Koniec legendy USS Enterprise. Demontaż pierwszego atomowego lotniskowca rusza

Po latach oczekiwania i zawirowań prawnych, los lotniskowca USS Enterprise (CVN-65) został ostatecznie przesądzony. Pierwszy na świecie lotniskowiec o napędzie atomowym, symbol potęgi US Navy przez ponad pół wieku, rozpoczął swoją ostatnią misję: całkowity demontaż. Proces ten, powierzony firmie NorthStar Maritime Dismantlement Services za kwotę 418,5 miliona dolarów, jest nie tylko skomplikowanym wyzwaniem inżynieryjnym, ale także kluczowym precedensem dla przyszłości całej floty atomowych okrętów Stanów Zjednoczonych.

Zwodowany 24 września 1960 roku i przyjęty do służby 25 listopada 1961 roku, USS Enterprise (CVN-65) był okrętem rewolucyjnym. Jako pierwszy w historii lotniskowiec z napędem jądrowym, otworzył nową erę w marynarce wojennej, oferując niemal nieograniczony zasięg operacyjny. Decyzja o budowie lotniskowca o napędzie jądrowym zapadła w sierpniu 1950 roku, kiedy Szef Operacji Morskich US Navy, admirał Forrest Sherman, zlecił studia nad wykonalnością takiego projektu. Wykorzystując sukcesy programu napędu jądrowego, 4 lutego 1958 roku w stoczni Newport News Shipbuilding and Drydock Co. położono stępkę pod USS Enterprise. USS Enterprise (CVN-65) był ósmym okrętem w historii US Navy noszącym tę zaszczytną nazwę, przejmując ją po słynnym lotniskowcu z czasów II wojny światowej, USS Enterprise (CV-6). Był jednostką rewolucyjną jako pierwszy lotniskowiec zasilany energią jądrową, dysponował niemal nieograniczonym zasięgiem. Jego sercem było osiem reaktorów atomowych A2W firmy Westinghouse, które generowały parę dla turbin napędzających cztery śruby. Ta potężna siłownia pozwalała osiągnąć prędkość przekraczającą 30 węzłów. Okręt miał 342 metry długości, co czyniło go najdłuższym okrętem wojennym, jaki kiedykolwiek zbudowano. Już w lutym 1962 roku brał udział w programie kosmicznym Project Mercury, śledząc historyczny lot Johna Glenna w kapsule Friendship 7. 

Jego osiem reaktorów jądrowych zapewniało mu moc, o jakiej wcześniej można było tylko marzyć, co udowodnił już w 1964 roku podczas Operacji Sea Orbit, okrążając kulę ziemską bez jednego tankowania. Przez 51 lat służby, pieszczotliwie nazywany „Big E”, był w centrum najważniejszych wydarzeń na świecie. Brał udział w blokadzie morskiej Kuby podczas kryzysu rakietowego w 1962 roku. W listopadzie 1965 roku Enterprise został wysłany do Wietnamu, stając się pierwszym okrętem o napędzie atomowym, który wziął udział w działaniach bojowych. Już 2 grudnia 1965 roku jego samoloty pokładowe zaatakowały pozycje Wietkongu. Następnego dnia okręt ustanowił rekord, wykonując 165 lotów bojowych w ciągu jednej doby. Służba w Wietnamie nie obyła się bez tragedii. 14 stycznia 1969 roku na pokładzie startowym doszło do katastrofalnego w skutkach pożaru. Wybuch jednej z rakiet Zuni podwieszonej pod myśliwcem F-4 Phantom II spowodował serię eksplozji amunicji i paliwa lotniczego. W wyniku pożaru zginęło 27 marynarzy, a 314 zostało rannych. Mimo poważnych uszkodzeń, okręt po remoncie powrócił do służby u wybrzeży Wietnamu. Uczestniczył także w ewakuacji Sajgonu w ramach operacji „Frequent Wind” w 1975 roku.

Po zakończeniu wojny w Wietnamie, Enterprise kontynuował służbę na Pacyfiku i Oceanie Indyjskim. W 1986 roku, po raz pierwszy od ponad 22 lat, wpłynął na Morze Śródziemne, gdzie jego samoloty wzięły udział w operacji "El Dorado Canyon" – nalotach na cele w Libii. Dwa lata później okręt został zaangażowany w operację "Earnest Will", eskortując kuwejckie tankowce w Zatoce Perskiej podczas wojny iracko-irańskiej. W latach 90. Enterprise wspierał strefy zakazu lotów nad Bośnią (operacja "Joint Endeavor") i Irakiem (operacja "Southern Watch"). W grudniu 1998 roku jego lotnictwo pokładowe odegrało kluczową rolę w operacji "Desert Fox", atakując irackie cele wojskowe. Po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, okręt natychmiast skierowano do wsparcia operacji "Enduring Freedom" w Afganistanie i "Iraqi Freedom" w Iraku, gdzie aktywnie uczestniczył w globalnej wojnie z terroryzmem.

Po ponad 51 latach służby, USS Enterprise (CVN-65) został wyłączony z działań operacyjnych 1 grudnia 2012 roku. Oficjalna ceremonia wycofania ze służby odbyła się 3 lutego 2017 roku, po czym okręt został skreślony z listy floty. Jego wyjątkowość została doceniona w 2021 roku, kiedy Amerykańskie Towarzystwo Nuklearne nadało mu tytuł Zabytku Historycznego Energii Jądrowej (Nuclear Historic Landmark). Pojawiły się głosy, by przekształcić go w okręt-muzeum. Niestety, pomysł ten okazał się nierealny z powodu ogromnych kosztów i skomplikowanej konstrukcji, ponieważ osiem reaktorów było zbyt głęboko zintegrowanych z kadłubem, aby można je było bezpiecznie usunąć bez zniszczenia struktury okrętu. 

Wyboista droga do demontażu: spory prawne i zmiany w kontrakcie

Droga do ostatecznej utylizacji "Big E" była długa i pełna przeszkód. Przez lata okręt niszczał w stoczni Newport News Shipbuilding w Wirginii, podczas gdy Marynarka Wojenna analizowała najbezpieczniejszy i najbardziej opłacalny sposób jego demontażu. W 2025 roku wydawało się, że nastąpił przełom. Kontrakt o wartości 536,7 miliona dolarów przyznano firmie NorthStar Maritime Dismantlement Services. Radość była jednak przedwczesna. Konkurencyjna firma, HII ShipCycle, złożyła protest, argumentując, że z powodu usterki technicznej na rządowej platformie przetargowej, jej oferta nie została złożona w terminie. Sąd Federalny Stanów Zjednoczonych przychylił się do tego wniosku, uznając decyzję US Navy za "arbitralną i kapryśną" i nakazał ponowne rozpisanie przetargu.

Ostatecznie, w lipcu 2026 roku, Marynarka Wojenna ponownie wybrała NorthStar, ale tym razem na znacznie korzystniejszych warunkach. Nowy kontrakt opiewa na kwotę 418,5 miliona dolarów, co oznacza oszczędność dla podatników w wysokości ponad 118 milionów dolarów w stosunku do pierwotnej umowy. Ta znacząca różnica w cenie może być wynikiem większej presji konkurencyjnej w drugiej rundzie lub korekt w kosztorysach firmy po miesiącach dodatkowych przygotowań. Umowa ma charakter stałej ceny co oznacza, że to wykonawca ponosi ryzyko ewentualnych nieprzewidzianych kosztów. Zabezpiecza to budżet US Navy przed nieprzewidzianymi wydatkami w trakcie tego skomplikowanego logistycznie i technicznie przedsięwzięcia.

Jak rozebrać atomowego giganta? Proces utylizacji krok po kroku

Demontaż tak dużej i skomplikowanej jednostki jak USS Enterprise to bezprecedensowe przedsięwzięcie. Prace są prowadzone w Mobile w stanie Alabama i mają potrwać do września 2030 roku. Proces został starannie zaplanowany, aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo i pełną zgodność z przepisami o ochronie środowiska.Kluczowe etapy demontażu obejmują całkowitą rozbiórkę okrętu, podczas której każdy element lotniskowca jest metodycznie zdemontowany, a następnie segregację materiałów. Surowce podzielono na dwie główne kategorie – zwykła stal i inne niezagrażające środowisku materiały trafiają do recyklingu, natomiast wszelkie odpady niebezpieczne, w tym niskoaktywne odpady radioaktywne z ośmiu wygaszonych reaktorów, azbest oraz inne toksyczne substancje, są starannie pakowane i bezpiecznie transportowane do specjalistycznych, licencjonowanych składowisk w celu ostatecznej utylizacji. Co ciekawe, część historii „Big E” przetrwa w namacalnej formie. Planuje się, że około 35 000 ton stali odzyskanej z kadłuba CVN-65 zostanie przetopione i wykorzystane przy budowie jego następcy czyli dziewiątego okrętu o tej nazwie, lotniskowca typu Gerald R. Ford, USS Enterprise (CVN-80).

Precedens na przyszłość: co demontaż Enterprise oznacza dla floty USA?

Demontaż USS Enterprise to znacznie więcej niż tylko złomowanie starego okrętu. Jest to projekt pilotażowy i kluczowy test dla Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Doświadczenia i procedury wypracowane podczas tego procesu posłużą jako wzór przy wycofywaniu ze służby całej floty dziesięciu lotniskowców typu Nimitz, które w nadchodzących dekadach również zakończą swoją służbę. Pierwszy w kolejce jest sam USS Nimitz (CVN-68), który ma zostać wycofany w 2027 roku. Każda lekcja wyniesiona z demontażu "Big E" od optymalizacji kosztów po udoskonalenie protokołów bezpieczeństwa, stanie się cenną wiedzą, która ułatwi i usprawni utylizację kolejnych atomowych gigantów. W ten sposób ostatnia misja USS Enterprise kształtuje przyszłość US Navy na dziesięciolecia.

Rozmowa z komandorem Tomaszem Witkiewiczem podczas konferencji Zdolności Marynarki Wojennej RP i ochrona infrastruktury krytycznej na Bałtyku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki