- Pod koniec II wojny światowej Wojsko Polskie wprowadziło premie pieniężne, by zmotywować żołnierzy do walki i obsługi sprzętu.
- Wypłacano dodatki za obsługę miotaczy ognia, niszczenie czołgów oraz za służbę w jednostkach ckm i artylerii przeciwpancernej.
- Sprawdź, ile można było zarobić za bohaterstwo i dlaczego doceniano "szarych żołnierzy" na froncie!
W powszechnym przekonaniu bohaterstwo i waleczność na wojnie nagradza się orderami. To prawda. Ale pod koniec II wojny światowej Naczelne Dowództwo WP wprowadziło również atrakcyjne dodatki finansowe. Miały one mobilizować do męstwa i poświęcenia.
Podwójny żołd za obsługę miotacza ognia
„Bardzo rozpowszechnioną formą nagradzania czynów bojowych i innych zasług było premiowanie pieniężne. Ten sposób nagradzania został zapoczątkowany w październiku 1944 r., kiedy to żołnierzom formacji przeciwpancernych i miotaczy ognia zaczęto wypłacać specjalny dodatek łącznie z pobieranych przez nich uposażeniem, zwiększając je o 15 proc. w stosunku do oficerów i o 200 proc. w odniesieniu do podoficerów i szeregowców. Zasadę tę rozciągnięto następnie na żołnierzy służby wywiadowczej.”
Pisze o tym Kazimierz Madej w książce „Polskie symbole wojskowe 1943-1978” (wyd. Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1980).
Należy zwrócić uwagę na proporcje w wysokości premii dla oficerów oraz podległych im żołnierzy. Można z tego wnioskować, że dowództwu najbardziej zależało na mobilizowaniu i docenianiu „szarych żołnierzy” walczących na pierwszej linii.
Warto również wiedzieć, że np. obsługa miotacza ognia była skrajnie niebezpieczna. Trafienie w zbiornik paliwa kończyło się śmiercią w płomieniach. Jeśli żołnierz z taką bronią wpadł w ręce przeciwnika – palono go żywcem przy użyciu zdobycznego miotacza.
Nagroda do podziału wśród załogi
Kilka miesięcy później, w marcu 1945 r. weszły w życie przepisy o premiowaniu za niszczenie czołgów i dział przeciwpancernych.
Za wyeliminowanie czołgu obsłudze karabinu przeciwpancernego przyznawano 750 zł. Z tej sumy 500 zł otrzymywał celowniczy, a jego pomocnik pozostałą część nagrody. Za ten sam wyczyn osiągnięty przez załogę czołgu dowódca, kierowca i działonowy otrzymywali po 500 zł, a strzelec-radiotelegrafista - 250 zł. Podobnie dzielono premie wśród załóg dział samobieżnych.
Zniszczenie czołgu przez jednego żołnierza (za pomocą miny, granatu lub butelki zapalającej) premiowano kwotą 1.000 zł. Jeśli takiego czynu dokonała grupa żołnierzy – otrzymywali do podziału 2.000 zł.
Doceniono także pracę saperów. Nadzorujący likwidację pola minowego, niezależnie od liczby podległych mu żołnierzy, otrzymywał 1.000 zł do podziału wśród siebie i podwładnych.
Lepiej obsługiwać ckm, niż być snajperem
Pod koniec kwietnia 1945 r. szef Oddziału Finansowego WP wydał nowe zarządzenie w sprawie premii. Prawo do nich dostali strzelcy wyborowi, podoficerowie i szeregowi z pododdziałów ciężkich karabinów maszynowych i karabinów przeciwpancernych.
„Premie te w wysokości podwyższonego uposażenia przyznawano strzelcom wyborowym jedynie za okres służby, kiedy znajdowali się oni w oddziałach biorących udział w walce, a obsłudze cekaemów za cały okres służby. Premie te miały być wypłacane w formie dodatków funkcyjnych w wysokości 150 proc. dla podoficerów i 200 proc. dla szeregowców w stosunku do uposażenia normalnego.” – pisze Kazimierz Madej.
Na dodatkowe pieniądze mogli liczyć służący w artylerii przeciwpancernej. Wypłacano je co miesiąc jako dodatek funkcyjny. Kanonier otrzymywał 50 zł, ładowniczy – 150 zł, celowniczy – 210 zł, dowódca działa – 250 zł, kierowca ciężkiego działa samochodowego – 250 zł, samochodowego – 210 zł, a lekkiego – 175 zł.
Premia za szybkie i „należyte” naprawy sprzętu
Nie zapomniano o żołnierzach pracujących w warsztatach remontowych. Szybkie odtworzenie gotowości bojowej było na tyle istotne, że wiosną 1945 r. wydano specjalną „Instrukcję o wypłatach premii za szybki i należyty remont czołgów i dział pancernych”.
W związku z zakończeniem wojny, 31 lipca 1945 r. rozkaz Naczelnego Dowódcy WP wstrzymał wypłatę premii i dodatków. Rozkaz nie dotyczył jednak żołnierzy zatrudnionych w zakładach remontowych. Dowództwo chciało bowiem jak najszybszego odtworzenia potencjału bojowego wojska.
1900 zł żołdu dla porucznika, 700 zł dla kaprala
Autor nie odnalazł informacji o wysokości uposażeń zasadniczych żołnierzy w latach 1944-1945 (jeśli ktoś z Czytelników posiada takie dane – prośba o kontakt).
Pierwsza dostępna informacja dotyczy żołdów w 1946 r. Określał je dekret z 14 lutego 1946 r. o uposażeniu wojskowych. (Oczywiście poniższych kwot nie można zestawiać bezpośrednio z dodatkami omawianymi wyżej, ale dają one obraz skali uposażeń.)
Z dekretu wynika, że co miesiąc porucznik otrzymywał 1.900 zł (jeśli był dowódcą plutonu piechoty przysługiwał mu dodatek - 700 zł). Starszy sierżant zarabiał 1.300 (dodatkowo 600 zł - jeśli był szefem kompanii). Sierżant - 1.000 zł (jeśli pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu otrzymywał 500 zł dodatku).
Plutonowy zarabiał 900 zł (jako dowódca plutonu – dodatkowo 450 zł). Natomiast żołd kaprala to 700 zł (plus 400 zł w przypadku bycia zastępcą dowódcy drużyny).