- Wyzwanie dla polskiej ochrony zdrowia: rzygotowanie cywilnych placówek medycznych do współpracy z wojskiem w czasie konfliktu zbrojnego.
- Gen. Gielerak ocenia poziom przeszkolenia lekarzy cywilnych na „1” w skali 1-10, podkreślając potrzebę specjalnych kompetencji w warunkach wojennych.
- „Osoba nieprzygotowana zginie albo będzie odpowiadać za śmierć innych”, zwraca uwagę wojskowy i wyjaśnia, co zrobić, aby poprawić obecną sytuację.
System ochrony zdrowia w obliczu konfliktu
26 lutego 2026 r. w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie odbyła się trzecia edycja konferencji „Przygotowanie i wykorzystanie podmiotów leczniczych do realizacji zadań na potrzeby obronne państwa”. Tym razem jej tematyka poświęcona była zagadnieniu: „Przygotowanie praktyczne: szkolenia personelu i koordynacja medyczna w sytuacji konfliktu”, a wydarzenie koncentrowało się na czynniku ludzkim oraz procedurach operacyjnych, które decydują o skuteczności działania systemu medycznego w warunkach wojny.
W rozmowie z Portalem Obronnym gen. Gielerak podkreślił: „Musimy się przede wszystkim permanentnie szkolić. Musimy zbierać na bieżąco doświadczenia, przygotowywać personel, gromadzić odpowiednie zasoby materiałowe, lekowe, udoskonalać infrastrukturę medyczną i to co jest niezwykle ważne. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć, jeszcze raz ćwiczyć”. Tym samym podkreślając konieczność budowy spójnego, wielopoziomowego systemu przygotowania personelu medycznego na wypadek wojny.
Pytany o ocenę obecnego poziomu przeszkolenia lekarzy z podmiotów cywilnych na przypadek kryzysu powiedział: „W skali od 1 do 10? 1”. Jak jednak podkreślił, nie chodzi o podważanie kompetencji lekarzy w codziennej pracy, lecz o zupełnie inne realia funkcjonowania w warunkach konfliktu zbrojnego: presji czasu, ograniczonych zasobów i zagrożenia życia.
„Rozwinę tę myśl, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, co znaczy być przygotowanym na okoliczność konfliktu zbrojnego. Nie odmawiam żadnemu lekarzowi fachowości w tym, co robi na co dzień. Natomiast warunki konfliktu zbrojnego wymagają całkowicie często innych kompetencji, przede wszystkim świadomości tego, w jakich warunkach się działa i jakiego rodzaju decyzję trzeba będzie podejmować. To jest kwestia umiejętności medycznych, ale też i odporności psychicznej. Do tego, aby być gotowym do działania w tych warunkach, trzeba się przygotować. Osoba nieprzygotowana zginie albo będzie odpowiadać za śmierć innych. Nikt nie urodził się z tymi kompetencjami. To trzeba wyćwiczyć. Czy jesteśmy w stanie przygotować lekarzy na tego typu trudne sytuacje? Oczywiście, po to właśnie to robimy.” – wyjaśnił.
Wzór z północy Europy
Budowa odpornego systemu ochrony zdrowia nie jest abstrakcyjną wizją. Gen. Gielerak wskazał przykład Finlandii, która od lat rozwija model powszechnej gotowości państwa na sytuacje kryzysowe.
„Głęboko wierzę, że przygotowanie poprzez ćwiczenie i przekazywanie wiedzy w zakresie medycyny taktycznej jest podstawą zbudowania systemu ochrony zdrowia, który będzie wzorem - przygotowanym na stawienie czoła zagrożeniom, jakim jest wojna” - podkreślił generał.