Dlaczego III Rzesza zaatakowała ZSRR, swojego sojusznika? Fakty i mity

W rocznicę agresji III Rzeszy na jej sojusznika – Związek Sowiecki – w Federacji Rosyjskiej od 2020 r. o godz. 12:15 czasu moskiewskiego zapada Ogólnonarodowa Minuta Ciszy. Na 60 sekund przerywane są transmisje telewizyjne i radiowe, staje transport publiczny, zamiera ruch na drogach. 22 czerwca Rosja pogrąża się w swego rodzaju żałobie. Flagi państwowe są opuszczane do połowy masztu. To dla upamiętnienia 27 mln obywateli radzieckich, którzy stracili życie w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. 22 czerwca 1941 r. machina wojenna III Rzeszy, wspierana przez sojuszników, runęła z całą swoją siłą na ZSRR. Hitler nie wypowiedział wojny, lecz złamał układ o nieagresji. Spór o to, czy mógł wygrać wojnę ze Stalinem, nadal jest żywy.

Niemieccy żołnierze w hełmach i mundurach Wehrmachtu, ukryci w zaroślach, wspierani przez czołg Panzer I z numerem 131 podczas operacji Barbarossa. W tle widać dym. Więcej o inwazji na ZSRR przeczytasz na naszym portalu.
Autor: CC0 4.0

• Stalin nie dawał wiary meldunkom wywiadu o przygotowaniach III Rzeszy do wojny z ZSRS.

• Na Sowiety uderzyło 4,75 mln żołnierzy niemieckich i sojuszniczych oraz cała masa sprzętu wojskowego.

• Gen. Gieorgij Żukow proponował Stalinowi prewencyjne uderzenie na III Rzeszę.

• Być może na podstawie tych planów powstały hipotezy Wiktora Suworowa.

• Hitler przeszacował możliwości własnej armii, a nie doszacował potencjału radzieckiego.

Dla Sowietów była to „niespotykana w historii cywilizowanych narodów zdrada”

Dlaczego cisza zapada o 12:15? Bo o tej godzinie do „ludzi radzieckich” przemówił komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow, ten sam, który podpisał słynny pakt z ministrem spraw zagranicznych III Rzeszy Joachimem von Ribbentropem.

Komisarz ogłosił przez radio, że ZSRR został zaatakowany. „Ten niesłychany atak na nasz kraj jest niespotykaną w historii cywilizowanych narodów zdradą. Atak na nasz kraj został dokonany pomimo faktu, że między ZSRR a Niemcami został podpisany pakt o nieagresji. Cała odpowiedzialność za ten drapieżny napad na Związek Radziecki spada w pełni i całkowicie na niemieckich faszystowskich władców...”.

W tym dniu, aż do początku lipca, w cień schował się niedawny sojusznik Hitlera, Józef Stalin. Od tygodni otrzymywał informacje wywiadowcze, również od Wielkiej Brytanii, że Niemcy szykują się do najazdu na Związek Sowiecki. Nie wierzył, że Hitler, weteran Wielkiej Wojny, może zdecydować się na konflikt na dwóch frontach. I się pomylił.

W Moskwie była godz. 5:15, w Berlinie – 3:15, gdy 22 czerwca rozpoczęła się realizacja planu „Barbarossa”. Na Sowiety uderzyło 4,75 mln żołnierzy i cała masa sprzętu wojskowego.

Wróćmy jeszcze do współczesności. Rocznicę niemieckiej agresji poprzedza w Rosji Akcja Świeca. W nocy z 21 na 22 czerwca Rosjanie gromadzą się pod pomnikami upamiętniającymi Wielką Wojnę Ojczyźnianą. Układają z płonących zniczy tzw. ogniste obrazy wojny. Przedstawiają one symbole związane z żałobnie wspominaną rocznicą.

Odkąd Rosja prowadzi wojnę z Ukrainą, która dla Moskwy wojną nie jest, lecz specjalną operacją wojskową (SWO), w rocznicę hitlerowskiej agresji, w tragizm tamtej daty, wpleciono również bieżącą geopolitykę. Wspomina się nie tylko żołnierzy Armii Czerwonej walczącej z III Rzeszą, ale także tych, którzy dziś realizują kremlowską SWO.

PROF. RYCHARD: Konflikt polsko-ukraiński eskaluje i to jest fatalne
Portal Obronny SE Google News

Armia Czerwona była całkowicie nieprzygotowana do działań w defensywie

To cofnijmy się teraz o 85 lat. Podobnie jak w Polsce, tak i w ZSRR, do pierwszych ataków doszło, nim ruszyła niemiecka nawała. Pierwsze bomby spadły na Brześć i Sewastopol (samoloty wystartowały z Rumunii), nim na całym froncie (2900 km długości!) zagrzmiały działa.

Lawina runęła i miażdżyła Armię Czerwoną, która zdawała się być całkowicie nieprzygotowana do działań w defensywie. To do dziś budzi wiele wątpliwości i przyczynia się do stawiania hipotez, że Hitler uprzedził atak Stalina. Że tak było, nie ma wątpliwości. Te dotyczą jedynie daty. Gdyby Hitler nie zaatakował Rosji w 1941 r., to rok później Sowieci wzmocniliby swój potencjał militarny i stanowiliby, ostrożnie rzecz ujmując, poważne zagrożenie dla III Rzeszy.

Trzeba pamiętać, że leninowsko-stalinowska doktryna stanowiła, iż wojny obronne toczy się na terytorium... przeciwnika. Co prawda publicysta historyczny, były oficer GRU Wiktor Suworow (można go porównać do naszego Piotra Zychowicza), twierdzi – na podstawie dokumentów i poszlak – że z początkiem lipca Armia Czerwona miała zaatakować Niemcy, ale...

Historycy negują tę hipotezę, uważając, że w 1941 r. Sowieci nie byli jeszcze przygotowani do rozpętania „wojny obronnej” (co nie jest prawdą). Jednak już w 1942 r., a najpóźniej w 1943 r., dysponowaliby znaczącym potencjałem do przeprowadzenia marszu na zachód (co jest prawdą).

Trzeba jednak przyznać, że argumentacja Suworowa, choćby oparta na ówczesnej dyslokacji Armii Czerwonej, jest sensowna, aczkolwiek obarczona mianem „kontrowersyjnej” przez środowisko akademickich historyków. Nie wspominając już o tym, że przedstawianie ZSRR jako agresora nie jest po myśli historyków (i nie tylko) rosyjskich.

I cóż takiego Władimir Bogdanowicz Rezun (prawdziwe nazwisko autora „Lodołamacza” i „Dnia M”) wydedukował, że jest święcie przekonany, iż jednego zbrodniarza chciał uprzedzić w działaniu drugi zbrodniarz? Te argumenty można sprowadzić do kilku głównych punktów.

Po pierwsze: Armia Czerwona była skoncentrowana przy granicy z Rzeszą. To klasyczny układ do prowadzenia ofensywy, a nie defensywy.

Po drugie: linie obronne na terytorium Rosji, w jej głębi, czyli tzw. Linię Stalina, „rozbrojono”, bo działania ofensywne nie przewidują cofania się i prowadzenia wojny obronnej.

Po trzecie: masowo produkowano broń ofensywną, np. szybkie czołgi BT, które były dobre na niemieckie drogi, a nie na rosyjskie bezdroża. Nadto o ofensywnych planach miało świadczyć szkolenie tysięcy spadochroniarzy, którzy wykorzystywani są w ofensywie, a nie w defensywie.

Czwarty argument Suworowa: najpotężniejsze siły pancerne ustawiono na południu, by jednym uderzeniem odciąć Hitlera od rumuńskich pól naftowych w Ploeszti i sparaliżować Wehrmacht. Autor przedstawia jeszcze dziesiątki innych argumentów, polecam więc lekturę jego książek.

Początkowe niemieckie zwycięstwa opłacone były potężnymi stratami

W historii realnej było, jak było. Sowieci byli totalnie druzgotani atakiem byłego sojusznika. Krew czerwonoarmistów lała się rzekami. Miliony krasnoarmiejców dostawały się do niewoli (łącznie z synem Stalina). Niemcy za te sukcesy słono płacili. Jak nigdy dotąd.

Do 5 grudnia stracili blisko 850 tys. żołnierzy, w tym do 190 tys. bezpowrotnie. Im dalej posuwali się w głąb Rosji, tym trudniej było prowadzić wojnę. Za tempem ofensywy nie nadążała logistyka, a jesienna aura – gigantyczne roztopy, a następnie 30-stopniowe mrozy – zahamowały impet natarcia.

Niemcom nie udało się zrealizować planu „Barbarossa” i doprowadzić do zniszczenia sił sowieckich jeszcze przed nadejściem zimy. Nie powiodła się także operacja „Tajfun”, której celem było zdobycie Moskwy.

6 grudnia Sowieci poczuli wiatr w żagle. Różnie wiał, ale ostatecznie doprowadził ich do Berlina. Z wielkim wysiłkiem i przy – niemożliwym do zbagatelizowania – wsparciu materiałowym USA oraz Wielkiej Brytanii.

Zapewne oczekujecie Państwo paru zdań o tym, czy Hitler mógł wygrać wojnę z Sowietami. Z góry mówię: nie, nie mógł. I wyjaśniam.

Nawet gdyby rozpoczął ją 15 maja, jak pierwotnie planowano, a termin ten nie zostałby skorygowany przez niemieckie zaangażowanie na Bałkanach, nie pokonałby Związku Sowieckiego. Przez swoją ideologiczną niechęć do Słowian na opanowanych terytoriach nie pozwolił na utworzenie marionetkowych państw narodowych. Taki manewr mógłby skutkować nawet zajęciem Moskwy. Byłby to sukces militarny i prestiżowy, ale niewiele zyskałyby na nim niemiecka gospodarka i machina wojenna. A ta potrzebowała rosyjskiej ropy naftowej.

Niemcy nie dotarli do kaukaskich pól naftowych, bo swój ograniczony potencjał militarno-gospodarczy „rozmienili na drobne”, działając na wielu kierunkach, co rozciągało logistykę, a z czasem doprowadziło do jej dysfunkcji.

W skrócie: można stwierdzić obrazowo, że Hitler, nie doceniając przeciwnika, przecenił możliwości własnych sił zbrojnych. To kosztowało życie milionów ludzi, ale który z dyktatorów przejmował się tym, że taka jest cena realizacji chorych ambicji?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki