Wojskowy Klub Biegacza „Meta” zmienia władze. To oni stworzyli najtrudniejsze biegi w Polsce

2026-02-15 16:01

W organizowanych przez nich zawodach wystartowało ponad 100.000 ludzi, którzy w sumie ponad 30 razy obiegli ziemię. Są pomysłodawcami wielu legendarnych imprez o charakterze ekstremalnym, w których biega się w pełnym umundurowaniu i z ciężkimi plecakami. Mowa o Wojskowym Klubie Biegacza „Meta” z Lublińca. Od kilku dni stowarzyszenie ma nowe władze.

  • Wojskowy Klub Biegacza „Meta” z Lublińca, twórca legendarnych biegów ekstremalnych, ma nowe władze.
  • Od 1995 roku klub zorganizował ponad 550 imprez, w których łącznie 100 000 biegaczy pokonało dystans równy 30-krotnemu okrążeniu Ziemi.
  • Ich sztandarowe imprezy, takie jak "Bieg o Nóż Komandosa" czy "Setka Komandosa", stały się inspiracją dla biegaczy w Polsce i na misjach wojskowych.
  • Jakie cele charytatywne wspiera klub i jakie niespodzianki czekają na uczestników "Wielkiego Szlema Komandosa"?

Gdy w styczniu 1995 r., w niewielkim Lublińcu, kilkunastu żołnierzy powoływało Wojskowy Klub Biegacza „Meta”, nikt nie myślał, że po latach miasto stanie się głównym polskim ośrodkiem biegów o charakterze ekstremalnym. A pomysły komandosów będą inspirować innych do organizowania podobnych zawodów.

Byliśmy pierwsi, którzy organizowali wyścigi w błocie, w mundurach, z plecakami. Chętnie dzieliliśmy się doświadczeniami i pomagaliśmy organizować podobne biegi. To olbrzymia satysfakcja, że w Lublińcu narodziła się moda na masowe biegi o charakterze ekstremalnym - mówi Zbigniew Rosiński, współtwórca klubu i honorowy prezes WKB „Meta”.

Klub związany z wojskiem

„Metę” założyli żołnierze lublinieckiej jednostki specjalnej.

Z czasem mocno związaliśmy się również z gliwicką Jednostką Wojskową Agat oraz 5. Pułkiem Chemicznym z Tarnowskich Gór. Po powstaniu Wojsk Obrony Terytorialnej wspólnie budowaliśmy podstawy sportu powszechnego w tym rodzaju wojsk – podkreśla Zbigniew Rosiński.

Pierwszą imprezą, którą w Polsce zaczęto kojarzyć z „Metą” był kilkunastokilometrowy „Bieg o Nóż Komandosa”. Tam biegacze startują w pełnym umundurowaniu. Zawody rozgrywane od 1997 r. doczekały się już 29 edycji. Są niezwykle popularne - od iluś edycji na starcie „BONKa” spotyka się około tysiąca zawodników.

Ponad tysiąc chętnych na „Setkę Komandosa”

Rozwinięciem „BONKa” jest - organizowany od 22 lat - Maraton Komandosa (pokonać trzeba ponad 40 km w mundurze, wojskowych butach, z plecakiem o wadze 10 kg). Na ostatniej edycji zameldowało się 885 zawodników.

Dla prawdziwych ekstremalistów przygotowano „Setkę Komandosa”. Jak sama nazwa wskazuje, trzeba pokonać dystans 100 km. Po 40 km wysokie wojskowe buty i mundur można zamienić na strój sportowy. Ale plecak o wadze 10 kg należy donieść na metę. Czy wielu jest chętnych na takie wyzwanie? Na najbliższą - dziesiątą - edycję, która zostanie rozegrana w marcu, zapisało się ponad 1100 śmiałków!

„Wielki Szlem Komandosa” dla najtwardszych

Stosunkowo najlżejszą imprezą „Mety” był „Bieg Katorżnika”. Przez 20 lat kilkunastokilometrową trasę wytyczoną głównie w wodzie i bagnach pokonało kilkadziesiąt tysięcy ludzi.

Jeśli zawodnik – w jednym roku kalendarzowym - zaliczy „Setkę Komandosa”, „Maraton Komandosa”, „Półmaraton Komandosa”, „Ćwierćmaraton Komandosa” i „Bieg o Nóż Komandosa” ma prawo do medalu „Wielkiego Szlema Komandosa”.

-To odznaczenie można nosić na mundurze, dlatego dla biegaczy ze środowisk mundurowych to prestiżowe wyróżnienie – kontynuuje prezes Rosiński.

W ubiegłym roku klub przyznał ponad pół tysiąca takich medali.

Garda: Badania genetyczne i Wojsko Polskie

Biegają, alarmują o pożarach, łapią uciekinierów

Od 1995 r. przez stowarzyszenie przewinęło się prawie 600 członków, którzy zorganizowali ponad 550 różnych imprez biegowych. W tym prawie 60 na terenach państw, w których specjalsi z Lublińca służyli na misjach wojskowych.

Najwięcej - aż 26 - w Afganistanie. Ale najliczniej obsadzone biegi zagraniczne odbyły się w Republice Konga, gdzie pobiegło 217 osób oraz w Iraku, tam wystartowało 204 zawodników. W 2025 r. przez linię mety przebiegł 100.000 zawodnik. Po zsumowaniu dystansów jakie pokonali uczestnicy wszystkich naszych zawodów okazało się, że ponad 30 razy obiegli równik. Bowiem łączny dystans to aż 1.0228.469 km - podsumowuje Zbigniew Rosiński.

227.000 zł na cele charytatywne

Praktycznie każde zawody połączone są ze zbiórką na cele charytatywne. W ciągu ponad trzech dekad w sumie zebrano 227.000 zł.

Trenując wokół Lublińca trzy razy powiadomili strażaków o zauważonych pożarach, cztery razy uniemożliwili ucieczkę pacjentów z lublinieckiego Szpitala Neuropsychiatrycznego. Odkryli też zwłoki kilku samobójców.

Nowe władze „Mety”

7 lutego klubowicze wybrali nowy zarząd. Prezesem został Mirosław Szraucner, wiceprezesami - Łukasz Rosiński i Andrzej Kreczman, członkami zarządu - Izabela Tomaszewska i Andrzej Buba, skarbnikiem - Marek Latka, prezesem honorowym - Zbigniew Rosinski.

Komisji Rewizyjnej przewodniczyć będzie Krystian Świerc. W tej komisji działać będą również: Ewa Fokczyńska i Jacek Bajda.

Wszyscy wybrani nowych władz to wieloletni działacze „Mety”.

Portal Obronny SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki