Koniec wojny z Iranem bliski? Trump zapowiada finał, a Pentagon wzmacnia siły w regionie

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że wojna z Iranem może zakończyć się w ciągu dwóch do trzech tygodni, a nawet szybciej. Biały Dom ogłosił, że Trump wygłosi przemówienie do narodu w środę o godz. 21 czasu lokalnego (czwartek o godz. 3 w Polsce), aby przekazać "ważne informacje na temat Iranu". Te oświadczenia pojawiają się w kontekście trwającego piąty tydzień konfliktu, który wywołuje zmienne i niekiedy sprzeczne sygnały ze strony amerykańskiej administracji. Pomimo gróźb zintensyfikowania działań militarnych, Waszyngton sygnalizuje również możliwość rozmów z przywódcami Teheranu i wygaszenia konfliktu, nawet bez osiągnięcia formalnego porozumienia czy odblokowania cieśniny Ormuz. W tle tych wydarzeń, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zagroził atakami na amerykańskie firmy w regionie, a USA wzmacniają swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie, wysyłając kolejne lotniskowce i siły desantowe.

Nie będzie wielkiej sali balowej Trumpa?! Sąd blokuje budowę

i

Autor: Rawpixel.com/ Shutterstock
  • Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że konflikt z Iranem może zakończyć się w ciągu dwóch do trzech tygodni, a nawet szybciej, zapowiadając przemówienie do narodu w środę o 21:00 czasu lokalnego.
  • Waszyngton wysyła zmienne sygnały, oscylując między groźbami intensyfikacji działań militarnych a możliwością rozmów dyplomatycznych z Teheranem, nawet bez formalnego porozumienia.
  • Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zagroził atakami na amerykańskie firmy w regionie od 1 kwietnia, jeśli USA nie zaprzestaną działań przeciwko Iranowi.
  • USA wzmacniają swoją obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, wysyłając kolejne lotniskowce i siły desantowe, a bombowce B-52 prowadzą działania w przestrzeni powietrznej Iranu, niszcząc łańcuchy logistyczne.

Oświadczenia amerykańskiej administracji dotyczące wojny z Iranem charakteryzują się znaczną zmiennością. Z jednej strony, prezydent Donald Trump publicznie wyraża nadzieję na szybkie zakończenie konfliktu, sugerując, że "wkrótce stąd odejdziemy" i że "zakończenie wojny może nastąpić w ciągu dwóch tygodni, może dwóch, może trzech". Co więcej, Trump zaskoczył stwierdzeniem, że skuteczna dyplomacja nie jest warunkiem koniecznym do zakończenia konfliktu, mówiąc: "Nie, oni nie muszą zawierać ze mną umowy". W podobnym tonie wypowiedział się sekretarz stanu USA Marco Rubio, który w rozmowie z telewizją Fox News wspomniał o możliwości spotkania obu stron "w pewnym momencie" i podkreślił, że Stany Zjednoczone "widzą linię mety". Zaznaczył jednak, że "To nie (będzie) dziś ani jutro, ale (przyp. red. ten moment) jest coraz bliżej".

Z drugiej strony, w ostatnich dniach prezydent Trump nie wahał się grozić zintensyfikowaniem działań militarnych, jeśli Teheran nie zaakceptuje 15-punktowego planu zawieszenia broni przedstawionego przez USA. Kluczowe żądania w tym planie obejmują zobowiązanie Iranu do zaniechania zbrojeń jądrowych, wstrzymania wzbogacania uranu oraz pełnego otwarcia cieśniny Ormuz dla żeglugi. Ta dwuznaczność w komunikacji Waszyngtonu, oscylująca między gotowością do rozmów a groźbami eskalacji, świadczy o złożoności sytuacji i próbie wywarcia maksymalnej presji na irański reżim.

"Zmiana reżimu" i osłabienie Iranu: Wizja Donalda Trumpa

Donald Trump wyraził przekonanie, że w Iranie "doszło do zmiany reżimu" i że obecne władze są "bardziej rozsądne" od poprzednich. Podkreślił, że chociaż zmiana reżimu nie była jego pierwotnym celem, to "ten cel został osiągnięty". Amerykański prezydent zapewnił również, że Irańczycy "nie będą mieć broni jądrowej" i że USA "kończą zadanie". W jego ocenie, Iranowi zajmie "15-20 lat" odbudowanie tego, co stracił w wyniku ataków. Trump wymienił liczne braki w irańskich siłach zbrojnych, mówiąc: "Nie mają marynarki wojennej, nie mają wojska, nie mają sił powietrznych, nie mają łączności, obrony powietrznej. Nie mają przywódców".

Jednocześnie zaznaczył, że "Iran nie musi zawierać porozumienia", ale "jest to możliwe, że zawrzemy porozumienie, bo oni chcą tego bardziej ode mnie". Prezydent USA odniósł się także do kwestii gospodarczych, zapewniając, że ceny benzyny "gwałtownie spadną po zakończeniu wojny z Iranem". Wspomniał również o cieśninie Ormuz, twierdząc, że po zakończeniu amerykańskiej operacji będzie ona bezpieczna i że USA "nie będą mieć z nią nic wspólnego", pozostawiając odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo krajom takim jak Chiny czy Francja, które korzystają z jej szlaków handlowych.

Irańska odpowiedź: Brak zaufania, gotowość do obrony i groźby

Mimo optymistycznych deklaracji Trumpa, irańska strona wyraża znacznie większy sceptycyzm i determinację w obronie. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi potwierdził, że otrzymał wiadomości od specjalnego wysłannika USA Steve'a Witkoffa, ale podkreślił, że "nie uznaje tego za negocjacje". W rozmowie z telewizją Al Dżazira, Aragczi stwierdził, że

"Nie mamy żadnej wiary w to, że negocjacje z USA przyniosą rezultaty. Poziom zaufania jest w punkcie zero". 

Aragczi odniósł się także do kwestii cieśniny Ormuz, mówiąc, że Iran "uważa, na chwilę obecną, cieśninę Ormuz za otwartą". Zastrzegł jednak, że "Jeśli chodzi o okręty to dla tych, który toczą z nami wojnę cieśnina jest zamknięta. To jest normalne w czasie wojny, nie możemy dopuścić, aby nasi wrogowie korzystali z naszych wód terytorialnych w celach handlowych". Podkreślił również, że to od Iranu i Omanu zależy przyszłość cieśniny, ponieważ znajduje się ona w granicach ich wód terytorialnych. W odpowiedzi na możliwość desantu lądowego sił USA, Aragczi zapewnił, że Iran jest "całkowicie gotowy, aby przeciwstawić się wszelkim atakom lądowym", dodając, że "nie sądzi, aby USA się odważyły zrobić coś takiego".

Groźby ze strony Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wobec amerykańskich firm w regionie dodatkowo zaostrzają sytuację. IRGC zagroził, że od 1 kwietnia będzie atakować amerykańskie firmy w odpowiedzi na ataki USA na Iran. W oświadczeniu IRGC przekazano, że "Firmy te powinny liczyć się ze zniszczeniem swoich obiektów w odwecie za każdy akt terrorystyczny w Iranie, począwszy od godz. 20 czasu teherańskiego w środę, 1 kwietnia". Wśród zagrożonych firm wymieniono gigantów technologicznych takich jak Apple, Google, Microsoft, Cisco, HP, Intel, Oracle, IBM, DELL, Plantier, Nvidia, GP Morgan, GE, Spire Solution i Boeing. IRGC zarzucił tym firmom wspieranie wojska w namierzaniu celów i zignorowanie ostrzeżeń o zaprzestaniu eliminacji wysokich rangą członków irańskich władz. W związku z tym, Ambasada USA w Arabii Saudyjskiej wydała ostrzeżenie dla obywateli USA, polecając im, aby "znaleźli sobie miejsca ukrycia i trzymali się daleko od okien".

Wzmocnienie obecności wojskowej USA i rola NATO

W odpowiedzi na narastające napięcia, Stany Zjednoczone konsekwentnie wzmacniają swoją obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. Dziennik „Wall Street Journal” poinformował, że lotniskowiec USS George H.W. Bush i towarzysząca mu grupa okrętów wyruszają w kierunku regionu, aby dołączyć do już obecnych USS Abraham Lincoln i USS Gerald R. Ford. Oznacza to, że w najbliższej przyszłości USA mogą mieć trzy lotniskowce na Bliskim Wschodzie, co stanowi znaczącą demonstrację siły. Ponadto, Centralne Dowództwo USA poinformowało o przybyciu okrętu desantowego USS Tripoli oraz gotowości "samolotów transportowych i myśliwskich, a także środków desantowych i taktycznych".

Szef Pentagonu Pete Hegseth podkreślił, że nadchodzące dni będą "decydujące" dla operacji w Iranie. Zaznaczył, że celem amerykańskiej operacji jest "zniszczenie irańskich pocisków, dronów, marynarki wojennej i zdolności projekcji siły". Hegseth skrytykował również kraje NATO za niewystarczające wsparcie w konflikcie, mówiąc: "Prezydent zwraca uwagę, że nie ma zbyt mocnego sojuszu, jeśli są kraje, które nie są gotowe, by stać przy tobie, gdy ich potrzebujesz". W kontekście bezpieczeństwa cieśniny Ormuz, Hegseth wezwał inne kraje do przygotowania się do "zaangażowania się w sprawę tego krytycznego szlaku wodnego".

Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabu gen. Dan Caine poinformował, że amerykańskie bombowce B-52 prowadzą działania w przestrzeni powietrznej Iranu, wykorzystując amerykańską dominację powietrzną. Działania lotnictwa koncentrują się na "niszczeniu łańcuchów logistycznych, zasilających zakłady produkujące irańskie drony, pociski oraz przemysł stoczniowy". Generał Caine podkreślił, że USA dysponują "szerokim zakresem możliwości operacji wojskowych". Mimo tych działań, Hegseth zapewnił, że liczba wystrzeliwanych przez Irańczyków rakiet i dronów spadła do najniższego poziomu od początku wojny, co może świadczyć o skuteczności amerykańskich działań.

LUDZIE TAŃCZĄ Z RADOŚCI W IRANIE! Rakowski: DOBIJĄ REŻIM JAK BĘDĄ MOGLI!
Portal Obronny SE Google News