Spis treści
Bezpieczeństwo wychodzi poza koszary
Polska od lat zwiększa wydatki na wojsko. Kupuje czołgi, artylerię, samoloty, systemy obrony powietrznej i rakiety dalekiego zasięgu. To najbardziej widoczna część modernizacji. Ale wojna w Ukrainie pokazała coś, co w czasie pokoju łatwo zlekceważyć: państwo walczy nie tylko armią.
W sytuacji kryzysowej znaczenie mają także schrony, ujęcia wody, cyberbezpieczeństwo, infrastruktura energetyczna, drogi, magazyny, systemy ostrzegania, łączność i zdolność przedsiębiorstw do utrzymania produkcji. Właśnie w ten obszar wszedł Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności.
Konferencja poświęcona Funduszowi odbyła się 9 lipca w warszawskim PIT-RADWAR. Wzięli w niej udział m.in. wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, sekretarz stanu w MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, prezes BGK Mirosław Czekaj oraz pierwsza wiceprezes BGK Marta Postuła. Fundusz został przedstawiony jako instrument wsparcia inwestycji ważnych dla bezpieczeństwa i odporności państwa.
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił podczas konferencji, że dla rządu bezpieczeństwo jest priorytetem, a Fundusz ma wspierać nie tylko administrację publiczną, lecz także gospodarkę i przemysł.
Minister zaznaczył też, że środki mają trafić m.in. do samorządów inwestujących w infrastrukturę i cyberbezpieczeństwo oraz do firm prywatnych i państwowych.
To nie jest klasyczny program zakupów wojskowych. I właśnie dlatego jest ciekawy.
23 mld zł, ale pytanie brzmi: na co?
Fundusz ma wartość ok. 23 mld zł i jest finansowany ze środków Krajowego Planu Odbudowy. BGK wskazuje, że środki mają wspierać ochronę ludności, infrastrukturę podwójnego zastosowania, cyberbezpieczeństwo, ciągłość działania usług krytycznych oraz rozwój potencjału polskich przedsiębiorstw, w tym sektora obronnego.
Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, podkreślił, że chodzi nie tylko o bezpieczeństwo, ale także o pobudzenie inwestycji samorządów i przedsiębiorstw. W praktyce Fundusz ma być więc nie tylko narzędziem obronnym, ale też inwestycyjnym: ma finansować infrastrukturę, technologie, odporność gospodarki i rozwój firm.
W pierwszej fazie uruchomiono część pożyczkową. Z informacji BGK i PAP wynika, że dla samorządów przewidziano 5,6 mld zł, dla szeroko rozumianego sektora kolejowego do 2 mld zł, a dla przedsiębiorców spoza sektora komunalnego i kolejowego 2,5 mld zł. Cała część pożyczkowa ma mieć wartość ok. 16 mld zł, a część kapitałowa, realizowana przez spółkę Chrobry S.A., ok. 7 mld zł.
To liczby, które robią wrażenie. Ale same pieniądze nie tworzą odporności.
Najważniejsze pozostaje to, czy Fundusz sfinansuje inwestycje rzeczywiście potrzebne w kryzysie, czy stanie się kolejną szeroką kopertą, z której każdy będzie próbował finansować własny projekt pod hasłem bezpieczeństwa.
Schrony, cyber i infrastruktura dual-use
Dla samorządów pierwsza pula wynosi 5,6 mld zł. Pożyczki dla jednostek samorządu terytorialnego mogą wynosić od 2 mln zł do 500 mln zł, być udzielane na 20 lat i obejmować do 100 proc. kosztów kwalifikowanych. Oprocentowanie może wynosić 0 proc., a dla ponad 1800 gmin i powiatów przewidziano możliwość umorzenia części kapitału.
To istotny szczegół. W wielu gminach barierą dla inwestycji w bezpieczeństwo nie jest brak świadomości, ale brak pieniędzy. Jeśli samorząd może uzyskać wieloletnie finansowanie na preferencyjnych warunkach, łatwiej będzie mu przygotować projekty, które normalnie przegrywałyby z bieżącymi wydatkami.
Katalog możliwych inwestycji jest szeroki. Obejmuje m.in. budowę i remonty obiektów zbiorowej ochrony, cyberbezpieczeństwo, systemy wykrywania i ostrzegania, zakup lub remont taboru na potrzeby wojskowe albo dual-use, a także modernizację dróg, mostów i tuneli do standardów mobilności wojskowej.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreślała, że Polska jako pierwsze państwo w UE przekonała Unię do przeznaczenia części pieniędzy z KPO na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Wskazywała też, że wydatki na bezpieczeństwo obejmują infrastrukturę, z której na co dzień korzystają mieszkańcy, ale w razie potrzeby będzie korzystało z niej również wojsko.
Dobre projekty dual-use to takie, które mają wartość w czasie pokoju i w czasie wojny. Droga, która poprawia lokalny transport, ale jednocześnie wytrzyma ciężki ruch wojskowy. Ujęcie wody, które obsługuje mieszkańców, ale jest odporne na kryzys. System cyberbezpieczeństwa, który chroni samorząd dziś, ale w razie ataku hybrydowego utrzyma ciągłość usług.
Schrony i miejsca ukrycia to tylko najbardziej widoczny przykład. Równie ważne są systemy alarmowania, łączność kryzysowa, zapasowe źródła zasilania, zabezpieczenie szpitali, stacji uzdatniania wody, centrów danych i węzłów transportowych.
To mniej efektowne niż nowe czołgi. Ale w realnym kryzysie może decydować o tym, czy państwo działa, czy się zatrzymuje.
Polska potrzebuje obronności totalnej, nie tylko zakupów MON
Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności wpisał się w szerszą zmianę myślenia, którą w Europie wymusiła wojna. Państwa wschodniej flanki nie mogą już traktować obronności jako wyłącznej domeny wojska. Potrzebują odpornego państwa.
W Finlandii, Szwecji czy państwach bałtyckich od lat mówi się o obronie totalnej, czyli systemie, w którym wojsko, administracja, samorządy, przedsiębiorstwa i społeczeństwo mają swoje zadania na czas kryzysu. Polska dopiero buduje taki model. Fundusz może być jednym z jego finansowych narzędzi.
Kosiniak-Kamysz mocno akcentował również rolę przemysłu. Wskazywał, że Fundusz ma służyć nie tylko administracji i samorządom, lecz także wzmacnianiu firm, które mogą budować krajowy potencjał obronny.
„Bardzo ważnym elementem Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności jest rozwój firm państwowych i prywatnych” — mówił szef MON.
To ważny sygnał. Polska chce jednocześnie rozwijać PGZ i tworzyć warunki do wzrostu prywatnych przedsiębiorstw. W tle są transfer technologii, produkcja, promocja polskiego przemysłu obronnego i budowa szerszego zaplecza dla modernizacji armii.
Ale żeby tak się stało, potrzebne są jasne priorytety.
Czy najważniejsze będą schrony? Cyberbezpieczeństwo? Infrastruktura energetyczna? Drogi i mosty pod przerzut wojsk? Modernizacja firm produkujących komponenty dla obronności? Wszystko naraz brzmi dobrze w komunikacie, ale w praktyce wymaga twardej selekcji.
Największe ryzyko polega na rozproszeniu środków. Jeśli pieniądze zostaną podzielone na tysiące lokalnych inwestycji bez wspólnej logiki obronnej, Fundusz poprawi statystyki, ale niekoniecznie zwiększy odporność państwa. Jeśli jednak zostanie powiązany z realnymi planami obronnymi, mapą infrastruktury krytycznej i potrzebami przemysłu, może stać się jednym z ważniejszych instrumentów bezpieczeństwa w tej dekadzie.
Test dla państwa i przemysłu
Dla przemysłu Fundusz może być szansą na coś więcej niż jednorazową dotację. Firmy mogą ubiegać się o pożyczki z puli 2,5 mld zł, a przedsiębiorstwa z sektora obronnego i dual-use mogą też szukać wsparcia w części kapitałowej realizowanej przez Chrobry S.A.
To oznacza, że przedsiębiorstwa mogą próbować finansować nie tylko pojedyncze produkty, ale też zdolności produkcyjne, modernizację zakładów, automatyzację, cyberbezpieczeństwo i projekty dual-use.
Dla polskiej obronności to ważne, bo sama Agencja Uzbrojenia nie rozwiąże problemu mocy produkcyjnych. Krajowy przemysł musi mieć hale, maszyny, ludzi, technologie i finansowanie. Dotyczy to nie tylko największych spółek, ale także poddostawców: elektroniki, optyki, łączności, oprogramowania, energetyki, transportu i materiałów.
Marta Postuła, pierwsza wiceprezes BGK, nazwała Fundusz domknięciem systemu finansowania inwestycji związanych z szeroko rozumianym bezpieczeństwem — od sektora obronnego i dual-use, przez energetykę i cyfryzację, po transport oraz ochronę ludności.
Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności może więc stać się pomostem między klasyczną modernizacją wojska a szerszą odpornością państwa. Może też pokazać, czy Polska potrafi wydawać pieniądze na bezpieczeństwo w sposób systemowy, a nie reaktywny.
To będzie prawdziwy test.
Bo najważniejsze pytanie nie brzmi, czy 23 mld zł to dużo. Brzmi inaczej: czy za te pieniądze Polska stanie się państwem trudniejszym do sparaliżowania.