850 Tomahawków w miesiąc. Słony rachunek za "Epic Fury"

2026-03-31 16:00

Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych wystrzeliła w pierwszych czterech tygodniach operacji pk. "Epic Fury" skierowanej przeciwko Iranowi ponad 850 pocisków manewrujących Tomahawk, ustanawiając nowy rekord zużycia tej broni w pojedynczej kampanii. Skala użycia pokazuje nie tylko potencjał amerykańskich sił morskich, lecz także tempo zużywania zapasów amunicji precyzyjnej, które w krótkiej perspektywie zaczyna ważyć na bilansie innych teatrów – zwłaszcza Indo‑Pacyfiku.

Rekord i skala przedsięwzięcia

Według analizy Center for Strategic and International Studies (CSIS), wystrzelone w ramach operacji pk. "Epic Fury" ponad 850 Tomahawków oznacza najwyższe dotąd zużycie tego typu amunicji w trakcie jednej kampanii. Dotychczasowy rekord – 802 pociski – padł podczas operacji pk. "Iraqi Freedom" w 2003 roku. Obecne działania przekroczyły ten próg już w ciągu pierwszego miesiąca walk.

Tomahawk pozostaje jednym z podstawowych środków rażenia dalekiego zasięgu w arsenale US Navy – pociskiem zdolnym do precyzyjnego uderzania w cele lądowe z dystansu kilkuset kilometrów, wystrzeliwanym (m.in.) z niszczycieli, krążowników i okrętów podwodnych. Z każdym kolejnym konfliktem od pierwszej wojny w Zatoce Perskiej jego użycie stawało się jednym z czytelnych wskaźników skali zaangażowania i intensywności kampanii powietrzno‑rakietowych Stanów Zjednoczonych.

Analiza CSIS przypomina, że Tomahawk jest równocześnie systemem kosztownym – według ostatnich dokumentów budżetowych US Navy każdy pocisk to około 3,6 mln dolarów. Przy ponad 850 wystrzeleniach (tylko w pierwszych czterech tygodniach operacji) łączny rachunek za tę kategorię amunicji sięga rzędu 3 mld dolarów, nie licząc kosztów platform nosicieli, rozpoznania i zabezpieczenia logistycznego kampanii.

Wąskie gardła wyrzutni i logistyki

Analizy CSIS zwracają uwagę, że liczbę wystrzelonych pocisków należy zestawiać nie tylko z ogólnym poziomem zapasów, lecz także z dostępnością wyrzutni w danym teatrze działań. Przy założeniu obecności dwóch atomowych okrętów podwodnych z zasobnikami Multiple‑All‑Up‑Round Canister (MAC) oraz zespołu niszczycieli wyposażonych w pionowe wyrzutnie uniwersalne VLS, ponad 850 wystrzeleń odpowiadałoby nawet około połowie wszystkich stanowisk dla Tomahawków w regionie.

Istotne jest, że komory VLS nie są przeznaczone wyłącznie dla Tomahawków – mieszczą również pociski przeciwlotnicze, przeciwrakietowe i inne typy uzbrojenia. W praktyce oznacza to, że przy zachowaniu zdolności obrony powietrznej i przeciwrakietowej realna liczba "przestrzeni" przeznaczonych na pociski manewrujące jest niższa niż prosta suma komór.

Dodatkowym ograniczeniem jest brak możliwości przeładowania VLS na morzu – po wystrzeleniu zapasu pocisków okręty muszą powrócić do portu z odpowiednią infrastrukturą przeładunkową. W warunkach kampanii o wysokiej intensywności tworzy się pewien rytm: pierwsza fala intensywnych uderzeń, stopniowy spadek liczby odpaleń wraz ze zużyciem zapasu, następnie wymuszona przerwa na odtworzenie zdolności ogniowych.

W tle pojawia się znane z analiz wojny rosyjsko‑ukraińskiej pojęcie "burn rate" – tempa, w jakim konflikt zużywa zapasy amunicji precyzyjnej produkowanej w ograniczonej liczbie i w określonym cyklu. Operacja pk. "Epic Fury" pokazuje, że nawet państwo dysponujące znaczną bazą przemysłową i dużym zapasem pocisków w krótkim czasie musi zacząć liczyć każdy kolejny strzał, jeśli równolegle ma utrzymać gotowość w innych kluczowych rejonach.

Ryzyko dla innych teatrów i zarządzanie zasobami

CSIS szacuje, że łączny zapas Tomahawków w US Navy znajduje się w tzw. "low‑3,000s", czyli na poziomie nieco powyżej trzech tysięcy sztuk. Plan dostaw na rok fiskalny 2026 przewiduje 110 nowych pocisków, co przy obecnym tempie zużycia oznacza, że odtworzenie stanu magazynowego po operacji pk. "Epic Fury" wymaga czasu oraz utrzymania podwyższonego tempa produkcji.

Autorzy raportu wskazują, że istniejące zapasy pozwalają prowadzić działania przeciwko Iranowi, ale wysoka konsumpcja Tomahawków i innych pocisków rakietowych tworzy krótkoterminowe ryzyka dla zdolności USA w pozostałych teatrach, w tym na zachodnim Pacyfiku. Ewentualny konflikt z równorzędnym przeciwnikiem wymagałby większych wolumenów amunicji dalekiego zasięgu niż obecna kampania, a także ostrożniejszego gospodarowania środkami, których nie da się szybko zastąpić.

W szerszej perspektywie z operacji pk. "Epic Fury" wynika również problem zarządzania rzadkimi "enablerami" – tankowcami powietrznymi, maszynami wczesnego ostrzegania i kluczowymi platformami transportowymi. Utrata lub uszkodzenie samolotów KC‑135 i E‑3 w rejonie operacji przeciwko Iranowi uwidoczniły różnicę pomiędzy podejściem dowództwa prowadzącego działania na Bliskim Wschodzie a priorytetami Indo‑Pacific Command (USINDOPACOM), które ocenia te same platformy przede wszystkim w kontekście potencjalnego kryzysu na Pacyfiku.

W praktyce oznacza to, że tankowiec lub samolot wczesnego ostrzegania zniszczony w jednym teatrze może zostać formalnie zastąpiony egzemplarzem przesuniętym z innego dowództwa, ale z punktu widzenia planowania długoterminowego jest to realne uszczuplenie globalnej puli rzadkich platform i ograniczenie elastyczności w razie kolejnego kryzysu. Analogicznie wysoka konsumpcja Tomahawków zmniejsza margines swobody w planowaniu potencjalnych operacji na Pacyfiku, dopóki zapasy i moce produkcyjne nie zostaną uzupełnione.

Dobrym podsumowaniem jest parafraza gen. dyw. (rez.) Veiko‑Vello Palma, byłego zastępcy dowódcy Estońskich Sił Obronnych, na temat znanego powiedzenia o taktyce i logistyce – "Amateurs talk logistics, professionals talk war economy". W odniesieniu do operacji pk. "Epic Fury" oznacza to, że kluczowe znaczenie ma nie tylko organizacja zaopatrzenia i rotacji okrętów, jak również zdolność państwa do utrzymania odpowiedniego poziomu produkcji oraz zapasów amunicji precyzyjnej w razie przedłużającego się konfliktu.

Bartosiewicz: Czy AI nam zagraża? | Portal Obronny
Portal Obronny SE Google News