- W Polsce powstanie jedyne poza USA, strategiczne centrum serwisowe dla kluczowych pocisków PAC-3MSE systemu Patriot w Europie.
- Inwestycja warta miliard złotych znacząco skróci czas serwisowania tych najnowocześniejszych efektorów, dotychczas wysyłanych do Stanów Zjednoczonych.
- Dowiedz się, dlaczego ta decyzja umacnia pozycję Polski jako filaru bezpieczeństwa NATO i jaki jest kolejny strategiczny cel w koprodukcji obronnej.
Decyzja o wyborze Polski na gospodarza tego strategicznego projektu zapadła w Brukseli przy wsparciu amerykańskiego rządu, koncernu Lockheed Martin oraz najwyższych władz Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wypracowaniu decyzji towarzyszyła obecność Sekretarza Generalnego NATO Marka Rutte oraz przedstawicieli amerykańskiego Departamentu Wojny, co podkreśla geopolityczną wagę przedsięwzięcia. Polskie centrum serwisowania pocisków PAC-3MSE będzie kluczowe dla bezpieczeństwa Europy. Dlaczego?
Koniec z długotrwałym transportem do USA
Pociski rodziny PAC-3 MSE to obecnie najnowocześniejsze i najpopularniejsze efektory przeciwrakietowe używane na Starym Kontynencie. Zapewniają one najwyższą spośród wszystkich efektorów systemu Patriot skuteczność przeciwko celom balistycznym.
Jak podkreśliła podsekretarz stanu Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wybór Polski do obsługi tych systemów ma wymiar jednoznacznie operacyjny i geopolityczny - „To są pociski testowane w boju m.in. na Ukrainie. Są to pociski najpopularniejsze w Europie, bo nie tylko Polska nimi dysponuje, ale też Niemcy, Szwecja, Holandia, Rumunia i są wykorzystywane też na Ukrainie. Dlatego ten hub serwisowy w Polsce będzie obsługiwał wszystkie kraje Europy. Dzisiaj, żeby te pociski serwisować, sprawdzać czy recertyfikować, muszą one być wysyłane do Stanów Zjednoczonych. Przesłanie ich tam i powrót do Europy trwają kilkanaście miesięcy. Stworzenie takiego centrum serwisowego na terenie Polski znacznie skróci tę procedurę.”
Minister zaznaczyła przy tym, że decyzja Sojuszu to mocny sygnał polityczny w ramach koncepcji NATO 3.0 - „To jest coś jeszcze. To jest jasna gwarancja ze strony NATO, że NATO trzyma się razem i całe NATO stoi za każdym swoim partnerem. Za każdym elementem sojuszu. To jest jasne pokazanie, że Polska i Polacy mogą czuć się bezpiecznie, bo nie są dzisiaj osamotnieni w tym, co się dzieje.”
Pełny zakres serwisu i harmonogram prac
Jak poinformowała pani minister Sobkowiak-Czarnecka, wokół projektu wkrótce rozpoczną się intensywne ustalenia robocze. Centrum ma uzyskać pełne zdolności diagnostyczne i naprawcze bez wyłączenia jakichkolwiek procedur technicznych.
„Chodzi o to, żeby na terytorium Polski, w Europie powstało pełnoprawne centrum serwisowe, czyli żeby można było tutaj rozwiązać absolutnie każdy problem, tak żeby wyeliminować czas potrzebny na wysłanie do Stanów Zjednoczonych pocisków i ich powrót na terytorium Europy” – wyjaśnia wiceminister MON.
Pytana o szczegóły finansowe i realizacyjne, minister Sobkowiak-Czarnecka wskazała na wielomiesięczny horyzont czasowy oraz współpracę międzynarodową: „Cała inwestycja wyniesie około miliarda złotych. Mówię około, bo dzisiaj wchodzimy w tę fazę, która operacjonalizuje cały proces. Teraz przed nami intensywne 60 dni, bo tyle mamy teraz na bardzo konkretne rozmowy z firmą Lockheed Martin. Na kluczowe decyzje. Do tego, żeby takie centrum mogło działać, potrzeba co najmniej kilkunastu miesięcy. To będzie wspólna praca razem z Niemcami, Holendrami, Szwedami, bo też ich firmy, ich przemysł zbrojeniowy, będzie włączony w tworzenie tego centrum serwisowego.”
Cel nadrzędny: Koprodukcja w Polsce
„Myślę, że wybór Polski też jasno pokazuje, jak pozytywne korzyści płynęły z mechanizmu SAFE. To zostało też dostrzeżone przez Stany Zjednoczone. Ogromne inwestycje w polski przemysł zbrojeniowy sprawiły, że polski przemysł dzisiaj jest gotowy, żeby podjąć się tak ogromnego wyzwania.” – stwierdziła minister Sobkowiak-Czarneca. Jak jednak zaznaczyła - „Na tym się nie zatrzymujemy, bo lokalizacja centrum serwisowego to jest dopiero pierwszy krok. To, o czym dzisiaj jasno mówimy naszym partnerom ze Stanów Zjednoczonych, to konieczność kolejnego kroku, czyli kwestia koprodukcji na terenie Europy pocisków do Patriotów. Najwyższym poziomem transferu technologii jest oczywiście koprodukcja.”
Jest to koncepcja bardzo optymistyczna, ale realistyczna i logiczna. Jeśli w Polsce będzie już centrum serwisowe z pełnymi kompetencjami do obsługi pocisków PAC-3MSE, to droga do produkcji nie będzie daleka. Realnie pełny serwis pocisku tego typu oznacza zdolność do niemal całkowietego demontarzu i ponownego zmontowania rakiety. Od takiej zdolności do możliwości produkcji droga nie jest daleka. Niezbędne jest jednak utworzenie pełnego łańcucha dostaw. Systemu produkcji i dostawy wszelkich komponentów.
Po uzyskaniu uprawnień serwisowych, droga do produkcji będzie znacznie krótsza. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a dokładnie, w dokładnych efektach negocjacji które są jeszcze przed nami. Najbliższe kilkadziesiąt dni będzie miało ogromne znaczenie dla przyszłości, nie tylko centrum serwisowego, ale również ewentuanej produkcji pocisków PAC-3MSE w Polsce.
Czego sobie i państwu życze.