Minister spraw zagranicznych Chin, Wang Yi, w rozmowie telefonicznej ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, ostro skrytykował zabójstwo irańskiego przywódcy. Jak cytuje oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua, Wang Yi stwierdził, że „Jaskrawe zabójstwo przywódcy suwerennego państwa i podżeganie do zmiany reżimu są niedopuszczalne”. Zwrócił również uwagę, że operacja militarna została rozpoczęta mimo toczących się negocjacji. „Działania te stanowią naruszenie prawa międzynarodowego i podstawowych norm stosunków międzynarodowych” – ocenił szef chińskiej dyplomacji, dodając, że eskalacja napięć grozi zepchnięciem Bliskiego Wschodu w „niebezpieczną otchłań”.
Wang Yi zaznaczył, że atak na suwerenne państwo bez zgody Rady Bezpieczeństwa ONZ „podważa fundamenty pokoju ustanowione po II wojnie światowej”. W jego ocenie, „Społeczność międzynarodowa powinna zabrać głos jasno i jednoznacznie, sprzeciwiając się cofaniu się świata do prawa dżungli”. Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało również oficjalne oświadczenie, w którym „stanowczo sprzeciwia się i stanowczo potępia” ataki na Iran oraz zabójstwo ajatollaha Alego Chameneiego, nazywając je „poważnym naruszeniem suwerenności i bezpieczeństwa Iranu”.
Według strony chińskiej Ławrow potwierdził „pełną zgodność” stanowisk Rosji i ChRL oraz zapowiedział działania na forum ONZ.W osobnym oświadczeniu chińskie MSZ określiło trwające od soboty działania militarne jako „naruszenie suwerenności i bezpieczeństwa” Iranu. Resort wezwał do „natychmiastowego zaprzestania działań wojskowych, aby zapobiec dalszej eskalacji napięć”.
Rosja: "Cyniczne naruszenie wszelkich norm ludzkiej moralności i prawa międzynarodowego"
Prezydent Rosji, Władimir W. Putin, złożył „najgłębsze kondolencje” prezydentowi Iranu, Masudowi Pezeshkianowi, w związku z zabójstwem ajatollaha Alego Chameneiego. W rosyjskojęzycznym oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Kremla, Putin podkreślił, że zabójstwo to „dokonano z cynicznym naruszeniem wszelkich norm moralności ludzkiej i prawa międzynarodowego”.
Putin zaznaczył, że Chamenei zostanie zapamiętany w Rosji jako „wybitny mąż stanu”, który osobiście przyczynił się do podniesienia stosunków rosyjsko-irańskich „do poziomu wszechstronnego partnerstwa strategicznego”. Był to pierwszy publiczny komentarz Putina od rozpoczęcia ataków na Iran.
W nocie do irańskiego odpowiednika Masuda Pezeshkiana, Putin napisał:
„Proszę przyjąć moje głębokie kondolencje w związku z morderstwem Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu, Seyeda Ali Chameneiego, i członków jego rodziny, dokonanym z cynicznym pogwałceniem wszelkich norm ludzkiej moralności i prawa międzynarodowego. W naszym kraju ajatollah Chamenei zostanie zapamiętany jako wybitny mąż stanu, który wniósł ogromny osobisty wkład w rozwój przyjaznych stosunków rosyjsko-irańskich i doprowadzenie ich do poziomu wszechstronnego partnerstwa strategicznego. Proszę o przekazanie moich najszczerszych kondolencji i wsparcia rodzinie i przyjaciołom Najwyższego Przywódcy, rządowi i całemu narodowi irańskiemu.”
Korea Północna: "Nielegalna agresja"
Do chóru krytyków dołączyła również Korea Północna. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Korei Północnej stwierdził, że ataki Izraela na Iran oraz amerykańska operacja wojskowa są „nielegalną agresją” i naruszeniem suwerenności narodowej. Informację tę podała w niedzielę (1 marca) państwowa agencja prasowa Korean Central News Agency.
Komentarz
Zabicie Alego Chameneiego w takim ataku to wydarzenie, które pokazuje, że Izrael, jak i USA są w stanie dosięgnąć każdego, jeśli tylko chcą. Był on przez prawie cztery dekady nie tylko symbolem, ale dosłownie osią całego systemu. Kiedy ginie Najwyższy Przywódca, a jednocześnie obrywa infrastruktura IRGC, instalacje jądrowe i kluczowi dowódcy, to nie jest już tylko „uderzenie w przywództwo”. To próba rozmontowania całego obecnego kształtu reżimu.
Nie jest to jednak koniec, jak informowała agencja Reuters, powołując się na dwa źródła z CIA, przed atakiem USA i Izraela na Iran CIA oceniła, że nawet jeśli podczas tej operacji zginie najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, to najprawdopodobniej zostanie on zastąpiony przez radykalnych przedstawicieli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Jak przypomina „New York Times” najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei już w czerwcu ub.r., podczas ataku USA i Izraela, wyznaczył swoich potencjalnych następców. Jak podał „NYT”, rządzący Iranem przez prawie 40 lat Chamenei zaplanował przekazanie władzy w przypadku swojej śmierci, wyznaczył on trzech kandydatów, którzy mogliby zostać szybko mianowani jego następcami. „Najwyższym przywódcą musi być wyższy duchowny szyicki i uczony mianowany przez Zgromadzenie Ekspertów” – zauważył „NYT”.
Opierając się na rozmowach z kilkoma wysokimi rangą irańskimi urzędnikami i dwoma duchownymi, dziennik podał, że do potencjalnych następców Chameneia należą: Golamhosejn Mohseni Edżei, szef sztabu zabitego ajatollaha Asgar Hedżazi oraz Hasan Chomeini, umiarkowany duchowny z reformatorskiej frakcji politycznej, wnuk ajatollaha Chomeiniego.
„Syn ajatollaha Chameneia, Modżtaba, który odgrywa ważną zakulisową rolę, cieszy się poparciem niektórych frakcji, ale Chamenei powiedział swoim zwolennikom, że nie chce, aby stanowisko najwyższego przywódcy było dziedziczne” – poinformował „NYT”.
Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżani, który był doradcą Chameneia, poinformował, że proces przekazania władzy w Iranie rozpocznie się w niedzielę. Agencja informacyjna ISNA podała następnie, że skompletowano Radę Przywódczą, która tymczasowo przejmie obowiązki Chameneia. W jej skład wchodzą Ali Reza Arafi z Rady Strażników, prezydent Masud Pezeszkian oraz szef władzy sądowniczej Iranu Golamhosejn Mohseni Edżei.
Póki reżim będzie trwał, to jest to uderzenie w mocny symbol, który może zjednoczyć krótkoterminowo naród, a władzę Iranu zaostrzą swoją retorykę. Irański prezydent Masud Pezeszkian oświadczył w niedzielę, że pomszczenie śmierci najwyższego przywódcy duchowo-politycznego kraju, ajatollaha Alego Chameneia w amerykańsko-izraelskich atakach to „prawo i obowiązek” Iranu. Zdaniem Pezeszkiana śmierć „najwyższego przywódcy politycznego Islamskiej Republiki Iranu oraz wybitnego przywódcy szyizmu na świecie” stanowi akt „wypowiedzenia wojny muzułmanom, a zwłaszcza szyitom, na całym świecie”. Szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżani zapowiedział potężne ataki przeciwko USA i Izraelowi. „Wczoraj Iran wystrzelił na Stany Zjednoczone i Izrael rakiety, które spowodowały szkody. Dziś uderzymy w (przyp. red. te kraje) z siłą, jakiej nigdy nie zaznały” – napisał w poście na X. Wiceprezydent Iranu Mohammad Reza Aref polecił ministrom i szefom władz regionalnych, by zapewnili niezakłócone funkcjonowanie administracji państwowej w czasie wojny.
Co zaś się tyczy reakcji Chin, Rosji i Korei Północnej, to są dokładnie takie, jakich można się było spodziewać i wcale nie chodzi tu głównie o szczery żal po Chameneim. Pekin mówi najostrzej: „prawo dżungli”, „powrót do czasów sprzed ONZ”, „atak na fundamenty powojennego porządku”. To nie jest obrona irańskiego ajatollaha jako człowieka. Chiny bronią zasady, że nie wolno w ten sposób załatwiać państw, które stoją po ich stronie barykady. Bo jeśli dzisiaj można tak zrobić z Teheranem, to jutro ktoś może pomyśleć o podobnej operacji przeciwko komukolwiek, zwłaszcza sojusznikom Pekinu czy samym Chiną. Po drugie, to także pokazuje po raz kolejny, że Chiny podobnie jak to było w czerwcu ubiegłego roku, poza oburzeniem nic nie mogą zrobić, a USA kolejne pionki Pekinu (wcześniej także Wenezuela) eliminują.
Putin gra bardzo podobnie, tylko w swoim stylu. Kondolencje, wychwalanie Chameneiego jako „wybitnego męża stanu”, podkreślanie partnerstwa strategicznego, to wszystko brzmi ładnie, ale w gruncie rzeczy Kreml widzi tu potwierdzenie najgorszego scenariusza, że Amerykanie (a zwłaszcza administracja, która nie boi się eskalacji) są gotowi iść bardzo daleko. Dla Rosji to podwójna strata, Iran był ważnym partnerem w obejściu sankcji, w handlu ropą, w dostawach dronów i komponentów. Jednak nie jest to coś, co sprawi, że Rosja sobie nie poradzi, co Iran mógł pomóc i przekazać już to zrobił. Dla Putina to już bez znaczenia, traci tylko partnera, który legitymizował jego władzę i działania, ale nie jest na tyle istotny co Chiny lub np. Białoruś.
Teraz ten element osi antyzachodniej się sypie. Oczywiście Putin jest w dużo lepszej pozycji niż Iran, ponieważ Stanom Zjednoczonym Rosja jest potrzebna do jej celów przeciwko Chinom, nie zmienia to jednak faktu, że USA po raz kolejny pokazały pod przywództwem Trump, że mogą skutecznie neutralizować zagrożenia. Dla Putina to z jednej strony znak, że nie może w swoich negocjacjach przesadzić, ale także że USA nie jest takie słabe, jak inni myśleli.
Korea Północna oczywiście krzyczy „agresja”, „naruszenie suwerenności”, bo dla Pjongjangu to wygląda jak trailer filmu, w którym kiedyś główną rolę może zagrać Kim. Bo kto wie, ale może w tym roku, czeka nas także operacja przeciwko Korei Północnej. Skoro udało się w Wenezueli, teraz zlikwidowano symbol w Iranie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by także zlikwidować Kim Dzong Una i zaprowadzić "po amerykańsku demokracje". Oczywiście będzie to trudne, ale jak pokazały ostatnie wydarzenie nie niemożliwe.
Cała ta trójka – Chiny, Rosja, Korea – nie tyle opłakuje konkretnego człowieka, co próbuje ratować narrację, że suwerenność państw rewizjonistycznych jest nietykalna. Oczywiście sami wielokrotnie łamali tę zasadę, kiedy im pasowało, ale teraz bardzo im zależy, żeby świat (zwłaszcza Globalne Południe) zobaczył w tym wydarzeniu dowód na amerykański imperializm i „praworządność dżungli”.
Z punktu widzenia Izraela i Stanów to najwyraźniej kalkulacja: albo teraz, albo nigdy. Uderzyć mocno, zdekapitować system, wywołać kryzys wewnętrzny i liczyć, że albo reżim się rozpadnie, albo przynajmniej na lata pogrąży w chaosie i walce frakcyjnej. Pytanie tylko, co z tego wyjdzie naprawdę. Bo historia zna przypadki, kiedy takie operacje kończyły się nieobaleniem systemu, tylko jego stwardnieniem, radykalizacją albo wręcz powstaniem jeszcze gorszego tworu. Albo – co też realne – totalnym bałaganem i fragmentacją kraju. Najbliższe tygodnie pokażą, czy to był punkt zwrotny, czy raczej początek czegoś jeszcze bardziej niekontrolowanego i krwawszego działania.
Polecany artykuł: