• Jakie są główne cele wydatkowania 413 mln USD w Afryce Zachodniej przez USA?
• W jaki sposób terroryzm religijny łączy się z „klasycznym” bandytyzmem w regionie?
• Które państwa Afryki Zachodniej są zagrożone „sahelizacją”?
• Czy piractwo w Zatoce Gwinejskiej wpływa na globalny łańcuch dostaw?
• Jakie strategie wobec Afryki Zachodniej stosują Rosja i Chiny?
W Afryce Zachodniej łączy się religijny terroryzm z „klasycznym” bandytyzmem
„W niemal wszystkich regionach, w których USA mają interesy gospodarcze, Rosja i Chiny już je wyprzedzają. To samo dotyczy Afryki. Stany Zjednoczone starają się teraz nadrobić zaległości” – podkreśla nigeryjski dziennik „The Punch”. To cel zasadniczy, a USA mogą go osiągnąć poprzez wprowadzenie stabilizacji polityczno-społecznej w Afryce Zachodniej i powstrzymanie fali islamistycznej aktywności. Nic dziwnego więc, że w Departamencie Stanu tworzy się Biuro Spraw Afrykańskich. Będzie odpowiedzialne za wdrażanie polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych w tej części świata.
Afryka Zachodnia jest dziś jednym z najbardziej niestabilnych regionów świata, bo nakłada się tam kilka rodzajów przemocy i kryzysów. Do tego wiele państw tego regionu jest pod władzą, która ma niewiele wspólnego z europejsko-amerykańskim pojmowaniem demokracji. Żeby było mało, do tego wszystkiego dochodzi rosnąca ekspansja wpływów Chin i Rosji, z którą muszą zmierzyć się Stany Zjednoczone.
W północno‑wschodniej Nigerii od lat działają ekstremalnie islamistyczne ugrupowania: Boko Haram i ISWAP. Są coraz bardziej aktywne także w północno‑zachodniej i środkowej części kraju, łącząc religijny terroryzm z „klasycznym” bandytyzmem.
W państwach takich jak Mali, Burkina Faso, Niger, czyli w centralnym Sahelu, funkcjonuje formacja JNIM, powiązana z nieco już zapomnianą Al-Kaidą. Bandytyzm i terroryzm uprawia IS Sahel, powiązany z Państwem Islamskim, które w ciągu ostatnich ośmiu lat miało być już prawie unicestwione. Model funkcjonowania jest prosty: wymienione formacje kontrolują tereny pozamiejskie, gdzie rządzą się wedle własnych zasad, łącznie z pobieraniem podatków. A tam gdzie to czynią, rządy wojskowe nie mogą sobie poradzić z nimi. Codziennością są masowe porwania dla okupu, napady na wsie, grabieże i niszczenie infrastruktury itd. To zmusza ludność cywilną do migracji. Problem w tym, że w tym regionie niewiele jest spokojnych miejsc. Dla zwykłych ludzi jest bez znaczenia, czy zostali obrabowani przez zwykłych bandytów czy religijnie motywowanych terrorystów. Tym bardziej, że coraz częściej zaciera się różnica między nimi.
Niepokojące jest, dostrzegają to w USA, że islamistyczna aktywnośc eksportowana jest na południe, do wybrzeża. Już Benin, Togo, Ghana i Wybrzeże Kości Słoniowej, do niedawna wolne od terroryzmu, zagrożone są „sahelizacją”.
Niespokojnie jest nie tylko na lądzie, również i na morzu
W Zatoce Gwinejskiej przez kilka lat był spokój, a w 2025 r. to się skończyło. Choć 21 odnotowanych aktów pirackich to znacznie mniej niż w rejonie somalijsko‑adeńskim (137), to wyraźny wzrost morskiego bandytyzmu w Zatoce Gwinejskiej jest również niepokojący. Ten akwen jest obecnie zaliczany do jednych z najbardziej niebezpiecznych na świecie. Tak jak terroryzm i bandytyzm osłabiają gospodarkę wymienionych państw, tak samo robią piraci. Grupy przestępcze uderzają w kluczowe szlaki eksportu ropy, gazu i innych surowców. A to budzi niepokój armatorów, bo aktywność piratów przekłada się na wyższe koszty transportu morskiego i stanowi ryzyko dla globalnego łańcucha dostaw.
W państwach Afryki Zachodniej panuje, można to tak określić, system wielowładzy. W Mali, Burkina Faso i Nigrze władzę przejęły junty wojskowe. Nie sprawują jej na całych terytoriach. Do jakiegoś czasu transmisję terror-bandytyzmu w pewnym stopniu ograniczała obecność ONZ, wspieranej przez kontyngenty wojskowe państw afrykańskich oraz Legię Cudzoziemską. Z końcem 2023 r. zakończył się onzetowski mandat misji pokojowej MINUSMA w Mali. Równolegle Francja najpierw wycofała swoje wojska z Mali i przeniosła główne siły do Nigru. A w 2023 r. zamknęła całą operację w Sahelu, w tym obecność wojskową także w Nigrze. W efekcie w systemie bezpieczeństwa powstała spora wyrwa, którą szybko wypełnili dżihadyści i rosyjskie prywatne kompania wojskowe.
I dlatego Kongres zaakceptował wydatkowanie 413 mln dolarów dla poprawy (z amerykańskiego punktu widzenia) bezpieczeństwa w Afryce Zachodniej.
Na co zostaną one wydatkowane?
Business Insider Africa wskazuje, że przede wszystkim na wsparcie działań wojskowych i policyjnych przeciw Boko Haram, ISWAP i powiązanym ugrupowaniom w Nigerii oraz sąsiednich krajach, prowadzonych pod przewodnictwem AFRICOM-u.
Będę z nich sfinansowane dostawy sprzętu (pojazdy, środki łączności, wyposażenie, potencjalnie uzbrojenie) dla nigeryjskich i innych zachodnioafrykańskich formacji bezpieczeństwa oraz szkolenia, wymianę informacji wywiadowczych i wsparcie planowania operacji itd. Po puczach w Nigrze, Mali i Burkina Faso USA straciły możliwość wojskowej obecności w tych państwach.
Zatem strategia USA opiera się teraz na wzmacnianiu Beninu, Ghany, Wybrzeża Kości Słoniowej, częściowo Nigerii. Poprzez szkolenia, wywiad, wsparcie sprzętowe itd., po to, by zatrzymać rozlewanie się dżihadu z Sahelu na południe. Zgodnie z literą takiej strategii te państwa (uznawane przez USA za demokratyczne) dostaną 413 mln USD na antyterrorystyczne operacje prowadzone przez nie (nie przez Stany).
Jak Rosja i Chiny zareagują na amerykańskie działania?
Możliwości mają wiele. Rosja, poprzez Korpus Afrykański (powstały na bazie Grupy Wagnera), wspiera rządzące junty w walce z islamistami. A rządy wojskowych rewanżują się Moskwie umowami w sektorach górniczym i energetycznym. Zapewne jeszcze bardziej zostanie zacieśniona współpraca wojskowa z juntami, wzmocni się potencjał Korpusu, a w propagandzie USA będą przedstawione jako neokolonizator.
Chiny nie muszą niestabilnym rządom afrykańskim gwarantować trwałości karabinami najemników. Chiny są gigantem gospodarczym i finansowym i bardzo chętnie udzielą jeszcze więcej atrakcyjnie skonstruowanych kredytów. Zainwestują w kluczowe sektory gospodarki (w zamian za odpowiednie udziały), zaproponują dostawy (również na preferencyjnych warunkach) broni, szkoleń wojskowych itp.
I wszystko wskazuje na to, że będzie, jak prognozuje Leibniz-Institut für Globale und Regionale Studien, czyli GIGA: Afryka Zachodnia i Sahel pozostaną jednym z głównych pól rywalizacji USA–Rosja–Chiny. Przy czym Rosja gra głównie „kartą bezpieczeństwa i reżimów wojskowych”, a Chiny – „kartą gospodarki plus rosnącej obecności bezpieczeństwa”...