Spis treści
1 grudnia 2025 roku, zaledwie dwa dni przed uroczystą inauguracją stacji radarowej nowego systemu obrony przeciwrakietowej Arrow 3, doszło do niepokojącego zdarzenia. Jak donoszą niemieckie stacje WDR i NDR, powołując się na wewnętrzny raport Bundeswehry, nad bazą wojskową Annaburger Heide w Brandenburgii pojawiły się trzy podejrzane drony „nieznanego typu”, które podobno krążyły na wysokości około 100 metrów
Obiekty krążyły na stosunkowo niskiej wysokości, około 100 metrów, bezpośrednio nad instalacją radarową, która jest sercem całego systemu. Drony zostały wykryte przez techniczne systemy monitoringu bazy, co natychmiast uruchomiło procedury alarmowe.
Nieudana próba przechwycenia. Bundeswehra bezsilna?
W odpowiedzi na zagrożenie, na miejsce natychmiast skierowano wojskową jednostkę szybkiego reagowania. Jak wynika z tajnego raportu, żołnierze użyli własnego drona rozpoznawczego, dzięki któremu udało się wizualnie namierzyć i sfilmować jednego z intruzów. Po uzyskaniu zgody na neutralizację zagrożenia, podjęto próbę zestrzelenia bezzałogowca.
Użyto do tego specjalistycznego sprzętu: karabinu szturmowego G27P wyposażonego w zaawansowany celownik Smash X4, opracowany w Izraelu specjalnie do zwalczania dronów. Mimo to próba zakończyła się fiaskiem. „Dron nie mógł zostać przechwycony przez rozmieszczone systemy obrony przeciwdronowej” – stwierdzono jednoznacznie w raporcie. Po nieudanej interwencji, bezzałogowiec oddalił się i zniknął z pola widzenia żołnierzy. O incydencie poinformowano żandarmerię wojskową oraz Służbę Kontrwywiadu Wojskowego (MAD).
To nie pierwszy raz. Seria podejrzanych przelotów
Wojskowi oceniają, że przelot dronów nie był przypadkowy. W raporcie podkreślono, że był to już drugi podejrzany incydent z udziałem dronów nad tą samą instalacją w Annaburgu. Biorąc pod uwagę liczbę maszyn i bliskość czasową do oficjalnej inauguracji bazy z udziałem ważnych gości, Bundeswehra uznała, że „prawdopodobne jest celowe przeprowadzenie rozpoznania”.
Zdarzenie to wpisuje się w szerszy trend. Podobne obserwacje miały miejsce na początku 2025 roku nad bazą Bundeswehry w Schwesing, gdzie ukraińscy żołnierze szkolili się z obsługi systemów Patriot. Według prokuratury we Flensburgu, śledztwo zostało zamknięte w sierpniu. Chociaż ustalono, że do obserwacji dronów doszło w ciągu ośmiu dni w styczniu i lutym 2025 roku, prokuratura stwierdziła, że nie udało się uzyskać informacji o podejrzanych ani motywach lotów.
Tam również niemieckie środki obronne okazały się nieskuteczne. Liczba podejrzanych lotów dronów nad infrastrukturą krytyczną i obiektami wojskowymi w Niemczech gwałtownie wzrosła od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Liczba podejrzanych obserwacji dronów nad infrastrukturą krytyczną, instalacjami wojskowymi i lotniskami gwałtownie wzrosła od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Tylko w 2025 roku Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA) odnotował ponad 1000 podejrzanych lotów dronów nad Niemcami.
Kto za tym stoi? Rosyjskie szpiegostwo i wojna hybrydowa
Choć w raporcie Bundeswehry nie ma bezpośrednich spekulacji na temat sprawców, niemieckie służby bezpieczeństwa i eksperci coraz częściej wskazują na Rosję. Podejrzewa się, że część operacji dronowych jest zlecana lub bezpośrednio przeprowadzana przez rosyjskie służby w celu zbierania danych wywiadowczych o potencjale militarnym, lokalizacji kluczowej infrastruktury oraz testowania reakcji sił NATO. W przypadku przypadku ze Szlezwika-Holsztynu z ubiegłego roku mówi się jednak, że „dron” wystartował z okrętu „pływającego pod obcą banderą”. Dotyczy to między innymi okrętów tzw. rosyjskiej „floty cieni ”. Według raportu Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA) kontrole rosyjskich tankowców z tzw. „floty cieni” zostaną zaostrzone poprzez wprowadzenie wymogu okazania dowodu ubezpieczenia i rejestracji. Według CEPA, ponad 900 statków pływa pod fałszywymi banderami bez wiarygodnego ubezpieczenia. Coraz częściej mówi się, że odpowiedzialne za zagrożenia bezpieczeństwa, w tym za rzekome wystrzeliwanie dronów i sabotaż kabli.
Wykrywanie i neutralizacja małych, często komercyjnych dronów, jest niezwykle trudnym zadaniem. Jednocześnie Inspektor Generalny Bundeswehry, Carsten Breuer, zwracał uwagę, że zestrzelenie drona nad terenem zamieszkanym jest bardzo ryzykowne, dlatego wojsko stawia również na rozwój technologii zakłócania elektronicznego. Mimo rosnącej liczby incydentów, do tej pory nie udało się aresztować żadnego pilota drona działającego na zlecenie obcego państwa. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie, rząd federalny i kraje związkowe zainaugurowały pod koniec 2025 roku wspólne centrum obrony przed dronami (GDAZ), aby lepiej koordynować działania obronne. Jego celem jest połączenie federalnych organów bezpieczeństwa, policji landowej i niemieckich sił zbrojnych w sieć, aby umożliwić szybką i skuteczną reakcję na incydenty z udziałem dronów. Rząd federalny przejmie główną odpowiedzialność za centrum obrony przed dronami. Centrum ma zapobiegać szpiegostwu, sabotażowi i zakłóceniom ruchu lotniczego, a także odpierać ataki. A w Brandenburgii utworzono nowe siły specjalne, które w przyszłości będą liczyć około 130 osób personelu operacyjnego.
W wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w zeszłym roku były inspektor armii Alfons Mais określił wyścig technologiczny między dronami a dronowymi systemami obronnymi jako „grę w kotka i myszkę”. Stwierdził, że nie widział jeszcze systemu obronnego, „którego skuteczność trwałaby dłużej niż sześć tygodni”. Wyjaśnił, że do tego czasu drony osiągnęły już „kolejny poziom jakości” dzięki nowemu oprogramowaniu, a możliwości obronne „zniknęły”. Dodał, że coraz częstsze wykorzystanie bezzałogowców za pomocą światłowodów lub sztucznej inteligencji pogarsza sytuację.