Ciągnik artyleryjski C7P odzyska gąsienice. Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej ogłasza plany

Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej ogłosiło dobrą nowinę dla wszystkich miłośników historii i militariów. Jeden z najcenniejszych eksponatów, ciągnik artyleryjski C7P, jeszcze w 2026 roku ma zostać postawiony na gąsienicach. Jak dowiedział się Portal Obronny, na obecnym etapie zamiarem jest przede wszystkim odtworzenie układu gąsienicowego ciągnika i postawienie pojazdu na gąsienicach. Jednakże jak przekazał nam płk w st. spocz. dr inż. Tadeusz Kurek, Kierownik Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej: "Nie wykluczamy jednak w przyszłości podjęcia prac zmierzających do uruchomienia silnika i przywrócenia C7P możliwości poruszania się".

W zbiorach Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie znajdują się prawdziwe perły polskiej myśli inżynieryjnej. Jedną z nich, jest bez wątpienia ciągnik artyleryjski C7P. Ten pojazd, choć pozostaje w cieniu swojego bardziej znanego „brata” – słynnego czołgu lekkiego 7TP – odegrał kluczową rolę w planach modernizacyjnych Wojska Polskiego przed 1939 rokiem. Najnowsze informacje z muzeum, zapowiadające przywrócenie pojazdowi gąsienic. Jak czytamy we wpisie na Facebooku:

"W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej możecie zobaczyć Państwo wiele unikatowych konstrukcji. Jedną z nich jest ciągnik artyleryjski C7P. Do końca tego roku w planach Muzeum jest postawienie pojazdu na gąsienicach".

Ciągnik C7P jest obecnie prezentowany na wystawie stałej Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej, oddziału Muzeum Wojska Polskiego, przy ul. Powsińskiej 13 w Warszawie.

Skąd będą pochodzić gąsienice i czy pojazd będzie jeździł?

Jak dowiedział się Portal Obronny gąsienice, które muzeum planuje zamontować na ciągniku C7P nr inw. MWP 69167*, pochodzą z okresu pozyskania pojazdu do zbiorów Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej, odział Muzeum Wojska Polskiego. Jak przekazał nam płk w st. spocz. dr inż. Tadeusz Kurek, Kierownik Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej, niestety większość ogniw, którymi muzeum dysponuje, pochodzi z czołgów T-26.

"Kilkanaście pojedynczych ogniw pochodzi natomiast z własnych zasobów muzealnych, gromadzonych w latach 1990–2010. Są wśród nich ogniwa pochodzące z czołgów 7TP lub ciągników C7P2, a prawdopodobnie również z czołgów Vickers E. W przypadku części ogniw ich dokładne pochodzenie nie jest obecnie znane. Obecnie prowadzimy inwentaryzację posiadanych ogniw, obejmującą m.in. ich opis, ocenę stanu technicznego oraz ustalenie pochodzenia. Jest to proces bardzo czasochłonny i wymagający dużego nakładu pracy" - czytamy w odpowiedzi. 

Tadeusz Kurek zapytany o zakres planowanych prac, odpowiedział, że na obecnym etapie zamiarem muzeum jest przede wszystkim odtworzenie układu gąsienicowego ciągnika i postawienie pojazdu na gąsienicach.

"Planowane jest zmontowanie dwóch gąsienic i zamontowanie ich na C7P, w miejscu, w którym pojazd jest obecnie eksponowany. Do wykonania dwóch kompletnych gąsienic potrzebne są dwa komplety ogniw wraz ze sworzniami – po 112 sztuk na każdą gąsienicę" - przekazał Kierownik Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej.

Czy w takim wypadku jest szansa na to, że pojazd kiedyś zostanie w pełni uruchomiony i będzie jeździł? Jak odpowiedział nam, płk w st. spocz. dr inż. Tadeusz Kurek, uruchomienie ciągnika C7P jest możliwe, "jednak wymaga przeprowadzenia wielu prac przygotowawczych, odpowiedniego zaplecza organizacyjnego i technicznego, a także znacznych nakładów finansowych" - czytamy w odpowiedzi. Jak zaznaczył Tadeusz Kurek:

"Dlatego obecne działania koncentrują się na przywróceniu pojazdowi kompletnego układu gąsienicowego. Nie wykluczamy jednak w przyszłości podjęcia prac zmierzających do uruchomienia silnika i przywrócenia C7P możliwości poruszania się. Jest to jednak znacznie szersze przedsięwzięcie niż samo założenie gąsienic. Na szczęście Muzeum dysponuje tym, co w tego typu pracach jest najważniejsze – pracownikami posiadającymi wiedzę, doświadczenie i umiejętności pozwalające podejmować takie wyzwania, nawet przy bardzo skromnych warunkach i ograniczonym zapleczu technicznym". 

Historia pozyskania ciągnika artyleryjskiego 

Do dziś przetrwał tylko jeden ciągnik artyleryjski C7P, który jest bezcennym eksponatem w zbiorach Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie, oddziału Muzeum Wojska Polskiego. Zdobycie jego nastąpiło pod koniec 2017 roku, dzięki zaangażowaniu ówczesnego wiceministra obrony narodowej Michała Dworczyka, Muzeum Wojska Polskiego sfinalizowało bezprecedensową transakcję zakupu niemal całej kolekcji sprzętu pancernego II RP od prywatnych kolekcjonerów. Było to wydarzenie o ogromnym znaczeniu dla polskiego muzealnictwa, które pozwoliło w ciągu jednego miesiąca uzupełnić zbiory o eksponaty, o których marzono od lat. W grudniu 2017 roku, obok takich unikatów jak czołg 7TP, dwa ciągniki C2P czy podwozie samochodu PZInż 303, do Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie, oddziału Muzeum Wojska Polskiego oficjalnie trafił jedyny na świecie ciągnik artyleryjski C7P. 

Geneza powstania – potrzeba matką wynalazku. Od brytyjskiej licencji do polskiej konstrukcji

Geneza powstania ciągnika C7P (Ciągnik Siedmiotonowy Polski) wynikała z potrzeby, która okazała się matką wynalazku. Na początku lat 30. XX wieku Wojsko Polskie stanęło przed wyzwaniem modernizacji swoich sił zbrojnych. Jednym z priorytetów była motoryzacja artylerii, zwłaszcza tej najcięższej, która do tej pory opierała się głównie na przestarzałym trakcie konnym lub nielicznych, starych ciągnikach pamiętających czasy I wojny światowej. Potrzeba posiadania nowoczesnej maszyny, zdolnej do holowania ciężkich dział, takich jak moździerze Škoda wz. 32 kalibru 220 mm, stała się paląca. To właśnie ta potrzeba dała impuls do rozpoczęcia prac nad nowym, w pełni polskim pojazdem gąsienicowym.

Punktem wyjścia dla wielu polskich projektów pancernych tamtego okresu była umowa licencyjna na produkcję brytyjskich czołgów Vickers E, podpisana w 1931 roku. Choć Brytyjczycy oferowali również ciągnik artyleryjski oparty na tym czołgu, Polska zdecydowała się na opracowanie własnej, lepiej dostosowanej do krajowych warunków konstrukcji. Prace nad nowym pojazdem, oznaczone początkowo jako C6P (z kołami napędowymi z przodu) oraz C6T (z kołami napędowymi z tyłu i kabiną od ciężarówki Saurer), powierzono inżynierom z Biura Studiów Państwowych Zakładów Inżynierii (PZInż.) pod kierownictwem inż. Witolda Jakusza. Po serii testów do dalszego rozwoju wybrano wariant C6P. Pojazd ten, po kolejnych modyfikacjach, dał początek finalnej wersji – ciągnikowi artyleryjskiemu C7P (Ciągnik Siedmiotonowy Polski).

Aby maksymalnie ujednolicić produkcję i obniżyć koszty, zdecydowano, że ciągnik artyleryjski C7P będzie dzielił wiele kluczowych komponentów z równolegle rozwijanym czołgiem lekkim 7TP, w tym układ jezdny, elementy kadłuba oraz silnik. Po serii testów prototypów, w 1934 roku pojazd został zatwierdzony do produkcji seryjnej, która ruszyła w zakładach Ursus, należących do koncernu PZInż. Co ciekawe, w początkowym okresie, z powodu ograniczonych mocy produkcyjnych, fabryka wytwarzała czołgi 7TP i ciągniki C7P na przemian. Dopiero po rozbudowie zakładów w latach 1937-1938 możliwe stało się prowadzenie produkcji na dwóch równoległych liniach. Do wybuchu II wojny światowej wyprodukowano łącznie około 150 egzemplarzy tego pojazdu. Zapotrzebowanie armii było jednak znacznie większe – do 1942 roku artyleria miała otrzymać łącznie 250 tych pojazdów. Koszt jednego ciągnika wynosił około 100 000 ówczesnych złotych.

Sercem ciągnika C7P był produkowany w Polsce na szwajcarskiej licencji firmy Saurer silnik wysokoprężny PZInż. 235. Była to sześciocylindrowa jednostka o pojemności 8550 cm³ i mocy 115 KM, która stanowiła lżejszą odmianę silnika Saurer BLDb. W pierwszych prototypach silnik umieszczono z przodu, jednak w wersji seryjnej, wzorem czołgu 7TP, przeniesiono go do tyłu, co poprawiło rozkład masy i chroniło jednostkę napędową przed uszkodzeniami. Wiosną i latem 1939 roku przeprowadzono próby holowania prototypów nowych, cięższych dział, takich jak armata 155 mm i moździerz 310 mm. Testy wykazały, że moc silnika C7P jest niewystarczająca, co doprowadziło do zaplanowania modernizacji pojazdu i wyposażenia go w nowy silnik o mocy 150 KM.

Ciągnik C7P był konstrukcją imponującą jak na swoje czasy. Jego wszechstronność sprawiała, że był nieocenionym wsparciem na polu walki. Oprócz podstawowego zadania, jakim było holowanie ciężkich dział, pojazd ten mógł być wykorzystywany do ewakuacji uszkodzonego sprzętu pancernego, w tym czołgów 7TP i Vickers. Podstawowe dane techniczne ciągnika C7P przedstawiały się następująco: masa wynosiła około 8,5 tony, załoga składała się z 2 osób (kierowcy-mechanika i dowódcy) oraz 4-5 artylerzystów w przedziale transportowym, silnikiem był PZInż. 235 wysokoprężny, 6-cylindrowy o mocy 115 KM, prędkość maksymalna na drodze sięgała 26 km/h, zasięg wynosił około 150 km na drodze, zużycie paliwa kształtowało się na poziomie 96 l/100 km na drodze i 120 l/100 km w terenie, a zdolność pokonywania przeszkód obejmowała brody do 1 m oraz rowy o szerokości do 1,8 m. 

Ciągniki C7P oficjalnie wprowadzono na wyposażenie Wojska Polskiego 12 czerwca 1934 roku. Zdecydowana większość, bo niemal 100 sztuk, trafiła do 1. Pułku Artylerii Najcięższej stacjonującego w Górze Kalwarii, gdzie służyły do transportu elementów wspomnianych moździerzy kal. 220 mm oraz przyczep amunicyjnych. Pozostałe egzemplarze przydzielono do jednostek pancernych jako wozy ewakuacyjne (etatowo po jednym na kompanię czołgów 7TP i Vickersów). Pojazdy te wzięły aktywny udział w kampanii wrześniowej w 1939 roku, a nieliczne ocalałe egzemplarze zostały przejęte przez armię niemiecką, które wykorzystywała je do ściągania z pobojowisk uszkodzonego sprzętu, a nawet do odśnieżania dróg. Pewną liczbę zdobyła także Armia Czerwona, która uznała je za na tyle wartościowe, że podjęto decyzję o ich remontowaniu. Po zakończeniu wojny ślad po polskich ciągnikach zaginął. Przez dziesięciolecia wydawało się, że żaden z nich nie przetrwał i że C7P na zawsze pozostanie jedynie wspomnieniem na archiwalnych fotografiach.

MWP - Przeciwpancerna Kawaleria, husaria gen. Maczka i czołg z czterech pancernych

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki