• Skończył się czas zawierania długoterminowych kontraktów.
• Teraz trzeba wybierać to, co jest najlepsze i najnowsze.
• Banki przekonały się, że warto inwestować w przemysł obronny.
• Możliwe, że Polska będzie ubiegać się o dodatkowe miliardy z programu SAFE.
• Powstaje sprawozdania o dotychczasowym wykorzystaniu przez Polskę środków z SAFE.
Wiceminister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, uczestnicząca w Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie, powiedziała (15 października) PAP, że w czasie pokoju firmy zbrojeniowe przyzwyczaiły się do opierania swojego bezpieczeństwa na decyzjach rządów, które zamawiały sprzęt na kilkanaście lat. Po wybuchu wojny w Ukrainie i konfliktach na Bliskim Wschodzie kontrakty na 10–15 lat przestały być realne.
– Przy tak dynamicznie zmieniającej się technologii musimy mieć teraz elastyczność wyboru tego, co najlepsze i najnowsze – podkreśliła sekretarz stanu Sobkowiak-Czarnecka.
W jej ocenie przedsiębiorcy muszą sami wzmacniać bezpieczeństwo produkcji i utrzymywać jej zdolności, chronić zakłady oraz łańcuchy dostaw przed możliwym sabotażem, a także ograniczać opóźnienia w realizacji kontraktów. MON tam, gdzie to uzasadnione, przekazuje spółkom wiedzę wywiadowczą, a służby ostrzegają je przed zagrożeniami.
Wiceminister Sobkowiak-Czarnecka zaznaczyła, że branża zbrojeniowa nie ma dziś problemu z dostępem do pieniędzy.
– Jeszcze kilka lat temu żadne banki czy fundusze inwestycyjne nie chciały inwestować w przemysł zbrojeniowy. Dzisiaj każdy chce inwestować w zbrojeniówkę.
PAP zapytała ją także, czy Polska będzie ubiegać się o dodatkowe środki z programu SAFE? Chodzi o pieniądze, z których nie skorzystają inne państwa uczestniczące w programie i które wrócą do wspólnej puli. Według wstępnych szacunków może to być około 20 mld euro. Łączna pula programu wynosi 150 mld euro.
Wiceminister odpowiedziała, że sprawa jest wciąż przedmiotem rozmów wewnątrz rządu. Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz konsultuje ją z premierem Donaldem Tuskiem oraz ministrem finansów Andrzejem Domańskim. Decyzja nie została jeszcze podjęta.
– Osoba, która zajmuje się zakupami zbrojeniowymi, zawsze będzie potrzebowała więcej pieniędzy.
Wiceminister pytana o termin decyzji państw UE, wskazała, że w nieformalnych rozmowach mówi się o przełomie października i listopada jako momencie złożenia deklaracji, czy państwo w ogóle aplikuje o dodatkowe środki – bez konieczności przedstawiania wówczas konkretnego planu inwestycyjnego.
Najpilniejszym zadaniem (według MON) jest przygotowanie sprawozdania o dotychczasowym wykorzystaniu przez Polskę środków z SAFE, które trzeba złożyć do końca października. Zajmuje się nim Departament Funduszy Zagranicznych MON wspólnie z Agencją Uzbrojenia. Gdy zostanie złożone, to możliwe będzie uruchomienie pierwszej transzy środków.
– Według naszych ostrożnych szacunków to powinno być około 6–7 miliardów euro, natomiast koniec października będzie tym momentem, kiedy będę mogła mówić o konkretnej kwocie, na jaką złożyliśmy dokumenty do Brukseli.
Po złożeniu przez państwa członkowskie raportów będzie wiadomo, ile środków pozostało w puli. W dokumentach kraje mają wykazać, jak wykorzystują pieniądze z SAFE i czy utrzymują pierwotnie zadeklarowaną kwotę. Już wiadomo, że Włochy zamierzają ją obniżyć...