- Siły Obronne Izraela (IDF) we współpracy z siłami powietrznymi USA zrzuciły ponad 1200 bomb na cele w Iranie w ramach operacji "Ryczący Lew", dążąc do osiągnięcia przewagi powietrznej nad irańską przestrzenią. Ataki rozpoczęły się w niedzielę i koncentrują się na kluczowych obiektach reżimu, w tym w Teheranie.
- Celem operacji jest osłabienie władzy reżimu w stolicy i ograniczenie irańskiego systemu rakiet balistycznych. Zniszczono dziesiątki radarów, systemów obrony przeciwlotniczej oraz wyrzutnię rakiet w regionie Kom, co miało uniemożliwić wystrzelenie pocisków w kierunku Izraela.
- IDF szacuje, że Iran posiada około 2500 pocisków balistycznych i aktywnie pracuje nad przywróceniem zdolności ich produkcji. Izrael podkreśla, że nie pozwoli na odbudowę potencjału militarnego Iranu i będzie działać w celu eliminowania zagrożeń dla swoich obywateli.
- Stany Zjednoczone również uczestniczą w operacji, atakując około 900 irańskich celów. Priorytetem jest zneutralizowanie irańskiego arsenału rakietowego, który zagraża amerykańskim żołnierzom w regionie.
W ramach operacji "Ryczący Lew" Siły Obronne Izraela wspólnie z siłami powietrznymi Stanów Zjednoczonych, przeprowadziły intensywne naloty na cele w Iranie. Jak podaje The Jerusalem Post, Izrael zrzucił już ponad 1200 bomb na irańskie obiekty. Celem tych działań jest osiągnięcie pełnej przewagi powietrznej nad irańską przestrzenią powietrzną, co w ocenie wojskowych ma kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju konfliktu. Przewaga ta, uzyskana już w czerwcu 2025 roku, pozwala izraelskim samolotom i dronom na długotrwałe operacje nad celami bez obawy o irańską obronę powietrzną.
CIA namierzyła Chameneiego
Co ciekawe jak napisał New York Times powołując się na osoby zaznajomione z operacją, CIA od miesięcy śledziła ajatollaha Chameneiego, systematycznie gromadząc dane dotyczące jego lokalizacji i codziennych działań. Punktem zwrotnym okazała się wiadomość o planowanym na sobotni poranek spotkaniu czołowych irańskich urzędników w siedzibie przywódców w Teheranie, w którym miał uczestniczyć także najwyższy przywódca. „Stany Zjednoczone i Izrael zdecydowały się zmienić termin ataku, częściowo po to, by wykorzystać nowe informacje wywiadowcze” – twierdzą urzędnicy mający wiedzę na temat tych decyzji. To odkrycie otworzyło przed oboma krajami możliwość zadania Iranowi znaczącego ciosu poprzez wyeliminowanie najważniejszych urzędników i zabicie ajatollaha Chameneiego. Jak zauważa NYT szybkość, z jaką doszło do odsunięcia irańskiego przywódcy, podkreśla „ścisłą współpracę i wymianę informacji wywiadowczych między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem”, a także głęboką wiedzę, jaką oba kraje zgromadziły na temat irańskiego przywództwa, szczególnie po ubiegłorocznej 12-dniowej wojnie. Operacja ujawniła również, że irańscy przywódcy nie podjęli wystarczających środków ostrożności, mimo wyraźnych sygnałów o nadchodzącej wojnie.
CIA przekazała Izraelowi swoje dane wywiadowcze, które zawierały „wysoką wiarygodność” na temat pozycji ajatollaha Chameneiego. Informacje te, połączone z własnymi danymi wywiadowczymi Izraela, umożliwiły Tel Awiwowi przeprowadzenie operacji, którą planowano od miesięcy: celowe zabójstwo wysokich rangą przywódców Iranu.
Początkowo rządy Stanów Zjednoczonych i Izraela planowały przeprowadzić atak nocą, pod osłoną ciemności. Jednakże, w świetle nowych informacji o zgromadzeniu w kompleksie rządowym w Teheranie w sobotni poranek, podjęto decyzję o dostosowaniu terminu operacji. Przywódcy mieli spotkać się w miejscu, gdzie mieściły się biura irańskiego prezydenta, najwyższego przywódcy i Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Izrael ustalił, że w spotkaniu wezmą udział najważniejsi irańscy urzędnicy ds. obronności, w tym Mohammad Pakpour, głównodowodzący Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej; Aziz Nasirzadeh, minister obrony; admirał Ali Shamkhani, szef Rady Wojskowej; Seyyed Majid Mousavi, dowódca sił powietrznych i kosmicznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej; Mohammad Shirazi, wiceminister wywiadu i inni.
Pierwsza duża fala ataków
W niedzielę rozpoczęła się pierwsza duża fala ataków, która skupiła się na celach reżimu irańskiego w Teheranie. Wcześniej, ataki były bardziej selektywne, skierowane przeciwko Najwyższemu Przywódcy Iranu ajatollahowi Alemu Chameneiemu, obronie przeciwlotniczej i wyrzutniom rakiet. Obecne działania mają jednak znacznie szerszy zakres, koncentrując się na osłabieniu władzy reżimu w stolicy.
The Jerusalem Post zdradził także, że przed operacją z soboty szef sztabu Sił Obronnych Izraela Eyal Zamir odbył kilka wizyt w bazach sił powietrznych i wywiadu w celu przeprowadzenia formalnych odpraw i wyciągnięcia wniosków po zakończeniu operacji Rising Lion w czerwcu. Podczas przeprowadzania przeglądu Siły Obronne Izraela zainicjowały jednocześnie nowy cykl planowania operacyjnego na potrzeby nowej kampanii przeciwko Iranowi. Według Sił Obronnych Izraela zaktualizowane plany opierały się na osiągnięciach operacyjnych i niedociągnięciach zidentyfikowanych podczas operacji Rising Lion, ze szczególnym uwzględnieniem przygotowań do przyszłej operacji na froncie irańskim.
W niedzielę (1 marca) szef sztabu Sił Obronnych Izraela udostępnił oficjalny list do żołnierzy, oficerów i dowódców Sił Obronnych Izraela, w którym stwierdził, że armia izraelska „wychodzi z operacji "Tarcza Światła" silniejsza i bardziej zjednoczona”. Według Sił Obronnych Izraela proces przygotowań do operacji obejmował „dziesiątki odpraw i dyskusji operacyjnych”. W oświadczeniu z wizyty w Siłach Powietrznych Zamir powiedział: „Podczas operacji „Rising Lion” zademonstrowaliśmy nasze imponujące możliwości. Uważam, że Siły Powietrzne zaprezentowały się tu niezwykle imponująco. Działamy w ścisłej współpracy z naszym najważniejszym partnerem, Stanami Zjednoczonymi Ameryki”.
Polecany artykuł:
Operacja powietrzna na niespotykaną skalę
W sobotę Siły Obronne Izraela poinformowały o zaangażowaniu ponad 200 samolotów, które zaatakowały 500 irańskich celów. Materiały wideo opublikowane przez IDF ukazują dwie pierwsze fale ataków. Pierwsza z nich uderzyła w dziesiątki radarów i systemów obrony przeciwlotniczej, szczególnie w regionach Iranu położonych bliżej Izraela oraz w okolicach Teheranu. Druga fala skupiła się na irańskim systemie rakiet balistycznych, mając na celu ograniczenie jego zdolności do zagrożenia izraelskiemu frontowi wewnętrznemu.
Ważnym celem był również obiekt w rejonie Tebrizu, skąd Republika Islamska wystrzeliła dziesiątki pocisków balistycznych w kierunku Izraela. Działania IDF obejmują także utrzymanie przewagi powietrznej, co pozwala na ciągłe monitorowanie i niszczenie zespołów rakietowych, zanim te zdążą wystrzelić pociski w stronę Izraela. Przeprowadzono również dodatkowe ataki na irańskie zdolności w zakresie rakiet balistycznych oraz systemy obrony powietrznej. Wśród zniszczonych celów znalazła się wyrzutnia rakietowa zlokalizowana w regionie Kom w środkowym Iranie. Jej zniszczenie „uniemożliwiło wystrzelenie dziesiątek pocisków w kierunku terytorium Państwa Izrael”.
Rosnące zagrożenie rakietowe i odpowiedź Izraela
Wojsko izraelskie szacuje, że Iran posiada obecnie około 2500 pocisków balistycznych. Przed wojną, która rozpoczęła się w czerwcu 2025 roku, IDF informowały o działaniach Iranu mających na celu znaczne przyspieszenie produkcji pocisków balistycznych, zwiększając ich zapasy z około 3000 do 8000 w ciągu dwóch lat. Podczas wojny czerwcowej, Iran wystrzelił ponad 500 pocisków w stronę Izraela. W odpowiedzi na to, naloty izraelskie zniszczyły setki pocisków i uniemożliwiły produkcję 1500 kolejnych, atakując infrastrukturę produkcyjną.
Mimo tych działań, Iran w ostatnich miesiącach podejmował „znaczne wysiłki w celu przywrócenia zdolności produkcji pocisków rakietowych, produkując ich dziesiątki miesięcznie”. IDF podkreślają, że irańska produkcja pocisków balistycznych wykazuje „tendencję wzrostową”. „Posiadanie rakiet przez reżim, który zamierza zniszczyć Państwo Izrael, stanowi zagrożenie egzystencjalne” – stwierdzają Siły Obronne Izraela, dodając, że „nie pozwolą irańskiemu reżimowi terrorystycznemu na odbudowę potencjału militarnego i będą nadal działać w celu eliminowania wszelkich pojawiających się zagrożeń dla obywateli Państwa Izrael, gdziekolwiek i kiedykolwiek”.
Stany Zjednoczone również aktywnie uczestniczą w operacji, informując w niedzielny poranek o ataku na około 900 celów irańskich. Przewodniczący komisji ds. wywiadu w Senacie USA, republikanin Tom Cotton z Arkansas, podkreślił w programie „Face the Nation” w stacji CBS, że priorytetem w kampanii militarnej przeciwko Iranowi jest jego „ogromny arsenał rakietowy”. Cotton wyraził obawy, że rakiety te zagrażają amerykańskim żołnierzom „z baz rozsianych tak daleko, jak Ocean Indyjski, czy Europa Zachodnia”. Dodał również: „Uniemożliwiamy wystrzelenie wielu z nich, zanim Iran zdąży je wystrzelić. Znacznie łatwiej jest zabić łucznika na ziemi, niż zestrzelić jego strzały z nieba”.