• Jakie konsekwencje dla bezpieczeństwa Izraela niesie decentralizacja i rozproszenie struktur bojowych Hezbollahu?
• W jakim stopniu wsparcie finansowe i logistyczne Iranu determinuje zdolności operacyjne Hezbollahu?
• Jakie ryzyko dla ludności cywilnej niesie obecna eskalacja konfliktu między Izraelem a Hezbollahem w Libanie?
Pod kuratelą Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej
Kluczową rolę odegrała reorganizacja struktur dowodzenia oraz wsparcie ze strony Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Organizacja odeszła od scentralizowanego modelu przypominającego regularną armię i wróciła do bardziej elastycznej formuły – niewielkich, częściowo autonomicznych komórek. Taki system utrudnia przeciwnikowi rozpoznanie i neutralizację struktur, choć jednocześnie spowalnia przepływ informacji.
Bezpośrednim impulsem do zmian były doświadczenia z wojny rozpoczętej po ataku Hamas na Izrael 7 października 2023 r. Już dzień później Hezbollah rozpoczął ostrzał z południowego Libanu, wykorzystując rakiety i drony. Izrael odpowiedział uderzeniami, a po niemal roku wymiany ognia przeszedł do ofensywy lądowej.
W jej trakcie zginął wieloletni przywódca organizacji Hasan Nasrallah oraz znacząca część najwyższego dowództwa. Szczególnie dotkliwe okazały się operacje wywiadowcze, w tym sabotaż urządzeń łączności, co obnażyło podatność Hezbollahu na infiltrację. W konsekwencji organizacja wróciła do prostszych, mniej podatnych na przechwycenie metod komunikacji – takich jak kurierzy czy odręczne notatki.
Odbudowa nie byłaby możliwa bez wsparcia Iranu. Po zawieszeniu broni w listopadzie 2024 r. do Libanu skierowano oficerów IRGC, którzy przeprowadzili audyt struktur i objęli nadzór nad pionem wojskowym. Równolegle uzupełniono braki kadrowe oraz wdrożono bardziej zdecentralizowany system dowodzenia, ograniczający ryzyko kolejnych infiltracji.
Ta współpraca przyniosła negatywne skutki dla Izraela
Jej efektem było także przygotowanie scenariuszy skoordynowanych ataków rakietowych z terytorium Iranu i Libanu. Zrealizowano je po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich bombardowań Iranu pod koniec lutego. Teheran zapewnił również znaczące wsparcie finansowe – według analiz think tanku Hoover Institution chodzi o kwoty przekraczające miliard dolarów, transferowane z pominięciem sankcji.
Hezbollah wykorzystał okres zawieszenia broni także do odbudowy swojej obecności na południu Libanu. Formalnie kontrolę nad tym obszarem miał przejąć rząd w Bejrucie, jednak słabość państwowych instytucji uniemożliwiła skuteczną realizację tych ustaleń. Zamiast dużych formacji organizacja postawiła na rozproszone grupy i pojedynczych bojowników, którzy stopniowo odbudowywali infrastrukturę wojskową.
Dodatkowym wyzwaniem był upadek reżimu Baszar al-Asad w Syrii pod koniec 2024 r., co zagroziło głównemu szlakowi logistycznemu łączącemu Liban z Iranem. Hezbollah zdołał jednak wykorzystać okres chaosu i ewakuować znaczną część zapasów broni z syryjskich magazynów.
W obliczu ograniczeń w dostawach organizacja zaczęła rozwijać lokalną produkcję uzbrojenia, wzorując się na rozwiązaniach stosowanych przez Hamas. Sieć improwizowanych zakładów pozwala na składanie dronów i rakiet z komponentów sprowadzanych w niewielkich partiach, co utrudnia ich wykrycie.
Choć zdolności Hezbollahu – zwłaszcza w zakresie obrony powietrznej – nadal nie wróciły do poziomu sprzed kilku lat, skala ostrzałów prowadzonych od początku marca wskazuje, że organizacja odzyskała realną zdolność do prowadzenia działań bojowych.
Izrael konsekwentnie domaga się rozbrojenia Hezbollahu
Procesowi odbudowy towarzyszy jednak pogłębiający się kryzys państwa libańskiego. Hezbollah pozostaje nie tylko formacją zbrojną, ale także istotnym aktorem politycznym, współrządzącym krajem m.in. poprzez sojusz z Ruch Amal.
Liban od dekad zmaga się z niestabilnością – od wojny domowej rozpoczętej w 1975 r., przez interwencje zewnętrzne, po głęboki kryzys gospodarczy trwający od 2019 r. W tych warunkach Hezbollah utrzymuje finansową i organizacyjną niezależność, korzystając zarówno ze wsparcia Iranu, jak i z własnych, nielegalnych źródeł dochodów.
Izrael konsekwentnie domaga się rozbrojenia organizacji i zapowiada kontynuację operacji wojskowych. Wobec ograniczonej zdolności władz w Bejrucie do narzucenia swojej kontroli, scenariusz dalszej eskalacji – włącznie z próbą zajęcia południa Libanu – pozostaje realny. Celem deklarowanym przez izraelskie władze jest eliminacja zagrożenia ze strony Hezbollahu i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom północnej części kraju.
Kilka zdań komentarza
Izrael ma dwóch śmiertelnych wrogów. To Iran i jego protegowana „Partia Boga”, czyli Hezbollah. I odwrotnie – dla nich Iran jest tym samym. Co więcej: Teheran twierdzi, że na mapie świata nie ma miejsca dla Izraela, czyli, jak to określa się na YouTube (by uniknąć demonetyzacji i banowania): „państwa, które leży tam, gdzie chce leżeć”.
Z kolei w interesie Izraela, artykułowanym przez kręgi syjonistyczne, leży, by państwo irańskie zmieniło system polityczny albo się zdefragmentowało. Jakiekolwiek znaczące osłabienie Iranu będzie rzutowało na potencjał i możliwości Hezbollahu. Jeśli tenże straci wsparcie militarne i polityczne Iranu, Izrael nie będzie miał w regionie sił kwestionujących jego istnienie.
W interesie Iranu jest, by Hezbollah „gryzł” Izrael, jak tylko może najmocniej. Na to Tel Awiw usiłuje odizolować go od ludności cywilnej. Wezwał do ewakuacji m.in. ludność 55 miejscowości w całym Libanie, gdyż uznał, że działa w nich Hezbollah. Cywile mieli oddalić się od tych miast o co najmniej kilometr. Szykuje się więc zakrojona operacja, jak to określa Izrael, antyterrorystyczna.
Przypomnijmy, że w podobnych operacjach przeciwko Hamasowi w Strefie Gazy ginęli tysiącami także cywile. Wskutek ataków izraelskich wymierzonych w Hezbollah w Libanie (dane rządowe) zginęło ok. tysiąca osób, a ponad 2,5 tys. odniosło rany.
Libański rząd podał, że od początku intensyfikacji walk w marcu 2026 r., skierowanych przeciw Hezbollahowi, blisko 760 tys. mieszkańców Libanu zarejestrowało się jako wewnętrznie przesiedleni… Może dojść do powtórki ze Strefy Gazy. Niestety.