USA zniszczyły drona MQ-9 Reaper. Decyzja zapadła po awaryjnym lądowaniu na Bliskim Wschodzie

Awaria układu paliwowego doprowadziła do utraty amerykańskiego drona MQ-9A Reaper podczas 19-godzinnej misji na Bliskim Wschodzie. Bezzałogowiec wykonał awaryjne lądowanie, po którym siły USA odzyskały wrażliwe wyposażenie i zniszczyły pozostałości maszyny na miejscu.

  • Siły USA zniszczyły wartego 23 mln dolarów drona MQ-9 Reaper po jego awaryjnym lądowaniu na Bliskim Wschodzie.
  • Ujawniony raport wskazuje na awarię układu paliwowego jako przyczynę utraty maszyny, której wrażliwe elementy odzyskano przed zniszczeniem.

Do zdarzenia doszło w sierpniu 2025 roku, jednak szczegóły wypadku ujawniono dopiero w najnowszym raporcie komisji badającej przyczyny katastrofy. Jak informuje serwis Task & Purpose, warta około 23 mln dolarów maszyna utraciła możliwość dalszego lotu po awarii układu paliwowego.

MQ-9A wykonywał 19-godzinną misję w rejonie odpowiedzialności amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM), obejmującego Bliski Wschód. Pilot i operator systemów pokładowych sterowali bezzałogowcem z Ellsworth Air Force Base w Dakocie Południowej. Po wykryciu problemu załoga przez ponad siedem minut próbowała utrzymać maszynę w powietrzu.

Uszkodzony przewód wyłączył układ paliwowy

Komisja ustaliła, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku był uszkodzony przewód w układzie paliwowym. Według raportu mogło dojść do jego przetarcia wskutek ocierania się o inne elementy instalacji, a to doprowadziło do zwarcia i wyłączenia układu. Załoga dwukrotnie próbowała ponownie uruchomić silnik, jednak bez powodzenia. Pilotowi udało się skierować pozbawionego napędu Reapera do awaryjnego lądowania. Twarde przyziemienie doprowadziło do uszkodzenia podwozia.

Amerykanie nie zdecydowali się jednak na odzyskanie całego bezzałogowca. Raport wskazuje, że ze względu na miejsce lądowania odzyskano z maszyny wrażliwe wyposażenie, a pozostałe elementy wraku „zostały zniszczone na miejscu”. Dokument nie ujawnia lokalizacji zdarzenia ani szczegółów przeprowadzonej operacji.

Nowy silnik przed feralną misją

Task & Purpose donosi, że wypadek miał miejsce podczas pierwszej misji MQ-9A po wymianie silnika wykonanej w ramach planowego przeglądu po 3000 godzinach eksploatacji. W pracach serwisowych uczestniczyła firma Amentum, która realizuje dla Sił Powietrznych USA część zadań związanych z obsługą silników i naziemnego wyposażenia MQ-9. Po wymianie silnika dron nie wykonał jednak lotu kontrolnego, określanego jako Functional Check Flight lub Operational Check Flight. Komisja zaznaczyła, że przepisy Sił Powietrznych wymagają takich lotów po wymianie silników w większości załogowych statków powietrznych, ale nie w przypadku MQ-9.

Nie znaleziono jednak dowodów wskazujących, że właśnie sposób przeprowadzenia prac serwisowych doprowadził do uszkodzenia przewodu. „Brak dowodów wskazujących, że wykonane procedury obsługowe były czynnikiem w tym wypadku” - napisał w raporcie płk Brian Desautels, przewodniczący komisji.

Ponad 40 utraconych MQ-9

Raport zwraca również uwagę na wysokie tempo wykorzystania MQ-9A podczas operacji na Bliskim Wschodzie. Dwaj operatorzy utraconego drona w ciągu poprzednich 90 dni wykonali łącznie niemal 60 lotów. W ciągu 30 dni przed wypadkiem pilot odbył 19 misji, a operator systemów obserwacyjnych – 23. Według danych Aviation Safety Network, przytoczonych przez Task & Purpose, od 2024 roku utracono około 40 MQ-9A. Większość tych maszyn została zestrzelona nad Iranem lub Afryką. Siły Powietrzne USA dysponują ponad 200 dronami tego typu.

Portal Obronny SE Google News
Garda: Grabowski od Orki do Miecznika | 2026 07 24