Spis treści
- Nowy model służby wojskowej. Jak działa w praktyce?
- Co zawiera kwestionariusz Bundeswehry?
- Obowiązek czy dobrowolność? Konsekwencje braku odpowiedzi
- Pierwsze wyniki reformy: Chłodne przyjęcie przez młodych Niemców
- Przyszłość Bundeswehry: Co, jeśli cele nie zostaną osiągnięte?
- BBN debatuje nad tym czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?
Głównym motorem napędowym dla niemieckiej reformy służby wojskowej jest pilna potrzeba wzmocnienia potencjału obronnego kraju w odpowiedzi na zmienioną sytuację bezpieczeństwa w Europie. Po latach redukcji sił zbrojnych i zawieszeniu obowiązkowego poboru w 2011 roku, Bundeswehra stanęła przed poważnymi wyzwaniami kadrowymi. Obecny stan osobowy armii, oscylujący wokół 184 000 żołnierzy, jest niewystarczający do realizacji nowych zobowiązań w ramach NATO.
Celem strategicznym, nakreślonym przez rząd i ministra obrony Borisa Pistoriusa, jest zwiększenie liczebności armii do 255 000–270 000 żołnierzy w służbie czynnej do 2035 roku. Reforma ma również na celu odbudowę bazy danych o potencjalnych rekrutach, która została utracona po zawieszeniu poboru, co uniemożliwiało skuteczne planowanie mobilizacyjne na wypadek kryzysu.
Nowy model służby wojskowej. Jak działa w praktyce?
Nowe przepisy, które weszły w życie z początkiem 2026 roku, wprowadzają model inspirowany rozwiązaniami szwedzkimi, starając się połączyć dobrowolność z elementami obowiązkowymi.
Kluczowe elementy reformy:
- Obowiązkowy kwestionariusz: Wszyscy mężczyźni, którzy ukończyli 18 lat, mają obowiązek wypełnienia cyfrowego kwestionariusza. Dla kobiet jest on dobrowolny. Ankieta ma na celu zbadanie motywacji, sprawności fizycznej i ogólnej gotowości do podjęcia służby.
- Badania lekarskie: Na podstawie odpowiedzi z kwestionariuszy część mężczyzn (początkowo około 40-50 tys. rocznie) zostanie wezwana na obowiązkowe badania lekarskie, czyli kwalifikację wojskową.
- Dobrowolna służba: Sama służba wojskowa pozostaje dobrowolna. Ochotnicy mogą wybrać okres jej trwania – od podstawowego sześciomiesięcznego szkolenia do służby trwającej nawet 23 miesiące, co wiąże się z dodatkowymi benefitami, takimi jak wyższy żołd czy specjalistyczne kursy.
Polecany artykuł:
Co zawiera kwestionariusz Bundeswehry?
Ankieta jest stosunkowo krótka i ma zająć około 15 minut. Pytania dotyczą między innymi wykształcenia, stanu zdrowia, sprawności fizycznej oraz, co kluczowe, gotowości do służby w wojsku, ocenianej w skali od 0 do 10. Osoby, które wyrażą jakiekolwiek zainteresowanie, są proszone o podanie danych kontaktowych w celu dalszej rekrutacji.
Kobiety również otrzymują dostęp do kwestionariusza, jednak w ich przypadku wypełnienie go jest całkowicie dobrowolne. Ten dualizm ma na celu zachęcenie kobiet do kariery w wojsku, bez nakładania na nie formalnego obowiązku.
Obowiązek czy dobrowolność? Konsekwencje braku odpowiedzi
Choć służba jest dobrowolna, wypełnienie kwestionariusza przez młodych mężczyzn jest obligatoryjne. Mężczyźni, którzy zignorują obowiązek i nie odeślą ankiety w terminie, najpierw otrzymają przypomnienie. Dalsze uchylanie się od tego obowiązku jest traktowane jako wykroczenie administracyjne, zagrożone karą grzywny, której wysokość jest uzależniona od dochodów i sytuacji życiowej danej osoby. Ma to na celu zapewnienie, że Bundeswehra uzyska kompleksowy obraz potencjału rekrutacyjnego każdego rocznika.
Pierwsze wyniki reformy: Chłodne przyjęcie przez młodych Niemców
Jak wynika z informacji gazety Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND) wstępne dane dotyczące odzewu na rozsyłane od stycznia ankiety nie napawają optymizmem. Zaledwie około jedna czwarta wszystkich adresatów odpowiedziała na kwestionariusz. Wśród mężczyzn, dla których jest to obowiązek, odsetek odpowiedzi wyniósł około 50%. Znacznie gorzej wygląda sytuacja w przypadku kobiet, gdzie na dobrowolne wypełnienie ankiety zdecydowało się zaledwie 6%.
Co istotne, obecne statystyki nie ujawniają, jaki odsetek respondentów faktycznie wyraził chęć służby w Bundeswehrze. Pokazują jedynie skalę zaangażowania w sam proces ankietyzacji.
Ministerstwo Obrony tonuje nastroje, wskazując, że jest jeszcze zbyt wcześnie na wyciąganie wiążących wniosków, ponieważ proces wysyłki listów jest rozłożony w czasie - średnio 12 500 tygodniowo. Mimo to, niskie zainteresowanie, zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby wniosków o odmowę służby wojskowej ze względu na przekonania pacyfistyczne, budzi obawy o powodzenie reformy.
Przyszłość Bundeswehry: Co, jeśli cele nie zostaną osiągnięte?
Sam minister Boris Pistorius, mimo słabego startu, wyrażał na początku lutego przekonanie, że uda się uniknąć powrotu do powszechnego poboru. Zgoła odmiennego zdania są politycy z CDU/CSU, którzy od początku wyrażali wątpliwości co do skuteczności dobrowolnego modelu w zaspokajaniu realnych potrzeb armii.
Twórcy reformy wzięli pod uwagę scenariusz, w którym dobrowolny nabór okaże się niewystarczający. Ustawa zawiera mechanizm, który pozwala Bundestagowi na wprowadzenie tzw. poboru opartego na zapotrzebowaniu (Bedarfswehrpflicht Wehrpflicht). W takiej sytuacji, jeśli cele rekrutacyjne nie będą realizowane, parlament będzie mógł podjąć decyzję o przymusowym wcieleniu do armii brakującej liczby rekrutów, wyłonionych spośród osób, które przeszły kwalifikację wojskową. Byłby to de facto częściowy powrót do obowiązkowej służby wojskowej, co stanowiłoby poważną zmianę w niemieckiej polityce obronnej. Decyzja ta nie byłaby automatyczna i wymagałaby osobnej ustawy, co utrzymuje debatę o pełnym powrocie do obowiązkowej służby wojskowej w sferze politycznej. Niskie wskaźniki odpowiedzi na kwestionariusz sprawiają, że ten scenariusz, jeszcze niedawno czysto teoretyczny, staje się coraz bardziej realny.
BBN debatuje nad tym czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?
Kilka dni temu w Belwederze, z inicjatywy Biura Bezpieczeństwa Narodowego, odbyła się konferencja pt. „Między dobrowolnością a obowiązkiem: czy Polska potrzebuje powrotu zasadniczej służby wojskowej?”. To wydarzenie miało na celu otwarcie debaty nad przyszłym modelem służby wojskowej w Polsce, konfrontując obecny system z wyzwaniami geopolitycznymi i ambitnym celem budowy 300-tysięcznej armii. Jak podkreślił szef BBN, Sławomir Cenckiewicz, celem jest otwarta dyskusja bez wykluczania żadnego punktu widzenia.
Otwierając debatę, szef BBN Sławomir Cenckiewicz zaznaczył, że jej formuła ma na celu skonfrontowanie różnych punktów widzenia na kwestię, która jest fundamentalna dla bezpieczeństwa narodowego. Dyskusja ma zweryfikować, na ile obecny, oparty na ochotnikach system, jest wydolny i przystaje do współczesnych wyzwań. Jak mówił szef BBN:
"Chcielibyśmy pochylić się też nad rozwiązaniami, które mogłyby obowiązywać w Polsce, gdybyśmy dokonali korekty. Również nad tymi, które wprowadziły czy to kraje naszego regionu, jak kraje nordyckie i kraje bałtyckie. Oczywiście ważne są także doświadczenia ukraińskie, zapowiedzi pewnych zmian w Niemczech, czy przykład Korei Południowej".
- Kraje nordyckie: Finlandia utrzymuje model oparty na powszechnym poborze mężczyzn, co pozwala jej na utrzymanie ogromnych rezerw mobilizacyjnych. Z kolei Szwecja, która zlikwidowała pobór, przywróciła go w 2018 roku w formie selektywnej, obejmując nim zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Podobną drogą podąża Norwegia i Dania.
- Kraje bałtyckie: Litwa i Łotwa, w odpowiedzi na agresywną politykę Rosji, również przywróciły ograniczoną formę zasadniczej służby wojskowej. Estonia, wzorując się na Finlandii, od lat buduje swoje bezpieczeństwo w oparciu o armię poborową.
- Korea Południowa: Jest przykładem państwa, które w obliczu stałego zagrożenia od dekad z powodzeniem stosuje system obowiązkowej i długotrwałej służby wojskowej.
Centralnym punktem dyskusji stał się dylemat między utrzymaniem armii w pełni zawodowej i dobrowolnej a ewentualnym przywróceniem pewnej formy obowiązku służby. Obecny system opiera się na służbie zawodowej, Terytorialnej Służbie Wojskowej oraz wprowadzonej w 2022 roku dobrowolnej zasadniczej służbie wojskowej. Uczestnicy konferencji analizowali zarówno korzyści, jak i wyzwania związane z każdym z tych rozwiązań.
Zwolennicy zmian wskazują przede wszystkim na konieczność pilnej odbudowy rezerw osobowych. Doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazują, że o zdolności do długotrwałej obrony decyduje nie tylko nowoczesny sprzęt, ale również szerokie, dobrze przeszkolone rezerwy. Kolejnym argumentem jest demografia. Analitycy wojskowi i demografowie alarmują, że w perspektywie do 2040 roku liczba Polaków może zmniejszyć się o 2 miliony. Oznacza to, że pula potencjalnych ochotników do służby będzie maleć, a średni wiek rezerwistów będzie rósł, co stanowi „wyzwanie egzystencjalne” dla sił zbrojnych.
Przeciwnicy przywrócenia obowiązku wskazują na ogromne koszty finansowe i logistyczne. Budowa i modernizacja infrastruktury szkoleniowej, zapewnienie wyposażenia i kadry instruktorskiej dla dziesiątek tysięcy poborowych to gigantyczne wyzwanie. Ponadto, część ekspertów wojskowych wyraża obawę, że masowe, ale krótkie szkolenie może nie zapewnić żołnierzy zdolnych do obsługi zaawansowanego technologicznie sprzętu, który jest dziś standardem w NATO. Pojawiają się również pytania o stan zdrowia i kondycję psychofizyczną młodego pokolenia, gdzie choroby cywilizacyjne, takie jak otyłość, mogą znacząco ograniczyć liczbę osób zdolnych do służby.