• Czy Donald Trump zdecyduje się na uderzenia w irańską infrastrukturę energetyczną?
• Czy celem ataku może stać się elektrownia jądrowa w Buszehr?
• Czym mogą skutkować irańskie ataki na instalacje odsalające wodę morską?
Iran nie zamierza spełniać żądań Stanów Zjednoczonych
Termin 48-godzinnego ultimatum upływa w poniedziałek (23 marca) o 23:44 czasu GMT. Waszyngton zażądał od Teheranu odblokowania Cieśniny Ormuz. USA mają problem. Iran de facto odrzucił ultimatum. Czy Donald Trump będzie konsekwentny w swoich ostrzeżeniach i groźbach? Co może być celem uderzeń?
Energetyka Iranu opiera się na gazie ziemnym i węglu kamiennym. Tworzy ją ok. 450 elektrowni. Największe z nich mają po 2-3 GW mocy. Dla porównania: największa w Polsc siłownia, Elektrownia Bełchatów (zasilana węglem brunatnym) ma ok. 5,4 GW mocy. Największa gazowa PGE Elektrownia Gryfino ma 1,36 GW.
Iran ma jedną elektrownię jądrową w Buszehr, o mocy 1 GW. Trump na razie otwarcie nie wyklucza uderzenia w tę siłownię, ale nie przedstawia jej jako głównego, potencjalnego celu. W nocy z 16 na 17 marca ostrzelane zostały peryferia elektrowni. Rakiety spadły kilkaset metrów od reaktora.
Trump, jak to ma w zwyczaju, nie jest precyzyjny w swoich wypowiedziach. Iran zareagował na nie jednoznacznie: jeśli dojdzie do ataków na elektrownie, odpowie nie tylko uderzeniami odwetowymi na regionalne cele związane z USA i Izraelem, ale także pełnym zamknięciem Cieśniny Ormuz.
Co gorsza, zapowiedział ataki na instalacje odsalające wodę morską. W państwach Zatoki Perskiej i Omańskiej od 70 do ponad 90 proc. wody pitnej pochodzi z instalacji (ok. 400) odsalania wody morskiej. Rezerwy wody pitnej w tych państwach starczają na pokrycie zapotrzebowania od kilku do kilkudziesięciu dni. Teheran wcześniej już „ostrzegawczo” ją atakował. Obyło się bez większych zniszczeń.
Rosjanie ewakuowali część personelu z elektrowni jądrowej w Buszehr
Niepokój świata (nie tylko Iranu) budzi możliwość uderzeń rakietowych na Buszehr. Opinie zachodnie na temat takiego potencjalnego ataku są bardzo ostrożne. Jest zgoda wśród komentujących co do tego, że byłby to jeden z najbardziej niebezpiecznych scenariuszy w obecnym etapie wojny. Gdyby doszło do jego realizacji, przekroczona byłaby tzw. czerwona linia, co implikowałoby trudne do przewidzenia konsekwencje, zarówno w kontekście wojny, jak i globalnym, geopolitycznym.
O tym, że „czerwona linia” może zostać przekroczona, świadczy reakcja Rosji. Paruset specjalistów z Rosatomu, stale rezydujących w Buszehr, zostało ewakuowanych. Nadal w elektrowni przebywa ok. 450 Rosjan, osób kluczowych dla utrzymania działającego reaktora, monitoringu rdzenia i systemów bezpieczeństwa. Możliwa jest kontynuacja ewakuacji…
Jakie działania podejmie Donald Trump, skoro wiadomo, że Iran odrzucił jego ultimatum? Czy zdecyduje się na uderzenia w irańską energetykę?
Jeśli dojdzie do tego, konflikt wejdzie na nowy, niepożądany przez świat poziom eskalacji. Skutkować będzie on – w zależności od efektywności irańskiego odwetu – mniejszym lub większym kryzysem. Nie tylko gospodarczym, ale i humanitarnym. Iran wciąż twierdzi, że nie atakuje państw arabskich, ale amerykańskie bazy znajdujące się na ich terytorium. Zakłócenie pracy instalacji odsalających odczują przede wszystkim mieszkańcy, cywile tych państw.
A jeśli celem stanie się elektrownia jądrowa? Nie chce się wierzyć w to, że Donald Trump gotów byłby wydać rozkaz do takiego ataku…
Polecany artykuł: