• Dlaczego Polki chętnie idą do WOT-u, a unikają służby w PSP?
• Czy dla kobiet w mundurach awans zawsze będzie „pod górkę”?
• Kobiety w wojsku – równouprawnienie kontra twarda rzeczywistość?
Jak do woja, to najchętniej do Wojsk Obrony Terytorialnej
Badający zauważają, że mimo istotnych postępów, jakie nastąpiły od lat dziewięćdziesiątych, bezpieczeństwo pozostaje w Polsce jednym z tych obszarów, w których dominują mężczyźni. Udział kobiet jest niewystarczający.
W 1988 r. Wojsko Polskie zaczęło rekrutować do służby. Było to raczej marginalne zjawisko. Aż do 1998 r., czyli do akcesji Polski do NATO, uczelnie wojskowe nie były otwarte dla kobiet. PAP w omówieniu raportu podkreśla, że dopiero w 2004 r. zaistniały przepisy pozwalające kobietom na obejmowanie „stanowiska we wszystkich korpusach osobowych”.
Trzy lata wcześniej kobiety stanowiły 0,3 proc. stanu osobowego Sił Zbrojnych RP. Po reformach systemu obrony, w roku 2025 ten współczynnik zwiększył się do 15 proc. Kobiety najchętniej zakładają beret i mundur żołnierza (żołnierki) Wojsk Obrony Terytorialnej. Równie często decydują się na dobrowolną służbę wojskową. Mimo że wiele zmieniło się w ciągu ostatnich dekad „na plus”, to paniom trudniej o awans niż panom. Szczególnie, gdy idzie o najwyższe stanowiska. W 2021 r. kobiety stanowiły 9,12 proc. korpusu szeregowych, 3,70 proc. korpusu podoficerów i 10,59 proc. korpusu oficerów. Nie było kobiet z wężykami na pagonach (generałek?).
Kobiet umundurowanych najwięcej jest w Straży Granicznej
Stroma ścieżka awansów to niejedyna „ciemna strona” kobiet w mundurach.
„Problemy podnoszone w ostatnich latach przez Rzecznika Praw Obywatelskich na wniosek mundurowych środowisk kobiecych to m.in. niedostateczne przeciwdziałanie mobbingowi, dyskryminacji i molestowaniu, a także niedostosowanie niektórych elementów odzieży (jak kamizelki kuloodporne czy bielizna) do kobiecego ciała” – napisano w omawianym raporcie.
Nie tylko do wojska garną się kobiety. Jeszcze większym zainteresowaniem z ich strony cieszy się służba w Policji. W niej kobiety stanowią obecnie 18,6 proc. kadry mundurowej i 81,4 proc. pracowników korpusu służby cywilnej. Najwięcej kobiet jest w służbie wspomagającej (31 proc.) i kryminalnej (22 proc.). W 2022 r. policjantki zajmowały 12 proc. stanowisk kierowniczych. W przypadku pracownic korpusu służby cywilnej odsetek ten wynosił już 78 proc.
Jednak najwięcej kobiet wiąże zawodowe życie ze służbą w Straży Granicznej. W niej stanowią aż 32 proc. funkcjonariuszy, a także 62 proc. pracowników na stanowiskach cywilnych. 21,9 proc. wszystkich stanowisk kierowniczych w Straży obsadzonych jest przez kobiety. „Odsetek funkcjonariuszek SG systematycznie wzrasta – podczas gdy w 2000 roku stanowiły one zaledwie 9 proc. ogółu funkcjonariuszy, w 2023 roku odnotowano już 42 proc. przyjętych do służby”.
Niewiele, bardzo niewiele kobiet gasi pożary
W Państwowej Straży Pożarnej kobiety stanowią 8,53 proc. zatrudnionych, z czego prawie 73 proc. wśród pracowników cywilnych i tylko okołu 4,4 proc. wśród funkcjonariuszy. W 2020 r. kobiety zajmowały w PSP jedynie 2,24 proc. stanowisk kierowniczych.
„Ta niska reprezentacja wydaje się o tyle istotna, że to właśnie straż pożarna jest trzonem systemu ochrony ludności, który w czasie wojny staje się obroną cywilną”.
Podobnie sytuacja wygląda w Ochotniczych Strażach Pożarnych. W OSP w 2017 r. kobiety stanowiły 9 proc. ogółu członków (66,6 tys. na 700 tys.). W Młodzieżowych Drużynach Pożarniczych „panny” były liczniej reprezentowane (23 proc. stanu ogólnego).
Zawody i organizacje ratownicze, które według ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej są ważnym podmiotem ochrony ludności, również zdominowane są przez mężczyzn. Według szacunkowych danych w zawodzie ratownika medycznego pracowało w 2024 r. ok. 16 tys. osób. Kobiety stanowiły wśród nich tylko 11 proc.
W Górskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym kobiet jest 5 proc., zaś w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym – tylko kilka. Z kolei w ratownictwie i pomocy humanitarnej PCK kobiety to ponad 60 proc. członków.
Skąd się biorą tzw. luki płciowe w systemie bezpieczeństwa państwa?
Przytoczone w raporcie dane pokazują, że silnie ugruntowany płciowy podział pracy w bezpieczeństwie znajduje odzwierciedlenie także w postawach, kompetencjach i praktykach związanych z obronnością.
„Kobiety w mniejszym stopniu niż mężczyźni interesują się tematyką bezpieczeństwa, niżej oceniają swoje przygotowanie kryzysowe, rzadziej mają doświadczenie szkoleń obronnych i mniej chętnie deklarują gotowość do udziału w działaniach militarnych. Jednocześnie nie oznacza to braku gotowości do zaangażowania w bezpieczeństwo państwa. Kobiety częściej lokują swoje możliwe role w obszarach cywilnych, pomocowych, opiekuńczych i organizacyjnych, a także silniej dostrzegają zagrożenia i częściej wyrażają niepokój o bezpieczeństwo”.
Wskazuje to, że „problemem nie jest brak potencjału kobiet, lecz zawężone rozumienie obronności, które nadal silniej rozpoznaje formy zaangażowania związane z wojskiem, użyciem siły i formalnymi strukturami niż działania podtrzymujące odporność społeczną”.
Analiza polityk bezpieczeństwa oraz dyskursu publicznego pokazuje, że miejsce kobiet w systemie obrony powszechnej pozostaje niejednoznaczne.
„Formalnie dotyczy ich konstytucyjny obowiązek obrony i jako takie mogą być objęte przydziałami mobilizacyjnymi lub obowiązkiem świadczeń na rzecz obrony, jednak ich role w systemie bezpieczeństwa nie zostały jasno rozstrzygnięte i zakomunikowane”. Raportujący uważają, że luki płciowe w bezpieczeństwie nie są wyłącznie problemem dotyczącym równości, bowiem utrudniają również wykorzystanie pełnego potencjału społecznego na rzecz bezpieczeństwa, osłabiając odporność państwa i skuteczność systemu obrony powszechnej…
Kilka zdań komentarza
Kobiety stanowią ok. 51,6 proc. polskiego społeczeństwa. Statystycznie na 100 mężczyzn przypada średnio aż 107 kobiet. Przyjmując (za kryteriami stosowanymi w PRL), że młodzieżą są osoby do 35. roku życia, to te proporcje już się odwracają.
W takim wieku, optymalnym do pracy „na baczność”, kobiety stanowią prawie 49 proc. polskiej populacji. Z raportu Fundacji Batorego wynika, że zdaniem badających, udział płci żeńskiej w służbach mundurowych jest niewiele mniejszy od oczekiwanego. Należy zauważyć, że w tych samych służbach, ale na stanowiskach cywilnych kobiety dominują.
Jak widać, feminizacja („na siłę”) obszarów aktywności zawodowej przez lata zarezerwowanej lub zdominowanej przez płeć męską nie jest tak skuteczna, jak to sobie wymarzyli kreatorzy i zwolennicy tego procesu. W wojsku, jak w górnictwie, zawsze będzie zdecydowanie więcej mężczyzn niż kobiet. A to dlatego, że nie wszystkie kobiety są w stanie unieść ciężar tak specyficznej pracy, który przytłacza tylko niektórych mężczyzn.W tym stwierdzeniu nie ma nic z męskiego szowinizmu. I tyle w temacie.