19 czerwca odbył się pierwszy dzień Warzawskich Targów Obronnych w EXPO XXI w czasie targów miał miejsce panel: "Przewaga powietrzna w nowoczesnym konflikcie. Od koncepcji użycia, przez zakup do misji lotniczych. Jak optymalnie odpowiedzieć na potrzeby polskich Sił Powietrznych?" Debata skupiła się wokół strategicznego znaczenia dominacji w powietrzu, optymalnej struktury sił powietrznych oraz nowoczesnych technologii napędowych i bezzałogowych w kontekście potrzeb Wojska Polskiego.
Paneliści:
- Kevin “Uncle” Fesler, Executive Director, BDS Business Development & Strategy, Air Dominance, Air Force Systems, Boeing Defense Space and Security.
- Jacob Foreman, Director of Military Program Development for Central-Eastern Europe, at GE Aerospace.
- Gen. bryg. pil. Tomasz Jatczak, Inspektor Sił Powietrznych.
- Korzystna sytuacja w powietrzu (w określonym miejscu i czasie),
- Przewaga w powietrzu,
- Pełne panowanie w powietrzu.
Kevin „Uncle” Fesler z koncernu Boeing (były pilot myśliwski z 30-letnim stażem na F-15E i F-22) odniósł się do zakupu samolotów F-35 przez Polskę. Wskazał, że optymalna struktura sił nie powinna opierać się wyłącznie na technologii stealth (5. generacji), lecz na synergii platform niskoobserwowalnych z zaawansowanymi maszynami generacji 4.5, takimi jak F-15EX.
„Trzeba zbudować strukturę sił, która będzie zabójcza, będzie miała zdolność przetrwania i będzie czymś, co można utrzymać w sprawności. (...) F-35 został zbudowany do bardzo konkretnych celów, tak samo jak F-22 (...) i wykonują swoje misje niesamowicie dobrze. F-15EX z kolei posiada szereg zestawów misji, które realizuje doskonale. (...) Jeśli pomyślimy o EX jako platformie uderzeniowej (shooter platform) z liczbą punktów podwieszeń, którą dysponuje, możliwościami uderzeń dalekiego zasięgu, a także wywalczania przewagi powietrznej – może on realizować bliskie wsparcie powietrzne, izolację lotniczą czy bojowe ratownictwo. Masz zdolność wykonywania wielu misji, które uzupełniają możliwości sensoryczne platformy 5. generacji. (...) F-35 z mniejszym udźwigiem uzbrojenia stanowi element komplementarny, ale potrzebuję również ładunku uzbrojenia, który zapewnia EX.”
Fesler podkreślił potężny udźwig F-15EX, zdolnego przenieść m.in. 24 bomby małośrednicowe (SDB) czy rakiety kierowane laserem stosowane w misjach antydronowych. Jedyną cechą odróżniającą go od maszyn 5. generacji jest brak pełnej cechy low observable (stealth), podczas gdy radary, fuzja danych i systemy walki elektronicznej stoją na najwyższym światowym poziomie.
Jacob Foreman z GE Aerospace skupił się na kluczowym elemencie gotowości operacyjnej floty – silnikach lotniczych (konkretnie modelu F-110 napędzającym F-15 i F-16). Podkreślił, że nowoczesne pole walki wymaga rezygnacji z kompromisów pomiędzy osiągami a niezawodnością oraz logistyką w kraju użytkownika.
„Dla takiej firmy jak GE Aerospace dla nas nie ma tutaj kompromisu pomiędzy osiągami a niezawodnością tego silnika. To jest możliwość pogodzenia tych dwóch cech w zasadzie. Nasz silnik F-110 szczególnie charakteryzuje się przede wszystkim tym, że jego zdolności naprawy na poziomie bazy są bardzo duże, gdzieś w granicach 90%. Często mówi się o nas: 'a to jest silnik modułowy'. My używamy innego określenia – to się nazywa SRU (Shop Replacement Unit) [...]. Nie wyciągamy na przykład jednego modułu, który gdzieś tam znika nam na 12–18 miesięcy i przechodzi przez kilka nawet państw zanim do nas wróci, tylko my przede wszystkim stawiamy na tę gotowość bojową na poziomie bazy już. Czyli serwisowanie tego ma kluczowe znaczenie, dlatego że pozwala to jakby podnieść gotowość operacyjną floty.”
Foreman stanowczo odradził również pomysły głębokich modyfikacji polegających na wymianie silników na eksploatowanych już platformach (w celu ich unifikacji), nazywając to procesem niezwykle ryzykownym inżynieryjnie, kosztownym i prowadzącym do „osierocenia floty” poprzez odcięcie się od oficjalnego cyklu modernizacyjnego US Air Force.
„Powiem tak, na pewno w eksploatowanym samolocie myśliwskim podmiana silnika jest bardzo skomplikowanym procesem. Jest jest niezwykle trudna do zrobienia, jest niezwykle kosztowna i co co co ważne niesie ze sobą ogromne ryzyko. [...] Ilość działań powiedzmy inżynieryjno-technicznych, przepływy powietrza, cała ta architektura ciepła, wszystkiego wszystkiego, no jest jest kolosalna [...] Mielibyśmy osieroconą flotę tak naprawdę, tak? Bo w tym momencie bierzemy coś, czego nie, co jest, nie jest na wyposażeniu sił powietrznych amerykańskich, tak? Nie, nie idziemy z cyklem innowacji tej platformy z tym już certyfikowanym silnikiem, tak? Nie uczestniczymy w rozmowach dotyczących upgrade'ów i tak dalej. Taktycznie jesteśmy wtedy użytkownikiem, który musi za to wszystko zapłacić sam i wiązać się ze wszystkimi bolączkami z tym związanymi. Także zdecydowanie nie polecam takiego działania.”
Gen. Jatczak wskazał na palącą potrzebę posiadania maszyn wspierających – takich jak tankowce i systemy wczesnego ostrzegania – określając je jako „latające centra dowodzenia”. Dużą część uwagi poświęcono jednak systemom bezzałogowym klasy CCA (Collaborative Combat Aircraft), znanym jako Loyal Wingman:
„Jeśli chodzi o bezzałogowce, to w naszej domenie, w domenie tutaj sił powietrznych, świat nie stoi w miejscu. Te zdolności cały czas są gdzieś tam przez świat wymyślane, użyję takiego słowa. I dzisiaj, co też jestem zwolennikiem CCA, czyli Collaborative Combat Aircraft, Loyal Wingman, To jest projekt, który wpisuje się w uzyskiwanie i utrzymywanie przewagi w powietrzu. Dzisiaj uważam że to jest właściwa droga. Z perspektywy operacyjnej, taktycznej te samoloty doskonale wpisują się w te doktryny zdobywania, otrzymywania przewagi w powietrzu relatywnie tanie latające razem z samolotami załogowymi, zwiększające saturację zwiększające ilość środków bojowych przenoszonych. Naprawdę technologia poszła do przodu i dzisiaj można powiedzieć, że jest to kierunek, który będzie się rozwijał, czy nam się podoba, czy nie. Będziemy takich zdolności potrzebowali, szczególnie jeśli mówimy o Federacji Rosyjskiej, która po prostu więcej samolotów, tak? I i jeśli chodzi o nasz kraj, to to nigdy ich nie dogonimy.”
Zapytany o to, czy drony wyprą ludzi z kokpitów, generał odpowiedział stanowczo: „Nie wyprą. To ciągle człowiek, to ciągle człowiek będzie o pewnych rzeczach decydował. Także mamy pracę na najbliższe na pewno 50-70 lat.”
Kevin Fesler uzupełnił ten wątek z perspektywy koncernu Boeing, który rozwija m.in. projekt MQ-28 Ghost Bat, wskazując na konieczność otwartej architektury systemowej (tekst przetłumaczony):
„Perspektywa Boeinga zakłada rodzinę systemów. Mamy więc samolot załogowy kontrolujący i współpracujący w pętli z samolotem bezzałogowym. Świetnym tego przykładem jest MQ-28 i EX, prawda? To jest właśnie rodzina systemów. (...) Jednak to, jak ja to naprawdę postrzegam, to zwiększenie zdolności operacyjnych (pojemności/nasycenia). A ta pojemność może oznaczać zwiększony ładunek uzbrojenia. Może to być rozbudowany pakiet walki elektronicznej czy sensor optyczny. To, co zamierzamy załadować na lojalnego skrzydłowego, sprowadza się tak naprawdę do tego, jaki efekt misji chcemy osiągnąć. (...) I tak jak wspomniał generał, systemy CCA przy niższym punkcie kosztowym pozwalają zwiększyć moje zdolności, ale przy zachowaniu ich w pętli – wciąż mam możliwość kontrolowania ich. (...) W momencie, gdy dany system powstaje, można go wpiąć i dzięki lojalnemu skrzydłowemu zyskuje się natychmiastową zdolność do przeciwdziałania nowemu zagrożeniu. Każdy budowany CCA ma wymóg bycia opartym na architekturze otwartych systemów misji, dzięki czemu zyskuje się możliwość aktualizacji tego oprogramowania w niesamowicie szybkim tempie, czego nie jesteśmy w stanie zrobić ze wszystkimi naszymi tradycyjnymi samolotami".
Fesler opisał również transformację tożsamości samych pilotów, którzy z klasycznych „podniebnych wojowników” stają się menedżerami bitwy (tekst przetłumaczony):
„Ludzie z mojego środowiska byli zaniepokojeni, ponieważ kiedy wprowadzaliśmy F-22, zdaliśmy sobie sprawę, że ten samolot ma nie tylko niesamowite możliwości angażowania celów na dużych dystansach, użycia broni i wykonywania podstawowych manewrów myśliwskich. Staliśmy się menedżerami bitwy. Zaczęliśmy określać się mianem myśliwskich menedżerów bitwy, co tradycyjnym pilotom myśliwskim niezbyt się podobało. Uważali, że powinni po prostu polecieć, wykonać misję, wystrzelać całą broń, wrócić i pójść na drinka do baru. To, co odkryliśmy, to fakt, że niezależnie od tego, czy zostało nam jeszcze jakieś uzbrojenie na samolocie, czy nie, mogliśmy wznieść się na 40 czy 50 tysięcy stóp i kontrolować całą przestrzeń bitwy. Wypracowaliśmy taktykę, techniki i procedury, które ewoluowały przez ostatnie 10, 12, 15 lat. Nawet jeśli nie przenosimy żadnej broni, możemy być niesamowicie zabójczy, kontrolując pole walki dzięki fuzji sensorów i zaawansowanym łączom danych, w które te samoloty są wyposażone.”
W końcowej fazie panelu paneliści zostali poproszeni o zwięzłe sformułowanie najważniejszego przesłania dla polskich Sił Powietrznych. Gen. Jatczak powiązał realną zdolność bojową z funkcją geopolitycznego odstraszania:
„Mogę powiedzieć tak, strategie, doktryny i na końcu efekty właściwe, właściwe szkolenie, tak? To od tego bym zaczął. Te wszystkie czynniki muszą być spójne. I tak króciutko podsumowanie. Z przewagą powietrzną możemy zrobić wszystko na ziemi bez przewagi i w powietrzu nie zrobimy wiele. Czyli człowiek i system jest najważniejszy. (...) Jeśli mogę jeszcze to demonstrowanie zdolności zdobycia przewagi w powietrzu zarówno czy w układzie kolekcjonerskim sojuszniczym czy narodowym, pokazywanie, że potrafimy tą przewagę zdobyć i ją utrzymać, jest też decydującym czynnikiem odstraszającym. Szczególnie w aspekcie wojny na Ukrainie, kiedy pokazujemy Rosji, że potrafimy to zrobić i to zrobimy, może być to też odbierane jako czynnik odstraszający, na czym nam przede wszystkim zależy.”
Jacob Foreman zamknął dyskusję z perspektywy przemysłowo-kadrowej: „Ja również bym powiedział, że na pewno ludzie, ich zdolność obsługowo-remontowa, dostępność części w kraju i i ta właśnie autonomia serwisowania sprzętów w kraju, to będą cechy, które na pewno przybliżą, na pewno podniosą zdolności przewagi w powietrzu i i i misji oraz dostępności floty.”
Moderator Juliusz Sabak zamknął dyskusję nadrzędną konkluzją: najlepszym rozwiązaniem w kwestii przewagi powietrznej jest posiadanie takich zdolności i tak silnego potencjału odstraszania, aby do samego konfliktu zbrojnego w ogóle nie musiało dojść.