Z zielonej masy w armię talentów. Gen. Kukuła: wojsko wciąż rekrutuje jak w czasach napoleońskich

„Chcemy wojsko zmienić z zielonej masy w armię talentów” – zapowiedział podczas prezentacji systemu gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego, prezentując narzędzie, które ma całkowicie zmienić sposób, w jaki polska armia poznaje własnych żołnierzy. Wojskowy Kwestionariusz Kompetencji (WKK), to adaptacyjny system testów, które mają precyzyjnie określać kompetencja, możliwości i perspektywy rekrutów.

  • Polska armia rewolucjonizuje rekrutację, wprowadzając Wojskowy Kwestionariusz Kompetencji (WKK), by stworzyć "armię talentów".
  • Ten adaptacyjny system testów precyzyjnie oceni predyspozycje żołnierzy, dopasowując ich do specjalności według potencjału, kompetencji i zainteresowań.
  • Dowiedz się, jak działa WKK, dlaczego "wojskowy beton" ma z nim problem i co znaczy dla Twojej kariery w Wojsku Polskim.

Sztab Generalny WP testuje obecnie Wojskowy Kwestionariusz Kompetencji (WKK) na grupie próbnej, która do końca roku ma objąć 1000 rekrutów z 15 różnych jednostek wojskowych z całego kraju. Nowy system testów ma zastąpić dotychczasowy, w dużej mierze przypadkowy, proces przydziału rekrutów do konkretnych jednostek i zadań. Dzięki WKK będą oni dostawac wybór specjalności dobranych na podstawie realnych talentów i predyspozycji.

Podczas spotkania z dziennikarzami gen. Kukuła nie krył krytycznej oceny obecnego stanu rzeczy. Jak stwierdził, poszczególne rodzaje sił zbrojnych i komponenty budują wprawdzie własną kulturę organizacyjną i ścieżki karier żołnierzy, ale sam punkt startu wciąż przypomina epokę wojen napoleońskich – „Z perspektywy naboru armia wciąż patrzy na kandydatów przede wszystkim ilościowo, jako na masę ludzi, a nie na pojedynczego człowieka ze swoim indywidualnym potencjałem. System WKK ma służyć właśnie temu, by ludzi z tej „zielonej masy” zamienić w zbiór talentów połączonych wspólną misją nastawioną na zwyciężanie”.

Test, którego sam generał nie rozwiązał do końca

Szef Sztabu opowiedział również o własnym doświadczeniu z testem – rozwiązywał go osobiście. Jak przyznał szczerze, będąc inżynierem po pięćdziesiątce, część zadań technicznych po prostu nie była w stanie samodzielnie rozwiązać, podobnie zresztą jak część zespołu towarzyszącego mu podczas prezentacji. Położył to na karb lat, jakie dzielą go od ukończenia uczelni. Zaznaczył jednocześnie, że nie chodzi o test, który można „nie zdać” w klasycznym rozumieniu. System ma jedynie „wymiarować” kandydata według określonych krzywych, pokazując jego rzeczywisty potencjał intelektualny i talenty, uzupełnione docelowo o pomiary kompetencyjne oraz, w miarę możliwości, częściowo zautomatyzowane testy psychologiczne.

Generał nie krył ambicji, jakie wiąże z projektem. Jego zdaniem polscy żołnierze dysponują potencjałem nie mniejszym, a często większym, niż ten, który Polacy podziwiają u wojsk innych państw – brakuje jedynie systemu zdolnego ten potencjał skutecznie odkryć i „szlifować takiego diamenty”. Jak podkreślił, z punktu widzenia Sztabu Generalnego itotne jest odbiurokratyzowanie procesu, objęcie testem stu procent żołnierzy rozpoczynających służbę oraz stopniowe, wieloletnie wdrażanie zmiany mentalnej w całym systemie naboru. Tak naprawdę, to jego zdaniem odejście od rekrutacji i tego, co pamiętamy z WKU a później WCR w stronę nowoczesnego systemu HR. jak w korporacji.

Adaptacyjny algorytm i blisko 15 tysięcy pytań

Za stroną techniczną i merytoryczną projektu stoi zespół kierowany przez płk. Tomasza Żaka, szefa programu WKK. Jak wyjaśnił pułkownik, baza pytań i zadań testowych liczy dziś niemal 15 tysięcy pytań, losowanych za każdym razem od nowa, a sam system działa w pełni adaptacyjnie. Każdy kandydat ma dwie godziny na 180 pytań, po 15 z każdego obszaru wiedzy: od języka polskiego i historii, po matematykę, fizykę i technikę. Poziom trudności dostosowuje odpowiedni algorytm.

Jak powiedział płk Żak - „Mechanizm jest prosty w założeniu: kandydat zaczyna od trzeciego poziomu trudności – jeśli dwukrotnie odpowie poprawnie, przechodzi na poziom wyższy, jeśli odpowiada źle, spada niżej. W ten sposób system buduje szczegółową „mapę” mocnych i słabych stron danej osoby w poszczególnych dziedzinach”.

Test dzieli kandydatów na dwa profile – techniczny oraz ogólny (humanistyczny) – obejmujące łącznie dwanaście przedmiotów szkolnych, po sześć w każdej kategorii. Jak zaznaczył płk Żak, wyniki nie są sprowadzane do jednej ogólnej punktacji. System skupia się na szczegółowej analizie, w których konkretnie przedmiotach – na przykład języku polskim, matematyce czy fizyce – kandydat wypada najmocniej, ponieważ to właśnie te obszary, a nie sam wynik zbiorczy, przekładają się na rekomendacje konkretnych stanowisk służbowych.

Zanim kandydat w ogóle przystąpi do właściwego testu, wypełnia elektroniczną „metryczkę” zawierającą dane, których wojsko dotąd systemowo nie gromadziło – zainteresowania, znajomość języków obcych spoza systemu NATO STANAG, preferencje co do miejsca służby czy dotychczasowe, nieformalne doświadczenia.

Jak tłumaczył płk Żak, dzięki temu system jest w stanie wychwycić np. kandydata, który od dziecka interesuje się dronami, mimo że nie posiada żadnych formalnych kwalifikacji potwierdzających tę wiedzę dokumentem. Może też wskazać kogoś, kto ma unikalną wiedzę, na przykład w zakresie mało znanych języków, czy jest poliglotą. To może skierować ego karierę w unikalnym kierunku, na przykład wywiadu czy misji zagranicznych.

Rekomendacja, nie wyrok

Zarówno gen. Kukuła, jak i płk Żak wielokrotnie podkreślali, że wynik testu nigdy nie ma charakteru rozstrzygającego. Jak ujął to płk Żak - „Na końcu zawsze decyduje człowiek”. Po rozmowie, po weryfikacji fizycznej i medycznej oraz obserwacji żołnierza w trakcie szkolenia. System generuje jedynie rekomendacje – wskazuje, do których spośród kilkuset zdefiniowanych specjalności wojskowych kandydat najlepiej pasuje pod względem wiedzy i predyspozycji, uwzględniając przy tym również aktualne wakaty w Wojsku Polskim.

Pytany o sytuacje konfliktowe – gdy marzenia kandydata rozmijają się z jego realnymi predyspozycjami – gen. Kukuła odpowiedział bez ogródek. Jak stwierdził, skoro żołnierze są ochotnikami, to ich wybór pozostaje ich wyborem: „jeśli komuś sprawia radość bieganie w błocie z ciężkim karabinem maszynowym, mimo że test wskazuje inne predyspozycje, nie zamierzam mu tego wyperswadowywać wbrew jego woli”. Zastrzegł jednak, że rolą kompetentnego rekrutera jest tłumaczenie kandydatom, gdy ich wyobrażenia o danej specjalności – jak choćby popularny mit, że osoba w okularach nie może zostać snajperem – rozmijają się z rzeczywistością.

To bardzo dobra informacja dla chętnych od służby wojskowej, ale też wyzwanie dla rekruterów, którzy muszą stać się specjalistami kadrowymi i psychologicznymi. Muszą znaleźć kompromis pomiędzy oczekiwaniami kandydata, jego realnymi możliwościami i potrzebami sił zbrojnych.

Docelowo trzy testy i sztuczna inteligencja

Obecnie WKK przechodzi fazę testów i jest jedynie pierwszym punktem planowanego systemu, który ma tworzyć „profil żołnierza” w zakresie fizycznym, psychicznym i kompetencyjny, rejestrując jego rozwój, lub jego brak. W tym drugim przypadku można - a w zasadzie trzeba będzie – jak podkreśla płk Żak, ustalić przyczyny. Czy żołnierz nie podnosi swoich kompetencji świadomie, czy tez jest jakiś systemowy lub organizacyjny powód.

Dlatego system docelowo ma się składać z trzech elementów: obowiązkowego dla każdego wstępującego „testu na start”, badającego predyspozycje intelektualne; opracowywanego obecnie „testu potencjał”, oceniającego stan psychofizyczny kandydata; oraz „testu kompetencji”, przeprowadzanego co jakiś czas, już w trakcie służby, mającego weryfikować i w razie potrzeby korygować wcześniej wyznaczoną ścieżkę żołnierza.

Płk Żak zapowiedział też, że w kolejnym etapie zespół planuje wdrożenie elementów sztucznej inteligencji, które mają przyspieszyć i uściślić generowane rekomendacje – tak, by system aktywnie proponował alternatywne ścieżki rozwoju żołnierzom, dla których brakuje akurat wakatów w obszarze ich największych talentów. Zamiast marnować ich potencjał, może wykorzystać go w innym obszarze.

Prace nad WKK podzielono na trzy etapy. Pierwszy, zakończony w czerwcu bieżącego roku, obejmował opracowanie „księgi kompetencji” oraz budowę testu na start. Wspólnie pracowali nad tym przedstawiciele różnych rodzajów wojsk, instytucji, uczelni wojskowych i specjaliści z zakresu edukacji i psychologii. Trwający obecnie drugi etap, zaplanowany do czerwca 2027 roku, ma zakończyć się pilotażowym wdrożeniem i dopracowaniem dwóch podstawowych testów. Obecna wersja WKK ma objąć 1000 żołnierzy z kilkunastu jednostek w całym kraju do końca bieżącego roku. Potem wnioski zostaną przeanalizowane i doprowadzą do skorygowania ewnetualnych błędów, i tak w kilku cyklach. Dopiero po czerwcu 2027 roku zespół przedstawi ministrowi obrony narodowej rekomendacje dotyczące dalszego funkcjonowania całego systemu w Siłach Zbrojnych RP.

Bariera mentalna i zarządzanie niedoborami

Gen. Kukuła przyznał wprost, że wdrożenie systemu napotyka krytykę części środowisk wojskowych i ma też na celu, jak to określił, „przełamanie bariery mentalnej” oraz zbudowanie przekonania, że kariera wojskowa może być transparentna i dawać równe szanse każdemu kandydatowi. Podczas dyskusji z dziennikarzami padło również trudne pytanie o sytuację odwrotną – co zrobi armia, jeśli z wyników WKK będzie wynikać niedobór kandydatów w specjalnościach krytycznych dla obronności, np. wśród personelu lonistkowego (SIL) czy operatorów nowego sprzętu, takiego jak F-35 czy śmigłowce Apache. Generał odpowiedział, że kluczowym elementem odpowiedzi na ten problem będzie profilowanie kandydatów już na etapie rekrutacji – co pozwoli lepiej ukierunkować działania werbunkowe Wojskowych Centrów Rekrutacji, zanim jeszcze braki kadrowe staną się realnym problemem.

Mówiąc wprost – Szef Sztabu przyznał, że są szkoły średnie i uczelnie, nie tylko wojskowe, które lepiej przygotowują do słyżby w wojsku. Tam właśnie w przyszłosci trzeba koncentrować działania rekrutacyjne – aby wyławiani byli kandydaci najlepiej rokujący w danych specjalnościach.

Znaczenie dla przyszłości Wojska Polskiego

Wojskowy Kwestionariusz Kompetencji wpisuje się w szerszy plan rozbudowy Sił Zbrojnych RP do poziomu 300 tysięcy żołnierzy zawodowych, wspieranych dodatkowo przez system rezerw. Jak zaznaczył gen. Kukuła podczas spotkania, ten pułap traktuje jako absolutny górny limit aktywnej służby wojskowej, a kluczem do jego utrzymania w ryzach finansowych – zbalansowanych, jak zapewnił, w perspektywie do 2039 roku – pozostają właśnie utworzenia jakościowej rezerwy oraz zasadnicza służba wojskowa.

W tym kontekście system taki jak WKK ma nie tylko usprawnić przydział pojedynczych żołnierzy do właściwych specjalności, ale też dać dowództwu narzędzie do świadomego zarządzania całą, gwałtownie rozbudowywaną strukturą kadrową polskiej armii. Zamiast, jak to ujął sam generał, działania „po omacku”, trzeba stworzyć „inteligetną masę” – czyli nie tylko wypełnić wymagania ilościowe, ale też jakościowe. Wielokrotnie też odwoływał się do zmiany historycznej w funkcjonowaniu armii, rekrutowanej „jak za Napoleona”, gdy żołnierz miał stać w szeregu i wykonywać rozkazy. Dziś wymagania są znacznie większe wobec rekrutów i system musi to uwzględnić.

Portal Obronny SE Google News
Gen. Kukuła - Rozwój WP do 2039r