- W Legionowie, z okazji Dnia Weterana, zorganizowano „Murph Challenge”.
- „Murph Challenge” to upamiętnienie porucznika Navy SEALs, który poległ ratując swoich żołnierzy.
- W legionowskich zawodach wystartowało 29 ludzi, którzy pokonywali wyzwanie w jednej z czterech kategorii.
- Ideę amerykańskiego „Murph Challenge” zaszczepił w Polsce słynny mjr rez. Wojciech Zacharków „Zachar”. Po jakimś czasie zrezygnował z prowadzenia tych zawodów, więc my je przejęliśmy. Idea jest piękna, upamiętnia żołnierza, który poległ ratując kolegów. W USA zawody rozgrywane są z okazji Memorial Day. My połączyliśmy je z polskim Dniem Weterana Działań Poza Granicami Państwa – wyjaśnia płk rez. Andrzej Głowacki, były szef szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej, który wraz z Pawłem Kozłowskim - pasjonatem biegania ekstremalnego – zorganizował przedsięwzięcie.
Limit 30 zawodników
Ponieważ była to pierwsza edycja w Legionowie, więc organizatorzy potraktowali ją jak test. Skrzyknęli kolegów, z którymi wspólnie startowali w Wielkim Szlemie Komandosa, Grom Challenge czy Biegu Morskiego Komandosa. Limit zawodników określili na 30. Tylu szybko się zgłosiło. Jeden nie dojechał do Legionowa, jeden odpadł w czasie zawodów.
- Zaczynamy od przebiegnięcia 1 mili (1,6 km), potem trzeba wykonać 100 podciągnięć na drążku, 200 pompek, 300 przysiadów i zakończyć biegiem na 1 milę. Wszystko poniżej pięciu godzin – mówi Paweł Kozłowski.
Cztery poziomy trudności
Zawodnicy mogli wybrać jeden z czterech poziomów trudności.
W kategorii „Extra light” klasyczne pompki można było zastąpić „pompkami kobiecymi” (z podparciem na kolanach, a nie na stopach). „Light” uprawniał do startu w dowolnym stroju. „Body armor” oznaczał pokonanie wszystkich punktów w dowolnym stroju, ale z kamizelką kuloodporną ważącą ok. 10 kg.
Dla największych twardzieli przewidziano „Full body armor”. Zawodnik startował w pełnym umundurowaniu, butach wojskowych, kamizelce kuloodpornej, berecie lub czapce i kilkukilogramowym karabinkiem na plecach.
W „Full body armor” najlepszy czas osiągnęli: Sebastian N. (wśród mężczyzn, z czasem 42 min. 37 sek.) oraz Anna Jagoda (jedyna kobieta startująca w tej kategorii, z czasem 1 godz. 2 min. i 40 sek.).
Najlepszy czas w całych zawodach - 32 min. 42 sek. – uzyskał Ignacy K., startujący jako „Body armor”.
„Murph Challenge" idealnie pasuje do Legionowa
- Gratuluję wszystkim finalistom „Murph Challenge Legionowo”. Przez 10 lat służyłem w logistyce jednostki GROM. Z podziwem patrzyłem na kolegów z pododdziałów bojowych. Dlatego bardzo podoba mi się idea zawodów – budowy szacunku dla weteranów. Legionowo to miasto przesiąknięte wojskiem. Jest idealnym miejscem na polską edycję „Murph Challenge”. W przyszłym roku samorząd zdecydowanie mocniej zaangażuje się w organizację tych zawodów. To może być jeden z istotnych elementów zacieśniania lokalnych więzi między wojskiem a cywilami oraz jedna z najbardziej ekstremalnych okazji do promocji Legionowa – planuje wiceprezydent Mirosław Grabowski, który obserwował zawody.
Polecany artykuł:
„Murph Challenge" na cześć bohatera z Navy SEALs
Por. Michael P. Murphy (1976-2005) był dowódcą czteroosobowej sekcji Navy SEALs. W Afganistanie, w czasie operacji „Red Wings”, jego sekcja stoczyła walkę z przeważającymi siłami talibów. Porucznik wezwał pomoc oraz skupił na sobie ogień talibów by umożliwić wycofanie żołnierzy. Poległ, a jego heroizm nagrodzono Medalem Honoru.
Tę historię nagłośnił Marcus Luttrell (jedyny, który przeżył operację „Red Wings”) w książce „Przetrwałem Afganistan”.
W 2007 r. rodzina poległego porucznika założyła fundację imienia Michaela Murphy`ego. Jednym ze sposobów upamiętnienia bohatera jest coroczny „Murph Challenge”.