• Kto faktycznie kontroluje transfer technologii w ramach „Make in India”?
• Czy offset realnie wzmacnia indyjski przemysł zbrojeniowy, czy tylko poprawia statystyki?
• Na ile dywersyfikacja dostawców zwiększa bezpieczeństwo strategiczne Indii?
• Czy partnerstwa z państwami NATO ograniczą zależność od rosyjskiego uzbrojenia?
• Jakie ryzyko polityczne niesie współpraca równoległa z USA i Rosją?
New Delhi dywersyfikuje dostawców i zachęca do produkcji w Indiach
Na upartego można więc dopatrywać się analogii programu „Make in India” (MiI) z unijnym SAFE, a nawet – przy pewnej dozie wyobraźni – z trumpowskim „Make America Great Again”. Zresztą premier Indii Narendra Damodardas Modi, gdy w lutym spotkał się z prezydentem USA, powiedział – pół żartem, pół serio: „MAGA + MIGA = MEGA partnership”. Do partnerstwa z USA w ramach „Make in India” pewnie dojdzie. Co najwyżej w Białym Domu może nie podobać się, że Indie chcą takie prowadzić nawet i z… Rosją. Faktem jest, że MiI istnieje od 2014 r., kiedy Trump marzył o prezydenturze.
W SAFE ma być tak – zapewnia rząd – że tzw. środki (po ludzku: pieniądze) mają być/mogą być w 89 proc. wydawane na zamówienia zlecane krajowym producentom. Indie, rywalizujące z Chinami dążą do tego, by produkcja zbrojeniowa była prowadzona w kraju, ale przez zagranicznych inwestorów lub na zasadzie wspólnych interesów (joint ventures). I to nawet kosztem mniejszej kontroli nad własnością!
Oczywiście nie wszystko da się wyprodukować za pieniądze inwestorów w kraju. Obronność Indie wzmacniają także przez zewnętrzne zakupy. Trzy przykłady. Pierwszy: New Delhi kupiło kilka lat temu od Francji 36 Rafale w ramach umowy międzyrządowej. W ostatnich dniach zamówiono 114 tych myśliwców. Przykład drugi: od Rosji kupiły 288 pocisków S-400 Triumf. Trzeci: Indie kupią w USA samolot patrolowy Boeing P-8I. To są zakupy finansowane bezpośrednio z budżetu obronnego Indii, ale…
Program MiI jest realizowany w offsetach. Indie stosują politykę offsetową od 2005 r. dla kontraktów powyżej 300 mln USD (później podniesionych do 2 mld USD). Wymaga ona inwestycji zwrotnych na poziomie 30–50 proc. wartości umowy w indyjski przemysł zbrojeniowy. Dotyczy (prawie) każdego eksportera. Dlatego 50 proc. wartości kontraktu Francuzi muszą zainwestować w Indiach. W przypadku zamówienia na rakiety do S-400 „offsetowe” zaangażowanie nie obowiązuje, bo chodzi o dostawę amunicji do wcześniej kupionych zestawów. Kupując je, Indie zwolniły dostawcę z offsetowego inwestowania ze „względów strategicznych”. Podobny wyjątek (w zakresie ograniczonego wymiaru offsetu) indyjski resort obrony uczynił (w 2020 r.) przy zamówieniu na Apache.
„Make in India” i plan „Technology Vision and Capability Roadmap (2025–2040)”
Jak widać, Indie zdecydowały się na „różnorodność” dostawców uzbrojenia i inwestorów w krajową zbrojeniówkę. Niech to nie prowadzi do pochopnych wniosków, z których może wynikać, że Indie preferują współpracę, na przykład, z Rosją. Indie preferują szybkie dostawy dobrego uzbrojenia i inwestycje zagraniczne w swoją zbrojeniówkę. Rzecz jasna, za wyjątkiem Chin i Pakistanu. Oba te państwa nie są postrzegane jako przyjazne Indiom.
W 2025 r. Indie wydały na obronność ok. 85 mld USD (ok. 2,5 proc. PKB). Chiny ponad trzy razy więcej (ok. 296 mld USD, ok. 1,7 proc. PKB), a Pakistan – 10,8 mld USD (ok. 2,8 proc. PKB). Budżety w tych państwach od kilku lat wzrastają, co wpisuje się w światową tendencję wzrostu wydatków na zbrojenia. Lub jak ktoś woli: na obronność.
Indie postawiły na rosnący budżet, ogromne zakupy i maksymalnie możliwą produkcję w kraju. „Make in India” wpisuje się jako składowa planu „Technology Vision and Capability Roadmap (2025–2040)”, totalnej modernizacji wszystkich rodzajów wojsk: lądowych, morskich i powietrznych.
Zakłada się, że ok. 2040 r. Bhāratīya Nau Senā (Indian Navy) ma mieć w składzie 230 okrętów. W tym 4 lotniskowce, w tym jeden o napędzie jądrowym. A także 10 okrętów podwodnych, również z reaktorami jądrowymi na pokładzie.
Bhāratīya Vāyu Senā (Indian Air Force) ma dysponować 42 eskadrami bojowymi, tj. 756 samolotami, które zastąpią obecnie używane przestarzałe maszyny. W tym już archaiczne MiG-21.
Bhāratīya Thal Senā (Indian Army) – 15-letni program technologicznej przemiany przewiduje m.in. wymianę 1800 czołgów T-72. Na jakie? Tego jeszcze nie wiadomo. Projekt FRCV (Future Ready Combat Vehicle) nowego, indyjskiego czołgu podstawowego ma być realizowany we współpracy z zagranicznym partnerem. Chodzi o koncerny pancerne, takie jak m.in. Rheinmetall, General Dynamics czy innych podobnych graczy, których Indie dopuszczą do przetargu, a następnie połączą z lokalnym wykonawcą w formule produkcji wyznaczanej przez program „Make in India”.
Program ów obejmuje nie tylko obronność, ale i 24 inne sektory indyjskiej gospodarki. Podkreślić trzeba, że choć Indie nie zrywają kontaktów z rosyjską zbrojeniówką, to mierzą w partnerstwo z państwami NATO, czego choćby wyrazem są kontrakty na Rafale i prawdopodobnie umowy na następcę dla T-72.
Obecnie Siły Zbrojne Indii są klasyfikowane (wg Global Firepower Index 2025) jako czwarte na świecie pod względem potencjału militarnego. Mają pod bronią prawie 1,5 mln żołnierzy, a w arsenale jądrowym 172 głowice (termo)jądrowe...
•
Źródła: dce.visionias.in, indiatimes.com, defence.in, indiatoday.in.