Transporter opancerzony w hybrydzie dla Polski? Egzotyczna premiera na MSPO

Singapurski koncern ST Engineering zaprezentował w Polsce kołowy transporter opancerzony Terrex S5 w wariancie bardziej egzotycznym niż producent, bo z napędem hybrydowym HED. Ten ciekawy pojazd, mogący cicho przejechać 50 km na samych bateriach, jest proponowany przez producenta na następcę KTO Rosomak.

  • Polska poszukuje następcy KTO Rosomak. Na MSPO pojawił się egzotyczny kandydat - singapurski transporter opancerzony z innowacyjnym napędem.
  • Terrex S5 wyróżnia się rewolucyjnym napędem hybrydowym HED, gwarantującym cichą pracę na 50 km i niezrównaną dynamikę w terenie.
  • Producent deklaruje pełną polonizację technologii, oferując Polsce strategiczny dostęp do unikalnych kompetencji – czy to szansa dla naszej armii?

Już od pewnego czasu mówi się o wyczerpaniu koncepcji KTO Rosomak i jego możliwości rozwoju. Wojsko jest zainteresowane większym, silniej opancerzonym i uzbrojonym pojazdem, który będzie mógł wjechać z polską armią w wyzwania nadchodzącej dekady. Choć kandydat z Singapuru wydaje się równie egzotyczny, jak jeszcze niedawno czołgi czy wyrzutnie rakiet z Korei, to jest to interesująca propozycja.

ST Engineering to silny producent, znany z innowacyjnych rozwiązań. Firma rozpoczęła od Polski swoją europejską kampanię promocyjna transportera opancerzonego Terrex S5. Oferuje możliwość szerokiej polonizacji zastosowanych technologii, ze szczególnym uwzględnieniem hybrydowego układu napędowego HED.

Zastosowany napęd HED to nowoczesne rozwiązanie, w którym silnik spalinowy nie jest bezpośrednio połączony z kołami. Pojazd wykorzystujący silnik spalinowy Caterpillar jako generator prądu, który jest przekazywany do akumulatorów lub bezpośrednio do silników elektrycznych, napędzających poszczególne koła. Łączna moc systemowa sięga około 1200 koni mechanicznych. Pozwala to rozpędzić ważący 35 ton pojazd do 120 km/h.

Taki napęd zapewnia pełną moc napędu od postoju, co przekłada się na bardzo wysoką dynamikę jazdy. Dodatkowo, z wyłączonym agregatem, czyli w ciszy i przy ograniczonej sygnaturze termicznej, pojazd może przejechać około 50 km w terenie. Korzysta wówczas wyłącznie z akumulatorów.

Dodatkowo brak przekładni, wałów i innych elementów tradycyjnego układu napędowego ułatwił konstrukcję kadłuba oraz zaoszczędził około 15% przestrzeni. Dzięki temu pojazd ma miejsce dla dwuosobowej załogi oraz dziesięcioosobowego desantu. Posiada jednocześnie silne uzbrojenie w postaci wieży bezzałogowej ST Engineering Adder, uzbrojonej w armatę automatyczną kalibru 30 mm i karabin maszynowy 7.62 mm.

Singapurski Terrex zapewnia załodze ochronę balistyczną na poziomie poziom 4 (opcjonalnie może zostać zwiększona do 6) i przeciwminową poziomu 4a/4b, zgodnie z normą NATO Ochrona (STANAG 4569). Maksymalna masa całkowita pojazdu to 35 ton. Pojazd zbudowano w klasycznym układzie z przedziałem napędu z przodu oraz przestrzenią bojową i desantową z tyłu. Desant ma do dyspozycji wąską, opuszczaną z tyłu rampę. Zawieszenie pojazdu oparte jest na ośmiu kołach jezdnych. Każde z nich napędzane jest osobnym silnikiem elektrycznym.

Nazwa handlowa Terrex S5, jak wyjaśniali przedstawiciele producenta, nawiązuje do pięciu kluczowych cech pojazdu: Smartness (Inteligencja), Superiority (Przewaga), Sustainability (Stabilne Zdolności), survivability (Przeżywalność) i ostatnie, Serviceability (Sprawność Eksploatacji). Ma to definiować podstawowe zalety tego systemu. Pojazd trafił do Europy nie tylko z myślą o MSPO, ale też testach poligonowych. Singapurski producent szuka możliwości kooperacji i zyskania nowych możliwości na rynku unijnym. Polska jest pierwszym krajem, który otrzymał propozycję współpracy. Jest to być może propozycja warta rozważenia...