Spis treści
Prawie dziesięć lat po tym, jak Departament Obrony USA otworzył dla kobiet wszystkie stanowiska bojowe, Pentagon wszczął formalną, sześciomiesięczną ocenę mającą na celu zbadanie ich „skuteczności” na froncie. Decyzja ta, choć przedstawiana jako rutynowa weryfikacja, budzi liczne kontrowersje, głównie za sprawą sceptycznego stanowiska nowego szefa Pentagonu, Pete'a Hegsetha. Analiza ma odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy integracja kobiet w jednostkach bojowych wzmocniła, czy osłabiła najpotężniejszą armię świata.
Na czym polega ocena Pentagonu?
Zgodnie z notatką wydaną w grudniu ubiegłego roku przez podsekretarza obrony ds. personelu, Anthony'ego Tatę, dowódcy armii i piechoty morskiej zostali zobowiązani do przedstawienia szczegółowych danych. Analizie poddane zostaną takie aspekty jak:
- Gotowość bojowa jednostek.
- Wyniki i efektywność szkoleń.
- Osiągnięcia operacyjne personelu.
- Statystyki dotyczące strat.
- Klimat dowodzenia w zintegrowanych jednostkach.
Oficjalnym celem jest ocena „skuteczności operacyjnej jednostek bojowych” oraz zbadanie, jak kobiety zintegrowały się z nowymi rolami w ciągu ostatniej dekady. Za przeprowadzenie przeglądu odpowiedzialny jest Instytut Analiz Obronnych – prywatna organizacja non-profit, finansowana w dużej mierze przez rząd federalny, która specjalizuje się w analizach dotyczących bezpieczeństwa narodowego dla Departamentu Wojny.
Rzecznik Pentagonu, Kingsley Wilson, zapewnił w oświadczeniu dla Military Times, że przegląd ma na celu „zapewnienie spełnienia standardów i utrzymanie przez Stany Zjednoczone najskuteczniejszej armii”. Podkreślił również, że standardy dla wszystkich stanowisk będą jednolite i neutralne pod względem płci, ponieważ „ciężar plecaka lub człowieka nie zależy od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą” - napisał.
Kontrowersyjne stanowisko sekretarza wojny
Nowa ocena jest nierozerwalnie związana z postacią sekretarza wojny Pete'a Hegsetha, który jeszcze przed objęciem stanowiska publicznie wyrażał swój sprzeciw wobec służby kobiet w armii. Jego obecne działania są postrzegane jako próba rewizji polityki integracyjnej z ostatniej dekady. W swoje książce „The War on Warriors” pisał:
„Kobiety fizycznie nie mogą spełniać tych samych standardów co mężczyźni.”
Inny cytat z książki brzmiał tak:
"W przeciwieństwie do mitologii wielkich amazonek w mitologii greckiej, większość relacji na świecie o kobietach na wojnie była związana z uwodzicielską i seksualną mocą”.
W czasie rozmowy w podcasicie Shawn Ryan Show, mówił:
„Mówię wprost: nie powinniśmy mieć kobiet w rolach bojowych. To nie uczyniło nas bardziej skutecznymi. Nie uczyniło nas bardziej śmiercionośnymi. Uczyniło walkę bardziej skomplikowaną.”
Mówił także:
„Kobiety w ogóle nie powinny być w rolach bojowych. Wcale. Są dawczyniami życia, a nie odbierającymi życie.”
Obecne stanowisko
Podczas przesłuchania w Senacie jego ton był bardziej stonowany, choć wciąż dało się wyczuć jego poglądy w tej kwestii. "Nigdy nie dyskredytowałem kobiet służących w wojsku. Szanuję każdą członkinię sił zbrojnych, która założyła mundur, w przeszłości i obecnie". Zapewnił, że kobiety będą miały dostęp do ról bojowych na lądzie, pod warunkiem że "standardy pozostaną wysokie, a my przeprowadzimy przegląd, aby upewnić się, że standardy nie uległy obniżeniu".
Już jako sekretarz wojny mówił:
„Wszystkie role bojowe są otwarte dla mężczyzn i kobiet, ale muszą spełniać ten sam, wysoki standard. Żadne standardy nie zostaną obniżone. I wszystkie role bojowe będą miały wyłącznie standardy neutralne płciowo.”
We wrześniu, podczas przemówienia do setek dowódców wojskowych, Hegseth zapowiedział wprowadzenie nowych standardów sprawności fizycznej.
„W każdym miejscu, gdzie zmieniono sprawdzone standardy fizyczne, zwłaszcza po 2015 roku, kiedy zmieniono standardy bojowe, aby zapewnić kobietom możliwość zakwalifikowania się, należy przywrócić pierwotne standardy”. Stwierdził, że to wymaga, aby każde stanowisko bojowe powróciło do „najwyższych standardów dla mężczyzn”. W jego opinii standardy muszą być bezwzględnie jednolite i wysokie, w przeciwnym razie stają się jedynie sugestiami.
„Jeśli kobiety dają radę, to świetnie. Jeśli nie, to trudno. Jeśli to oznacza, że żadna kobieta nie kwalifikuje się do niektórych zadań bojowych, niech tak będzie. Nie taki jest cel, ale taki może być skutek”.
Dekada integracji w liczbach
Decyzja o zniesieniu zakazu służby kobiet w jednostkach bojowych była przełomem w historii amerykańskiej armii. Przez ostatnie lata kobiety stopniowo integrowały się z jednostkami piechoty, sił pancernych i artylerii. Według danych opublikowanych w 2023 roku, kobiety stanowiły 17,7% (około 3800 kobiet) wszystkich aktywnych żołnierzy w siłach zbrojnych USA. Wśród nich ponad 150 ukończyło szkolenie Rangersów. Niewielka liczba kobiet – około 10 – przeszła szkolenie Zielonych Beretów. W piechocie morskiej pracuje około 700 kobiet. Na wszystkich tych stanowiskach kobiety muszą spełniać te same standardy, co mężczyźni.
Jak wypada Europa pod względem liczby kobiet w armii?
W Europie udział kobiet w siłach zbrojnych różni się dość mocno w zależności od kraju. Najwyższe odsetki obserwujemy przede wszystkim w krajach nordyckich oraz w kilku krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Szwecja i Węgry plasują się na czele z około 20% kobiet w siłach zbrojnych. Bardzo blisko jest Finlandia z wynikiem około 19%, a Bułgaria osiąga mniej więcej 17%. Norwegia, która jako pierwsza w NATO (i w Europie) wprowadziła w 2015 roku równy pobór kobiet i mężczyzn, ma obecnie około 30-34% kobiet wśród poborowych/roczników, choć w całych siłach zbrojnych odsetek jest nieco niższy (historycznie oscylował wokół 20-30% w ostatnich latach).
Dania, która w 2025 roku dołączyła do grona krajów z równym poborem płci (wprowadzenie w życie od 2026), jeszcze kilka lat temu miała stosunkowo niski odsetek – około 9% (2022), ale decyzja o poborze kobiet powinna w najbliższych latach wyraźnie podnieść tę wartość. We Francji kobiety stanowią około 11-15% ogółu sił zbrojnych, przy czym proporcje różnią się między rodzajami wojsk – najwyższy odsetek jest w lotnictwie (nawet blisko 28%) i w służbie medycznej (około 50-58%), najniższy w wojskach lądowych. Francja od lat należy do krajów z dość wysokim, jak na Europę Zachodnią, udziałem kobiet i wszystkie stanowiska (w tym bojowe) są dla nich otwarte.
W Polsce sytuacja dynamicznie się poprawia. Na początku 2025 roku kobiety stanowiły już około 15% personelu zawodowego (ok. 18 tys. kobiet), a wliczając wszystkie formy służby (zawodową, terytorialną, dobrowolną zasadniczą służbę wojskową) ich liczba przekraczała 34 tys., co daje wyraźnie wyższy odsetek niż jeszcze 2-3 lata wcześniej. W Wielkiej Brytanii kobiety stanowią około 10-11%, ale od 2018 roku mają pełny dostęp do wszystkich ról bojowych, a rząd stawia na dalszy wzrost udziału. W Niemczech odsetek oscyluje zazwyczaj wokół 10-13%, podobnie jak w większości krajów Europy Zachodniej i Południowej (Hiszpania, Portugalia, Włochy, Grecja) – tam zazwyczaj mieścimy się w przedziale 8-14%. Najniższe wartości w Europie notuje się w Turcji (około 0,3-1% – najniższy wynik w NATO), w niektórych krajach bałkańskich oraz wschodniej Europie, gdzie często jest poniżej 5%, choć i tam w ostatnich latach widać powolny wzrost. Średnio w krajach Unii Europejskiej kobiety stanowią obecnie około 10% personelu sił zbrojnych, a w NATO średnia z 2022 roku wynosiła 12,7% (wzrost z 10,3% w 2014 roku). Trend jest więc powoli wznoszący, choć bardzo nierównomierny – kraje z poborem równym dla obu płci (Norwegia, Szwecja, od niedawna Dania) lub bardzo silną polityką promocji kobiet naturalnie osiągają wyraźnie wyższe wyniki.
Co dalej? Potencjalne skutki i przyszłość kobiet w armii
Wyniki sześciomiesięcznej oceny mogą zaważyć na przyszłości tysięcy żołnierek. Jeśli analiza wykaże, że standardy zostały obniżone w celu umożliwienia służby kobietom, możliwe jest ich ponowne, drastyczne zaostrzenie. W skrajnym przypadku mogłoby to doprowadzić do sytuacji, w której pewne specjalizacje bojowe stałyby się de facto niedostępne dla kobiet, cofając zmiany ostatniej dekady.
Sekretarz Hegseth i jego otoczenie podkreślają, że nadrzędnym celem jest utrzymanie maksymalnej skuteczności bojowej i że nie poświęcą standardów „dla realizacji ideologicznej agendy”. Najbliższe miesiące pokażą, czy ocena Pentagonu będzie obiektywną analizą, czy narzędziem do wdrożenia zapowiadanej przez nowego sekretarza obrony zmiany kursu w polityce kadrowej sił zbrojnych USA.