Wypowiedź padła podczas spotkania z szefami firm naftowych w Białym Domu, gdzie dyskutowano również o przyszłości wenezuelskiego sektora naftowego. Trump odniósł się także do doniesień o możliwej wypłacie dziesiątek tysięcy dolarów mieszkańcom wyspy, stwierdzając, że jeszcze o tym nie myśli, ale może do tego dojść w przyszłości.
Grenlandia w centrum uwagi: Strategiczne znaczenie wyspy
Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że zależy mu na zawarciu porozumienia w sprawie Grenlandii, ale jednocześnie zaznaczał, że USA muszą posiąść wyspę na własność. Wskazał, że trzeba mieć własność, nie broni się dzierżawy, i dodał, że Stany Zjednoczone chcą bronić Grenlandii. Prezydent USA wyraził obawę, że jeśli USA nie przejmą kontroli nad wyspą, zrobią to Chiny albo Rosja, a on nie będzie miał Rosji lub Chin za sąsiada.
Według Trumpa, fakt, że wylądowali tam łodzią 500 lat temu nie znaczy, że posiadają tę ziemię, odnosząc się do duńskiego zwierzchnictwa nad Grenlandią. Eksperci wskazują, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla amerykańskiej i globalnej obrony przeciwrakietowej, a także wzbudza rosnące zainteresowanie strategicznych rywali USA.
Wenezuela i NATO: Obszary wpływu USA
Podczas tego samego spotkania, Trump charakteryzował swoje działania wobec Wenezueli, twierdząc, że gdyby nie on, kontrolę nad tym krajem przejęłyby Rosja lub Chiny. Zaznaczył jednocześnie, że jest otwarty na prowadzenie interesów z oboma krajami, zwłaszcza z Chinami, w kwestii sprzedaży im ropy naftowej. USA dążą do otwarcia wenezuelskiego sektora naftowego dla amerykańskich firm i naciskają na wykluczenie wpływów Chin, Rosji i Kuby z tego rynku.
Prezydent USA krytykował również podejście Europy do bezpieczeństwa, twierdząc, że Rosja się jej nie boi i że jedynym krajem, którego Moskwa się obawia, są Stany Zjednoczone. Przypomniał, że kiedy USA zajęły rosyjski tankowiec, to Moskwa nie zdecydowała się podjąć działań. Wcześniej, w wywiadzie dla "New York Times", Donald Trump zasugerował, że może stanąć przed wyborem między przyłączeniem Grenlandii a zachowaniem jedności NATO, twierdząc, że Sojusz Północnoatlantycki jest zasadniczo bezużyteczny bez Stanów Zjednoczonych w jego centrum.