• Czy masa i gruby pancerz rzeczywiście dawały przewagę na polu bitwy?
• Na czym polegała brytyjska koncepcja czołgu wsparcia piechoty?
• Jaką taktykę musieli stosować Brytyjczycy, by wygrać w starciu z Panzer VI?
Masa czołgu niekoniecznie świadczyć może o jego sile
Czym jest ciężki czołg? Odpowiedź wydaje się prosta: taki, który waży wiele, wiele ton. W tle odpowiedzi ukryte jest stwierdzenie, że to taki czołg, który ma lepsze działanie operacyjne od lżejszych maszyn. Otóż...
Pierwszy z bojowo użytych tanków (15 września 1916 r. w bitwie nad Sommą) brytyjski był solidnych rozmiarów. Ponad 10 m długości i waga sięgająca (w zależności od wariantu) od 28 do 30 t. Miał tylko 12-mm opancerzenie, które nie do końca chroniło wieloosobową załogę przed pociskami z broni strzeleckiej.
W brytyjskiej międzywojennej doktrynie użycia broni pancernej podtrzymano przeznaczenie bojowe czołgów wsparcia piechoty, uznając, że muszą mieć one solidniejsze opancerzenie. Zaistniało pojęcie „heavy tank”, oznaczające czołg mający dużą masę i gruby pancerz, co jedno i drugie zazwyczaj szło w parze. Tak powstały Matildy. W tym czasie obowiązywała zasada, że taki czołg ma być odporny na ostrzał z działek ppanc kalibru ok. 40 mm. Takie bowiem były popularne. Z czasem, gdy zwiększał się kaliber artylerii ppanc, zwiększała się grubość pancerza i – tam, gdzie było to możliwe – w czołgach montowano działa o większym kalibrze.
Działania w 1940 r. na terytorium Francji gorzko zweryfikowały brytyjską strategię użycia czołgów. Niemcy, choć dysponowali czołgami technicznie słabszymi od brytyjskich (trzon pancernych dywizji Wehrmachtu stanowiły bardzo lekkie PzKpfw I i II), wygrali dzięki ich mobilności.
Polecany artykuł:
Ciężkie Matildy dobrze radziły sobie tylko z włoskimi czołgami
Znacznie wcześniej, wiedząc, że wybuch wojny jest tylko kwestią czasu, Brytyjczycy uznali, że armia JKM będzie potrzebowała czołgu przewyższającego w obronie i ataku Matildy. Nadal uważano, że nowa wojna będzie pozycyjna i trzeba będzie mieć czołgi do przełamywania niemieckich umocnionych pozycji (patrz: Linia Zygfryda). Tak powstała koncepcja czołgu o projektowej nazwie TOG 300 o masie (w zależności od wariantu) od 32 do 40 ton (Matilda I – 25 ton). Summa summarum: projekt nie zyskał akceptacji, skończyło się na budowie prototypu.
W tzw. międzyczasie zmodernizowano Matildę do wersji II. I do czasu, gdy nie pojawił się czołg Churchill, ten wóz był najcięższym w brytyjskiej armii. Obie wersje wypadały dobrze w konfrontacji ze słabo opancerzonymi włoskimi czołgami.
Gorzej było, gdy w 1941 r. Niemcy wprowadzili działa przeciwlotnicze „Acht Acht” (88 mm) jako broń przeciwpancerną. Okazało się, że ciężkie czołgi bardziej potrzebne są do walki z wozami przeciwnika niż przełamywania umocnionych pozycji nieprzyjaciela.
Te zadania z początkiem wojny wykonywała Matilda II. Jednak dwufuntowa armata (40 mm), dobra na włoskie czołgi, okazała się za słaba na pancerze Panzer III (podstawowy czołg Africa Korps) i Panzer IV. Zdolności bojowe Matildy II pogorszyły się po tym, jak przyszło zmierzyć się z czołgi, które zostały zmodernizowane do wersji z długolufowymi działami.
Słabą stroną brytyjskich Matild była także ich mocno ograniczona mobilność. Pierwsze Matildy (z 1936 r.), produkowane przez koncern Vickers (to na jego licencji Polska produkowała czołgi 7TP), osiągały maksymalną szybkość 13 km/h oraz 6 km/h w terenie. Wystarczająco dużo jak na założenia wojny pozycyjnej, stanowczo za mało jak na wojnę, w której czołgi szybkimi uderzeniami miały rozbijać piechotę i wspierającą ją broń pancerną. W Matildzie II szybkość wzrosła dwukrotnie. W terenie, w zależności od warunków, mobilność spadała. „Wagowy” odpowiednik „brytyjczyka”, Panzer IV (27 ton), poruszał się z szybkością do 45 km/h, a choć w terenie ona znacząco spadała, to i tak był szybszy od Matildy II (17 km/h).
Churchill Mk VII był lepiej opancerzony od słynnego Tygrysa
Produkcję „dwójek” zakończono w październiku 1943 r. Wyprodukowano 2987 sztuki. Schodziły jeszcze z taśmy, gdy na stan wprowadzono następcę. Churchill Mk od I do VIII (nie licząc prototypowych rozwojowych wersji) do masowej produkcji wszedł w czerwcu 1941 r. Skoncentruję się na dwóch wariantach: Mk IV i Mk VII. „Czwórka” była najpopularniejsza, a „siódemka” była wariantem o najlepszych parametrach technicznych – tak pod względem opancerzenia, jak i siły ognia.
Była na tyle udaną konstrukcją (nadal z wadami wynikającymi z koncepcji czołgów wsparcia piechoty), że w określonych sytuacjach mogła podejmować walkę z osławionymi Panzer VI Tiger.
Churchill Mk IV ważył już nieco ponad 39 ton. Był uzbrojony w działo 6-funtowe (57 mm) lub 75 mm i dwa km-y 7,92 mm. Obsługiwała go 5-osobowa załoga, chroniona pancerzem o grubości do 102 mm (na przodzie). Wyprodukowano 1662 sztuki Churchilla w tej wersji. Ciekawostka: ten model był wyposażony w telefon umieszczony z tyłu pojazdu, dla komunikacji piechoty z załogą czołgu. Uwaga: w tank infantry phone (TIP) jest wyposażony współczesny Challenger 2.
41-tonowy Churchill Mk VII był szerszy od poprzedników i znacznie lepiej opancerzony. Z przodu miał 152 mm pancerza, więcej niż w Tygrysie (100 mm). Wyprodukowano ok. 1600 egzemplarzy „ciężkiego Churchilla”, jak go określali alianccy żołnierze. Na jego bazie powstał Churchill miotający ogniem (Crocodile). Mk VII został po raz pierwszy użyty w D-Day. Po inwazji na Normandię był używany na froncie zachodnim i włoskim. Ciekawostka: swój szlak bojowy zakończyły (20 czołgów) w wojnie koreańskiej (1950–53).
Znacznie wcześniej „ciężkiemu Churchillowi” przyszło zmierzyć się z niemieckim Tygrysem. Brytyjski czołg, powtórzę, nie był stworzony do walki z innymi czołgami, więc z takim przeciwnikiem należało wypracować odpowiednią taktykę. Przedni pancerz chronił przed pociskami z armaty Tygrysa, ale jedynie strzelanymi z dalszych dystansów. Z kolei pociski z Churchilla nie były w stanie penetrować 100-mm przedniego pancerza z dystansów bezpiecznych dla brytyjskiego czołgu.
Żeby więc ustrzelić Tygrysa, trzeba było stworzyć grupę czołgów, postawić zasłonę dymną i podejść na 500 m do wroga, by strzelać w słabe punkty bardzo ciężkiego Panzer VI (prawie 57 ton). Opowieści o tym, że samotny Churchill mógł rozprawić się z Tygrysem, należy przyporządkować do katalogu bajek wojennych.
I rozwikłajmy jeszcze jedną zagadkę. Dlaczego przywódca demokratycznego państwa zgodził się, by następca Matildy, że się tak wyrażę, nosił jego nazwisko? Przecież nawet Józef Stalin na coś takiego nie przystał i jego nazwisko było ukryte w czołgu pod oznaczeniem IS (Iosef Stalin). Czyżby Hitler był najbardziej skromny, bo zakazywał używania swojego nazwiska w nazwach wojskowych sprzętów?
Przekopałem czeluście internetu, łącznie z wyszukiwaniem w źródłach naukowych, i nie doszukałem się odpowiedzi, dlaczego Winston Churchill i tak dalej. W literaturze wyjaśnia się, że czołg nazwano na jego cześć dlatego, że w I wojnie światowej propagował użycie tzw. okrętów lądowych, dla niepoznaki określanych mianem „zbiorników” (tanks). Czołgi z nazwiskiem premiera w swoim oznaczeniu miały podnieść morale Brytyjczyków. To jest logiczne wytłumaczenie.
Z drugiej strony rozbite niemieckimi pociskami Churchille raczej budowały przekaz hitlerowskiej propagandy niż brytyjskiego PR. A poza tym: kto tam nadąży za tym, co w niektórych przypadkach kieruje politykami?