowych z użyciem pocisków balistycznych i dronów, kraje regionu Zatoki Perskiej wystrzeliły około 2400 pocisków przechwytujących. Ta liczba jest alarmująco bliska ich przedwojennym zapasom, które szacowano na około 2800 sztuk. 

Iran w tym czasie wykorzystał około 1200 pocisków balistycznych oraz ponad 4 tys. dronów typu Shahed lub podobnych do ataków na Izrael, a także na instalacje wojskowe i państwa regionu. Do zwalczania tych zagrożeń, zwłaszcza pocisków balistycznych, stosowane są przede wszystkim zaawansowane systemy THAAD i Patriot.

Ekspertka ośrodka analitycznego Stimson Center, Kelly Grieco, w komentarzu dla Bloomberga podkreśliła, że „bez wsparcia ze strony USA większość krajów pozostałaby bez możliwości obrony przed irańskimi rakietami”. To stwierdzenie uwypukla kluczową rolę Stanów Zjednoczonych w zapewnieniu bezpieczeństwa w regionie.

Żelazny Obrońca 25: Ustka
Portal Obronny SE Google News