Polski przemysł obronny z miliardami i wieloma… problemami

2026-09-04 9:04

Polski przemysł zbrojeniowy może się stać samowystarczalny pod względem podstawowego sprzętu wojskowego. Problemem nie jest jednak brak finansowania, lecz brak wieloletniej strategii państwowej. Pozwoliłaby ona przewidzieć zapotrzebowanie polskich sił zbrojnych, a także budować potencjał eksportowy. Przedstawiciele branży wskazują również, że polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt. Twierdzą, że nie można budować polskiego potencjału przemysłu zbrojeniowego, jeśli będzie się zamawiało na przykład 10 sztuk z danego asortymentu w danym miesiącu, a 100 sztuk w następnym miesiącu.

Składowane rzędy metalowych luf karabinowych. O wyzwaniach polskiego przemysłu zbrojeniowego przeczytasz na SE Portal Obronny.
Autor: Mesko/ Materiały prasowe Amunicja 155 mm

• Banki wykazują bardzo dużą gotowość do zwiększenia zaangażowania w finansowanie sektora obronnego.

• Za przeszkodę w rozwoju należy uznać długotrwałe procedury związane z certyfikacją uzbrojenia.

• Część cywilna przemysłu dostrzega, że do tej branży po prostu jest trudno wejść.

• Polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt zbrojny.

• Za ok. 79 proc. wartości eksportu, czyli 2,49 mld euro, odpowiadały sprzęt wojskowy i amunicja dostarczane do Ukrainy.

Należy przewidzieć strategiczną perspektywę co najmniej pięcioletnią

– Polska posiada potencjał do tego, żeby być samowystarczalna w kontekście podstawowego sprzętu wojskowego. Wymaga to jednak bardzo konkretnej polityki państwa, czyli tego, żeby zdefiniować, czego chce od polskiego przemysłu państwowego i prywatnego. Jakich wolumenów zamówień i w jakiej perspektywie oczekuje, aby wszyscy mogli bezpiecznie podejmować działania inwestycyjne i przygotować się do produkcji tego sprzętu – ocenia Marcin Chludziński, przewodniczący Rady Fundacji Centrum Strategii Rozwojowych.

W „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej”, przyjętej przez Radę Ministrów w lipcu 2025 r., przewidziano m.in. wzmocnienie potencjału polskiego przemysłu obronnego i jego zdolności do zabezpieczenia potrzeb polskiego wojska, rozbudowy jego możliwości eksportowych, a także zredukowania uzależnienia od zewnętrznych łańcuchów dostaw.

Nie można budować polskiego potencjału przemysłu zbrojeniowego, jeśli będzie się zamawiało na przykład 10 sztuk z danego asortymentu w danym miesiącu, a 100 sztuk w następnym miesiącu. Należy przewidzieć strategiczną perspektywę pięcio-, dziesięcioletnią, żeby przemysł mógł się przygotować, jeśli chodzi o swój potencjał, i odpowiedzieć na to wyzwanie – uważa Marcin Chludziński.

Andrzej Mochoń: bezpieczeństwo i obronność jeszcze długo będą napędzać MSPO | GARDA
Portal Obronny SE Google News

Banki są zainteresowane finansowaniem sektora obronnego

Ministerstwo Obrony Narodowej oszacowało wydatki na obronność w 2025 r. na 186,6 mld zł. To równowartość 4,7 proc. PKB. W 2026 r. mają być jeszcze wyższe i osiągnąć poziom 200 mld zł, czyli 4,8 proc. PKB.

– W Polsce problemem nie są pieniądze. W przypadku dyskusji o SAFE mamy nawet informacje o tym, że można sfinansować te działania z jednej strony z innego źródła. Mamy z niego dużo pieniędzy, możemy je pożyczyć. Możemy też je wyemitować w formie obligacji – tłumaczy przewodniczący Rady Centrum Strategii Rozwojowych.

8 maja Polska podpisała umowę dotyczącą unijnego programu SAFE. W ramach pożyczki otrzyma 43,7 mld euro, czyli ponad 180 mld zł. Środki mają zostać przeznaczone na rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego i współpracujących z nim firm, a także na wzmacnianie polskich zdolności technologicznych. 89 proc. pieniędzy z SAFE ma trafić do polskich przedsiębiorstw z sektora zbrojeniowego.

– Sektor finansowy w Polsce wykazuje bardzo dużą gotowość do zwiększenia zaangażowania w finansowanie sektora obronnego. Przez wcześniejsze dekady czy nawet więcej lat banki rzeczywiście były niechętne. Część z nich miała ten sektor na swoich czarnych listach, natomiast obecnie nie widzimy takich ograniczeń. Niektóre banki wręcz przekwalifikowały go jako branżę preferowaną do finansowania – tłumaczy dr hab. Krzysztof Kluza, prof. Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Co może stać na przeszkodzie w rozwoju sektora obronnego?

We wrześniu 2025 r. PKO Bank Polski i Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) podpisały umowę o współpracy strategicznej, która ma otworzyć drogę do wielomiliardowego finansowania. W jej ramach bank zaoferuje kompleksowe wsparcie finansowe dla PGZ i spółek zależnych. Umożliwi to realizację zamówień, zwiększenie mocy produkcyjnych i rozwój nowych technologii w polskim przemyśle zbrojeniowym.

– Pojawia się pytanie, czy mechanizmy finansowe mogłyby przyspieszyć inwestycje w branży zbrojeniowej? Od strony finansowej istotnych ograniczeń nie ma. Oczywiście zwiększenie finansowania długoterminowego, nowe formy gwarancji czy poręczeń rządowych zawsze są pomocne, natomiast braku podaży środków branża obronna nie dostrzega – podkreśla dr hab. Krzysztof Kluza.

Naukowiec widzi natomiast przeszkody głównie związane z procedurami wojskowymi.

– To są bardzo długotrwałe procedury związane z certyfikacją uzbrojenia czy też występujące, kiedy należy dokonać pewnych zmian w sprzęcie, który już jest na uzbrojeniu. Istotnie ogranicza to postęp technologiczny w tej branży, gdyż jeśli już raz jest zatwierdzony dany komponent czy rozwiązanie, to wówczas każdy woli uniknąć przechodzenia przez ścieżkę administracyjną po raz kolejny. Trzyma się istniejących rozwiązań – tłumaczy prof. SGH w Warszawie.

Z raportu Bibby Financial Services „Stal na froncie. Branża metalowa w Polsce 2026 r.” wynika, że 40 proc. podmiotów z branży metalowej realizuje zamówienia dla polskiej zbrojeniówki, a kolejne 40 proc. rozważa wejście na rynek. Ankietowane firmy podkreślają, że brakuje im odpowiednich kontaktów, certyfikatów oraz wiedzy o procedurach i regulacjach. Dużym wyzwaniem są też terminy płatności, które często są dłuższe niż w innych sektorach, co oznacza konieczność finansowania produkcji z dużym wyprzedzeniem.

Część cywilna przemysłu dostrzega, że do tej branży po prostu jest trudno wejść. Te bariery dotyczą zarówno pozyskania istotnych zamówień, jak i formalnych wymogów. Czy to koncesyjnych, zarządzania obiegiem informacji, czy też innych uregulowań. Odbiory jakościowe są też obarczone większą liczbą czynności. To zniechęca wiele podmiotów przemysłu cywilnego, żeby zaangażować się w tę produkcję – wyjaśnia dr hab. Krzysztof Kluza.

Jego zdaniem innym ograniczeniem jest to, że bardzo często wymagany jest transfer własności intelektualnej, a część firm nie jest gotowa na podjęcie takiej decyzji.

– Polskie zdolności produkcyjne w zakresie bezpieczeństwa narodowego nie są przygotowane na konflikt zbrojny. W przypadku gdyby taka sytuacja się wydarzyła, to w przemyśle nie ma wolnych, potwierdzonych technologicznie mocy produkcyjnych, które można by uruchomić. Jeżeli konflikt już się zacznie, to niestety to, co teraz możemy wyprodukować, w czasie konfliktu musimy pomnożyć razy 5, razy 20 – zauważa prof. SGH w Warszawie.

I tej formy niezależności Polska nie ma. Obecnie procedury logistyczne też nie są dostosowane. W przypadku konfliktu kwestie dostaw czy magazynowania krytycznych komponentów w zwiększonej skali nie są rozstrzygnięte i będą na pewno dużym problemem.

Przemysł zbrojeniowy to nie tylko produkcja na swój użytek

– Głównym wyzwaniem jest to, żeby była przewidywalność działania w tym sektorze. Każde państwo, które rozwinęło swój sektor zbrojeniowy, na przykład Szwecja, 10-milionowy kraj, produkuje wszystko, co można. Zdefiniowała, co jest potrzebne najpierw swojej armii, potem dała te zamówienia na rynek i zbudowała w ten sposób potencjał eksportowy szwedzkiego biznesu – wyjaśnia Marcin Chludziński. – Przemysł zbrojeniowy to nie tylko produkcja na swój użytek. To przede wszystkim konieczność wyjścia z eksportem i zarabiania na tym w ramach budżetu narodowego poprzez podatki, które płacą lokalne firmy.

Z ostatniego dostępnego raportu Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczącego eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego za 2024 r. wynika, że wartość wywozów oraz transferów wewnątrzunijnych uzbrojenia i sprzętu wojskowego osiągnęła rekordowy poziom 3,14 mld euro. Oznacza to wzrost o blisko 1,39 mld euro w porównaniu do 2023 r.

Za ok. 79 proc. wartości eksportu, czyli 2,49 mld euro, odpowiadały sprzęt wojskowy i amunicja dostarczane do Ukrainy. Większość asortymentu eksportowanego przez polskie podmioty na rynki międzynarodowe stanowiła amunicja oraz jej elementy składowe, których wartość wyniosła ok. 1,3 mld euro.

– Jeśli chodzi o szybkie zwiększenie produkcji w sytuacji kryzysowej, to nie jesteśmy do końca gotowi. To jest kwestia skalowalności i tego, żeby odpowiadać na potrzeby tego, co się dzieje na polu walki. Nie mamy takiej skali, żeby na bieżąco odpowiedzieć w wielu asortymentach. Zbudowanie niezależności w kontekście prowadzenia przez długi czas działań wojennych i samowystarczalności, chociaż w 100 proc. nie jest możliwe, to jest zadanie do wykonania – uważa przewodniczący Rady Centrum Strategii Rozwojowych.

W sierpniu 2025 r. premier Donald Tusk poinformował, że do końca 2028 r. w Polsce powstaną trzy nowe fabryki amunicji. Według ambitnych planów w perspektywie dwóch lat Polska ma produkować 200 tys. sztuk amunicji wielkokalibrowej 155 mm rocznie, co ma w 100 proc. zaspokoić potrzeby polskiej armii...