Czy normy testów sprawnościowych powinny zostać zrównane?
Temat testów sprawnościowych dla osób ubiegających się o przyjęcie do służby mundurowych od dawna stanowi przedmiot intensywnych dyskusji. Czy przyjęte normy są wystarczające, czy system oceny jest właściwy, czy wymagania wobec kobiet i mężczyzn powinny być takie same? To tylko kilka z pojawiających się pytań. W sondażu przygotowanym przez Instytut Badań Pollster dla Portalu Obronnego postanowiliśmy zapytać Polaków, co sądzą o ostatniej ze wspomnianych kwestii - Czy normy testów sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn ubiegających się o przyjęcie do Policji, Wojska Polskiego, Straży Granicznej, czy Wojsk Obrony Terytorialnej powinny być takie same? Odpowiedzi rozkładały się w następujący sposób:
- Powinny być takie same dla kobiet i mężczyzn - 46 proc. odpowiedzi,
- Nie powinny być takie same dla kobiet i mężczyzn - 40 proc. odpowiedzi,
- Nie wiem/nie mam zdania - 14 proc. odpowiedzi.
Wyniki sondażu pokazują, że Polacy są podzieleni w sprawie ujednolicenia norm testów sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn, ale przewaga jest po stronie zwolenników zmian: 46 proc. uważa, że normy powinny być takie same, 40 proc. jest przeciw, a 14 proc. nie ma zdania. To oznacza, że w debacie publicznej nie ma jeszcze wyraźnego konsensusu, ale pomysł zrównania norm ma lekką przewagę społeczną. Taki wynik sugeruje raczej ostrożną akceptację dla propozycji niż zdecydowane poparcie.
Obecnie większość ekspertów zwraca uwagę, że wymagania muszą być adekwatne do zadań, a różnice biologiczne kobiet i mężczyzn nie powinny prowadzić do obniżenia standardu operacyjnego. Jednocześnie niektórzy sugerują, że „taryfa ulgowa” norm czasowych lub siłowych jest uzasadniona statystyką wyników sportowych. Równocześnie podnoszone są kwestie „podwójnych norm”, a także tego, że kobiety powinny mieć takie same wymagania, jeśli chcą pełnić takie same role bojowe czy interwencyjne.
i
Praktyka stosowana w Polsce
W Polsce kwestia zrównania wymogów w testach sprawnościowych dla kobiet i mężczyzn jest zróżnicowana. Warto przypomnieć, że część służb i formacji już wdraża jednolite normy, a część dalej odwołuje się do różnic między płciami. Dla przykładu, w policji od 2019 r. obowiązuje jednolity test sprawnościowy dla kobiet i mężczyzn. Kryteria muszą zapewniać taki sam minimalny poziom sprawności, niezależnie od płci: „W przypadku minimalnego poziomu sprawności fizycznej [...] brak jest bowiem podstaw do różnicowania wymagań sprawnościowych ze względu na płeć i wiek policjanta”, jak można przeczytać w komunikacie Komendy Głównej Policji, który wyjaśniał wprowadzane wówczas zmiany.
W Wojsku Polskim część jednostek specjalnych i bojowych korzysta z równej struktury testów, ale z „taryfą ulgową” norm czasowych dla kobiet. Sprawność fizyczna żołnierza zawodowego jest ustalana na podstawie liczby punktów zgromadzonych podczas różnych konkurencji, w tym m.in. marszobiegu na 3000 m, pływania ciągłego przez 12 minut, podciągania się na drążku wysokim, bieg wahadłowy 10 × 10 m albo bieg zygzakiem po znaku koperty, czy skłonów tułowia w przód w czasie 2 minut.
Dobrym przykładem jest tu wspomniany marszobieg na 3 km. W jego przypadku normy dla każdej z płci zostały określone w Rozporządzeniu Ministra Obrony Narodowej z dnia 7 marca 2024 r. w sprawie przeprowadzania sprawdzianu sprawności fizycznej żołnierzy zawodowych (Dz.U. 2024 poz. 396). Rozporządzenie zastąpiło wcześniejsze przepisy, wprowadzając punktowy system oceniania sprawności fizycznej w polskiej armii. Na tej podstawie, dla wspomnianego biegu na 3 km norma punktowa dla mężczyzn wynosi minimum 26 punków, a dla kobiet minimum 22 punkty. Nie można też zapominać, że do celów sprawdzianu sprawności fizycznej ustala się podział żołnierzy zawodowych na grupy wiekowe. Z kolei w Służbie Ochrony Państwa i Wojskach Obrony Terytorialnej nadal dominują odrębne normy dla kobiet i mężczyzn w testach sprawnościowych, ale w dokumentach widać tendencję do standaryzacji formatu toru, a dyskusja dotyczy głównie progu czasowego i siły.
Głos ekspertów w tej sprawie
Jak powiedział w rozmowie z Portalem Obronnym, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), gen. bryg. w st. spocz. prof. Stanisław Koziej, komentując czy normy powinny być równe dla kobiet i mężczyzn:
"Raczej nie. Jednak natura obdarzyła kobietę czym innym, a mężczyznę czym innym. W związku z tym nie ma co na siłę robić zrównania. Te testy powinny uwzględniać pewne różnice. Od tego są specjaliści, żeby to precyzyjnie określić, ale nie wydaje mi się, żeby zasadne było, aby normy były identyczne".
Według generała Kozieja, kobiety nie muszą pełnić w służbach mundurowych tych samy funkcji i mogą zajmować inne istotne funkcje, które nie wymagają zdolności fizycznych.
"Myślę też, że jest to potrzebne z tego względu, iż kobiety w służbach mundurowych niekoniecznie muszą pełnić dokładnie te same funkcje co mężczyźni. Decyzje powinny być adekwatne do wydolności fizycznej kobiet i mężczyzn. Nie ma co na siłę wykorzystywać kobiet w funkcjach, które wymagają olbrzymiego wysiłku fizycznego. Dlatego uważam, że nie jest właściwe stosowanie jednakowych kryteriów oceny sprawności fizycznej kobiet i mężczyzn".
Generał zapytany, czy w takim wypadku, gdyby zasadnicza służba wojskowa miała w przyszłości wrócić, czy powinna także objąć kobiety, powiedział, że tak.
"Tak, w tym przypadku byłbym jak najbardziej za. Pod tym względem równość powinna obowiązywać. Tym bardziej że istnieje generalna tendencja, aby nie różnicować praw i obowiązków jednej płci i drugiej. Prawa i obowiązki powinny być takie same. Natomiast sposób realizacji tego obowiązku, powinien być zróżnicowany – dostosowany do różnic między kobietami a mężczyznami".
Gen. Roman Polko, były szef GROM w rozmowie z Portalem Obronnym przyznał natomiast: "Uważam, że obecny system ocen sprawności fizycznej w wojsku jest do niczego. Szczerze mówiąc, to jest demotywujące. Dlatego, kiedy jeszcze służyłem, pisałem do Sztabu Generalnego z propozycją, żeby wprowadzić testy wzorowane na amerykańskich". Jak wyjaśnił: "Ktoś wybitny może zdobyć nawet 120 punktów, a przyjęcie do formacji opiera się na sumie punktów, a nie na ocenach od 2 do 5. Nawet w szkołach podstawowych stosuje się dziś wagi ocen i bardziej nowoczesne metody".
"U nas wygląda to tak: ktoś przeszedł test, jest w starszej grupie wiekowej, więc ma niższe normy, to absurd. Wojska specjalne też mają inne normy, ale oceniane są one w zupełnie nielogiczny sposób. Zobrazuję to w taki sposób, w jednostkach specjalnych za 15 podciągnięć dostaje się ocenę dobrą, za 10 - dostateczną. Tymczasem w regularnych jednostkach 10 podciągnięć to już ocena bardzo dobra. A potem porównuje się te wyniki między formacjami, co oczywiście nie ma sensu. Kolejny problem to podejście do oceny ogólnej. Ktoś może być wybitny w jednej dyscyplinie, ale gorszy w innej. Sportowcy wiedzą, że jeśli ktoś dużo ćwiczy siłowo, to zwykle ma gorsze wyniki biegowe. Taki system nie odzwierciedla realnych możliwości żołnierza" - wyjaśnił gen. Roman Polko.
Wojskowy pytany o normy testów dla kobiet i mężczyzn zwrócił natomiast uwagę: "Kobiety i mężczyźni mają różne predyspozycje, ale normy z WF-u nigdy nie były przesadne. To nie są ponadnormatywne wymagania, to zwykły poziom zdrowego, sprawnego Kowalskiego, a nie sportowca wyczynowego. Te normy nie są na tyle wyśrubowane, by wymagały zmian czy specjalnego wyrównywania. W moim doświadczeniu większość kobiet w jednostce GROM bez problemu spełniała męskie normy, a często uzyskiwała lepsze wyniki niż panowie, co nieraz ich irytowało".
"Podkreślam, normy nie są wygórowane. Nawet w jednostkach specjalnych, w tym w GROM-ie, ich poziom jest osiągalny dla przeciętnej, sprawnej osoby, niezależnie od płci. Oczywiście kobiety mają lepsze wyniki w niektórych dziedzinach, mężczyźni w innych, ale każdy w wojsku powinien mieć podstawową wytrzymałość, szybkość, gibkość i zwinność. Jeżeli ktoś decyduje się na służbę wojskową, powinien te warunki spełniać" - dodał.