Jak przed wiekami grzebano poległych żołnierzy?

2026-10-31 13:10

Przez wieki ciała wojowników poległych na polu walki grzebano w bezimiennych, zbiorowych mogiłach, wcześniej okradając zwłoki ze wszystko, co cenne, a niekiedy je bezczeszcząc. Dbano natomiast o godny pochówek możnowładców, przygotowując ich ciała do transportu w rodzinne strony. Znane nam cmentarze wojenne upamiętniające żołnierzy to efekt XIX-w. amerykańskiej wojny secesyjnej.

  • Przez wieki poległych żołnierzy chowano w bezimiennych mogiłach, przede wszystkim z obaw o epidemię, a nie z szacunku dla zmarłych.
  • Dbano jedynie o godne pochówki możnowładców, których ciała konserwowano według makabrycznych procedur.
  • Znane nam dzisiaj cmentarze wojenne zaczęły powstawać dopiero w połowie XIX w.

Przez wieki grzebanie zmarłych podyktowane było nie tyle wyrazem szacunku dla zmarłego, ile przede wszystkim obawą przed epidemiami wywołanymi rozkładem zwłok.

W Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego znajduje się „list magistra Arnolda de Villanova do Najjaśniejszego Pana, Króla Aragonii o chronieniu się przed zarazą”. Manuskrypt odnaleźli, przetłumaczyli i opublikowali w 2010 r. prof. Stanisław Ilnicki z Wojskowego Instytutu Medycznego oraz prof. Robert Sucharski z Uniwersytetu Warszawskiego.

List powstał w 1310 r. (100 lat przed bitwą pod Grunwaldem). Jest to jeden z pierwszych znanych dokumentów dotyczących zasad higieny wojskowej. Arnold de Villanova (1235-1312) pisał w nim:

„Aby uchronić żołnierzy przed zarazą, należy wszędzie poza linią obozowiska wykopać głębokie doły na modłę okopów - do nich zrzuca się trupy i zwierzęce resztki; gdy dół będzie już w połowie wypełniony, należy przykryć go ziemią.”

W takich bezimiennych mogiłach chowano zwykłych wojów i uboższych rycerzy. Przed zrzuceniem do grobu ciała te były łupione ze wszystkiego, co stanowiło jakąkolwiek wartość.

Balsamowanie zwłok i makabryczny Mos Teutonicus

Dbano natomiast o ciała możnowładców. W czasie średniowiecznych wypraw krzyżowych ich majętni uczestnicy po śmierci chcieli spoczywać w rodzinnych stronach, zwykle w sarkofagach kościołów, których byli właścicielami.

Jednak transport zwłok na duże odległości był niezwykle skomplikowany.

Kremacja była wtedy zakazana ze względów religijnych (wierzono, że spalenie kości niszczy duszę). Zwłoki więc balsamowano. Był to proces skomplikowany i bardzo kosztowny, ale nie dawał pewności, że zwłoki nie ulegną zepsuciu.

Popularnym procederem był - z dzisiejszej perspektywy makabryczny - Mos Teutonicus (tzw. zwyczaj germański). Polegał on na zachowaniu wyłącznie kości. Ciało zmarłego ćwiartowano, a tkanki miękkie oddzielano od kości poprzez wygotowanie np. w winie, mleku czy occie. Oczyszczone kości były gotowe do transportu. Po dotarciu do miejsca wiecznego spoczynku uroczyście składano je w sarkofagach, a np. czaszki czy piszczele wystawiano na widok publiczny.

W ten sposób preparowano zwłoki do XV w.

Zęby żołnierzy spod Waterloo

Pisząc o traktowaniu zwłok po śmierci, należy pamiętać o zupełnie innym - od współczesnego - poziomie humanitaryzmu, wrażliwości społecznej i poczuciu estetyki. To, co dziś jawi się jako scenariusz horroru, kiedyś było powszechnie akceptowaną praktyką.

Przykładem może być podejście Brytyjczyków do zębów żołnierzy poległych w bitwie pod Waterloo w 1815 r.

Protezy zębowe, jakie wtedy stomatolodzy na Wyspach Brytyjskich oferowali pacjentom, wykonywano m.in. z kości słoniowej, w której montowano ludzkie zęby pozyskiwane m.in. z ciał zmarłych. Dostępność takich półproduktów była ograniczona, trudno było więc idealnie dopasować kształt poszczególnych zębów czy ich kolorystykę - tak, aby w sztucznej szczęce wyglądały naturalnie.

Olbrzymim magazynem półproduktów było więc wielkie pole bitwy pod Waterloo, usiane tysiącami zwłok, z których wyrywano zęby, aby je sprzedać dentystom. Ten makabryczny proceder nazywany jest do dziś „zębami z Waterloo”.

Opowiadała o tym m.in. Rachel Bairsto, badaczka z Muzeum Brytyjskiego Stowarzyszenia Stomatologicznego w Londynie, w rozmowie z dziennikarzem Paulem Kerley`em z BBC News. Bairsto zaprezentowała nawet oficjalny cennik ludzkich zębów.

Zapotrzebowanie na nie zmalało już w połowie XIX w., gdy sztuczne szczęki zaczęto produkować np. z porcelany.

Przełom w czasie wojny secesyjnej

Rozwój nauk społecznych oraz nowoczesnej medycyny i opieki nad rannymi i poszkodowanymi doprowadził do przełomu w traktowaniu zwłok poległych.

Po zakończeniu amerykańskiej wojny secesyjnej (1861-1865) opracowano i wdrożono system cmentarzy narodowych (z najsłynniejszą w USA nekropolią wojskową w Arlington - hrabstwie położonym naprzeciwko Waszyngtonu).

Natomiast pierwszy zapis o poszanowaniu i utrzymywaniu cmentarzy, na których pochowano żołnierzy przeciwnika, pojawił się w 1871 r. w traktacie pokojowym podpisanym po zakończeniu wojny francusko-pruskiej.

Szok po I wojnie światowej

Taktyka stosowana w czasie I wojny światowej: wielkie bitwy z wykorzystaniem broni maszynowej, gazów bojowych czy czołgów, prowadziła do olbrzymich strat. Tylko w trakcie czteromiesięcznej bitwy nad Sommą Brytyjczycy stracili ponad 400 tysięcy ludzi, Francuzi - około 200 tysięcy, a Niemcy - ponad 400 tysięcy.

Aby identyfikować poległych, wprowadzono tabliczki tożsamości - nieśmiertelniki. Jedna część pozostawała przy ciele poległego, drugą zabierano w celach ewidencyjnych.

W czasie najcięższych walk, w ciągu zaledwie kilkunastu godzin, rannych i zabitych zostawało nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Problemem było nie tylko udzielanie pomocy rannym, ale i szybki pochówek tysięcy zabitych. Straty były jednak tak wielkie, że zwłoki nadal grzebano w masowych grobach.

Po zakończeniu I wojny światowej bezimiennych poległych upamiętniano poprzez budowę pomników i Grobów Nieznanego Żołnierza. Powstały one m.in. w Paryżu, Londynie i Waszyngtonie. Tysiące ciężko rannych honorowano m.in., nazywając reprezentacyjne punkty miast „Placami Inwalidów”.

Na terenie Niemiec upamiętniano poległych, wymieniając ich nazwiska na obeliskach budowanych na większości lokalnych cmentarzy.

W Polsce najsłynniejszy Grób Nieznanego Żołnierza powstał w 1925 r. w arkadach Pałacu Saskiego w Warszawie. Ale w okresie międzywojennym symboliczne groby i pomniki nieznanych żołnierzy zbudowano także w Łodzi, Krakowie, Jaśle, Radomiu, a nawet w niewielkich miejscowościach.

O cmentarzach w konwencjach genewskich

W 1949 r. podpisano cztery konwencje genewskie, w których ustalono zasady prawa humanitarnego w czasie prowadzenia wojen. Wprowadzono obowiązek identyfikacji poległych, grzebania ich z honorem, według narodowości, w miarę możliwości według obrzędów religii zmarłych, szanowania i utrzymywania grobów oraz rejestrowania miejsc pochówku, aby „można je było zawsze odnaleźć”.

Odpowiedzialność za godne utrzymanie i poszanowanie cmentarzy wojennych to obowiązek państwa, na którego terenie cmentarze się znajdują.

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki